piątek, 26 lutego 2016

Zamknięci w złotej klatce.


Autor: Emily Lockhart
Tytuł: Byliśmy łgarzami
Wydawnictwo: YA! 
Liczba stron: 240

Wymagania. Gdy mamy 5 lat, wszyscy oczekują, że będziemy grzecznie myć ząbki, popisywać się przed wujkami i ciociami wierszykami nauczonymi w przedszkolu i ładnie uśmiechać się do zdjęć, które robią nam rodzice. W wieku 15 lat do naszych powinności należy zdobywanie jak najlepszych stopni, pochwał za osiągnięcia w różnych kategoriach i wyrzucanie śmieci każdego dnia. 25 lat to nie przelewki - trzeba być po studiach i najlepiej byłoby, gdyby ślub był na wyciągnięcie ręki, bo inaczej wszyscy krewni będą gadać o staropanieństwie do śmierci. Co do śmierci... mając 75 lat na karku najlepiej będzie mieć już gotowy testament, oddać wszystko krewnym, którzy tylko czają się na odejście i przejęcie majątku, a potem jak najszybciej zabrać się z tego świata, by nie kazać im czekać. 

Sinclair to nie jest zwykłe nazwisko składające się z ośmiu liter. To nie trzy samogłoski i pięć spółgłosek połączonych razem w sposób tworzący taki ciąg. Sinclair to nazwisko, które daje możliwości. Daje szanse. Przybliża do gwiazd. Sinclair to styl życia. Sinclairowie nie są tacy jak inni. Są lepsi w każdej dziedzinie. Są szacownym i bogatym rodem, który każde wakacje może spędzać na prywatnej wyspie. Wydawać by się mogło, że tworzą rodzinę bez skazy i każdy chciałby być na ich miejscu. Corocznie we czwórkę spędzają razem kilka tygodni, jednak jedno z nich nie jest takie jak reszta. Łącząca ich wszystkich relacja zmieni się w destrukcyjną więź. Dojdzie do wypadku, o którym nikt nie będzie chciał mówić. Wszystko będzie osnute kłamstwami... Ale prawda w końcu wyjdzie na jaw.

Każdy z nas kłamie. Choćbyśmy starali się najbardziej w świecie, czasem nie da się tego uniknąć. Myślę jednak, że kłamstwo kłamstwu nierówne - bo jak można chociażby porównać ze sobą kłamstewko co do tego, że się nie wagarowało i oszustwo, za którym kryła się zdrada? Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak głęboko pogrążeni w kłamstwie jesteśmy - aż potem jest za późno, by cokolwiek naprawić i sprawić, by było jak dawniej. Taka jest właśnie rodzina, do której należy Cadence - tonąca w ruchomych piaskach swoich kłamstw. Nie ma między nimi zwyczajnej ludzkiej serdeczności i tego wszystkiego, co kojarzy nam się z samą rodziną. Jest tylko zawiść, kopanie pod sobą dołków, ciągła rywalizacja, walka o majątek, a to wszystko skryte pod maską sztywnych od sztuczności uśmiechów, ociekających fałszem ciepłych słów i pachnących złem uścisków. Największym problemem jest nie to, że coś takiego istnieje, ale to, że wszyscy starają się tylko to pogłębiać, zamiast spróbować choć trochę naprawić. 

Początkowo wszystko wydaje się być takie sielankowe. Wszyscy są tacy idealni, pełni radości i miłości do siebie. Tylko wszystko z czasem zaczyna się zmieniać... A ja nie mogę powiedzieć Wam nic więcej, naprawdę! Bo jeśli powiem jeszcze choć trochę, to i odbiorę Wam całą przyjemność z poznawania tej książki. Tutaj nie można wierzyć autorce na słowo. Trzeba uważać na każdy wyraz, jaki jest napisany, bo wszystko może okazać się ułudą. To, co wydawało mi się za pewnik, okazało się być czymś nieprawdziwym... i naprawdę nie byłam w stanie przewidzieć tego, jak całość się zakończy! Nigdy nie pomyślałabym, że Lockhart może wymyślić coś takiego... muszę przyznać, że udało jej się wyprowadzić mnie w pole. 

Książka ta nie jest rozbudowana. Należy do tych, które koncentrują się wokół jednego wątku i nie poruszają innych - a jeśli już, to tylko delikatnie, nie wgłębiając się zbyt mocno. Postaci, które kreuje Lockhart są pozornie szczęśliwe, pozornie pełne radości... i pozorne. Wszystko tutaj jest pozorne i po prostu musicie uważać, by nie dać wywieść się w maliny, tak jak ja się dałam. Wszystko koncentruje się wokół naszej rodziny Sinclairów i ich losów, ale mnie chyba najbardziej ujęły baśniowe wstawki - to one nadały całości dodatkowego klimatu i rozwinęły całość, sprawiając, że nie było w niej monotonii. Początkowo nie do końca rozumiałam, co przez te historie o królu i trzech księżniczkach Cadence chce nam wytłumaczyć, ale gdy odnalazłam sens, wszystko stało się klarowniejsze. 

Trzeba przyznać, że autorka stworzyła coś, co dość ciężko mi ocenić. Z jednej strony to ciekawa historia, która trzymała mnie w napięciu, podobała się przez nieco psychodeliczny momentami klimat stworzony przez dziewczynę, która nie do końca potrafi sobie poradzić ze swoimi emocjami i psychiką, która odmawia jej współpracy oraz przez baśniowe fragmenty. Z drugiej strony jednak... czegoś mi tu brakowało. Nie jestem do końca pewna - może całość za szybko się dla mnie skończyła? Może podświadomie liczyłam na mocniejsze rozwinięcie niektórych wątków i stworzenie czegoś, co nie skupiałoby się tylko na samej rodzinie i jej relacjami, ale na czymś więcej? Nie wiem. Nie jest to zła historia, bo uważam, że jest całkiem niezła. Ale brakuje jej kropki nad i. 

Moja ocena: 6/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

20 komentarzy :

  1. Uwielbiam takie psychodeliczne elementy. Pomyślę o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tutaj jest ich całkiem sporo, główna bohaterka dość dobrze wprowadzała nas w taki klimat. ;)

      Usuń
  2. Jakoś mnie nie przekonuje. Daruję ją sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dużo nie stracisz - jest o wiele lepszych książek (nie żeby ta była jakaś okropna, no ale wybitna nie jest...). ;)

      Usuń
  3. Nie jestem pewna czy chce przeczytać. Z jednej strony wszystko mówi ,,czytaj" a z drugiej mam pewne obawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może na razie lepiej sobie darować i zająć się takimi książkami, które na pewno chcesz poznać. ;)

      Usuń
  4. Nie jestem pewna czy chce przeczytać. Z jednej strony wszystko mówi ,,czytaj" a z drugiej mam pewne obawy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam problem z tą książką, bo z jednej strony mnie nie porwała, a z drugiej zakończenie sprawiło, ze ją pamiętam i inaczej na nią spojrzałam. Trochę poetyckości, trochę wyolbrzymień, zgrabnie ujętych emocji... Mnie na początku również intrygowały baśniowe wstawki, ale potem zrozumiałam ich przesłanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję dokładnie to samo - niby nic specjalnego, ale jednak było trochę elementów, które wypadły pozytywnie i pozwoliły mi na nią spojrzeć łaskawszym okiem. :)

      Usuń
  6. Może książka nie jest super-hiper ale swoim opisem tak mnie porwałaś, że chyba sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie spodziewałam się, ale to miło! :)

      Usuń
  7. Widziałam tę książkę w bibliotece, ale nie wiem czy kiedyś po nią sięgnę :) Naczytałam się sporo negatywnych recenzji i chyba mnie do niej porządnie zniechęciły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w sumie ta książka to nic specjalnego - ale przyjemnie się ją czyta i ma kilka zalet. Taki średniaczek, nic więcej. :)

      Usuń
  8. Póki co odpuszczę sobie czytanie tej książki. Jednak po przeczytaniu Twojej recenzji kilka rzeczy mnie zaciekawiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, zawsze można do niej kiedyś wrócić. :)

      Usuń
  9. Takie książki trzeba poznać, bo jeśli trudno je ocenić, to wzbudzają wiele emocji. Podoba mi się to. Klimat powieści zwiastuje ciekawią, tajemniczą atmosferę i ja jestem nią zaintrygowana. Brak wątków pobocznych mi nie przeszkadza. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie myślę, że ta książka może Ci przypaść do gustu, spróbuj przy okazji. :)

      Usuń
  10. :) słyszałam o tej książce tylko to że zakończenie jest smutne. Zastanawiam się od dawna nad jej przeczytaniem. Szkoda że nie jest jakaś super wybitna, ale chętnie po nią sięgnę.
    Pozdrawiam cieplutko
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, zakończenie ma w sobie sporo smutku, ale i jest niesamowicie zaskakujące, a to akurat podobało mi się tutaj. :)

      Usuń
  11. 6/10 to i tak dobra opinia,więc jeśli tylko uda mi się gdzieś trafić na tę pozycję,to chętnie po nią sięgnę :) Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka