środa, 30 marca 2016

Można kochać dwie osoby na raz?


Autor: Gail McHugh
Tytuł: Amber
Cykl: Torn Hearts. Tom I
Wydawnictwo: AKURAT
Liczba stron: 591

Kocham miłość - uwielbiam rozmaite filmy, które przedstawiają te najpiękniejsze na świecie uczucie i uwielbiam książki, które w jeszcze lepszy sposób pokazują mi wariacje autorów na ten temat. Jestem chyba dość mocną tradycjonalistką, bo nie wierzę w to, że można kochać kilka osób na raz. Jasne, rodzice, rodzeństwo, dziadkowie - to więcej niż jedna osoba. Ale uważam, że tylko w jednej osobie można być zakochanym i kochać ją. Nie rozumiem tego, jak można kochać kogoś, a mimo tego znaleźć kogoś drugiego, kogo też się kocha... Dość dziwne i jak dla mnie niemożliwe. Trochę z przekory więc postanowiłam wybrać na swoją lekturę książkę, która skupia się wokół motywu. Czy autorce udało się mnie przekonać?  
Życie Amber Moretti zmienia się nie do poznania. Osierocona outsiderka, która przez całe życie zmagała się z koszmarami dzieciństwa, pragnie za wszelką cenę rozpocząć nowe życie jako studentka. Kiedy pojawia się na uniwersytecie po raz pierwszy, spotyka dwóch mężczyzn, najlepszych przyjaciół, którzy wnoszą do jej mrocznej egzystencji kolor, świeży powiew powietrza i światło. Brock Cunningham jest uroczym, zielonookim uwodzicielem-gentlemanem, Amber nie może się oprzeć jego urokowi. Wkrótce ten intrygujący mężczyzna zaczyna wypełniać cały jej świat, każdą myśl i każdy oddech. Ryder Ashcroft – niebieskooki wytatuowany „zły chłopak”, natychmiast zniechęca ją do siebie, kiedy jednak udaje mu się ją pocałować, natychmiast kradnie część jej serca, duszy i umysłu. Ku swojemu ogromnemu zdumieniu i przerażeniu, Amber zakochuje się w nich obu. A potem następuje coś, co zmienia wszystko, i Amber nie wie, czy kiedykolwiek uda jej się powrócić do normalnego życia.

Niestety. Niestety, niestety, niestety. Nie udało się. Nie zostałam przekonana ani trochę. Po recenzjach spodziewałam się czegoś, co rozerwie mi serce na pół - tak jak się to stało w przypadku Amber - bo nie będę w stanie wybrać między Ryderem a Brockiem. Mieli być cudowni, mieli być uzależniający, mieli być wspaniali - z tych wszystkich opisów można było wywnioskować, że powinno ich się wpisać na nową listę siedmiu cudów świata, bo zasługują na to jak nikt inny. Każdy z nich inny, ale oboje mieli stanowić ucieleśnienie marzeń wszystkich kobiet - ja natomiast widać jestem odmieńcem, bo nie chciałabym być z żadnym z nich. Co z tego, że byli przystojni, kiedy oboje zachowywali się jak dzieci? Momentami naprawdę miałam dość, bo sytuacja ta była naprawdę kompletnie porąbana. Tak samo jak oni wszyscy. 

Ani Ryder, ani Brock nie podbili mojego serca - wręcz przeciwni, byłam zdegustowana nimi i ich zachowaniem, ponieważ pokazali się z naprawdę złej strony. Tu tacy przyjaciele, tacy oddani sobie "bracia", ale gdy tylko pojawiła się Amber, to testosteron obojgu uderzył do łbów i nagle bum! koniec z przyjaźnią. Amber natomiast... matko, jak ja tej dziewczyny nie znoszę... Prawie tak bardzo jak Kiery z Bezmyślnej. Kiera jednak była o tyle łaskawa, że potrafiła się określić - Amber to taka typowa panienka, która chciałaby mieć ciasto i zjeść ciastko. Kompletnie nie myśli o konsekwencjach, widzi do czego to wszystko podąża, więc zamiast choć spróbować temu zapobiec, ona sama kieruje wydarzenia w stronę katastrofy. Myśli tylko o sobie - nie myśli o tym, jak ta sytuacja może wpłynąć na Brocka i Rydera. Chociaż nie, stop. Przychodzi jej to do głowy, ale zaraz wylatuje. Bo ona naprawdę ma problemy z logicznym myśleniem. Grrrr... jak ja nie cierpię takich postaci! 

Nie lubię denerwować się podczas czytania, bo od razu wtedy ulatuje mi przyjemność z lektury - pojawiają się natomiast myśli o tym, jak pięknie byłoby, gdyby taka historia łaskawie raczyła się w końcu skończyć. Mamy tu dziewiętnastolatkę z doświadczeniem seksualnym godnym gwiazdy porno, która została skrzywdzona przez los i swoje problemy przekłada na miotanie się między dwoma facetami, z których nie potrafi wybrać tego jednego. Mamy też dwóch mężczyzn, którzy nie mają kompletnie do siebie szacunku, bo chcą być z dziewczyną, która kocha drugiego z nich, otwarcie to przyznaje i nie potrafi się określić - chyba musiałabym na głowę upaść, by zachowywać się jak któryś z nich, przecież człowiek jakąś godność powinien mieć. Ale nie, gdzie tam. Kompletnie przerysowane, kompletnie nieciekawe, kompletnie męczące i kompletnie dziecinne mimo tej dawki treści dla dorosłych. Dla odważnych, bo reszcie nie polecam takiego steku bzdur. 
Moja ocena: 2/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

13 komentarzy :

  1. Na mnie wywarła dość średnie wrażenie, acz jest nieco lepsza od wcześniejszej serii autorki, to dopiero były toporne i odrealnione pozycje ;) Ciężko nie zgodzić się z Twoją opinią.
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie pozostawiłaś na niej suchej nitki... Szkoda, że tak Cię zawiodła. Mi natomiast książka bardzo przypadła do gustu. Ale przecież nie każdemu musi się podobać to samo ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna recenzja i ocena! I dzięki za ostrzeżenie, bo raczej nie wytrzymałabym do końca tej książki.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam przeczytac, bo pamiętam przedremierowe zachwyty nad tą powieścią i myślałam, że to naprawdę coś godnego uwagi, ale czytam u Ciebie kolejną niepochlebną opinię i zwracasz uwagę na te same rzeczy, jakie wytykali nieliczne osoby, bardzo szczerze. I bardzo dobrze! Dzięki temu mam obraz tej książki i myślę, że lektura tylko by mnie zirytowała. Dam sobie spokój, jest tyle pięknych, ciekawych historii jeszcze do przeczytania, a nie kolejny romans o superprzystojnych dzieciakach i niezdecydowanej dziewczynie. Zresztą ja również nie jestem fanką trójkątów miłosnych i też w to nie wierzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. chętnie bym ją przeczytała :) nie chcesz odsprzedać? może by mi się spodobała

    OdpowiedzUsuń
  6. O książce wcześniej nie słyszałam i chyba dobrze, bo twoja recenzja skutecznie odradziła mi czytać tą pozycję.
    Wolę fantasy, ale obyczajówki tez chętnie przeczytam, ale gdy mnie serio sobą zaciekawiają. Ta książka nie wydaje się warta mojego czasu.
    Recenzja napisana bardzo fajnie ;)
    Pozdrawiam Tris *.* z http://hopebravestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. To chyba najodważniejsza i najbardziej patologiczna książka jaką w życiu czytałam, ale kurczę, podobała mi się! Oczywiście szanuję Twoje zdanie, a nawet po części je podzielam (patrząc z perspektywy czasu, gdy emocje już opadły), ale w moim odczuciu lektura była naprawdę niezła, na pewno lepsza od poprzednich książek autorki. Drugi tom zapowiada się jeszcze lepiej, bo nie będzie już tych miłosnych dylematów skoro Amber się sprecyzowała i w końcu akcja ruszy z kopyta. Ja nie mogę się doczekać co będzie dalej. (Oby tylko nikt nie uratował Amber już w pierwszym rozdziale :-P )
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że ci się nie podobała. W sumie ja jej nie czytałam, więc nie mam po co się nawet wypowiadać, ale czytałam jedną książkę tej autorki i była naprawdę dobra. A po tych wszystkich recenzjach wydawało mi się, że Amber to naprawdę dobra pozycja. Ale mimo to przeczytam ją, może mi przypadnie do gustu :)
    Też nie lubię się denerwować podczas czytania, chociaż w sumie nawet jeśli byśmy się starali unikać tych książek, które będą nas w jakiś sposób irytować, byłoby nam ciężko. Przecież nie mamy pewności, że akurat książka o tytule Xyz będzie kiepska, a Mnń świetna :D
    Pozdrawiam serdecznie :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie się książka średnio podobała, całość ratuje Ryder, który przekonał mnie do siebie swoją postawą. Natomiast Amber nie irytowała mnie tak jak Kiera... Kiere czasami nawet starałam się zrozumieć, a Amber to nimfomanka... myślała o seksie i wypowiadała się o nim częściej niż przeciętny facet... niemniej jednak zakończenie mnie zaskoczyło i wciągnął mnie ten wątek sensacyjny i to dla niego sięgnę po kolejną część.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam ją w planach, ale zrezygnowałam...

    OdpowiedzUsuń
  11. ale ostro! sama teraz nie wiem czy czytac czy nie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej, ale żeś zjechała tą książkę :D Chociaż w sumie nie tyle książkę, co bohaterów :D
    Wiesz, autorka postawiła na to, że dziewczyny lubią bad boys i uwodzicieli :D A że nie umiała ich wykreować, co wnioskuję po twojej recenzji to jakoś mnie nie dziwi :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak to mówią, ilu czytelników tyle opinii :) Amber, no cóż, należy do odważnych pozycji, wymaga otwartego umysłu i nieskończonych pokładów tolerancji dla seksualności człowieka. W Amber nie ma żadnych zasad, a niektórym scenom blisko do porno, co wrążliwszych (i zbyt młodych) czytelników może urazić. Również zachowania postaci ciężko zrozumieć i zaakceptować osobie, której podobne dylematy są obce, jednak jedno Ci powiem, opowieść nie jest odrealniona, ma solidne podstawy merytoryczne, a portrety psychologiczne postaci są bardzo wiarygodne. Choć trudno to zaakceptować.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka