niedziela, 13 marca 2016

Czas na eliminacje.


Autor: Joelle Charbonneau
Tytuł: Testy
Cykl: Testy. Tom I
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 381

Kocham dystopie. To niezaprzeczalny fakt, którego po prostu nie jestem w stanie w żaden sposób obalić. Nieważne, że czasami zauważam niejaką wtórność i bez znaczenia jest to, że po pewnym czasie człowiek jest w stanie przewidzieć wiele wydarzeń. Ja po prostu lubię poznawać kolejne postapokaliptyczne wizje autorów i przekonywać się o tym, czy ich wersja wydarzeń jest dla mnie do zaakceptowania i uwierzenia - bo chyba właśnie realizm najbardziej mnie w tym gatunku pociąga i fakt, że coś brzmi naprawdę prawdopodobnie... Przecież właśnie ta nutka grozy i tajemniczości sprawia, że te historie wydają się takie pociągające. Gdy ich nie ma - dość opornie się czyta. 

Są testy, które, zmieniają na zawsze twoje życie. Osiemnaście Kolonii stworzonych po nuklearnej apokalipsie Wojny Siedmiu Faz to rzeczywistość, w której młodzi ludzie przechodzą testy, aby trafić na elitarny uniwersytet. Ludzie nie mają możliwości kształcenia się na zasadach, jakie sami sobie wybiorą - nie, to państwo wybiera dla nich przyszłość. Od najmłodszych lat obserwuje ich wyniki, by później dokonać pierwszej selekcji i wybrać tych, którzy wezmą udział w Testach. Te wieloetapowe zawody rozstrzygną, kto nadaje się do tego, by należeć do naukowo-politycznej elity, a kto jest tylko przeszkodą w osiągnięciu celu.

Ostatnio sporo czasu zajmuje mi się wczucie w książkę. Pomimo, że mam na nią ochotę i chcę ją przeczytać, to jednak gdy przychodzi do czytania, to łapię się na tym, że czuję się wyzuta z jakichkolwiek chęci i oczekiwań - poza tym, że chciałabym, by już się skończyła. Tak też było tutaj - średnio na jeża mi szło i chciałam już zrezygnować, ale myślę sobie - no kurczaki, sama chciałaś ją przeczytać, to teraz nie odpuszczaj! Więc leciałam do przodu, kartka po kartce, strona po stronie, aż zauważyłam, że fabuła dość mocno mnie wciągnęła - może nie bezgranicznie, ale na tyle, bym się pozbyła wcześniejszych myśli. 

Dużo słyszałam słów o tym, jaką to ogromną zżynką ze sławetnych Igrzysk Śmierci jest ta książka. I choć sama jestem czuła na jakiekolwiek kopiowanie, więc gdy je dostrzegam, to autor automatycznie traci w moich oczach, to tutaj jednak musiałabym się naprawdę natrudzić, by znaleźć te wszystkie przerżnięte bezczelnie elementy. Jeśli już były jakieś podobieństwa to naprawdę subtelne - nie rażą w oczy i są do zaakceptowania. Przecież to dystopia, ten gatunek jakimiś prawami się rządzi i ciężko oczekiwać, by autor obszedł go całkowicie, tworząc coś, co w najmniejszym procencie nie kojarzy się z jakimś innym utworem. 

Zaczynamy książkę przed wszystkimi eliminacjami i w pewnym sensie wiemy już, co się wydarzy dalej - bo logicznym jest, że główna postać musi się zakwalifikować do Testów, by stworzyć o nich książkę. Ale dopiero później zaczyna się cała zabawa - Testy bowiem dzielą się na wiele etapów, a z ponad setki pierwotnych uczestników co najwyżej 1/5 ma szansę się dostać na Uniwersytet. Zawodnicy mierzą się z zadaniami na inteligencję, są egzaminy sprawnościowe i na logikę - największym haczykiem jest jednak fakt, że Testy toczą się przez cały czas ich trwania, nie tylko w salach egzaminacyjnych, ale i w miejscach, gdzie zawodnicy myślą, że mogą odpocząć od tego zamieszania. 

Główną bohaterką jest Cia, która charakteryzuje się przenikliwością i podejrzliwością. Popełnia błędy, jednak jest na tyle rozgarnięta, by ich nie powtarzać. Ma w sercu rady ojca, które dał jej w ostatnim dniu i to one są dla niej kierunkowskazem. Czym byłaby jednak dystopia bez wątku romantycznego? Pojawia się więc i Tomas, jednak od razu mówię, że nie ma tu żadnej nachalności ani wrażenia sztuczności, gdyż to nie ich rodzące się uczucie jest wystawione na pierwszy plan. Autorka skupiła się na tym, by pokazać istotę Testów i to się jej udało. 

Nie do końca natomiast powiodło jej się, jeśli chodzi o warstwę językową. Z przykrością muszę stwierdzić, że język tutaj jest aż za bardzo mdły i momentami nieciekawy. Może to nie wina autorki, a skopanego tłumaczenia? Nie wiem, ale naprawdę chwilami byłam aż zła na to, w jaki nijaki sposób niektóre wydarzenia są opisywane. No dajcie spokój, przecież można tu było wsadzić więcej emocjonalności i od razu byłoby inaczej. A tak to nie umiałam się czasem pozbyć wrażenia, że czytam jakąś ulotkę od lekarstw. Na szczęście tylko czasem.

O ile uwielbiam wszelkiego rodzaju dystopie, to ta jednak ma nieco mankamentów, przez które nie jest w stanie dołączyć do moich ulubienic. Nie znalazłam w niej tego, co zarzucało jej wiele osób - kopiarstwa z trylogii pani Collins - jednak w mojej opinii suchy język bez jakiegokolwiek polotu w niektórych momentach odziera tę książkę i wiele jej ujmuje, bo po prostu zniechęca do czytania. Może to dlatego też na początku nie mogłam się wgryźć w tę powieść? Możliwe. W każdym razie uważam, że to dobry początek dla trylogii, jednak wymaga jeszcze znacznego doszlifowania, bo na razie powalająco nie było.


Moja ocena: 5+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

7 komentarzy :

  1. Moja ocena była zdecydowanie wyższa ;) Bardzo lubię "Testy" chociaż oczywiście czytałam lepsze dystopie. Zgadzam się natomiast z tym, że bardzo się trzeba natrudzić, by znaleźć te splagiatowane z igrzysk sceny. Tak bardzo, że mi się to nie udało ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej książce wcześniej, chociaż raz chyba zauważyłam ją w Empiku na półce, ale mnie jakoś mnie wtedy nie zaciekawiła. Po przeczytaniu recenzji tez mnie jakoś do niej ciągnie. Też bardzo lubię dystopie, ale nie aż tak by czytać wszystkie książki z tego gatunku. Fabuła "Testów" nie wydaje mi się specjalnie ciekawa i oryginalna, dlatego raczej spasuję. Jak na razie mam mnóstwo książek do czytania, a za mało czau ;)
    Pozdrawiam Tris *.* z http://hopebravestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie słyszałam o tej pozycji, bardzo lubię dystopie, ale jednak do tej książki mnie nie ciągnie. Może kiedyś, ale nie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie cała trylogia przypadła do gustu. Nie jest to może najlepsza dystopia, ale też nie najgorsza. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam za sobą cały cykl i mnie się podobał :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też kocham dystopię i się wcale tego nie wstydzę ! :) O tej książce słyszałam, ale wiele na jej temat nie wiem. Pewnie kiedyś po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie Testy chyba bardziej przypadły do gustu :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka