wtorek, 17 listopada 2015

Smutek namalowany całą paletą barw.


Autor: Donna Tartt
Tytuł: Szczygieł 
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 844

Często mam taki problem, że choć wiele książek oczekujących na przeczytanie stoi na półkach, to ja na żadną z nich nie mam ochoty, choć przysiąść nad czymś bym chciała. Wybór odpowiedniej książki jest jeszcze bardziej zawężony, gdy sama nie do końca jestem pewna, na co tak naprawdę mam ochotę. Zaczynam czytać jakąś młodzieżówkę i odkładam, czując, że to nie coś na chwilę obecną dla mnie. Sięgam po kryminał i też szybko zauważam, że zamiast mnie zaciekawić i sprawić, bym była zaintrygowana, jestem tylko bardziej znudzona. W takich wypadkach dobrze sprawdzają inni blogerzy, którzy na swoich stronach udostępniają recenzje wielu książek, o których pewnie nawet bym nie wiedziała gdyby nie oni. W ten sposób właśnie w oko wpadł mi Szczygieł - czy zostanie w nim na dłużej? 

Theo Decker cudem udaje się przeżyć wybuch. W irracjonalnym odruchu wykrada z ruin niewielki obraz, który ma dla niego ogromną wartość - było to ulubione dzieło matki, którą stracił w zamachu. Szczygieł stał się dla niego rodzajem symbolu życia, które utrafił, ale który będzie strzeżony przez niego jak nic innego na świecie. Będzie przy nim zawsze - w każdej podróży, niezależnie od miejsca, w którym Theo się znajdzie. Jednak obraz, który stał się dla niego relikwią, sprowadzi na niego niebezpieczeństwo, którego nigdy by nie podejrzewał. Jak daleko może się posunąć, by oszukać los?

Zaczynając poznawanie się z książką pani Tartt, przez sporą ilość czasu nie mogłam pozbyć się wrażenia, że to może nie być coś dla mnie. Choć uwielbiam czytać książki, w których człowiek delektuje się każdym słowem i w których dostrzega co chwila jakąś mądrą myśl, tak tutaj ciągle coś mi w mózgu podszeptywało, że czasami lepszy jest łagodny minimalizm niż typowy przerost formy nad treścią. Z pewnością nie jest to jedna z tych historii, gdzie występuje mnogość wykrzyknień czy urywane, krótkie zdania, co było mi zawadą przez pewien czas. Ale im bardziej wczuwałam się w fabułę, tym mniej zwracałam na to uwagę, aż w końcu zaczęłam doceniać styl, jakim opowieść o Theo została spisana - inny by tutaj ani trochę nie pasował. 

Fabuła początkowo może nie wydawać się specjalnie oryginalna - przecież ludzkie tragedie omawiane już były praktycznie z każdej strony, więc normalnym wydaje się, że czytelnicy oczekują czegoś więcej, czegoś, co ich zaskoczy innowacyjnym podejściem czy świeżym spojrzeniem na daną kwestię. I z przyjemnością mogę powiedzieć, że tutaj coś takiego się pojawiło - ta książka nie jest jedynie studium żałoby i kolejnych etapów smutku, jakie towarzyszą nam po odejściu kogoś niezwykle bliskiego. To przepiękna, dopracowana i przenikliwie napisana opowieść o chłopcu, który szuka swojego miejsca w świecie, w którym zabrakło kogoś, kogo kocha. 

Czasem zdarza mi się piec ciasteczka, które wyglądają całkiem zwyczajnie - okrągłe, nieduże, oblane polewą czekoladową, czyli nic szczególnego. Ale gdy się je rozgryzie, od razu czuje się na języku smak nugatu, który znajduje się w środku - i ten słodki posmak jest odczuwalny dużo później, kiedy po słodyczach nie ma już śladu. Tak też jest z tą książką - choć czytanie jej skończyłam, a samo tomiszcze musiałam zwrócić do biblioteki, to wciąż mam wspomnienia związane z jej wyjątkową fabułą. To na pewno nie jest historia dla wszystkich - wielbiciele wartkiej akcji byliby z pewnością rozczarowani, bo panuje tutaj bardzo leniwe i spokojne tempo. Jednakże ci, którzy cenią sobie plastyczne posługiwanie się językiem czy melancholię powinni być zadowoleni.

Moja ocena: 7+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska 

4 komentarze :

  1. Ta książka także chodzi ze mną od jakiegoś czasu i jakoś nie wiem czemu, ale omijam ją przy zamawianiu. Będę musiała zrobić sobie listę do nadrobienia :)

    www.majkabloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam już ten tytuł na swojej liście ;) Teraz tylko muszę znaleźć trochę czasu, żeby go przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. przy najbliższym porządkowaniu listy może i ta pozycja się na niej znajdzie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio na blogach często pojawia się recenzja tej książki, choć ja jeszcze nie czuję się zainteresowana ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka