sobota, 20 sierpnia 2016

Wykorzystuj każdą szansę.


Autor: Nicola Yoon
Tytuł: Ponad wszystko
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 328

Bardzo często nie doceniamy tego, co mamy. Narzekamy, marudzimy, chcielibyśmy, by było lepiej, lepiej i jeszcze lepiej. Ambicja jest ważna w życiu, ale nie można pozwolić, by je zdeterminowała w niezdrowy sposób. Może lepiej jest zrezygnować z monotonnego siedzenia w domu przed telewizorem i oglądania tysięcznego odcinka Klanu na rzecz spaceru w piękne, ostatnie letnie dni? Może warto docenić delikatne muśnięcia ciepłego wiatru na skórze, widok kwitnących kwiatów i akrobacje ptaków w powietrzu? Może po prostu warto docenić swoje życie takim, jakie jest? 


Maddy jest uczulona dosłownie na wszystko. Od swoich pierwszych dni nigdy nie opuszcza domu, a jedynymi osobami, które widuje, są jej mama i pielęgniarka. Jest odizolowana od ludzkości i nigdy nie poczuła, jak to jest naprawdę żyć. Ale pewnego dnia musi zmierzyć się ze światem zewnętrznym i wtedy spotyka Olly’ego. Czy podejmie największe ryzyko w swoim życiu? Czy będzie gotowa postawić wszystko na jedną kartę? 

Od dawna chciałam przeczytać tę książkę i naprawdę mocno się cieszyłam, że zdecydowano się wydać ją w Polsce. Jeszcze mocniej mnie ucieszyło, że zachowano w przybliżeniu oryginalną okładkę, bo jest naprawdę urocza, chyba nie zaprzeczycie? Powiem Wam jednak w sekrecie, że dopiero po przeczytaniu jej kolorystyka nabrała dla mnie sensu i dostrzegłam, że ona w minimalistyczny sposób pokazuje, o czym jest ta historia. Historia, która poruszyła mną, zaciekawiła i zaintrygowała, choć miała także małe usterki - na szczęście nie były one rażące. 

Madeleine jest sama. Ma tylko mamę i pielęgniarkę, nikogo więcej. Jest otoczona setkami książek - książkoholik powie: co mi więcej do szczęście potrzebne?! - ale czy wyobrażacie sobie być cały czas w zamknięciu przed światem? Zabić może ją dosłownie wszystko - nieprzefiltrowane powietrze, odrobina kurzu, nieznana dotąd potrawa, ubranie ze złego materiału. Jej świat ma jeden kolor - czystą, sterylną, laboratoryjną biel. Tymczasem do domu obok wprowadza się Olly... Pozornie zwyczajny, a jednak całkiem inny od tego, do czego Madeleine się przyzwyczaiła. Ona przywykła do bieli, on natomiast wielbił czerń. Ona była spokojna i uporządkowana, on zaś był chodzącą energią kinetyczną, którą wciąż wykorzystywał, przetwarzając ją w ruch. Całkowicie różni... Ale przecież przeciwieństwa się przyciągają, prawda?

To, co mogę autorce poczytać na plus, to zdecydowana lekkość tej historii. Choć dotyka ona poważnego problemu i łatwo jest pogrążyć całość w ponurych barwach, to jednak Yoon nie pozwoliła, by negatywne emocje zdominowały jej powieść. Ten debiut jest takim promykiem nadziei - pierwszym ciepłym promykiem słońca, który wydostaje się zza chmur po mroźnej zimie. Całość jest niesamowicie urocza - nie dziwcie się temu określeniu, jeśli poznacie Ponad wszystko, to szybko się przekonacie, że wszystko tutaj wykreowane jest w naprawdę czarujący i urzekający sposób. Nie martwcie się, nie znaczy to, że jest za dużo cukru, który trzeszczy w zębach - co to, to nie! Myślę, że jest to takie połączenie czekolady z grejpfrutem, czyli zderzenie słodyczy z goryczą. Obie główne postaci wyróżniają się na tle innych, im się kibicuje i z ciekawością śledzi dalsze losy, by przekonać się, co zaplanowała dla nich pisarka. Rozważałam różne scenariusze, ale na pewno nie spodziewałam się tego, co ostatecznie wyszło na jaw. No cóż, Nicola Yoon potrafiła mnie nieźle wykiwać! 

Jedyne, do czego mogę mieć zarzut, to zdecydowanie zbyt mała objętość tej historii. Momentami brakowało mi większej ilości opisów, chciałam wiedzieć coś więcej, a musiałam domyślać się spomiędzy wierszy. Ale... czy może nie w tym także tkwi urok tej lektury? W jej lekkości, zwiewności i ulotności? Historia Maddy sprawia wrażenie motyla - jest taka delikatna, eteryczna, nagle jest namacalna, czytamy ją i przeżywamy, a za moment okazuje się, że już nic nam nie zostało. To koniec. Dla kogo? Zdecydowanie dla młodzieży, choć dorosłe osoby także mogą docenić jej wdzięk i przekaz - żyjcie, ryzykujcie, stawiajcie na jedną kartę. Kolejna szansa może już nie zaistnieć. 


Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

17 komentarzy :

  1. Tą książkę chyba wszyscy znają już z zagranicznych instagramów ;) Bardzo chcę ją poznać i czuję, że rozejrzę się za nią już niebawem. Podoba mi się pomysł na fabułę, bo do tej pory nie spotkałam się z podobnym.

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, zagraniczny bookstagram jest zdominowany przez tę książkę. Ale nie dziwię się, bo to całkiem przyjemna historia. ;) No i oryginalna!

      Usuń
  2. Będę miała tę książkę na oku. Cieszę się, że jest w niej mało opisów, bo ja sama nie lubię, kiedy autor wszystko rozwleka. Bardzo ładnie podsumowałaś "Ponad wszystko", tym porównaniem do motyla.
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj zdecydowanie opisy nie grają dużej roli, jest ich stosunkowo malutko. ;) I dziękuję! ;)

      Usuń
  3. Okładka rzeczywiście robi wrażenie, a i sama historia wydaje się bardzo ciekawa. Będę miała ten tytuł na oku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się nim bardziej zainteresować, to naprawdę śliczna historia. ;)

      Usuń
  4. Okładka jest niesamowita. Planuję zakupić tę książkę, więc pewnie niedługo będę mogła poznawać historię bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci ją - choć nie jest pozbawiona wad, to jednak stanowi naprawdę wdzięczną lekturę. ;)

      Usuń
  5. Rozdzialiki były naprawdę krótkie - mi również brakowało czegoś pomiędzy, jednak lekturę tej książki oceniam jak najbardziej pozytywnie. Jednak mniej więcej do trzech czwartych książki miałam wrażenie, że historia jest nieco naciągana, jednak zakończenie sprawiło, że zmieniłam zdanie. Nie jest to lektura ambitna, to na pewno. Nie każdemu również się spodoba, lecz na wolne, leniwie popołudnie jest idealna.
    Pozdrawiam oraz życzę miłego dnia! c;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat nie uważałam jej za naciąganą, ale odrobinę brakowało mi tutaj większej ilości opisów. Ja naprawdę uwielbiam je w książkach, a coraz rzadziej autorzy ich używają... Ale więcej zarzutów chyba nie mam, to naprawdę interesująca pozycja. ;)

      Usuń
  6. Powieść faktycznie jest lekka i czarująca, ale tak jak piszesz powinna być dłuższa. Według mnie wiele wątków było niedopracowanych. Może to jej urok, ale niewątpliwie trochę przez to traciła.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie przez tę małą objętość ta historia najbardziej traci...

      Usuń
  7. Słyszałam już trochę o tej książce i chyba w końcu zdecyduję się ją przeczytać ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezwykle zachęcająca recenzja, która tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że "Ponad wszystko" będzie genialną lekturą! I tak, ta okładka jest prześliczna i przeurocza, nie mogę się na nią napatrzeć (tak samo jak na wygląd twojego bloga, który jest wprost cudowny!). Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka