czwartek, 14 lipca 2016

Ogniste Serce.


Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dziedzictwo ognia
Cykl: Szklany tron. Tom III. 
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 653

Lubię czytać serie książkowe, choć różnie z tym bywa. Często mam dany cykl na oku, ale widząc, że jest on jeszcze nieukończony, nawet po niego nie sięgam, wiedząc, że sporo lat czekania czeka mnie na to, by poznać zakończenie. Oczywiście od każdej reguły są wyjątki, dlatego też sięgałam po Pieśń Lodu i Ognia, na którą mogę czekać i czekać, czy Czas Żniw, który uwiódł mnie kreacją świata. Zdarza się, że nie mam ochoty na historie, które są rozbudowane i wolę przeczytać taką, gdzie zakończenie zamknięte jest w tym samym tomie, w którym był początek. Z seriami wiąże się jednak takie niepowtarzalne uczucie... Zawsze, gdy wracam do lubianego cyklu mam wrażenie, jakbym wracała do domu po długiej nieobecności. Cieszyła się nim, cieszyła się każdym doznaniem, każdą stroną. Każdym szczegółem. 


Celaena Sardothien przeżyła już wiele – brutalne szkolenia, niewolę, turniej o pozycję Królewskiej Obrończyni… Tym razem jednak przyjdzie się jej zmierzyć z własnymi demonami, z ciężarem jej dziedzictwa. Aby uzyskać informacje – kluczowe w wojnie z okrutnym królem Adarlanu – musi nauczyć się panować nad ogniem, który nosi w sobie. Podczas gdy codziennie ćwiczy pod czujnym okiem nieśmiertelnego Rowana, król wciela w życie kolejne z jego mrocznych planów. Jednak i na dworze władcy zawiązują się sojusze, mające na celu zakończenie jego panowania i przywrócenie magii na kontynencie. Celaena, nieświadoma tego, co się dzieje w Rifthold, ma jeden cel – dostać się do legendarnego Doranelle, którym rządzi Maeve, i uzyskać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Jak jej władca zdołał usunąć magię? Co zrobić, by ją przywrócić? Jednak opanowanie jej mocy to niejedyna rzecz, z którą będzie musiała się przedtem zmierzyć – król Adarlanu już o to zadbał. Czy dziewczynie uda się wyjść cało z koszmaru, jaki zgotował jej władca pozbawionego magii kontynentu? Co jeszcze planuje król? I jaki los czeka rebeliantów?

Wracam do tej serii po niedługiej przerwie, mając w perspektywie to, że kiedy tylko będę chciała, mogę sięgnąć po kontynuację, bo Królowa Cieni już ładnie zdobi mój regał. Wolę jednak odłożyć tę przyjemność jeszcze trochę w czasie, bo nie mam bladego pojęcia kiedy wyjdzie piąta część, a nie chcę zbyt długo się niecierpliwić. Charakterystyczny styl Maas sprawia, że na kolejne tomy czeka się naprawdę ciężko - clffhangery, które nam zapewnia, każą natychmiast sięgać po dalsze losy bohaterów. Czy tym razem także mnie uwiodły? 

Nie sposób przejść obojętnie obok wydarzeń, które zazwyczaj kreuje Maas. W tym przypadku jednak, co zdarzyło mi się po raz pierwszy, przez dość sporą część książki odczuwałam znużenie. W poprzednich tomach dość szybko na drodze Celaeny pojawiał się jakiś problem, który szybko trzeba było rozwiązać. Tutaj natomiast masę czasu autorka poświęciła na opisywanie kolejnych dni szkolenia z Rowanem, ich słownych utarczek i kłótni. O ile mogę czytać to przez pięćdziesiąt czy sto stron, tak trzysta jest już lekko nużące. Choć nigdy nie myślałam, że mogłabym pomyśleć tak o tej książce, to jednak na początku wydawała mi się aż za bardzo schematyczna. 

Akcja miała jednak na szczęście więcej płaszczyzn do dyspozycji - poznajemy także wydarzenia w Adarlanie oraz te, które towarzyszą wiedźmom. Uwielbiałam wyczekiwać na te pojedyncze rozdziały, które oddalały nas od głównej bohaterki i powiewały świeżością. Bardzo polubiłam nowe postaci, które wprowadziła tam autorka - Sorscha i Aedion okazali się naprawdę interesującymi osobowościami. Dorian także zyskał na jakości, a o Chaolu chyba nie muszę mówić, to moja ulubiona męska postać w tej serii (na przekór tym wszystkim głosom, które mówiły, że gdy poznam Rowana, to się w nim zakocham). Bardzo cenię tę honorowość, którą ma w sobie, a wątpliwości, które nim targały doskonale rozumiałam. Szkoda mi jedynie było, że wciąż odczuwałam jego niedosyt, chciałam go tylko więcej!

Największym i zarówno najmilszym zaskoczeniem było wprowadzenie postaci, jaką jest Manon. To wiedźma, która nie kryje się z tym, że jest okrutna. Nie zależy jej na niczym innym prócz władzy, ciągle podkreśla, że nie ma serca i chce tylko wybić się spośród garści innych takich jak ona. Mimo to jako czytelniczka cały czas odczuwałam, że to wcale nie jest tak. Że autorka stara się nam wmówić, że ta postać jest zła, ale w przyszłych tomach może to zostać zakwestionowane. Nie da się też spostrzec niestety, że autorka dąży do wikłania głównej bohaterki w kolejne historie miłosne. Jeśli na kartach tej powieści pojawia się męski bohater i jest on zły, to w 90% okaże się dobry i chętny do pomocy dla Celaeny. Brak mi kogoś takiego, kto byłby przy Celaenie, zgrywałby dobrego, ale zdradziłby ją. Mam nadzieję, że autorka podąży w tym kierunku, bo jeśli każdy będzie wspierał główną bohaterkę, to nie wiem, o czym mogą opowiadać kolejne tomy...

Dwa pierwsze tomy były dla mnie naprawdę świetne, jednak okazało się w praniu, że Dziedzictwo Ognia jest bardziej nierówne od nich. Pierwszą część odebrałam jako dość nużącą, natomiast druga zaczęła przyspieszać mi bicie serca w piersi. Końcówka wycisnęła wiele łez z oczu i wiem, że jeśli Maas dalej tak będzie robić, to chyba ją uduszę. W ostatecznym rozrachunku mogę powiedzieć, że jest to książka bardzo dobra, jednak nie tak dobra, jak poprzednie. Zaczynam dostrzegać, że autorka za bardzo podąża w schematy i liczę na to, że kolejny tom je zdecydowanie przełamie. Ufam, że Maas jest w stanie mnie zaskoczyć i pokazać, że stać ją na wiele więcej. 

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

11 komentarzy :

  1. Nie przeczytałam recenzji z wielką dokładnością, bo nie chcę sobie psuć wrażenia, jako że jeszcze książki nie czytałam, ale muszę się odnieść do jednej rzeczy - wiem o czym piszesz w kwestii tego znużenia, ponieważ ja osobiście miałam tak na początku poprzednich tomów. Pierwsza połowa była zazwyczaj dość średnia, by później zwalić mnie z nóg.
    Planuję przeczytać od początku dwa pierwsze tomy zanim sięgnę po kolejne, bo ja z trzecią częścią na pewno nie poczuje się jak w domu, gdyż kompletnie nie pamiętam wydarzeń z poprzednich.
    Uch, najdłuższy komentarz ever :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem - czasem też wolę sobie odpuścić szczegółowość, by nie trafić na jakiś choćby drobny spoiler.
      Dla mnie to uczucie było stosunkowo nowe - wcześniej wcale go nie czułam, bo poprzednie tomy były naprawdę dobrze skonstruowane, przynajmniej tak je odebrałam. Tutaj jednak początek naprawdę dość mnie zmęczył...
      Oj, znam to skądś! Niektóre serie po prostu trzeba sobie powtórzyć, bo inaczej bezsensowne jest sięganie po ich kontynuację...
      Takie są najlepsze! :D

      Usuń
  2. Uwielbiam ten cykl i już niebawem zabieram się właśnie za ten tom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też go bardzo lubię, za niedługo będę sięgać po najnowszy wydany u nas tom - Królową Cieni. ;)

      Usuń
  3. Widzę, że droga przez tą serie była wyboista :D Sama mam ochotę na pierwszy tom, ale za każdym razem w głowie pojawia mi się jakaś blokada i nie decyduję się na czytanie.
    Pozdrawiam cieplutko :)
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zdecydowanie - na początku prosta, później nieco pagórkowata, a koniec już poszedł z górki i to ze sporym rozpędem. ;)
      Mimo wszystko polecam, książki są naprawdę dobre i ciekawe! ;)

      Usuń
  4. Ja właśnie zaczynam Szklany Tron i mam nadzieję,że mi się spodoba :)
    Pozdrawiam, Julka

    OdpowiedzUsuń
  5. Cała seria przede mną, ale chętnie się z nią zmierzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie się właśnie ta seria z każdym kolejnym tomem podoba coraz bardziej :D

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka