środa, 23 marca 2016

Miłość w kolejnej odsłonie.


Autor: Tammara Webber
Tytuł: Tak słodko...
Cykl: Kontury serca. Tom III
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 400

Nie ukrywam tego, że jestem wielką fanką książek o miłości między ludźmi. Jest to tak piękne i cudowne uczucie, że chyba do końca życia nie będę nudzić się poznając kolejne historie osób, które po pewnym czasie nie są w stanie wyobrazić sobie bez siebie życia. Uwielbiam te wszystkie uczucia, które towarzyszą mi podczas czytania tego typu książek - ekscytację, zauroczenie, często też smutek i ból. Rzadko kiedy okazuje się, że coś mi się naprawdę bardzo nie spodoba - w końcu co negatywnego jest w miłości? To kunszt autora decyduje o końcowym odczuciu po przeczytaniu danej powieści - drobne szczególiki które nadają wszystkiemu odmienności od reszty. Jak było w tym przypadku? 

On jest miłością jej życia, chociaż o tym nie wie. Ona jest jego chwilą wytchnienia w tym wymagającym przetrwania życiu. Był zraniony i dziki, ale potrafił się dostosować. Ona zawsze była posłuszna. Teraz jest niespokojna. Pearl Torres Frank spędzając lato w domu nauczyła się dwóch rzeczy: Boyce Winn jest ucieleśnieniem wszystkiego, od czego powinna trzymać się z dala i wszystkim tym, co sprawia, że chce być blisko. Zbuntowany i głośny. Nie dbający o to, co myślą o nim ludzie. Namiętny. Silny. Niebezpieczny. I jest jeszcze jedna cecha, którą chowa przed wszystkimi, ale nie przed nią: Słodki.

Powieść jest skierowana w szczególności do młodych czytelniczek, które same doświadczają rozmaitych zawirowań miłosnych i pierwsze spojrzenia w oczy, pocałunki i kontakty z mężczyznami nie są dla nich nowością. Kimś takim są właśnie Boyce i Pearl - to nie dwójka dygoczących jak trzcina na wietrze nastolatków, którzy dopiero się poznali i od pierwszego wejrzenia wiedzą, że są sobie przeznaczeni. Nie, to kompletnie nie tego typu powieść... Oni oboje mają za sobą pierwsze kontakty, znają się doskonale i doświadczyli razem różnych rzeczy, jednak ich drogi rozeszły się zanim tak naprawdę na trwale złączyły. Każdy z nich miał kogoś innego - tu nie mamy wydumanego celibatu i wzdychania do księżyca z prośbami, by w końcu ta druga osoba się objawiła. Każde z nich kryło w sercu nadzieję i uczucia co do drugiej osoby, ale byli jednocześnie realistami - i to mi się naprawdę spodobało. 

Co ciekawe, w tej powieści nie skupiamy się na problemach obojga bohaterów i nie musimy przez całą historię zastanawiać się, o co chodzi. To nie jest rodzaj książki z tykającą bombą w środku, która tylko czeka, aż na liczniku pojawi się zero i będzie mogła eksplodować. Już na początku dowiadujemy się, co gnębi nasze postaci, a z każdą kolejną stroną ten szkic nabiera kolorów i jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć to, co ich spotyka, czego doświadczają i dlaczego zachowują się w taki, a nie inny sposób. Mam wrażenie, że tutaj pierwsze skrzypce grał Boyce i że to on został nieco lepiej wykreowany - to on mierzy się z wieloma problemami, to on musi radzić sobie z tym, co zgotowała mu własna rodzina i to on zrobił kiedyś coś, co później przekreśliło jego szczęśliwe życie. 

Jest zraniony i tę zadrę kryje głęboko w sercu - wyciągnąć ją może jedynie Pearl, która od zawsze była mu w pewien sposób bliska. Nie jest jedną z tych eterycznych postaci, która boi się głośniej odezwać i drży jak osika, a do tego rumieni się na każdym kroku. To dziewczyna, która wychowywała się w dobrobycie, ma wszystko, czego tylko pragnie, jednak w jej życiu także czegoś brakuje. Naprzemienna narracja pierwszoosobowa pozwoliła nam poznać dobrze nie tylko to, co gnębiło Boyce'a, ale i dowiedzieć się, że mimo życia jak księżniczka, Pearl nie do końca się nią czuje. Zamiast realizować własne pragnienia, musi spełniać oczekiwania innych... Jednak do czasu, bo w końcu nie wytrzyma i powie dość. A od tego momentu wszystko się będzie zmieniać bezpowrotnie. 

Obawiałam się nieco, że przeczytanie najpierw trzeciej części cyklu może być dla mnie problematyczne, ponieważ nie znałam poprzednich książek Tammary Webber. Z tego co jednak zobaczyłam, nie ma koniecznie potrzeby, by najpierw sięgać po Tak blisko... i Tak krucho..., by móc się zauroczyć Tak słodko... Fabuła koncentruje się na całkiem innych postaciach, dlatego jeśli nie macie innej możliwości, możecie bez obaw sięgnąć po trzecią część cyklu. Przecież zawsze jeśli spodoba Wam się to, co wydarzyło się między Boyce'm a Pearl, możecie nadrobić swoje zaległości. To pełna emocji, napięcia i pożądania historia, która nie pozwoli Wam zapomnieć o ich bohaterach i tym, co ich połączyło. Mając okazję, z chęcią sięgnę po resztę twórczości autorki - Wam też to polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Jaguar! ;)


Moja ocena: 7+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

19 komentarzy :

  1. Bardzo mam ochotę na tę serię. Jestem pewna że mi się spodoba po twojej recenzji. Okładka jest przepiękna chciałabym mieć te książki w swojej biblioteczce.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście okładka jest cudowna - a po tej książce wnioskuję, że reszta książek z serii reprezentuje równie dobry poziom, jeśli chodzi o fabułę. :)

      Usuń
  2. Mam wielką ochotę na nią :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się całkiem interesująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wolałabym chyba jednak przeczytać dwie pierwsze części tego cyklu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja pewnie mając możliwość też wolałabym. ;)

      Usuń
  5. Pierwszy tom zdecydowanie bardziej mi się podobał. W tej części trochę męczące było zachowanie głównych bohaterów. Wystarczyło pogadać i nie byłoby książki ;)
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie tak... Ale mimo wszystko myślę, że ta książka dobrze oddaje mentalność ludzi - zamiast zwyczajnej rozmowy, oni wolą się męczyć. Może komuś przetrze to oczy. ;)

      Usuń
  6. Ja z kolei zbyt wielką fanką tego typu książek nie jestem, więc to raczej nie pozycja dla mnie :)
    Pozdrawiam
    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja akurat je uwielbiam, bo kocham wizerunki miłości w literaturze! ;)

      Usuń
  7. Nominowałam Cię do LBA :) Szczegóły na http://hopebravestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny wstęp do recenzji :) z miłą chęcią przeczytam :)też lubię takie miłosne historie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. :)
      I polecam, warto! ;)

      Usuń
  9. Przeczytałam pierwszy tom, drugi tom ominęłam, bo nie miałam ochoty czytać tego samego w innej narracji, a o trzecim kompletnie zapomniałam. Dzięki tobie sobie o nim przypomniałam i z największą przyjemnością po niego sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, szkoda, że ominęłaś. Ja uwielbiam akurat drugie perspektywy, zawsze coś rozjaśnią i są uzupełnieniem całości. ;)

      Usuń
  10. Starałam się przygarnąć tę książkę, ale na szczęście mi się nie udało. ;) Na szczęście dlatego, bo jednak na kolejne New Adult (mimo Twej pozytywnej recenzji) akurat nie mam ochoty, a w me ręce trafiła "Łowczyni", którą zauroczyłam się totalnie. :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka