niedziela, 20 marca 2016

O absurdzie pewnego procesu...


Autor: Franz Kafka
Tytuł: Proces
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 448

Obserwując czasem wydarzenia nie tylko w naszym kraju, ale i na całym świecie, możemy z łatwością dojrzeć, jak w niektórych przypadkach nasz wymiar władzy sądowniczej działa delikatnie mówiąc dość niedorzecznie. Ile razy przecież zdarzało się, że ktoś za kradzież jakiejś błahostki dostawał wysoką karę pozbawienia wolności, a osoba dokonująca o wiele bardziej brzemiennego w skutkach przestępstwa wychodziła na wolność lub dostawała niską karę? Takich przypadków można mnożyć... Świadczy to jednak tylko o tym, że coś ciągle jest nie tak - a nie powinno.


Głównym bohaterem powieści jest kawaler, Józef K. Pewnego dnia budzi go wtargnięcie do jego mieszkania dwóch urzędników, którzy informują, iż został aresztowany, choć nie popełnił żadnego wykroczenia. Brzmi absurdalnie, ale okazuje się, że to jednak jest możliwe. Pozwalają mu zresztą prowadzić normalne życie, z tym, że cały czas musi być do dyspozycji sądu. Jednak od tej chwili życie Józefa K. staje się pasmem absurdalnych zdarzeń, których on sam by nie przewidział, że staną się jego udziałem. 

Mówi się, że nie ma kary bez winy - coś takiego udowadnia w swojej powieści Fiodor Dostojewski, którego Rodion Raskolnikow w Zbrodni i karze ponosi konsekwencje tego, co zrobił w myśl swoich przekonań. Odwrotność tego twierdzenia natomiast zostaje pokazana w tej powieści - ktoś niewinny, który niczego złego nie zrobił, zostaje aresztowany. Nielogiczność tego wzmaga fakt, że jego oskarżyciele doskonale zdają sobie sprawę, że on jest bez winy - ale tak ma być, został aresztowany i koniec. Nie jest jednak przetrzymywany - żyje sobie teoretycznie tak, jak wcześniej, bo może robić to, co dotychczas - ale czy na pewno? 

To, co najbardziej mnie uderzyło, to chyba te starania, by wszystko przebiegało niby tak jak wcześniej, niby normalnie, niby zwyczajnie, choć wszystko wręcz krzyczało, że wcale tak nie jest. To taki rodzaj kontrolowanego, poukładanego chaosu - teoretycznie jest wiele zamieszania, ale wszystko jest pod nadzorem kogoś wyżej. Wyobrażacie sobie, by nagle ktoś przyszedł i Was aresztował, choć naprawdę nic nie zawiniliście? Wyobrażacie sobie mierzyć się z ciągłą kontrolą, ciągłym nadzorem bez powodu? Pamiętam, że gdy moi rodzice karali mnie za coś, co nie zrobiłam, a było zrobione przez moją siostrę, która jednak się nie przyznała, czułam ogromne poczucie niesprawiedliwości i zawodu... A przecież moja kara była bez porównania delikatniejsza. 

W dzisiejszych czasach obojętność i znieczulica ludzka są na wyciągnięcie ręki. Mijamy ludzi, nie zastanawiając się nad tym, co się z nimi dzieje i jak im pomóc. Józef K. jest kimś takim, kto potrzebuje pomocy, ale nikogo nie ma. Inicjał zamiast nazwiska ma nie tylko na celu upodobnić go do innych osób, które popełniają przestępstwo, ale i ma go utożsamić z każdym z nas - ma na celu pokazać, że KAŻDY z nas mógł się znaleźć na miejscu głównego bohatera i brać udział w tym teatrzyku, w którym jest się tylko marionetką w rękach innych. Proces to doskonałe balansowanie na granicy upadku, bo do końca nie wiemy wielu rzeczy - czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy jest jedynie złudzeniem bohatera; nie wiemy co się z nim stanie; nie wiemy, czy rzeczywiście jest niewinny, czy może jednak coś za kołnierzem ma. To historia pełna niejasności i niedopowiedzeń, zagadkowy labirynt, z którego nie wyjdziemy, zanim nie przeczytamy tej historii. 

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

11 komentarzy :

  1. Aż wstyd przyznać, że nie dokończyłam tej powieści >< Dobrnęłam do mniej niż stu stron i już nie pamiętam dlaczego odłożyłam, ale pewnym jest to że muszę wrócić! Kafka znakomicie pisze i zaszalał z tym pomysłem :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też strasznie się podoba sposób jego pisania - nie jest ciężki i naprawdę czyta się świetnie.

      Usuń
  2. Nie mam Kafki w spisie lektur, z czego się cieszę :) Zepsuto by mi tą książkę. Zamierzam zabrać się za nią już niedługo.
    Pozdrawiam
    Natalia Łucja z withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie... Mnie jakoś nigdy nie przeszkadzało, że coś jest lekturą, bo miałam polonistkę, która nie zobrzydziła mi ich, a naprawdę ciekawie potrafiła omawiać. :)

      Usuń
  3. Uwielbiam, choć w kanonie lektur "Procesu" nie miałam. Pamiętam jak czytałam stare, poniszczone wydanie, pachnące zakamarkami biblioteki. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś to powtórzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje niestety takie nie było, bo czytałam e-booka. Ale uwielbiam zapach książek z biblioteki, one pachną kompletnie inaczej niż inne książki, naprawdę! :)

      Usuń
  4. Omawiałam fragment "Procesu" na lekcji i tak bardzo mi się spodobał, że chciałabym przeczytać całość. :) Z jego omawianiem wiążę się też historia, że zanim zaczęliśmy polonistka postawiła mnie w podobnie absurdalnej sytuacji, a ja wykłóciłam sobie 5 za interpretacje wiersza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że wywalczyłaś sobie tę piątkę, ja jakoś nigdy nie potrafiłam się kłócić o swoje oceny... :)

      Usuń
  5. Mnie bardzo spodobał się pomysł na powieść, ale już wykonanie niekoniecznie. Ten styl był tak ciężki, że naprawdę ledwo przebrnęłam przez tę wcale nie grubą książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, a według mnie właśnie ma on taki lekki, niewymuszony styl pisania, kompletnie nie czułam, by był ciężki...

      Usuń
  6. Kiedy byłam w szkole średniej raczej unikałam lektur. Teraz za to (po wieeelu latach ;) ) mam w planach powrót i dzięki Twojej recenzji po tę książkę postaram się sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka