środa, 2 marca 2016

Czas na wspólną zabawę!


Autor: Lisa Currie
Tytuł: Ja, Ty, My. Książka wspólnych zapisków.
Wydawnictwo: Feeria
Liczba stron: 192

Przyznaję, że do tej pory nie do końca przekonywały mnie te wszystkie książki, które nakłaniały nas do kreatywnego spożytkowania swojego czasu. Nie uważałam tego za kompletną bzdurę, bo jeśli komuś się to podoba i pozwala się odprężyć, to znaczy, że spełnia swoją rolę, ale sama niekoniecznie czułam, że jest mi to do szczęścia potrzebne. Już i tak mam mało czasu, więc te nieliczne wolne chwile wolałam poświęcić na lekturze którejś z książek, które wręcz błagają o to, by się w końcu nimi zainteresować. Wyjątkiem są moje kolorowanki Doodle Invasion, które szczerze kocham i lubię od czasu do czasu sobie w nich pogryzmolić - są przeurocze! Ale kolorowanka to jednak coś innego... A czy książka do własnego uzupełniania to coś dla mnie? 

Ciężko mówić o książce, która nie ma treści. Bo dostajemy tak naprawdę szkic i początek pewnej historii, którą to my musimy stworzyć. Autorka nie roztacza przed nami swoich wizji, nie pokazuje nam świata widzianego z jej perspektywy, jej własnych spostrzeżeń i myśli... A gdzie tam! To nie taka książka - jest to coś, co ma nam uprzyjemniać czas. Ma nie tylko służyć temu, byśmy sami mogli nad nią posiedzieć, ale jest stworzona z myślą o tym, by dzielić się nią z kimś innym. Żyjemy w czasach, gdzie wszystko jest robione w biegu - nie mamy zbyt dużo chwil, by usiąść, spędzić popołudnie z bliskimi, nacieszyć się wspólnym towarzystwem. Nie, cały czas jest gonitwa i wyścig z czasem. A Lisa Currie postanowiła powiedzieć temu: STOP! 

Tu nie chodzi o to, by jak najszybciej wypełnić te strony. Nie polega to też na tym, by prowadzić między sobą jakąś dziwną rywalizację - nigdy w życiu. Ja, Ty, My to uzupełnianka, w której mamy dzielić się naszymi pomysłami wraz z innymi. Choć powiedzieć o mnie, że jestem utalentowana plastycznie to tak, jakby stwierdzić, że kotlet schabowy jest daniem wegańskim, to jednak czerpałam masę frajdy z zaglądania na kolejne strony i sprawdzania, jakie kolejne wyzwania autorka przed nami postawiła. Nawet się nie spostrzegłam, a czas przy tym mijał jak szalony - podejrzewam, że to też kwestia doboru partnera do uzupełniania, bo przecież logicznym jest, że przy najbardziej bliskich nam osobach dochodzi do dziwnego zakrzywienia czasowego i płynie on w inny sposób niż zwykle. 

Początkowo wydawało mi się, że mogę nie do końca potrafić się odnaleźć w tym, co wymyśliła autorka, bo produkty w rodzaju zniszcz ten dziennik nie do końca mi odpowiadały. Tutaj jednak naszym celem nie jest jakakolwiek destrukcja - wręcz przeciwnie, Lisa Currie chce, byśmy przy jej książce-uzupełniance wzmacniali swoje relacje z osobami, które są nam bliskie, a dla których zazwyczaj mamy mało czasu. Kartkowanie kolejnych stron pozwala na sięgnięcie naszą pamięcią do najdawniejszych wspomnień i umieszczenie jej w tej żółciutkiej książce, by móc razem z kimś, kto jest dla nas ważny, lubiany lub "pod ręką" stworzyć coś nie tylko zabawnego, ale i sentymentalnego. Choć pewnie wielu stwierdzi, że do spędzania razem czasu nie potrzeba tego typu wynalazków, to ja jednak jestem mile zaskoczona i uważam, że takie urozmaicenie od czasu do czasu może sprawić naprawdę masę frajdy! 


Moja ocena: 7/10

Za możliwość zabawy z książką dziękuję Wydawnictwu Feeria! ;)

18 komentarzy :

  1. Widziałam już gdzieś tę książkę i uważam, ze jest to świetna publikacja, można się dobrze przy niej bawić.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się całkiem podoba, fajna alternatywa do spędzenia wolnego czasu. :)

      Usuń
  2. ja lubie tego typu ksiązki to taka inna odmiana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, od czasu do czasu można się w coś takiego pobawić. :)

      Usuń
  3. Nie słyszałam o niej, ale wydaje się bardzo fajna. Zaciekawiła mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiec polecam, warto się zapoznać. :)

      Usuń
  4. Niestety jedyna przyjaciółka jaką miałam, która nadawała by się do takiego przedsięwzięcia, okazała się kompletną szują, więc tego typu pozycje omijam szerokim łukiem. Widać nie każdemu przyjaźń jest pisana ;-)
    Pozdrawiam!

    W krainie absurdu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak naprawdę nie była Twoją przyjaciółką... Okropne uczucie, wiem co czujesz. Ale głowa do góry - jest tak wielu ludzi na świecie, że z pewnością istnieje ktoś, kto okaże się być przyjaciółką na dobre i złe. :)

      Usuń
  5. Czytałam już o tej propozycji w kilku miejscach, bardzo podoba mi się i może sama też ją zakupię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się, nie powinnaś żałować. ;)

      Usuń
  6. No niestety nie dla mnie - prowadzenie takiej książki wymaga systematyczności i czasu. A mnie tego ostatnio bardzo brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie - do tego potrzeba trochę czasu, a jeśli miałabym wybrać, czy mam przeczytać normalną książkę, czy bawić się w coś takiego, to wolałabym książkę... Ale na szczęście mam na tyle czasu, że mogę i czytać, i bawić się. :)

      Usuń
  7. Nie jestem zbytnią fanką takich książek. Jakoś mnie nie przekonują, może dlatego, że nie mam czasu na takie zabawy z książką. :/
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, to może być tym powodowane. :)

      Usuń
  8. I tak nadal nie uważam tego za książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo to książka nie jest. :D
      Ale jakoś określić to trzeba, wiec czasem z przymrużeniem oka można. :)

      Usuń
  9. Może gdybym była nieco młodsza, to skusiłabym się na taką książkę, ale teraz jednak pozostawię ją młodszym. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie przemawiały do mnie tego typu książki,więc z racji tego odpuszczę sobie tą pozycję.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka