czwartek, 30 czerwca 2016

Dlaczego czytelnicy nie czytają?

Wydawać by się mogło, że to niemożliwe. Zamieszczone przeze mnie pytanie sprawia wrażenie pleonazmu. W końcu logicznym jest, że czytelnicy MUSZĄ czytać, bo stąd ich nazwa. W ostatnim czasie zaobserwowałam jednak, że coraz częściej dochodzi do smutnego zjawiska, o którym chciałabym się wypowiedzieć. 

Zacząć wypadałoby od pola, które dobrze znam - od naszej blogosfery, w której obracam się od ponad dwóch lat. Wydawać by się mogło, że wszystko tutaj funkcjonuje bardzo dobrze - każdy każdego lubi, każdy każdego zna lub kojarzy, każdy każdemu pomoże, doradzi. Ludzie są tacy mili dla innych, bo komentują ich recenzje! Zazwyczaj tak entuzjastycznie, zazwyczaj tak miło, zazwyczaj tak maksymalnie do kilku wyrazów. Ale to można spokojnie zrozumieć - nie mamy zbyt wiele czasu dziś, więc chcemy zaznaczyć swoją obecność i pokazać jestem do danego blogera, by wiedział, że nie napisał tekstu na marne, bo odbiorców wciąż ma. I to jest okej... ale zawsze jest ale

Jeśli piszemy coś, to mamy nadzieję, że ktoś to przeczyta. Jasne, możemy mówić, że robimy to dla siebie, że chcemy się uzewnętrznić, ale mimo wszystko mamy w sercach nadzieję, że do kilku osób trafi to, co piszemy. Być może właśnie to my sprawimy, że dana osoba sięgnie po książkę, którą my zachwalamy? Miło jest być chwalonym, miło jest czytać, że komuś się spodobało to, co nastukaliśmy w klawiaturę, miło jest widzieć, że ma się grono czytelników. Ale coraz częściej powtarzają się sytuacje, gdy widzę, że ktoś po prostu nie czyta tego, co napisane zostało. Mam ochotę poświęcić symboliczną minutę ciszy dla osób, które piszą coś w rodzaju Nie wiedziałam, że ta książka jest tak świetna, potrafisz ją polecić, na pewno przeczytam! do recenzji, która jest wybitnie krytyczna... Gdyby się to zdarzyło raz - w porządku, ale trochę niepokojące jest, gdy osoby, które szczycą się tym, że kochają czytać, nie potrafią doczytać kilku akapitów lub choćby tego ostatniego, podsumowującego całość. To taki wysiłek? 

Kolejna sprawa dotyczyć będzie portalu lubimyczytać.pl. Ostatnio został tam ogłoszony oficjalny nabór na recenzentów, więc oczywiście masa ludzi się tym zaciekawiła, w końcu współpracować z największym polskim serwisem o książkach to naprawdę gratka. Fajna sprawa, gorzej jedynie z tym, że ludzie NIE CZYTAJĄ. Chcą recenzować, co wiąże się z obowiązkiem czytania często grubych tomów, a nie są w stanie poświęcić dwóch-trzech minut, by prześledzić wzrokiem regulamin. Choć tyle czasu to i tak przesada, bo opisane wymogi spokojnie mieszczą się na ekranie monitora, którego nie trzeba przesuwać w dół, by czytać setki zdań - wszystko jest konkretnie i na temat. Zawsze jednak są czarne owce. Pod postem masa komentarzy ludzi, którzy byli tak leniwi, że nie mieli ochoty kilku zdań przeczytać ani przejrzeć wypowiedzi innych osób, które wcześniej pytały o dokładnie to samo. I jak potem kogoś takiego traktować poważnie? Dla mnie taka osoba byłaby na starcie spalona, a ich było przecież o wiele więcej... 

Za niedługo rozpoczyna się bookathon, czyli kolejne z czytelniczych wyzwań dla osób, które lubią sobie podwyższać poprzeczkę. Sama nie biorę w tym udziału, jednak w grupie jestem, aby zerkać na to, co się tam dzieje i co ludzie planują czytać - może akurat coś wpadnie mi w oko? Wraz z pojawianiem się kolejnych wyzwań, zaczęły się mnożyć pytania co do tego, jakie historie można wybrać do poszczególnych kategorii. Najbardziej problematyczne okazało się wyzwanie z inicjałami, bo cała tablica jest zalana pytaniami w rodzaju Znacie autorów o inicjałach H.M./B.D./C.J?  Niby nic... ale czytanie setki podobnych postów, które zalewają naprawdę fajne dyskusje jest denerwujące, zwłaszcza, że przy każdym takim pytaniu jest wklejany alfabetyczny spis z LC, gdzie można łatwo i szybko wyszukać sobie danego pisarza. Ludzie zwracają na to uwagę, nie jestem w tym osamotniona, ale i tak pojawiają się kolejne Filipy z konopi, które tworzą dalsze tematy. 

Pokazałam więc przykłady, że ludzie-książkoholicy nie czytają, ale wciąż pozostaje główne pytanie: Dlaczego? Dlaczego ludzie, którzy chlubią się tym, że uwielbiają poświęcać czas na czytanie, pokazują coś kompletnie odwrotnego? Czy kieruje tym tylko chęć pokazania się? W końcu to dobra sprawa chwalić się ładnie uchwyconym zdjęciem ze stosem nowych książek, które będzie się czytać w najbliższym czasie. Dowiesz się, że masz talent fotograficzny, dobry gust do literatury, a do tego jesteś takim pasjonatem! Tyle razy odwiedzałam inne osoby, których posty mnie zaciekawiły, a czytając komentarze ludzi, którzy najwidoczniej nie poświęcili ani sekundy na to, co zostało wyżej napisane, było mi po prostu przykro, chociaż to wcale nie dotyczyło mnie. Było mi przykro, że wśród ludzi jest takie lenistwo, hipokryzja i brak szacunku do innych osób. Chcemy chwalić się naszym oczytaniem, ale pokazujemy się z infantylnej strony. Czy naprawdę to duży wysiłek? Czy my, czytelnicy, lubimy robić z siebie idiotów? Przecież całkiem inaczej patrzy się na taką osobę... Ja przynajmniej zaraz zaczynam odczuwać niesmak. Bo niesmaczne jest udawanie, że się lubi czytać, a brak wykazania tego w praktyce. 

Jaki według Was jest powód tego, że czytelnicy po prostu nie czytają już i dobitnie to pokazują w różnych miejscach, robiąc z siebie głupków? 

16 komentarzy :

  1. Jeju, już myślałam, że to kolejny post o polskich statystykach, ale jak zaczęłam czytać to jestem naprawdę zaskoczona i bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat. Ludzie są po prostu z natury leniwi i chcą mieć wszystko podane, jak na tacy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie! Każdy wie, że te statystyki zachwycające nie są, więc nie ma co nad nimi deliberować. ;) Niestety, to lenistwo jest przerażające.

      Usuń
  2. Też tego nienawidzę! Może nie za często zdarza mi się taka sytuacja, ale ostatnio pamiętam, że totalnie zjechałam jedną z powieści, a pod spodem ktoś napisał, że kolejny raz zachęciłam go do lektury. Troszkę to smutne, że my, recenzenci, nieraz po kilka razy sprawdzamy i poprawiamy cały tekst, aby podobał się czytelnikowi, a później zdajemy sobie sprawę, że tylko 1/3 z ludzi odwiedzających bloga faktycznie ten tekst przeczytało. Tak jak napisałaś, jeśli ktoś nie chce czytać naprawdę długich sześciu akapitów, niech chociaż spojrzy na ten ostatni z podsumowaniem.
    Buziaki kochana i zaczytanych wakacji!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście coś takiego naprawdę smuci, już wolałabym, by ktoś nie pisał nic, niż robił z siebie głupka - z dwojga złego jest to lepsze rozwiązanie niż pisanie czegoś na siłę, gdy nie ma się zielonego pojęcia i jest się wielkim leniuchem.

      Usuń
  3. Masz calkowita racje. Dodalabym jeszcze jeden podpunkt - niewytlumaczalne dla mnie zjawisko tego, ze kiedy wstawia sie na bloga notke z tagiem/book haulem/podsumowaniem, to wyswietlen i komentarzy jest cala masa, a kiedy wstawia sie recenzje - nagle sie statystyki uszczuplaja. No i wlasnie to, o czym pisalas, komentowanie bez czytania. Zdarzaja sie i takie sytuacje, kompletnie nie jestem tego w stanie zrozumiec. Wydaje mi sie, ze glownie pisza tak osoby, ktore po prostu chca "zwabic" innych ludzi na swojego bloga - po prostu wtedy komentuja masowo inne blogi, zeby zostac zauwazonym. Tylko ze naprawde zle to wyglada w gronie "czytaczy"... :/
    No ale co zrobisz, nic nie zrobisz. Trzeba z tym zyc. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie to jest również popularne zjawisko - gdy na blogu jest coś, co nie jest recenzją, to odzew jest po prostu ogromny! Szkoda, że w przypadku innych tekstów tak nie jest.

      Usuń
  4. Zdaje mi się, że od pewnego czasu ludzie wolą OGLĄDAĆ książki na zdjęciach, w postach/filmikach i komentować "ojeju, jak zazdroszczę xyz", aniżeli dyskutować, i mam tu na myśli dyskuję dłuższą niż 1 ubogie zdanie bez argumentu.. Tak samo recenzje, ludzie są po prostu zbyt leniwi, co za tym idzie, piszą by pisać coś, co nie ma żadnego sensu. Jak wspomniałaś; krytycznie oceniłaś książkę, a tu Ci ktoś wyskakuje z komentarzem, że dzięki Tobie sięgnię po daną pozycję. Zauważyłam u siebie, że posty typu nowości/pogadanki etc mają więcej wyświetleń, niż same recenzje, co mnie nieco dziwi, a może jednak już nie? Zresztą nie nie da się na to nic poradzić, ludzie wolą cieszyć oczy książkami, aniżeli pisać coś o nich i przede wszystkim je czytać... Co do postu, cieszę się, że wreszcie ktoś poruszył ten temat. :>
    Pozdrawiam:)
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z każdym słowem które napisałaś. Przemknęło mi gdzieś ogłoszenie że lubimyczytac poszukuje recenzentów, ale jakoś sie tym nie zainteresowałam, a co do bokkathonu mnie te posty niesamowicie irytowały. Wystarczyło przejechać w dół strony aby znaleźć post podobny, z wklejonym linkiem do strony lubimyczytac. Ja też nie biorę udziału w bookathonie, bo mam masę obowiązków, ale już kilka ciekawych pozycji wpadło mi w oko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na moim blogu też się zdarzyło, że coś mi się w książce nie spodobało, a ktoś skomentował to tak, jakby było inaczej. No cóż, to świadczy tylko o nim. Ja przyznaję, nie mam tyle czasu, by czytać wiele recenzji i siedzieć przy komputerze godzinami. Ba, czasem nawet samej recenzji nie czytam od deski do deski, bo np. omijam akapit z zarysem fabuły, jeśli nie chcę poznawać zbyt wielu szczegółów, ale nigdy nie umknął mi fakt, czy komuś dana książka się spodobała, czy też nie.

    Co do lubimyczytac.pl i naboru na recenzentów. Też to widziałam i to jest naprawdę zatrważające zjawisko. Po prostu wielu z czytelników nie potrafi czytać ZE ZROZUMIENIEM. Inaczej tego nie umiem sobie wytłumaczyć.

    Grupa BookAThonowa i te nieustające pytania o inicjały – nóż otwierał mi się w kieszeni, kiedy widziałam ten zalew śmierdzącego lenistwa. Bo dla mnie to jest śmierdzące lenistwo. Po co samemu szukać, jak można zapytać i mieć z głowy? Ja nie wiem, czy niektórzy naprawdę nie potrafią korzystać z wyszukiwarki? Czy to przewyższa ich możliwości? Czy po prostu rośnie pokolenie, które trzeba ciągle prowadzić za rączkę, bo samo jest bezradne jak dziecko we mgle? Ja jakoś potrafię różne rzeczy SAMA znaleźć, czemu inni tego nie potrafią???

    Ach, i się rozpisałam, ale poruszyłaś temat, który może trochę wzburzyć krew. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację. Nie śledziłam dokładnie tego wątku z oficjalnymi recenzentami na lubimyczytac.pl, ale wcale nie dziwi mnie to, o czym piszesz. Osobiście zawsze czytam regulaminy i inne takie. Głupio by mi było, gdybym zadała pytanie, a ktoś odpowiedziałby mi "patrz: regulamin". Ludzie po prostu są leniwi, albo chcą zadać pytanie by się pokazać, chociaż to drugie to jest już kompletnie bez sensu.

    Ale i tak jeszcze śmieszniejszy jest ten bookathon. Też jestem w tej grupie, ale powoli zaczyna mnie ona denerwować. Zacznę od tych inicjałów- rozumiem, kiedy ktoś NAPRAWDĘ nie może znaleźć tych literek, serio rozumiem. Można przeszukać lc, goodreads, blogi- a czasem może się okazać, że coś przeoczyliśmy i pomoc grupowiczów jest niezbędna. Tym bardziej, że jesteśmy tam po to, by wzajemnie się wspierać i pomagać. Ale szlag mnie trafia, kiedy parę minut po ogłoszeniu hasła następuje wysyp pytań o inicjały właśnie. Nawet ja nie uwierzę, że w takim czasie ktoś zdążył przeszukać internet. Biorę udział w Bookathonie, ale bez spiny. Wyzwania są dla mnie urozmaiceniem, nie muszę czytać pod ich dyktando. Nie potrafię znaleźć żadnego autora o moich inicjałach, albo chociaż o moim imieniu, którego książki chciałabym przeczytać? No problem. Omijam wyzwanie, albo kombinuję w inną stronę- szukam kogoś kogo imię lub nazwisko zaczyna się na D lub K- czyli moje inicjały. I po kłopocie. Odnoszę wrażenie, że niektórzy są tak niesamodzielni i leniwi, że to jest aż śmieszne.

    Jeszcze odbiegając lekko od tematu- w tej grupie niesamowicie denerwują mnie osoby, które pytają się innych jakie książki powinni zamówić. Może to okropne z mojej strony, ale sama płacę za książki, sama wiem co lubię i na co mam ochotę, to dlaczego pytam innych, co lepiej będzie kupić? Jeszcze jakoś mogę usprawiedliwić osoby, które wahają się między dwoma/trzema tytułami. Ale jak ktoś pisze: "robię zamówienie, co kupić?", to jest to po prostu śmieszne. Naprawdę to wymaga wsparcia ogółu? Za niedługo dojdzie do tego, że będziemy potrzebowali pomocy innych przy wyborze bułek na śniadanie :P

    Ajć- nie planowałam takiego długiego komentarza, mam nadzieję, że dotrwałaś ;) Przepraszam za wszelakie literówki- pisałam na szybko i pod wpływem wzburzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo ludzie się spiesza, bo czasem boją się spoilerów więc "przelatują" wzrokiem po recenzji, tak mi się wydaje, bo chcą odwiedzić tysiąc blogów w dziesięć minut, nie wiem :) trudno, tak już jest i nic z tym nie zrobisz. Ważne, że oprócz tych nieczytających, jest cała masa fajnych ludzi, którzy blogi odwiedzają dla recenzji właśnie. Nie każdy recenzuje dla książek za darmo, dla niektórych to naprawdę pasja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ludzie to idioci i tyle - nie ma tutaj co polemizować.
    Sama uważam, że czytelnictwo upada, ale trochę z innych względów niż Ty. Jednak uważam, że masz wiele racji, a raczej napisałaś tylko prawdę, którą i ja również dostrzegam.
    Co do naboru na LC, sama chciałam, myślę sobie, fajna sprawa, ale potem z ciekawości powchodziłam i poczytałam oficjalne recenzje jakie do tej pory zamieszczono i nie, nie sądzę, że ktokolwiek u nas na blogach/stronach pisze tak jak oni. To już raczej jest poziom recenzji, takich suchych, a w dodatku obowiązek 2ch książek w miesiącu, to jest głupota. Ale ludzie pójdą jak te owieczki ;) Za frajer w końcu nie?
    Co do recenzji i komentarzy na stronach, coraz rzadziej komentuję strony innych, bo w wielu przypadkach nie widzę w tym celu i nie, nie płaczę, gdy u mnie się nie pojawiają komentarze. Mam po prostu nadzieję, że recenzja trafia gdzieś i komuś, kiedyś pomoże. Wszystko się odmienia, gdy wejdzie się mocno w analitykę strony, zacznie się rozumieć, skąd się biorą ludzie na mojej stronie, czego szukaj etc. To mi pokazało, że w przeważającej większości ludzie do mnie wchodzą z wyszukiwań z google niż z bloggera, to mówi samo przez się.
    Co do szukania pisarzy na te same inicjały co my, ja miałam problem w zeszłym roku, bo miałam takie zadanie w jakimś wyzwaniu, ale właśnie wtedy siedziałam i kombinowałam (mam A.B) aż spojrzałam na półkę a tam Anne Bishop, no proszę, jednak da się coś znaleźć, jeżeli się chce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście to taka trochę hipokryzja, że Ci którzy chwalą się czytaniem, nie mogą poświęcić paru minut na przeczytania wpisu. To po co w ogóle oni tu zajrzeli? Nie lepiej zrobić w tym czasie czegoś innego i porządnie?
    Może to wynika z lenistwa, nie wiem zmęczenie- człowiek wtedy mniej uważnie czyta, albo z lansu. Rozumiem jak ktoś przeczytał i nie wie jak skomentować. Też tak czasem mam. Ale wtedy starczy skupić się na jakiejś jednej kwestii, odnieść się do niej i zwykle można sklecić jakiś sensowny i niegłupi komentarz.
    Nie mam konta na lubimyczytać,więc się nie wypowiem. Jednak to głupie, że ludzie tak wyręczają się innymi. Tak trudno samemu poszukać autora o swoich inicjałach? Sądzę, że nie.
    Fajnie, że ten problem poruszyłaś :)
    Pozdrawiam *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi na szczęście nie zdarzyła się jeszcze taka sytuacja, aby ktoś stwierdził, że po tak pozytywnej opinii przeczyta jakąś książkę, mimo że recenzja była ewidentnie krytyczna. Chociaż zdarzają się takie komentarze, które mam wrażenie, że nijak odnoszą się do treści postu, a gdy książkę oceniam np. jako przeciętną, to zazwyczaj ktoś również stwierdza, że po nią sięgnie, ale na tym komentarz się kończy.
    Co do Bookathonu, to również nie biorę w nim udziału, ale członkiem grupy jestem, ponieważ czasem można przyłączyć się do jakiejś dyskusji. Szkoda tylko, że ostatnio owych dyskusji jest rzeczywiście o wiele mniej, a tablica jest zalewana postami w stylu: "Znacie może autora o inicjałach x.x?". Co więcej, pod każdym takim postem jest ktoś kto informuje, że na LC znajduje się spis autorów, ale niestety takie posty ciągle się pojawiają. Ostatnio na szczęście ta fala pytań o inicjały trochę zmalała, ale za to wszyscy pokazują swoje stosiki do Bookathonu. Na to już jednak tak nie narzekam, ponieważ przynajmniej stwarza to możliwość dyskusji o konkretnych książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiadając na twoje pytanie, czasami jest to brak czasu lub chęci :). Inaczej jest wybrać zdanie neutralne, a inaczej dać znać wprost, że się nie przeczytało danego tekstu. Wydaje mi się, że wiele osób chce trafić w jak największą ilość blogu w jak najmniejszym czasie, więc wychodzą wtedy komentarze na byle jak.

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest stron - kilk!

    OdpowiedzUsuń
  13. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Także nie rozumiem takich ludzi. Niestety jest ich coraz więcej. Coraz więcej osób nie potrafi czytać ze zrozumieniem, nie chce im się nawet prześledzić wzrokiem tekstu by choć z grubsza dowiedzieć się o co chodzi. To przykre. Jakby tego było mało, czasem mam wrażenie, że takie osoby mimo wielu postów i recenzji nawet nie czytają książek, o których napisali. Powielają jedynie zdanie innych blogerów kopiując ich opinie. A przecież nie na tym polega prowadzenie bloga. A przynajmniej nie na tym kiedyś polegało...
    Mam jedynie nadzieję, że kiedy moda na prowadzenie bloga minie, liczba tych "nieczytających czytelników" zmaleje.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka