piątek, 17 czerwca 2016

Czy kara śmierci powinna istnieć?


Autor: Jodi Picoult
Tytuł: Przemiana
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 544

Chcemy umieć wybaczać ludziom, jednak nie zawsze jesteśmy w stanie. Na lekcjach religii w kolejnych szkołach katecheci i zakonnice na religii mówili, że wzorem wybaczenia dla ludzi jest Jezus. Włączasz wiadomości w telewizji i ciężko Ci wierzyć w to, że żona mężczyzny, który padł ofiarą zabójstwa, wybaczyła mordercy swojego męża. Dzwoni do Ciebie jakaś ciotka, z którą kontakt utrzymujesz jedynie w święta, by złożyć jej telefonicznie życzenia i dowiadujesz się, że jej syn wybaczył zdradę żonie, choć oszukiwała go przez wiele lat. Cały czas słyszysz o tym wybaczeniu, ale czy sam potrafisz je wcielać w życie? 

June Nealon była szczęśliwą żoną i matką, przed którą rozciągała się perspektywa wielu lat radosnego rodzinnego życia. W jednej chwili jej świat się zawalił, zamieniając życie w nieustanne oczekiwanie - na zabliźnienie ran, na dopełnienie sprawiedliwości, na cud. Shay Bourne ma wkrótce umrzeć. Nie znalazł nigdy swojego miejsca na ziemi, nie ma już nic do zaoferowania światu. W pewnym momencie staje przed szansą odkupienia swoich win i błędów. Aby tak się stało Claire Nealon, córka June, musi przyjąć od niego bardzo szczególny dar. Michael Wright zdecydował się poświęcić życie Bogu. Kiedy jednak osobiście poznaje Shaya Bourne'a, zostaje zmuszony do zakwestionowania założeń swojej religii, spojrzenia w innych kategoriach na pojęcie dobra i zła. I na samego siebie.

Kolejna książka Picoult. Kolejna zapowiedź emocji przed lekturą, w trakcie lektury i po lekturze. Kolejne przemyślenia. Kolejne pytania w rodzaju co ja bym zrobiła będąc na miejscu X, będąc na miejscu Y lub będąc na miejscu Z? Kolejne próby przewidzenia zachowań bohaterów. Tak, to wszystko towarzyszy mi zazwyczaj przy pochłanianiu kolejnych historii od tej autorki. Dziś po raz kolejny skończyłam jej książkę - piętnastą - i coraz mniej ich do odkrycia przede mną, dlatego dawkuję sobie ten luksus. Jodi Picoult to dla mnie klasa - taka gwarancja, że nawet jeśli poświęcę jej trochę czasu, to nie będzie on zmarnowany. I tym razem także tak było, choć do tych najwybitniejszych pozycji tej nie zaliczę.

Na uwagę zasługuje profesjonalizm, który po raz kolejny objawia się u tej autorki. Ona nic nie robi byle jak/nijako/niedostatecznie/po łebkach. Gdy pisała historię związaną ze słoniami, doskonale zgłębiła ich naturę i pokazała, jak niesamowite potrafią być te zwierzęta. Pisząc o obozie koncentracyjnym, pokazała, jakie piekło musieli przechodzić ludzie, którzy w nich przebywali. Wybierając zamach w szkole, stworzyła niezwykle realne okoliczności, bohaterów i postaci, którzy występowali w opowieści. Ona nie wybiera tematów łatwych - wybiera trudne, często kontrowersyjne i pełne smutku. Tym razem postawiła na karę śmierci - karę, która w wielu krajach jest prawnie zakazana, a w państwie takim jak USA wciąż praktykowana. 

Skazańcem jest Shay. Mężczyzna, który nie do końca logicznie potrafi myśleć, który ma problemy z formułowaniem w słowa swoich myśli, który wyraża się w sposób tajemniczy i zagadkowy. Początkowo sama nie wiedziałam, co o nim myśleć - raz zachowywał się w sposób, który potwierdzał to, że mógł dokonać tak wielkiej zbrodni, raz zaś pokazywał, że nie jest w stanie czegoś takiego zrobić. Ciężko było cokolwiek wywnioskować z jego zachowania - nie wiedziałam, czy jest dobrym aktorem, czy człowiekiem, który zauważył, że popełnił w przeszłości ogromny błąd. Minęło wiele lat od tego okropnego czasu, jednak on wciąż jest przetrzymywany w celi śmierci i czeka na to, co musi go spotkać. Ale znajduje sposób, by móc odkupić swoje winy - czy jednak ofiara jego przestępstwa zgodzi się przyjąć ten specyficzny dar? 

June straciła już bliskich. Straciła ich, bo w jej domu w złej godzinie pojawił się Shay, a ona mu zaufała. Teraz ma tylko Claire, której jednak jutro może nie być. Kobieta nie dopuszcza do siebie tej myśli - chce walczyć o to, by jej dziecko mogło spokojnie patrzeć w przyszłość, móc nie martwić się o każdy kolejny dzień. By po prostu mogła się cieszyć życiem bez tego ogromnego bólu, jakiego doświadczała. Jednak propozycja Shaya jest nie do zaakceptowania. Nie chce o niej słyszeć, lecz musi podjąć decyzję, czy chce dać córce szansę na życie, nawet tak ogromnym kosztem. Nie jestem matką, dlatego dość ciężko jest mi odnieść tę sytuację do własnego życia - jeśli ktoś nie miał dzieci, to nigdy tak naprawdę nie będzie w stanie przewidzieć, jak sam zachowałby się. Jednak chyba wybrałabym tak jak June. Tak przypuszczam. 

Przez to, że głównym tematem jest kara śmierci, co cały czas wywołuje wśród ludzi wiele kontrowersji, logicznym jest, że autorka podpięła pod tę tematykę także wątki religijne. Nie spodziewałam się jednak, że zrobi to w tak ciekawy sposób. Zazwyczaj nie lubię poruszania problematyki wiary w książkach, bo odnoszę wrażenie, że autor chce przeforsować swój światopogląd, który jest jedynym słusznym, a każdy inny jest zły. Jodi jednak jest inna w tym, co robi. Pokazuje rozmaite spojrzenia na te delikatne kwestie i co najważniejsze - niczego nie narzuca, pokazuje tylko różne rozwiązania, za co właśnie ją kocham. 

By być jednak szczerą z samą sobą, nie mogę powiedzieć, że ta książka była najlepszą, jaką poznałam od tej autorki. Nie należy także do tych wybitnych. Jest po prostu bardzo dobra. Choć wylałam przez nią sporo łez, to jednak wydarzenia opisywane przez Jodi nie stanowiły dla mnie ogromnego zaskoczenia i na końcu książki złapałam się na myśli: to już koniec? To tyle? Brakowało mi tego, co pokazywała w poprzednich książkach - takiej dobitnej, wyraźnej kropki nad i. Bo jakaś była - tylko że jak dla mnie nieco rozmazana, odrobinę niewyraźna. Nie zmienia to faktu, że to kawał bardzo dobrej Jodi - takiej, jaką lubię i do jakiej chcę wracać. 


Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

18 komentarzy :

  1. Po powieści Picoult sięgam w ciemno - jej profesjonalizm to klucz do sukcesu. "Przemiany" jeszcze nie czytałam, ale to jedynie kwestia czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja - nie muszę czytać opisu z okładki, po prostu biorę i wiem, że czeka mnie kilkanaście cudownych godzin. ;)

      Usuń
  2. Czytałam kilka książek tej autorki, parę mam nawet w domu. Po którejś kolejnej przestałam, gdyż bohaterowie gdzieś tam zaczęli mi się wydawać podobno, sposób prowadzenia narracji aż do punktu kulimacyjnego również, musiałam odpuścić. Tej ksiązki jeszcze nie miałam okazji przeczytać, i pewnie za jakiś czas, gdy zapomne jak pisze Picoult, sięgnę po nią i znów będę miała niespodziankę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakiś czas temu miałam dokładnie takie samo odczucie! Każdy autor ma jednak swój specyficzny styl pisania, Jodi także, więc w pewnym momencie niektóre rzeczy stają się do przewidzenia, gdy czytamy piątą, siódmą czy dziesiątą książkę danego pisarza. Ta została przeze mnie przeczytana po dość długiej przerwie, by właśnie zatrzeć w pamięci niektóre zagrywki autorki. :)

      Usuń
  3. Nie czytała książek tej autorki, ale widzę, że porusza trudne tematy. Sama nie wiem, dlaczego wcześniej po nią nie sięgnęłam. Muszę koniecznie nadrobić zaległości ;) W wolnej chwili wpadnij do mnie na post o... książkowych księciach z bajki :) Jestem ciekawa, czy masz swój ideał ;)

    Pozdrawiam sedrecznie
    nalogowy-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że jest warta poznania - choćby dla takich perełek jak "Bez mojej zgody", "Dziewiętnaście minut", "To, co zostało" czy "Karuzela uczuć". Chyba ta czwórka to według mnie najlepsze, co wyszło spod jej rąk. ;)

      Usuń
  4. Tej książki Picoult nie czytałam akurat. Na pewno jednak nadrobię te zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Może nie najlepsza, ale na pewno bardzo dobra! ;)

      Usuń
  5. Uwielbiam tę autorkę za niesamowita dokładność i emocje jakie daje swoim czytelnikom. Uważam, że wiele polskich i zagranicznych pisarek mogłoby stawiać ją sobie za wzór i nie pisać głupot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, wyjęłaś mi to z ust... Też wydaje mi się, że gdyby więcej osób miało tyle wyczucia co one, to byłoby o wiele więcej dobrej literatury. Choć z drugiej strony wtedy Jodi nie byłaby tak wyjątkowa... ;)

      Usuń
  6. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale chyba muszę to w końcu zmienić. Temat kary śmierci jest rzeczywiście kontrowersyjny i trudny. Mam już pewne zdanie na ten temat i z chęcią dowiem się jak z tą problematyką poradziła sobie autorka. Na razie jednak nie mam ochoty na tak ciężki temat, a poza tym wiele książek do przeczytania stoi w kolejce, więc zabiorę się za tą pozycję dopiero za jakiś czas.
    Pozdrawiam *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto to zmienić, ale nie zaczynaj od tej książki. Jest dobra, ale wydaje mi się, że na początek warto wziąć inne, w których naprawdę mocno widoczny jest talent Jodi. :)

      Usuń
  7. Nie słyszałam nigdy o tej książce, ani nie czytałam żadnej książki autorki, ale zaciekawiłam się. Myślę, że może to być całkiem ciekawa książka :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest stron - kilk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jest bardzo, warto zapoznać się z nią, a także z resztą twórczości autorki. ;)

      Usuń
  8. Nie znam jeszcze żadnej książki Picoult, choć ta jest jedną z tych, które czekają na półce... w końcu przeczytam - na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też sobie tak zawsze obiecuję, że poznam kolejnych autorów... Tylko ta doba jest za krótka!

      Usuń
  9. Nie czytałam żadnej książki tej autorki, ale twoja recenzja mnie zaciekawiła. Najwyraźniej pisarka porusza trudne tematy w interesujący sposób. Jeśli ta książka zapewni mi wachlarz emocji sądzę, że twórczość autorki szybko zagości na mojej półce. Czym prędzej muszę wybrać się do biblioteki i poszukać tej pozycji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ta autorka ma nosa do wyszukiwania takich tematów, by wzbudzać kontrowersje. Uwielbiam to, w jaki sposób to robi, spróbuj! ;)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka