sobota, 5 marca 2016

Choroba, na którą wciąż nie ma lekarstwa.


Autor: Carol Rifka Brunt
Tytuł: Powiedz wilkom, że jestem w domu
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 400

W dawnych epokach ludzie obawiali się wszystkich chorych. Niepozorna gorączka, którą dziś wyleczymy w dwa-trzy dni, kiedyś zbierała spore żniwa. Medycyna oparta na przesądach, ludowych wierzeniach i powszechnie występujących roślinach nie zawsze była skuteczna na każdą dolegliwość, stąd taka duża śmiertelność była wśród średniowiecznych ludzi. Gdy wybuchała zaraza dżumy czy ospy, tacy ludzie byli od razu izolowani ze społeczeństwa. Co ciekawe, mimo upływu wielu stuleci niektóre zachowania ludzi wciąż są aktualne - przecież wciąż unikamy ludzi, którzy jedynie kichają czy kaszlą. Dziś to nie dżuma czy ospa zbierają masy chorych... Dżumą naszych lat jest AIDS. 

June, bohaterka powieści, to wrażliwa nastolatka, której najlepszym przyjacielem jest jej wuj Finn. Gdy on umiera, cały jej świat odchodzi i ulega przewartościowaniu. Dziewczyna nie znajduje wsparcia ani w dwa lata starszej siostrze, ani w rodzicach, którzy pochłonięci są pracą. June musi przechodzić z dzieciństwa do dorosłości, uczy się, jak na nowo budować samą siebie i jak odnaleźć się w sytuacji straty. Choć wydaje jej się, że jest osamotniona w cierpieniu, to jednak znajduje kogoś, kto razem z nią niesie przysłowiowy krzyż. Problem AIDS, społeczne wykluczanie i głęboka bezsilność składają się na elementy życia, z którymi oboje muszą sobie poradzić - początkowo nieufnie, lecz dzień po dniu krusząc kolejne bariery.

Jak ja bardzo chciałam przeczytać tę książkę, to wiem chyba tylko ja. Tyle cudownych recenzji, tyle pięknych słów, tyle pochwał na jej temat, tyle westchnień i zachwytów... A ja nie mogłam się przekonać, czy to rzeczywiście jest takie dobre jak wszyscy mówią. Cierpliwość jednak popłaca i w wyniku wymiany udało mi się zdobyć w końcu tę książkę. Kwestią czasu było, aż po nią sięgnę. Zachwycało mnie w niej wszystko - i nietypowy tytuł, i całkiem ładna objętość, i śliczna oprawa graficzna. Oczekiwałam, że wnętrze będzie równie piękne - czy tak też się stało? 

Początkowo nie. Naprawdę. Czytałam i czytałam, a z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej sfrustrowana i zirytowana. No kurczę, ani nic takiego się nie dzieje, ani ten język jakiś ładny nie jest, tylko taki dość oschły mi się wydawał - gdzie ta rewolucyjna powieść o dojrzewaniu, której się spodziewałam? No dajcie spokój... Czytałam i myślałam, że chyba ludzie czytali coś innego niż ja. Już dawno nie było tak, że potrzebowałam się zmuszać do pochłaniania kolejnego rozdziału, kolejnego zdania i kolejnego słowa. Wszystko mnie rozpraszało i każda inna rzecz do robienia wydawała się lepszą perspektywą niż czytanie książki, która najzwyczajniej w świecie była dla mnie męcząca. 

Im dalej jednak w las, tym jakoś mniej narzekałam... Czytałam i nawet nie zwracałam uwagi na to, że pochłaniam kolejne strony, a wcześniej każdą kolejną skrupulatnie odnotowywałam, jakby to był jakiś sukces. Postać June zaczęła mi się jawić jako naprawdę ciekawa osóbka - dziewczyna, która jeszcze nie jest kobietą, ale też nie do końca jest dziewczynką. Była pewnego rodzaju hybrydą, na którą największe nieszczęście spadło wtedy, kiedy przechodziła trudny okres w swoim życiu. Nie miała przyjaciół, z którymi mogłaby spędzać czas. Z siostrą jej kontakty też nie były wzorowe, raczej można powiedzieć, że na każdym kroku Greta kopała pod nią dołki. Miała jedynie wujka, który stał się dla niej całym światem. Przywiązała się do niego aż za mocno. Znacie pewnie to uczucie, gdy kochacie tak bardzo, że gdy to tracicie, nie potraficie się z tym pogodzić? Witajcie w świecie June. 

Pozbieranie się w sobie zabierało jej dużo czasu. Nie ułatwiało jej tego ciągłe docinanie Grety ani ciągła nieobecność rodziców. Ona nie miała do kogo się zwrócić o pomoc, choć z całej jej postaci wręcz wszystko krzyczało o nią. I właśnie wtedy pojawił się ktoś, kto przeżywał to samo, co ona. Ktoś, kto tak samo stracił Finna i dla kogo Finn też był całym światem. I choć początkowo June nie chciała się z nim widywać, gdyż czuła się niejako zdradzona przez wujka, to jednak z każdym kolejnym spotkaniem zaczęła rozumieć, dlaczego ta osoba była dla jej wujka tak ważna. Choć nie spodziewała się tego, to zrozumiała, że Finn miał życie, o którym ona nic nie wiedziała i że nie zawsze był tym kimś, za kogo go miała. Odkrywanie tego pomogło jej też w pewien sposób dojrzeć - i to właśnie było piękne. 

Nie spodziewałam się, że mogę mieć tak mieszane uczucia co do tej historii. O ile pierwsza część była dla mnie naprawdę ciężkostrawna, to im dłużej czytałam, tym bardziej czułam się zauroczona tą powieścią. Porusza wiele niesamowicie ważnych wątków - problem AIDS, który sprawia, że ludzie nie traktują Cię jak normalnego człowieka, ale jak ufoludka, dorastanie ludzi, którzy muszą z nim się mierzyć samotnie i w chwili, która powinna nadejść dużo później. To mądra książka, która jest kierowana głównie do młodzieży i myślę, że to ludziom w tym wieku najbardziej przypadnie do gustu, aczkolwiek podejrzewam, że wiele dorosłych też będzie czerpać przyjemność z lektury historii pani Brunt. 


Moja ocena: 7+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

16 komentarzy :

  1. Jak tylko będę miała ochotę na książkę, która porusza poważne tematy na pewno sięgnę. :) super recenzja dużo słyszałam o książce i jestem ciekawa czy mi sie spodoba.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam literaturę, która jest nie tyle ciekawa, ale ma też w sobie trochę powagi - to taka idealna mieszanka, wiec polecam. :)

      Usuń
  2. Świetna recenzja, ale lektura raczej nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakiś czas tutaj u Ciebie nie byłam, wchodzę i kurczę - piękny wygląd bloga! :)
    Co do samej książki, od dawna mam ochotę na ten tytuł, bo naczytałam się wielu pozytywnych opinii. U Ciebie tutaj widzę, że początkowo mieszane uczucia, ale w dalszym ciągu chcę sięgnąć po tę książkę. Może mi się uda, jak już uporam się z innymi tytułami. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, potrzebowałam małych zmian, bo tamten wygląd już się nieco przejadł - ten według mnie jest bardziej przejrzysty, a do tego ma pewną subtelność. :)
      W takim razie życzę powodzenia z zaległościami, sama też mam trochę i staram się robić z nimi porządek. :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ciężko, by każda książka mogła się każdemu spodobać. :)

      Usuń
  5. Woła i woła mnie ta książka :) dzięki Twojej recenzji mam pewien obraz tego czego mogę się spodziewać !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też wolała, naprawdę! Są takie książki, które wręcz przyzywają do siebie... :)

      Usuń
  6. Strasznie mam ochotę na tę książkę, chociaż nie czytam młodzieżowek. Jednak przez problem AIDS i śmierci ciągnie mnie do niej. Myślę, że w końcu się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam - ja sama też lubię od czasu do czasu taką tematykę, a z AIDS w książce spotkałam się pierwszy raz w życiu, wczesniej jakoś nie miałam okazji. :)

      Usuń
  7. Zupełnie nie mam na nią ochoty mimo grona zwolenników historii :D
    ale wiesz, znam to uczucie "czy aby wszyscy inni czytali to samo, co ja w tej chwili?" :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podobnie odebrałam tę książkę. Początkowo tak samo jak Ty musiałam się zmuszać do czytania, a później już jakoś zleciło. Nadal jednak nie rozumiem tych wszystkich zachwytów nad tą historią, bo choć druga połowa była lepsza, całość nadal nie wypadła jakoś nadzwyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nienawidzę książek, które się tak mozolnie zaczynają, jednak sobie odpuszczę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie też przeczytanie tej książki było tylko kwestią czasu już od momentu jej premiery, sama nie wiem czemu. Dopięłam swego, i nawet udało mi się to w poprzednim roku - magia książek chyba zawiera się w tym, że czułam się całkowicie zauroczona powieścią o AIDS, chorobą, z którą mam tyle wspólnego co nic. Jednak trafiła do mnie gdzieś bardzo głęboko i jak do tej pory jest to moja ulubiona młodzieżówka :)))

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka