piątek, 12 lutego 2016

Dwie dusze w jednym ciele.


Autor: Kat Zhang
Tytuł: Co ze mnie zostało
Cykl: Kroniki Hybrydy. Tom I. 
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 398

Ostatnio wspominałam, że każdy z nas potrzebuje towarzystwa drugiej osoby, bo inaczej życie jest po prostu niemożliwe. Ale co, jeśli zawsze mielibyśmy kogoś innego przy sobie? Co jeśli każdego dnia moglibyśmy z kimś porozmawiać? Z kimś, kto byłby drugą cząstką nas, drugą połówką jabłka, która doskonale by się z nami uzupełniała? Co, gdyby w jednym ciele mogłyby żyć dwie dusze? Nie byłoby w tym nic złego, gdyby w końcu ktoś nie uznał, że jest to złe - tak jak w tym przypadku...

Wyobraźcie sobie, że macie dwa umysły dzielące jedno ciało. Wy i wasze drugie ja jesteście sobie bliżsi niż bliźnięta, jesteście czymś więcej niż przyjaciółmi. Znacie się od zawsze. Potem wyobraźcie sobie, że wszyscy nienawidzą i boją się ludzi takich jak wy. Że rząd waszego kraju chce wytropić i wyrwać waszą drugą duszę, oddzielając od osoby, którą kochacie najbardziej na świecie. A teraz poznajcie Evę i Addie. One nie muszą sobie niczego wyobrażać. One przekonały się o tym na własnej skórze. 

Ludziom po to zostały dane oczy, by mogli robić z nich użytek. W przypadku książek oprócz tego oczywistego zastosowania, jakim jest dostrzeganie liter, wyrazów i zdań, ja zwracam szczególną uwagę na okładkę. Uwielbiam, gdy jest dopracowana, przykuwa wzrok i cieszy oko swoim wyglądem. Nie musi być wcale skomplikowana, nie potrzebuję, by masa elementów była naciaćkana na nią - czasem wystarczy jeden element, który od razu zmienia nasz odbiór. W tym przypadku pozornie prosta oprawa została potraktowana świetnym połączeniem kolorystycznym, którego brak stworzyłby nudną i poprawną okładkę, jakich wiele. Tak samo jak w przypadku okładki, fabuła książki wydała mi się czymś nieoczywistym - czegoś takiego jeszcze nie było! Czy jest więc powód do fajerwerków? 

I tak, i nie. Ale zacznę od pozytywów - głównym jest sam pomysł. Całą sytuację poznajemy dzięki Evie - to ona jest tą, której być nie powinno. Jest intruzem, na którego odejście wszyscy czekali i martwili się, że wciąż jest obecna. Obecna w ciele, które powinno należeć tylko do Addie. Dlatego ukrywa swoją obecność - wszyscy myślą, że już jej nie ma i tylko jej drugie "ja" wie o tym, że jest całkiem inaczej. Wydaje im się, że w końcu doszło do ustalenia, a one myślą, że dobrze strzegą swojego sekretu... Czegoś takiego naprawdę jeszcze nie było - a sami wiecie, że ciężko znaleźć niszę w literaturze i wiele razy czytając jeden tytuł, mamy wrażenie, że poznajemy kolejny raz inną książkę.

Choć samą Evę polubiłam, to jednak nie mogę tego powiedzieć o Addie. Nie zawsze rozumiałam jej zachowanie, wydawała mi się momentami naprawdę aż za bardzo zawistna i zła. Choć potem potrafiła się opamiętać, to jednak często mówiła wiele raniących słów, które ranią bardziej niż czyny. Podobnie było też z resztą bohaterów - zabrakło mi w nich czegoś więcej, byli dla mnie aż za płascy i jednowymiarowi. Chciałam, by autorka bardziej rozwinęła niektóre postaci, a wszystkie skupione były wokół jednej kwestii - nic poza tym, a szkoda. Tak jakby jedyną ważną sprawą było, że istniał hybrydyzm - a coś więcej? Trochę zastrzeżeń mam też do wydawnictwa - bardzo dużo błędów można wyhaczyć, co naprawdę momentami kuje w oczy - wszelkiego rodzaju literówki, raz dobra, raz błędna odmiana imion... Drobiazgi zawsze się trafią, ale bez przesady. 

Tworzenie czegoś, czego jeszcze nie było, zawsze jest dla autorów sporym wyzwaniem. Mamy tutaj klasyczny dystopijny świat, w którym jest podział na tych dobrych i złych, ale Kat Zhang stworzyła rzeczywistość, która do tej pory jeszcze nie funkcjonowała w literaturze. Co ciekawe, bardzo mało jest tutaj wątków romantycznych, które zazwyczaj stanowią ważną część tego rodzaju powieści. Pisarka wolała skupić się na tym, co stanowi centrum - hybrydyzmie, który według mnie powinna przełamać czymś więcej, tak jak tchnąć więcej życia w swoje postaci. To przyjemna książka, jednak do wybitnych wiele jej brakuje. 


Moja ocena: 6/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

12 komentarzy :

  1. Książka chyba nie dla mnie. Myślę, że nie odnalazłabym się w niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto zaryzykować, choć ja wolałabym nieco większego pogłębienia. :)

      Usuń
  2. Lektura wciąż przede mną, jednak nie mogę się jej doczekać w jakiś dziwny sposób i z nieznanego mi bliżej powodu. Muszę jednak przyznać, że trochę ostudziłaś mój zapał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zawsze może się okazać, że akurat Tobie się spodoba! Ile ludzi, tyle gustów, a to przecież jest najlepsze. :)

      Usuń
  3. Piękna okładka. Po tej okładce szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś lepszego... Nie mniej - myślę, że gdyby ta powieść wpadła mi w ręce - nie oparłabym się jej ze względu na tą okładkę.
    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też głównie dlatego nie mogłam - bo okładka jest cudownie piękna. :)

      Usuń
  4. Intrygująca... Nie wiem dlaczego, ale przypomina mi ona odrobinę "Intruza" Meyer, gdzie mamy do czynienia z Melanie i Wagabundą. Może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś po Zmierzchu nigdy nie planowałam dalszych przyjemności od Meyer, wiec nawet nie wiedziałam, że ma coś takiego, jak Intruz. :D

      Usuń
  5. Gdy znalazłam tę książkę w zapowiedziach jakiś czas temu, to szczerze byłam nią zainteresowana, ale później gdy czytałam kolejne recenzje, które mówiły, że jest dość średnia, to jakoś sobie odpuściłam. Chociaż muszę przyznać, że ten kawałek dystopijnego charakteru mnie do siebie przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to taki średniak... Ślicznie wyglądający, ale zwykły średniak. :)

      Usuń
  6. Mam przed tą książką stracha. Na początku napaliłam się na przeczytanie tej książki, ale za każdym razem jak idę do księgarni i szukam czegoś do poczytania to wpada mi w ręce, ale nie potrafię się na nią zdecydować. Myślę, że na razie zostawię ją i pomyśle czy taki klimat na pewno jest dla mnie, czy też nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. http://domowerecenzjepauli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka