niedziela, 18 września 2016

Trafiony-zatopiony.


Autor: Michał Krupa
Tytuł: Łosoś norwesko-chiński
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 159

Dziwne i niespotykane tytuły mają w sobie coś takiego, że przykuwają uwagę i jeszcze bardziej zachęcają do przeczytania. Uwielbiam wszelkiego rodzaju zabawy słowem, neologizmy i niecodziennie brzmiące związki wyrazowe. Łosoś norwersko-chiński zdecydowanie brzmi intrygująco, jednak przestrzegę Was, byście nie spodziewali się książki dla wędkarzy - o nie, to nie ta tematyka. Jeśli zaś macie ochotę zobaczyć, z czym to się je - zapraszam!

poniedziałek, 12 września 2016

Gdy zaśpiewa słowik.


Autor: Antonia Michaelis
Tytuł: Dopóki śpiewa słowik
Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron: 416

Dlaczego lubimy oglądać horrory, choć wiemy, co będzie się działo? Przecież zazwyczaj ich scenariusz jest prosty - tajemnicze i niegościnne miejsce, do którego przybywa osoba/kilka osób, po czym zaczynają się zniknięcia, morderstwa i robi się coraz bardziej niebezpiecznie. A jednak ten tajemniczy klimat, to coś, co mnie najbardziej nęci. Lubię poczuć te dreszczyki napięcia, tę grozę i ciężkość. Ktoś mi kiedyś powiedział, że u Michaelis coś takiego znajdę - czy rzeczywiście? 

sobota, 10 września 2016

Od innej strony.


Autor: Anna McPartlin
Tytuł: Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 400

Lubię sobie popłakać od czasu do czasu przy dobrej książce - czym jednak jest dobra książka? Czy sam fakt, że potrafi doprowadzić czytelnika do łez, kwalifikuje ją jako lepszą od reszty? A może to tylko kolejny czynnik, który składa się na to, że w jakiś sposób jest w stanie utkwić nam w pamięci? Jakkolwiek by nie było, nad najnowszą wydaną u nas książką Anny McPartlin nie trzeba się długo zastanawiać, bo to jest naprawdę DOBRA historia! 

poniedziałek, 5 września 2016

Od miłości do nienawiści.


Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Tytuł: Małe zbrodnie małżeńskie
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 96

Uwielbiam autorów, którzy potrafią nie tylko mnie rozbawić czy wzruszyć, ale i skłonić do odrobiny refleksji. Stosunkowo łatwo jest wywołać u mnie uśmiech. Nieco trudniej jest ze łzami, choć przy dobrym wyczuciu i odrobinie manipulacji pisarze są w stanie sprawić, by choć kilka z nich pociekło podczas czytania. Ciężko jest jednak sprawić, by każda książka siedziała w głowie po odłożeniu z powrotem na półkę. Często mam tak, że pomimo poznania naprawdę interesującej pozycji, dość szybko umyka mi z głowy i za kilka tygodni tylko ogólnie potrafię powiedzieć, o czym ona była. Niespodziewane natomiast jest to, że zazwyczaj te najmniej obszerne opowieści, najbardziej potrafią mnie zaskoczyć i zostać mile zapamiętane nie na dzień czy tydzień, ale na wiele lat. 

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka