sobota, 6 lutego 2016

W świecie internetu.


Autor: Zoe Sugg
Tytuł: Girl Online
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 368

Bardzo często myślimy, że w internecie jesteśmy anonimowi. Wydaje nam się, że skoro mamy inny pseudonim, adres mailowy niekojarzący się z niczym prywatnym i bloga, który nie ujawnia naszych danych osobowych, to nikt nie jest w stanie dowiedzieć się, kim naprawdę jesteśmy. Zapominamy, że zostawiamy "ślady" na różnych stronach, z którymi łatwiej nas powiązać osobie postronnej. Nie zawsze ma to złe skutki, jednak zdarzają się takie sytuacje, w których wydaje nam się, że internet to iście diabelski wynalazek godny unicestwienia.

Pod nickiem Girl Online Penny dzieli się na blogu najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopcach, szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzince i atakach paniki, które skutecznie komplikują jej życie. Kiedy sprawy osobiste Penny przybierają naprawdę zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Tam Penny poznaje Noah - przystojnego gitarzystę. Zaczyna się w nim zakochiwać, co szczegółowo opisuje na swoim blogu. Ale Noah ma też pewien sekret. Sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć największą przyjaźń Penny.

My, książkoholicy, mamy to do siebie, że na swoich półkach lubimy gromadzić całe masy książek. Nie ma problemu, gdy posiadamy nieprzeczytane zbiory, które systematycznie czytamy i z taką myślą je zdobywamy - w końcu to pozycja, na którą tyle czekałam, na pewno ją przeczytam, gdy znajdę czas! Wszystko się komplikuje, gdy nasza kolekcja zostaje uzupełniana pod wpływem chwili, a my tydzień później od zakupu nie pamiętamy, czym konkretnym dana pozycja zwróciła naszą uwagę. Przyznaję, że sporadycznie też zdarza mi się mieć takie problemy i nie zawsze zwalczanie nałogu chomikowania jest łatwe. Lekarstwem okazało się jednak być Lusterko, które ma świetne wyzwanie mobilizujące do minimalizowania rosnących zaległości. Taki był też powód po sięgnięcie po Girl Online...

Na początku miałam wrażenie, że zgłupiałam. Naprawdę, rzadko kiedy się coś takiego zdarza podczas mojego czytania, ale tym razem nie mogłam pozbyć się tego wrażenia. Czytałam i momentami przecierałam oczy ze zdziwienia, myśląc nad tym, czy to z moim mózgiem jest już troszkę nie tak, czy może wydana została właśnie taka książka. Zaczęłam przeglądać recenzje tej książki na różnych blogach, zerkać na LC, przesłuchałam nawet dwa vlogi... I wciąż zastanawiałam się, czy ta książka została napisana przez dziesięciolatkę i dlatego jest właśnie taka, jaka jest, czy może jest napisana normalnie, a ja jak zwykle widzę coś, czego inni nie. 

Nie wiem, dlaczego główna bohaterka została wykreowana tak sztucznie. O ile początkowo jej nieporadność wydawała mi się całkiem sympatyczna i mająca pewien urok, tak przy kilku kolejnych przypadkach zaczęłam mieć jej dosyć i tych wszystkich przypadków złego świata, które uparły się, by jej zniszczyć życie. Jeśli coś złego musiało się komuś trafić, to na pewno musi to być Penny. Która przy okazji jest idealną definicją bohaterki, jakiej lepiej nie kreować - sama nie wie czego chce, gdyż najpierw mówi, że jeden chłopiec nie do końca jest w jej guście, potem okazuje się, że ona się w nim podkochuje i jest najprzystojniejszy w całej szkole, a następnie jej uczucia się ulatniają. Jej definicja przyjaźni też jest godna minuty milczenia, ponieważ jej najlepszą przyjaciółką jest dziewczyna, która drwi z niej, wyśmiewa się, rywalizuje i traktuje jak kogoś gorszego. 

Spodziewałam się książki lekkiej, ale przyjemnej. Niestety nie dane mi było się tym razem z taką spotkać. Język, którym posługuje się autorka jest po prostu banalny. Nie prosty, nie łatwy, nie skomplikowany - banalny. Buduje zdania, które stworzyć by mogło dziecko z podstawówki. Jej bohaterka zachowuje się też z ogromnym infantylizmem i ma w sobie pokłady naiwności z całych Wysp Brytyjskich. I takie cechy posiada reszta bohaterów, którzy są idealnie odbici od szablonów. Wszystko sprawia wrażenie sztucznego i pisanego na siłę. Może gdybym po tę książkę sięgnęła kilka lat temu, to znalazłabym w niej coś dla siebie. Bo na dzień dzisiejszy uważam, że ona może być dobra, ale dla osób do piętnastego roku życia ze względu na potężną dziecinność i płytkość, które nie są urocze, a godne pożałowania. Pomysł na fabułę był całkiem dobry, ale wykonanie całkowicie go zarżnęło. 


Moja ocena: 3-/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam 

17 komentarzy :

  1. Książkę wygrałam w konkursie u jednej z blogerek i szybko odłożyłam na półkę. Póki co nie mam na nią szczególnej ochoty. Jeśli chodzi o samą autorkę, to niegdyś z chęcią oglądałam jej videa na yt, ale po jakimś czasie zaczęłam mieć jej szczególnie dość. Może tak samo jest z główną bohaterką, która po jakimś czasie zaczyna irytować?

    Mimo Twojej niezachęcającej opinii, książkę zamierzam przeczytać, ale "kiedy", to już inna sprawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że jak ja - też wygrałam w konkursie i dlatego ją mam, bo pewnie w innej sytuacji szkoda by mi było ją kupować. Widać mają cechy wspólne. :D

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam ochoty by sięgnąć po tę książkę. Vlogerka nie jest mi znana, tematyka niezbyt kusi. Jak widzę, dobrze robię nie zawracając sobie nią uwagi :)
    http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepiej poznawać inne książki, w końcu tyle ich jest! :)

      Usuń
  3. Zaskoczyłaś mnie. Wiele osób pisze, że mimo iż nie jest to książka szczególnie wyjątkowa, to czyta się ją miłą i zasługuje na uwagę, szczególnie w chwilach relaksu. Na razie nie miałam okazji czytać, nie bardzo mnie do niej ciągnie, ale kiedyś sprawdzę, co w sobie kryje :)
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mnie się jej miło na pewno nie czytało, oj na pewno... ;)

      Usuń
  4. Nie czytam tego rodzaju książek, gdyż zwyczajnie nie lubię. No i już wyrosłam z takich pozycji wydawniczych. Jednak jest to książka o której słyszałam tysiące razy na blogg'ach i vlogg'ach. Jeśli byłaby to moja bajka to pewnie bym ją kupiła pod wpływem tych wszystkich ochów i achów.
    Gratulacje za napisanie jak to wygląda w rzeczywistości. Odniosłam podobne wrażenie przeglądając ją pewnego dnia w Biedronce. Banał banałem banał pogania.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najczęściej też wolę innego rodzaju literaturę. Z tego co kojarzę, to ta książka jest wygraną w jakimś konkursie i dlatego też chciałam ją przeczytać - ale niestety nie spodziewałam się, że może być aż tak źle. Kupić sama z siebie na pewno bym nie kupiła. I zdecydowanie jest z nią tak, jak napisałaś.
      Również pozdrawiam. ;)

      Usuń
  5. Po książkę nie zamierzam sięgnąć,gdyż od kiedy zobaczyłam jej zapowiedź na stronie wydawnictw wiedziałam,że to zdecydowanie pozycja nie dla mnie.Twoja recenzja utwierdza mnie w przekonaniu,iż podjęłam słuszną decyzję.Niemniej jednak bardzo mi przykro,że spotkała Cię taka przykra niespodzianka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie też bym po nią nie sięgnęła, gdyby nie to, że likwiduję stosy książek, które niepotrzebnie się kurzą. Ta pozycja jest kompletnie nie warta uwagi i czasu.

      Usuń
  6. Pierwszy raz widzę tak niską ocenę tej książki :) Ja sama od jakiegoś czasu zabieram się za nią, ale to nie do końca mój klimat,więc nie wiem, jak to będzie; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama też się dziwię, bo najzwyczajniej w świecie jestem zaskoczona tym, jak wiele osób odebrało tę książkę pozytywnie, gdzie ja miałam ochotę walić o ścianę głową...

      Usuń
  7. Nigdy nie miałam ochoty na tą powieść i jak widać dobrze robiłam ;)
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie dobrze, takie ogłupiacze nie są zbyt dobre dla zdrowia Twojego mózgu. :)

      Usuń
  8. Tego wlasnie sie obawialam.. Dlatego po nia jeszcze nie siegnelam.. i raczej tego nie zrobie. Lunie ksiazki lekkie, ale nie plytkie.. Dzieki! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie tego się spodziewałam, wiele osób zachwala, ale i również wiele osób na nią narzeka. Myślę, że oceniłabym ją podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku, faktycznie wow, nie spodziewałam się aż takiej złej opinii.
    Może ten tytuł odłożę jednak na później :/
    zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka