piątek, 3 czerwca 2016

Miłość, która nie powinna zaistnieć.


Autor: Estelle Maskame 
Tytuł: Czy wspominałam, że Cię kocham?
Cykl: Dimily. Tom I
Wydawnictwo: Feeria
Liczba stron: 408

Każdy z nas ma jakieś marzenia. Niektóre należą do tych, które mają szansę się ziścić i należą do całkiem prawdopodobnych, natomiast inne na zawsze pozostaną w strefie irracjonalności. Jako dziecko marzyłam, by być księżniczką. Wiecie, nosić te wszystkie cudowne sukienki (obowiązkowo w kolorze różowym), mieć piękny zamek i cudownego konia. Później zaczęły się zmieniać moje życzenia i choć zostałam księżniczką, to ani wierzchowca, ani zamku się nie doczekałam. Niektóre marzenia są nieszkodliwe, inne natomiast mogą być dość niebezpieczne. Ludzie pogrążeni w nich czasem za bardzo zapominają o rzeczywistości, więc przebudzenie się bywa naprawdę traumatyczne. Życie w krainie wiecznego słońca i bezchmurnego nieba jest proste i cudowne, jednak zawsze nadchodzi okres, gdy wiatr przywiewa burzowe chmury. Ostra nawałnica deszczu zaś może okazać się bolesną pobudką - tak jak dla bohaterów książek, którzy czasem zapominają o okolicznościach, w jakich się znajdują. 

Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane! Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować?

Gdy się zastanowimy po przeczytaniu tej książki nad marzeniami, to dojdziemy do konkluzji, że są one zwodnicze - potrafią człowiekowi dodać skrzydeł, ale w najmniej oczekiwanym momencie podcinają je i odbierają nadzieję. Główni bohaterowie marzą o tym, by być ze sobą, jednak jak zwykle coś stoi na drodze - przecież gdyby nie było przeszkody, to nikt by nie czytał tej książki. Nie oszukujmy się, nie czytamy książek, które są przesycone szczęściem. Czytamy to, co jest smutne, złe i przygnębiające. Czytamy kryminały, bo zawsze występuje tam jakiś przestępca. Czytamy książki o Żydach, bo szkoda nam ich i tego, w jak okrutny sposób zostali potraktowani przez nazistów. Czytamy New Adult, bo chcemy zatopić się w czyjejś rozpaczy i jakimś dramacie. Ale najczęściej, niezależnie od danego rodzaju książki, oczekujemy, że mimo tych wszystkich katastrof, ona skończy się pozytywnie. Czy ta się tak skończy? Tego Wam nie powiem, powiem jednak, dlaczego ja wręcz czekałam, aż ja z nią skończę. 

Chyba za dużo książek tego typu już przeczytałam, bo nie byłam w stanie spokojnie jej czytać. Strony dłużyły mi się bez końca. Co chwilę sprawdzałam, ile przeczytałam. Co minutę patrzyłam z niedowierzaniem na ilość stron, jakie zostały do końca - a ona wcale nie malała! Po tylu zachwytach, ile przeczytałam na temat tej książki, oczekiwałam, że pierwsza część z cyklu Dimily okaże się co najmniej bardzo dobra. Tymczasem całość można podsumować schematem: kłótnia - zgoda - dlaczego mnie nie lubisz? - impreza - kłótnia... i tak w kółko. Nie wiem, czym się zachwycać. To jest tak nudna książka... Może nie jest najgorsza. Może i ma coś w sobie, że jak się człowiek zastanowi, to mu się przypomni, że jakiś cytat na miarę Coelho by się znalazł. Ale całość tak męczy, że w pewnym momencie zaczyna nudzić. 

Na niekorzyść działają bohaterowie. Każdy z nich jest tak standardowy i szablonowy... Nie mają żadnych cech, które wyróżniałyby ich z masy innych postaci funkcjonujących w książkach. Nie ma w nich tego, co nadawałoby im jakiejkolwiek wyrazistości. Jest tyle autorek New Adult, które także posługują się schematami, których ciężko uniknąć. Ale one przynajmniej potrafią cały świat wokół bohaterów wykreować tak, że chce się o tym czytać. Że choć podejrzewamy, jak całość się skończy (choć nie zawsze trafnie), to i tak nie jesteśmy w stanie oderwać się od czytania, zarywamy noce i tracimy całe paczki chusteczek, bo tyle wzruszeń w nas to wywołuje. Tutaj główna bohaterka to nastolatka pogrążona w wiecznych kompleksach. Wcina tylko sałatki, nie zje loda, ciasta czy czegokolwiek słodkiego, bo przecież przytyje, a jej nowe znajome są takie idealne! Denerwuje ją jej przyrodni brat, ale i tak za nim lata. Ona sama nie wie, co ma ze sobą zrobić, taka wieczna Marysia, która nigdy nie zostanie Marią. Za to jej przyrodni brat Tyler to siedemnastoletni demon seksu, który wykorzysta każdą sytuację, by się zabawić. Jest (oczywiście) umięśniony, przystojny, tajemniczy, burkliwy, arogancki i prostacki. Czyli też połączenie wszystkich standardów. I oczywiście nienawidzi swojej przyrodniej siostry. Choć (oczywiście) to się zmieni, a z tego będą problemy. 

Fajnie, że ludzie już w młodym wieku zaczynają pisać i niech robią to do woli, bo to bardzo fajna sprawa i popieram. Ale niech, kurczę, to ma jakikolwiek sens, ład i logikę. Niech to się wyróżnia czymś na półkach, niech to będzie warte tego, by przesiedzieć nad tym kilka godzin, gdzie ilość poświęcanego czasu na lekturę była wprost proporcjonalna do poziomu znudzenia. Estelle Maskame nie powinna jeszcze wydawać tej książki. Powinna usiąść, pomyśleć, zastanowić się nieco głębiej i poprosić kogoś, kto nie boi się powiedzieć prawdy, że ta książka nie jest niczym specjalnym. Nie jest najgorsza. Ale po pewnym czasie jest po prostu nudna i nic nie jest w stanie tej nudy zabić - ani bohaterowie, ani wydarzenia. Może kolejny tom okaże się ciekawszy...


Moja ocena: 3/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

16 komentarzy :

  1. To chyba pierwsza tak negatywna recenzja tej pozycji jaką czytałam ;) Sama jestem dopiero po pierwszej części, acz moje odczucia wyglądają niezwykle podobnie. Cały wątek niby zakazanej miłości jest naciągnięty do granic, fabuła kuleje, a moim faworytem były te 'przyjaźnie' zawierane po minucie znajomości! Bardzo czuć, że książki te były pisane przez młodą osobę.
    Pozdrawiam :)
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w sumie jestem zdziwiona, bo na palcach jednej ręki mogę wymienić recenzje, w których krytykowano tę książkę... O wiele więcej jest zachwytów, których ja niestety nie umiem zrozumieć, bo Maskame naprawdę nie napisała nic specjalnego. ;)

      Usuń
  2. Ja słyszałam raczej pozytywne opinie na temat tej książki, a jedna recenzja wręcz mnie przekonała, by ją przeczytać. Jednak jeszcze tego nie zrobiłam,ale i tak mam zamiar.
    Moim zdaniem to głupie z tą całą "zakazaną miłością" między głównymi bohaterami. Przecież nie mają tych samych rodziców, w innych okolicznościach byli by dla siebie obcymi ludźmi. A tu przez to, że ojciec dziewczyny związał się z matką chłopaka, od razu halo! oni nie mogą się w sobie zakochać, zakazana miłość, chociaż żadnych więzów krwi nie ma. Więc to trochę naciągane, ale i tak z nieznanych mnie samej powodów mam ochotę na tą książkę ;)
    Pozdrawiam Tris *.* z http://hopebravestory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ten wątek kuleje - oni nie są W OGÓLE spokrewnieni, więc dla mnie nie ma w tym nic dziwnego... No ale widać to jednak jest ogromna tragedia. :D

      Usuń
  3. Ja przy debiutach jestem bardziej wyrozumiała, ale strasznie wkurzał mnie ten wątek zakazanej miłości,która była raczej niewygodna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ten wątek był po prostu strasznie denerwujący...

      Usuń
  4. Miałam na tę książkę dużą ochotę, ale teraz nie wiem czy chcę ją przeczytać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować można, ja tam lubię na własnej skórze zobaczyć, co w trawie piszczy. ;)

      Usuń
  5. Ja chcę ją poznać już od dłuższego czasu, ale zobaczymy co i jak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować zawsze warto, może akurat Tobie się bardziej spodoba. ;)

      Usuń
  6. Mamy podobne zdanie, a uwierz mi drugi tom jest jeszcze gorszy. Tam opisywane są niemal podstawowe czynności, a stron również nie ubywa. Ja sama przeczytałam ją z powodu poczucia obowiązku.
    W dodatku razi mnie ten "romans" między eden i Tyler. Nie są ze sobą spokrewnieni więc nie rozumiem dlaczego wszyscy mieliby być tak zgorszeni ich uczuciem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja pewnie też przeczytam kontynuację, mimo tego, że mi się ten tom nie podobał. Jakoś nie lubię zostawiać serii niedokończonych, wolę je zamknąć. ;)
      O tak, zdecydowanie skopany wątek.

      Usuń
  7. Jestem w szoku :D. Po tylu pozytywnych recenzjach moja niechęć zaczęła się zamieniać w 'muszę to przeczytać', także jestem ogromnie wdzięczna, że sprowadziłaś mnie na ziemię, bo zdecydowanie nie mam ochoty na kolejną książkę, w której nie pojawia się nic nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bo ta książka naprawdę dla mnie nie była niczym specjalnym... Też chciałam ją przeczytać, dlatego po nią sięgnęłam, ale w ostatecznym rozrachunku - to jedna z takich książek, o których szybko się zapomina.

      Usuń
  8. Ja już dawno czytałam tę książkę oraz jej drugą część i podzielam Twoje zdanie. Co prawda ja oceniłam ją trochę wyżej, doszukując się jakiś plusów, ale wszystko wskazuje na to, że seria jest kiepska. Aż się zastanawiam, czy przeczytać trzecią książkę jak już wyjdzie. A główna boahterka... Brrrr... Masakra.

    Pozdrawiam serdecznie
    nalogowy-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście nic w niej nie ma, co sprawiałoby, że chciałoby się do niej wrócić kiedyś, bo tak dobra była. To kolejna z takich miałkich książek...

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka