sobota, 16 lipca 2016

Kosmiczne reality-show w drodze na Marsa.


Autor: Victor Dixen
Tytuł: Fobos
Cykl: Fobos. Tom I.
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 456

Ludzie mają dziwną naturę zbytniego interesowania się życiem innych. Gdy w ich okolicy pojawia się ktoś nowy, od razu życzliwe dusze tworzą kilkanaście plotek na jego temat, które najczęściej nie mają nic wspólnego z prawdą. Każdy z nas widział w życiu lornetkę i wie do czego służy, prawda? Cóż, moi sąsiedzi na tyle byli ciekawi, co się w moim domu dzieje, że bywały sytuacje, kiedy nas podglądali w najlepsze. W telewizji niesłabnącą popularnością cieszą się programy, które pozwalają nam na podglądanie cudzego życia - kiedyś Big Brother, dziś Warsaw Shore... Victor Dixen poszedł krok dalej - stworzył wizję reality-show w kosmosie. 

Léonor wchodzi na pokład statku kosmicznego. Doskonale pamięta moment, w którym zobaczyła ogłoszenie o naborze do programu „Genesis”, pierwszego reality show w kosmosie. Sześć dziewczyn i sześciu chłopaków wybranych w ogólnoświatowym castingu ma założyć pierwszą ludzką kolonię na Marsie. Będą poznawać się podczas sześciominutowych randek, by zdecydować, z kim założą rodzinę, gdy dotrą do celu. Léonor uważa, że to jej jedyna szansa nie tylko na zdobycie sławy, ale i na lepsze życie. Przez całe dzieciństwo przechodziła od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Nie ma nic do stracenia i zamierza rozegrać tę grę po swojemu.

Do niedawna to Ziemia była centrum wszechświata dla człowieka. Jasne, od czasów Kopernika wiedziano, że wcale tak nie jest, ale wraz z dostępną sobie technologią ludzie mogli się skupić jedynie na eksploracji swojej planety, resztę pozostawiając w strefie marzeń. Rozwój cywilizacyjny sprawił jednak, że marzenia naszych przodków zaczęły się powolutku realizować - najpierw wysłano człowieka w kosmos, później na Księżyc. Obecnym celem jest Mars - czerwona planeta, która fascynuje zarówno osoby bezpośrednio zaangażowane w odkrywanie kosmicznych czeluści, ale i takie, którym ich odkrycia służą do tworzenia czegoś nowego - czegoś takiego, co stworzył Dixen. 

W jego książce spotkacie się z całkowicie nowatorskim pomysłem - on nie tylko wysłał ludzi w kosmos. Nie tylko stworzył młodzieżówkę, która opowiada o losach kilkunastu młodych ludzi zamkniętych w przestrzeni, z której nie ma ucieczki. On stworzył coś nowego, oryginalnego i świeżego na rynku książki - wymyślił reality-show, które toczyć się będzie poza naszą planetą. Na czym jednak to wszystko będzie polegać?

Nie ma już NASA, które zostało sprzedane dla Atlas Capital. Spółka jednak musi na siebie zarabiać dlatego postanowiono stworzyć coś, czego jeszcze nie było - program na żywo, który byłby emitowany z kosmosu. Reguły są proste i kręcą się wokół liczby sześć. Wybrano sześć dziewcząt i sześć chłopców, którzy wyruszą na Marsa tworzyć kolonię. Nie lecą razem - każda płeć ma swoją część statku, w której będzie podróżować ku swojemu przeznaczeniu. Będą umawiać się na randki, a każda może trwać tylko sześć minut. Po wylądowaniu na Marsie, trzeba będzie podjąć ostateczną decyzję, kogo chcą poślubić i z kim chcą mieć dzieci.

Narracja została przydzielona dla Leonor i to ją tutaj poznajemy najlepiej. Widzimy wątpliwości, które nią targają i subtelne przemiany, które przechodzi na przełomie kolejnych dni. Ma ona nadzieję, że udział w programie Genesis da jej nowe możliwości - takie, jakich nie doświadczyłaby żyjąc tak, jak na Ziemi. Okazuje się jednak, że nic nie jest takie, jakie jej się początkowo wydawało - nie potrafi się ona podporządkować żelaznym regułom, jakimi rządzą się tego typu produkcje, a sprawy wcale nie ułatwia fakt, że znajduje się ona miliony kilometrów od miejsca, w którym przyszła na świat. 

Nie sposób nie dostrzec zalet w tej książce, bo innowacyjność i pomysłowość zawsze będzie w cenie. Jestem zdania, że lepiej stworzyć coś innego i nieco słabiej, niż podążać bezpiecznymi, przetartymi szlakami, by nie narazić się na porażkę. Kto nie ryzykuje, nie pije szampana - to powiedzenie doskonale pasuje do Leonor, ale i do jej twórcy, Dixena. Pozwolił on nam lepiej poznać kobiecą część tej książki - męska znana jest jedynie z sześciominutowych spotkań, które co jakiś czas obserwujemy. Reszta to rozdziały podzielone między Leonor i trzecioosobowego narratora, który relacjonuje to, co dzieje się poza statkiem kosmicznym. 

Ciekawym i jak dla mnie trafionym posunięciem w wykonaniu autora okazało się wyjawienie już na początku głównej tajemnicy tej historii. Choć początkowo nie byłam do tego przychylnie nastawiona, to jednak później dostrzegłam korzyści - w trakcie czytania nie skupiałam się bowiem na odkrywaniu, w czym tkwi haczyk, a na tym, by zrozumieć postaci, oczekiwać na ich reakcję i zobaczyć, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Autor dużo ryzykował, ale jak dla mnie wyszedł dobrze na tym rozwiązaniu. 

Jedyną wadą, jaką mogę dostrzec w tej książce, to niejaka papierowość niektórych postaci i ich wypowiedzi. Nie tyczy się to dziewcząt, a chłopców, których poznawaliśmy jedynie na randkach. Może też dlatego miałam takie wrażenia, bo zbyt mało okazji miałam, by móc ich lepiej zrozumieć? Ale za to odczułam przepływ satysfakcji, gdy okazało się, że osoba, którą typowałam dla Leonor, była typowana również przez autora. Mój instynkt tym razem się nie pomylił! 

Książka Dixena zasługuje na uwagę wśród wydawanych obecnie młodzieżówek ze względu na to, że nie jest on wygodny. Nie robi nic przezornie, tak, by było dobrze, by się nie sparzyć. by nie narazić się na krytykę. W swoją historię tchnął świeżość i pomysły, których dotychczas na rynku nie było. Zaryzykował kilkoma śmiałymi zagraniami, które mogą zarówno podobać się czytelnikom, jak i powodować nieprzychylne opinie. Bądź co bądź, dla mnie Fobos jest udaną książką i z niecierpliwością będę czekać, co wydarzy się dalej. 

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

16 komentarzy :

  1. Książka robi szał wśród ksiązkoholików, wszędzie widzę recenzje tej powieści, najczęściej pochlebne. Jakoś nie ciągnie mnie do kosmosu, ale kto wie, może kiedyś... :)
    Pozdrawiam, Natalia z natalie-and-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście jest o niej głośno, jednak zauważyłam, że opinie zbiera mieszane - wielu osobom najbardziej przeszkadza to, że autor zdradził główną tajemnicę, dla mnie zaś jest to zaletą. ;)
      Może kiedyś się przekonasz.

      Usuń
  2. Podoba mi się fabuła tej książki, więc może kiedyś się na nią skuszę. Nie jest to jednak mój must read :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim mustem też nie była, ale że wpadła w ręce, to i skorzystałam. ;)

      Usuń
  3. Generalnie nie przepadam za książkami, których miejscem akcji jest kosmos, dlatego na początku z marszu skreśliłam tą powieść. Teraz jednak widzę mnóstwo zachwytów nad tą pozycją i pewnie w końcu się skuszę, bo kusi mnie oryginalność tej historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja początkowo też podchodziłam do nich jak przysłowiowy pies do jeża, jednak przeczytanie "W ramionach gwiazd" gruntownie zmieniło moją opinię, a ta książka tylko to potwierdziła! ;)

      Usuń
  4. Przyznaję szczerze, że ta książka mnie naprawę zaskoczyła! I to w pozytywny sposób. Spodziewałam się kolejnej młodzieżówki jakich wiele, a otrzymałam coś naprawdę ciekawego, co mnie wciągnęło ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, ma w sobie coś więcej, co naprawdę fascynuje podczas czytania! ;)

      Usuń
  5. Może kiedyś. Lubię historie dziejące się w kosmosie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wiedziałam, z kim skończy Leonor gdy po raz pierwszy dziewczyny zobaczyły chłopców w czołówce programu, która została im puszczona na statku, więc niczym mnie nie zaskoczył. Ale według mnie ich relacja to najjaśniejszy punkt całej książki, takiego napięcia i iskrzenia między bohaterami chyba nigdy nie widziałam! Szkoda tylko, że poza spotkaniami w Kuli Leonor była strasznie irytującą podtacią, cały czas tylko się nad sobą użalała i nie mogłam tego znieść. Nie spodobało mi się też zdradzenie całej intrygi na poczatku, bo według mnie autor pozbawił nas frajdy odkrywania kolejnych tajemnic organizatorów tego przedsięwzięcia. Fobos zdecydowanie zasługuje na uwagę, ale mógł być o wiele lepszy. Pomysł miał ogromny potencjał, z wykonaniem trochę gorzej, ale liczę, że poprawi się w drugiej części.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jak zobaczyłam bohaterów na skrzydełkach, to sobie zaczęłam ich w myślach dopasowywać i jakoś się tak trafiło, że zgadłam. ;) Ale faktycznie, ich wzajemna relacja miała w sobie coś fascynującego, bo nie była słodka i urocza, miała też kolce. ;)
      Co do tego zdradzenia tajemnicy - mnie to odpowiadało, ale doskonale wiem, że wiele osób czuło zawód z tego powodu. ;)

      Usuń
  7. Lubię takie książki i mam ochotę przeczytać tę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że nie okazała się średnia. Tak wiele teraz średnich książek... O kosmosie czytałam tylko "W ramionach gwiazd", ale też było całkiem niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te średniaki są prawdziwą plagą... Ja czasami naprawdę wolę, jak coś jest złe, słabe i do tyłka, niż jak ma być nijakie.

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka