poniedziałek, 22 lutego 2016

Czy da się jeszcze żyć na Ziemi?


Autor: Kass Morgan
Tytuł: Misja 100
Cykl: The 100. Tom I
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 264

Lubimy odkrywać nieznane. Jesteśmy ciekawi tego, co jest niejasne i co owiane nutą tajemniczości. Gdy usłyszymy słowa takie jak sekret, tajemnica czy zagadka, od razu włącza się w nas zainteresowanie i choćbyśmy musieli stanąć na uszach, to i tak musimy się dowiedzieć, o co chodzi. Już od najdawniejszych czasów ludzie dociekali, co sprawia, że świat jest taki, a nie inny. Odkrywali planety, próbowali formułować prawa rządzące wszechświatem. Tworzyli nowe teorie, wykluczając stare, które obowiązywały wcześniej. Stopniowo zdobywana wiedza pozwoliła na to, co wcześniej wydawało się niemożliwe - lot w kosmos, postawienie stopy na Srebrnym Globie, wysyłanie sond w przestrzeń kosmiczną. Istnieją też plany co do skolonizowania kosmosu - czy rzeczywiście czeka nas taka przyszłość? 

Trzysta lat po spustoszeniu Ziemi przez kataklizm, który uczynił ją niezdatną do życia, ludzie wciąż przebywają w oddalonej od macierzystej planety stacji kosmicznej. Ściśle egzekwowana kontrola narodzin pozwala im oszczędzać kurczące się zasoby, a dorośli skazani za przestępstwa zostają natychmiast straceni. W obawie, że kolonii pozostało niewiele czasu, Kanclerz decyduje o wysłaniu setki młodocianych przestępców na Ziemię, żeby przekonać się, czy powierzchnia planety nadaje się do ponownego zamieszkania. Czy będzie to dla nich szansa na nowe życie, czy wręcz przeciwnie - pewna śmierć? W zetknięciu z dziką przyrodą setka zesłańców, prześladowana przez tajemnice z przeszłości, musi walczyć o życie. Nikt nie uważał ich za bohaterów, jednak dla całej ludzkości są ostatnią nadzieją na przetrwanie. 

Motyw kosmosu nie jest często spotykany przeze mnie w literaturze, bo najczęściej nie sięgam po tego typu książki, skoro ich nie lubię. Wyjątkiem była ostatnio czytana przeze mnie powieść W ramionach gwiazd, która okazała się być czymś wspaniałym - połączeniem science-fiction i młodzieżówki, a na dodatek w doskonałym stylu. Liczyłam, że skoro na podstawie Misji 100 powstał świetny (z tego co słyszałam) serial, który mam zresztą zamiar oglądać, to i książka okaże się dobra. Czy tak też było? 

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony liczyłam na coś naprawdę wybuchowego i pełnego akcji, a z drugiej wydaje mi się, że autorka nie najgorzej sobie poradziła. Ciekawie wymyśliła całość, tylko zabrakło mi tutaj porządnego dopracowania. Książka jest tak cieniutka, że momentami chciałam, by była dwa razy grubsza - wiem, że istnieje wiele książek, gdzie mała objętość nie przeszkodziła w stworzeniu cacuszka, tutaj jednak się to nie sprawdziło. Wprowadziła nam czterech głównych bohaterów, dzięki którym poznajemy wydarzenia - Wellsa, Grass, Clarke i Bellamy'ego - oraz wielu pobocznych, przez co nie wykreowała ich dostatecznie dokładnie. Mają cechy, które odróżniają ich od reszty, ale brakuje tej kropki nad i, która tworzyłaby z nich postaci z krwi i kości. Bo niestety dla mnie były nieco papierowe. 

Podobało mi się natomiast, że Kass Morgan wprowadziła retrospekcje każdej z głównych postaci - dzięki temu pomimo wielu niedopowiedzeń i sporej ilości wątków, które wręcz prosiły o rozwinięcie, udało jej się wprowadzić pewną innowacyjność i zaciekawić czytelnika, czyli mnie. Czasami zastanawiałam się, co sprawiało, że bohaterowie zachowali się w taki, a nie inny sposób, a dzięki tej metodzie niedługo później mogłam się przekonać o tym, a także poznać odpowiedzi na pytania z przeszłości, które co jakiś czas były stawiane. Ogromnym plusem jest także końcówka - może całość nie trzymała zbyt w napięciu, ale ostatnie strony udowodniły, że ta autorka potrafi nas jeszcze zaskoczyć. 

Nie mogę powiedzieć, że jestem całkowicie pod wrażeniem tej historii, bo tak nie jest. Nie mogę też powiedzieć, że jest ona kompletną porażką, która nie powinna wyjść na światło dzienne. Uważam, że to całkiem niezła powieść, której jednak jeszcze trochę brakuje - sam pomysł jest dobry, bo intryguje i zmusza nas do stawiania kolejnych pytań, jednak jest tutaj trochę niedociągnięć, których być może uda się następnym razem uniknąć autorce. Nie mówię nie, gdyż Kass Morgan ma ode mnie kredyt zaufania - po kolejną część cyklu na pewno sięgnę i wtedy ocenię, czy udało jej się naprawić poprzednie potknięcia, czy może należy do osób, które nie uczą się na własnych błędach. Misja 100 to książka, która na pewno wymaga jeszcze doszlifowania - i liczę, że ono się pojawi. 


Moja ocena: 6+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

10 komentarzy :

  1. Bardzo rzadko, o ile w ogóle, sięgam po książki poruszające taką tematykę. Wydaję mi się, że i ten tytuł sobie odpuszczę, bo ja jednak wolę, gdy akcja dzieje się w przeszłości, niż w przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też swoista nowość - ale zawsze warto próbować czegoś, czego do tej pory nie miało się okazji. :)

      Usuń
  2. Bardzo mi się podobało w książce to, że się różniła od serialu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za serial zamierzam dopiero się zabrać, słyszałam, że jest o wiele lepszy. :)

      Usuń
  3. Nie czytałam jeszcze żadnej *kosmicznej* książki. Mam ochotę spróbować 😂😏😏
    Zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wcześniej też nie sięgałam - ostatnio dwie książki przeczytałam, z czego myślą, że "W ramionach gwiazd" była o wiele lepsza. ;)

      Usuń
  4. Chętnie bliżej jej się przyjrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie jestem specjalnie przekonana do tego tytułu i chyba tym razem sobie odpuszczę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak, to nie ma co tracić na nią czasu. :)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka