niedziela, 17 stycznia 2016

Nie jestem, lecz byłam tu...


Autor: Gayle Forman
Tytuł: Byłam tu
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 317

Wielu z nas nie chce myśleć o śmierci. Jest dla nas czymś odległym i nierealnym - zdajemy sobie sprawę z tego, jak wielu ludzi każdego dnia odchodzi, jednak wciąż tkwimy w przekonaniu, że nas to tak naprawdę wcale nie dotyczy. No bo jak, przecież mam 16/25/39/43 lata, więc jeszcze masa czasu przede mną! Idziemy przez życie, nie wiedząc, ile czasu nam zostało. Sama taka myśl jest odstręczająca - jestem taka młoda, a umierają jedynie ludzie starzy! Oczywiście, są wyjątki od tej reguły, czyli np. morderstwa dowolnych osób (które jednak nigdy nie dotyczą nas), wywołujące u nas żal i niezrozumienie tego, jak ktoś mógł odebrać komuś prawo decydowania o własnym życiu. A jak pogodzić się z tym, gdy ktoś nam bliski odchodzi z własnej woli, nie dając nam sygnałów, że coś się dzieje? 


Ta przejmująca do głębi powieść jest historią Cody Reynolds, zmagającej się z samobójstwem najlepszej przyjaciółki. Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: "czemu Meg odebrała sobie życie?" rzuci Cody w wir podróży tropem przyjaciółki, która z zapyziałego miasteczka wyjechała na prestiżowe studia, ale też do granic samopoznania i na spotkanie z wielkim niebezpieczeństwem. Bohaterka będzie zmuszona zakwestionować wszystko, co dotąd uważała za pewnik. Nie tylko swoją relację ze wspaniałą, charyzmatyczną Meg - ale i znaczenie takich pojęć, jak życie, miłość, śmierć i przebaczenie. 

Z całego serca uwielbiam książki pisane przez autorkę, którą jest Gayle Forman. W każdej dotychczas czytanej przeze mnie historii poruszała ona nie tylko ważne tematy - robiła to w tak wysublimowany, delikatny i piękny sposób, że nie sposób było się na dłużej oderwać od lektury. Stopniowo sięgam po wszystko spod jej pióra i dlatego wiedząc, że wychodzi jej kolejna książka, kwestią czasu było dla mnie, aż wreszcie będę mogła usiąść przy niej z herbatką i innym przegryzaczem. Choć wiedziałam, że ma ona niesamowity talent, to (przepraszam Gayle) nie spodziewałam się, że może stworzyć COŚ TAKIEGO. 

Książkę może napisać każdy. Teraz, w dobie ogromnych możliwości, np. stwarzanych przez coraz popularniejszy self-publishing (inną kwestią jest to, czy w Polsce można przez to osiągnąć sukces) nie jest to problemem. Całkiem inną bajką jest stworzenie opowieści, która poruszy człowieka. Która sprawi, że jakaś cząstka w jego duszy pęknie z bólu, a następnie zostanie na nią naklejony łagodzący plasterek. Do tej pory każda historia Gayle wzbudzała we mnie większą lub mniejszą masę emocji - żadna jednak nie dotarła do mojego serca aż tak głęboko jak Byłam tu

Można powiedzieć, że autorka doskonale wbiła się czasowo ze swoją powieścią - w końcu teraz masa książek opowiada o takich tragediach, to coraz popularniejszy temat. Tylko o niczym to nie znaczy tak naprawdę, bo chyba żadna książka z motywem samobójstwa przeczytana przeze mnie do tej pory, nie wywołała we mnie tak wielu emocji (poza jedną od Hoover), więc porwanie się na chwytliwy temat wcale nie jest gwarancją sukcesu - dzięki temu mamy o wiele lepsze pole do popisu, jeśli chodzi o porównanie ze sobą książek, bo łatwiej jest nam przekonać się, która była lepsza, a która zła. 

Ta niewątpliwie należy do tych z górnej półki. Autorka niezwykle odmalowała portret dziewczyny, która gubi grunt pod nogami, bo właśnie straciła kogoś, kto dodawał jej życiu kolorów. Z niezwykłą łatwością przyszło mi utożsamienie się z nią - przez cały czas miałam wrażenie, że to ja kogoś straciłam i to, przez co ona przechodziła, stało się moim udziałem. Chwilami czułam, że wraz z nią tworzymy jedność - było to zarówno nieco przerażające, ale i piękne uczucie. Wraz z nią przechodziłam kolejne etapy żałoby, próbowałam pozbierać się po stracie Meg... ale i innych osób. Wraz z nią przeżywałam rozmaite emocje - nienawiść, złość, ból, rezygnację, wątpliwości, determinację. Tak jak ona pokochałam Meg i nie mogłam pogodzić się z tym, że jej już nie ma. Dziwne, a jednak prawdziwe. 

Niełatwo sięgać po tematy, które są aktualnie modne - wydawać by się mogło, że to dobry sposób na wybicie się, lecz może to być też broń obosieczna, która wykończy tego, kto źle się nią będzie posługiwać - w końcu kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Na szczęście pani Gayle udało się tego uniknąć - stworzyła absolutnie wyjątkową, piękną historię dla młodzieży, która sprawia, że nie możemy przestać o niej myśleć. Skradła mi nią kolejną część serca i wiem, że to autorka, którą zawsze będę uwielbiać za to, że z taką prostotą potrafi tworzyć coś tak pięknego. Ale w końcu nie na darmo mówią, że minimalizm jest kluczem do sukcesu - a w tym przypadku mam wrażenie, że autorka wspięła się na literackie wyżyny w swojej kategorii. 


Moja ocena: 9/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

6 komentarzy :

  1. Zgadzam się z Tobą w każdym słowie :) Genialna, piękna, mądra książka. Mimo, że główna bohaterka, miejscami choć wydawała mi się niemiła, a nawet jakby i wulgarna, to i tak w końcu ją polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twórczość tej Pani nie przypadła mi do gustu jakoś specjalnie. Czytałam "Jeśli zostanę" i drugi tom, ale były przeciętne.

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest tak wielu autorów, tak wiele książek, że człowiek może czytać codziennie a i tak stale okazuje się, że te pozycje się mnożą. Dotychczas nie czytał żadnego dzieła owej autorki, ale słyszałam, że a podstawie jednej z jej powieści został nakręcony film. Nie mam pojęcia jaki ma styl tworzenia, w jaki sposób wysnuwa refleksje, jak kreuje postaci, więc chyba najwyższy czas, bo lubię sięgać po ciężkie tematy, wierząc, że już nic mnie w życiu nie zaskoczy, a jednak stale zaskakuje... Zapraszam również do siebie: www.blacklady.blogujaca.pl Pozdrawiam. Justyna:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na mojej półce tej autorki jest "Ten jeden rok" jak na razie nie sięgnęłam po nią jeszcze z braku czasu na szczęście są ferie więc mam nadzieję, że po nadrabiam. :) Faktycznie zauważam coraz to więcej książek o samobójstwie, a książka Hoover to: "Losing Hope"? :) I jedyna książka, która złamała mi serce, a potem przykleiła plasterek to "Morze spokoju" (W tej kategorii) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poruszająca lektura, którą bardzo chciałabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cholercia, no muszę dorwać! Forman polubiłam za jej powieść Jeśli zostanę i mam przeczucie, że inne książki też przypadną mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka