środa, 3 lutego 2016

Czy śmierć może wywoływać zarówno śmiech, jak i łzy?


Autor: Anna McPartlin
Tytuł: Ostatnie dni Królika
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 400

Nie wiem jak Wy, ale ja nie cierpię pożegnań i podejrzewam, że choć część z Was zgodzi się ze mną. Nieważne, czy nie będę kogoś widzieć trzy dni, czy może będą to trzy miesiące, efekt jest zawsze taki sam - szklanka w oczach i chęć oddalenia tej chwili choćby o minutę. Pocieszające jednak jest, że prędzej czy później następuje powrót i znów można paść sobie w ramiona. Co jednak zrobić, gdy wiemy, że trzeba będzie pożegnać się z kimś raz na zawsze? Jak przygotować się do tego, by móc zobaczyć kogoś po raz ostatni, wiedząc, że nie będzie drugiej szansy? 

Czterdziestoletnia Mia Hayes, zwana w rodzinie Królikiem, trafia do hospicjum - jej kilkuletnia walka z rakiem dobiega końca. Bliscy wciąż poszukują cudownego lekarstwa, powoli jednak godzą się z tym, że Mia wkrótce odejdzie. Każdy z nich na swój sposób radzi sobie z tym, co nieuniknione. Wszyscy spotykają się przy łóżku Mii i plotkują, by zagłuszyć niepokój. Otoczona bliskimi Mia wspomina Johnny'ego, swoją pierwszą miłość. Ma nadzieję, że się spotkają. Najbliższe dziewięć dni będzie czasem, gdy zabierze wszystkich w szaloną podróż przez spełnione i niespełnione marzenia...

Są takie książki, o których od początku wiemy, że nam się spodobają i wywołają dobre wrażenie. Wiele razy przekonałam się, że takie podejście jest mylne, bo można się mocno rozczarować. Ale czasem przeczucia mocno mówią, że to jest to coś, co naprawdę należy do dobrej literatury. Wiedziałam od przeczytania pierwszych recenzji, że kwestią czasu jest sięgnięcie po tę historię. I wiecie co? Nie zawiodłam się. 

Anna McPartlin podzieliła swoją powieść na dziewięć części, a każda z nich przedstawia kolejny dzień z życia tytułowego Królika. Po kolei poznajemy wszystkich członków jej rodziny i osoby, z którymi była blisko związana. Nie da się powiedzieć, że są do siebie podobni - każdy jest inny i inaczej reaguje na to, co nieuniknione. Jej matka ma problem z wulgaryzmami i łapie się każdego rozwiązania, ojciec często nie potrafi zapanować nad łzami, córka jest nieuświadomiona i ciągle roztacza wizje sielskiej przyszłości, siostra ma problemy z własnymi synami, choć zdaje sobie sprawę ze stanu Królika, a brat to wolny duch. Autorka skupiła się na każdej z tych postaci i mam wrażenie, że to nie nasz Króliczek jest główną bohaterką swoich ostatnich dni, lecz wszystkie wspomniane przeze mnie postaci - ona była tylko łączącym je spoiwem. Wydaje mi się, że postanowiła się skupić na rozmaitych sposobach przygotowania do cudzej śmierci, a nie samego odejścia jako takiego. 

Pierwsze strony były dla mnie dosyć dziwne. Nastawiłam się na piękną i smutną opowieść, a tymczasem wiele razy nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Szykowałam się na coś, co będzie ze mnie wyciskać łzy, dlatego miałam pod ręką duże pudełko z chusteczkami, a otrzymałam coś, co wywoływało niekontrolowany uśmiech na mojej twarzy. Ale tak pięknie do końca być nie mogło i przykre chwile nadeszły. Nie było tutaj jednak zderzenia, gdzie stronę wcześniej bym się śmiała, a zaraz była w łzach - tutaj wszystko się ze sobą przeplatało i bardzo płynnie przechodziło się z jednego stanu w drugi. 

Bardzo często towarzyszą nam rozmaite uczucia na wieść o czyjejś śmierci. Nie umiemy się pozbierać, często nie pozwalamy sobie na przyjęcie tego do wiadomości, odczuwamy bunt i złość. Anna McPartlin w Ostatnich dniach Królika pokazała stopniowe oswajanie się z nieuchronnym odejściem kogoś bliskiego - w poruszający, ale równocześnie zabawny i mądry sposób odmalowała portret osoby, która nie chce umierać - a jednak musi, oraz ludzi jej bliskich, którzy nie chcą się na to zgodzić. Wiele razy się zdarzało, że hasła na okładkach mające zachęcić do czytania danej pozycji były nietrafne - w tym przypadku rzeczywiście śmiech przez łzy doskonale oddaje charakter tej nietuzinkowej historii. 

Moja ocena: 7+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu: 
Kiedyś przeczytam

19 komentarzy :

  1. Slyszałam same zachwyty, ale kurczę, zupełnie nie mam na nią ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic na siłę, bo nie ma nic gorszego niż czytać książki, które Cię nie interesują. :)

      Usuń
  2. Super, że książka Ci się spodobała. Rzeczywiście jest tu pokazane dość nietypowe podejście do śmierci, ale to właśnie sprawia, że - tak jak wspomniałaś - jest nietuzinkowa. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była po prostu świetną lekturą - nie tylko pouczającą, ale i pozwalającą się często uśmiechnąć. Dość nietypowe połączenie, ale bardzo udane. Dziękuję więc, że mogłam dzięki Tobie ją poznać. :)

      Usuń
  3. Książka porusza istotny i trudny temat, więc na pewno sięgnę po nią któregoś dnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak, a do tego w całkiem przewrotny sposób. :)

      Usuń
  4. Bardzo chcę przeczytać tę książkę, bo spotykam się głównie z pozytywnymi recenzjami odnośnie tej lektury. Muszę w końcu nadrobić zaległości. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedziałam, że aż tak można się pośmiać przy tej książce muszę się za nią rozejrzeć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma wiele elementów humorystycznych, co mnie samą zaskoczyło. :)

      Usuń
  6. Książka jak dla mnie to była cudowna wzruszająca lektura. Bardzo szybko ją przeczytałam :)
    zaczytana_bella

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją już u siebie, więc niebawem zabieram się do lektury :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo poruszająca książka, którą można opisać słowami słodko-gorzka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak - łączy w sobie te dwa pierwiastki i co ciekawe, są doskonałe wymierzone. :)

      Usuń
  9. Nie miałam w planach, ale po Twojej recenzji muszę się z nią zapoznać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zachęcam, bo książka jest tego warta. :)

      Usuń
  10. Mam to do siebie, że o ile w życiu staram się nie płakać, tak przy książkach wprost uwielbiam się wzruszać (nie wnikajmy, czy jest to w ogóle normalne). Myślę, że ta książka do wzruszeń nadaje się idealnie, dlatego chętnie ją przeczytam ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka