niedziela, 11 października 2015

Czy można się uratować z objęć Alzheimera?


Autor: Rowan Coleman
Tytuł: Słowa pamięci
Seria: Kobiety to czytają!
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 400

Pamięć to rzecz niesamowicie krucha i niestała - o czym wielu z nas miało okazję się pewnie nie jeden raz przekonać. Ile razy było tak, że uczyłaś się do sprawdzianu czy kolokwium, poświęciłaś na to wiele dni i godzin, a gdy przyszło do wykorzystania zasobów Twojego mózgu, okazało się, że to wszystko gdzieś uleciało? Jak często zdarzało się, że jeszcze chwilę temu miałaś w głowie gotową listę zajęć na dany dzień, a po kilkunastu minutach kompletnie wyleciało Ci z głowy, że miałaś coś zrobić? Ciężkim orzechem do zgryzienia jest ujarzmienie swojej pamięci... szczególnie wtedy, gdy bezpowrotnie zaczyna się ją tracić z każdym kolejnym dniem. 


Claire jeszcze do niedawna żyła tak, by móc cieszyć się każdym kolejnym dniem i czerpać z niego garściami. Nie przejmowała się tym, że według ludzi rude włosy nie chodzą w parze z czerwonym ubiorem - tym bardziej pokochała tę barwę i starała się jak najczęściej wybierać takie części garderoby. Nie przejmowała się tym, że ma czterdzieści lat i dorosłą córkę, więc powinna sobie wybrać partnera w swoim wieku, a nie takim, który prędzej pasowałby do jej dziecka. Nie przejmowała się i tym, że czasem coś jej ulatywało z pamięci niepostrzeżenie - dopóki nie doszło do tego, że nie była w stanie sobie przypomnieć imienia swojej młodszej córki i okazało się, że jej mózg toczy bezlitosną i skazaną na porażkę batalię z Alzheimerem. 

Na początku nie podejrzewała, że coś takiego może ją spotkać - wprawdzie jeden z członków jej rodziny cierpiał na tę poważną dolegliwość, ale kto z nas zakłada, że może być chory na coś, na co jeszcze nie odkryto żadnego remedium? Musiała jednak spojrzeć prawdzie oczy i przyjąć do wiadomości to, co zrozumieć najciężej - że wszystko zaczęło iść nie w tym kierunku, co powinno. Miała tyle planów, tyle wyzwań do osiągnięcia, tyle osób, w których towarzystwie chciała się zestarzeć... a tu figa. Nie zobaczy, jak jej najmłodsza córka bierze udział w występach, nie przeżyje złotych godów z mężem, nie zrealizuje tego, co chciała. Czy w takiej sytuacji można znaleźć szczęście? 

Rowan Coleman wykreowała niezwykle mądrą i złożoną historię, w której dominującymi uczuciami jest wielka doza smutku, ale i pewna nuta melancholii. Autorka nie poprowadziła fabuły w jednotorowy sposób, ale skupiła się na wszystkich postaciach, by pokazać, że choroba nie dotyka tylko głównego poszkodowanego - ona jest także wrogiem najbliższych chorego. Serce mi krwawiło, gdy widziałam, jak cierpiał Greg, bo miłość jego życia zapomniała o tym, co ich połączyło i traktowała go jak kogoś, kto chce jej zaszkodzić. Tragiczne jest obserwowanie, jak w jednej chwili bohaterka zdaje się być w pełni przytomna umysłowo, a w drugiej nie jest w stanie odnaleźć drogi do własnego domu. Obserwacja tego, co dzieje się w rodzinie, gdy Alzheimer przejmuje nad nią panowanie jest czymś po prostu nie do opisania - lecz czymś dla mnie pięknym jest to, w jaki sposób autorka poprowadziła całość akcji i jak sprawiła, że ciężko było mi powstrzymać się od łez. 

Najbardziej dziwne w tej książce jest to, że nie potrafisz się wcielić w żadną z postaci, która w niej występuje - przecież nikt z nas nie chce umierać w zapomnieniu, nie pamiętając tych, którzy przez całe życie byli obok nas. Nikt nie chce być też kimś, kto w bezradności musi patrzeć, jak osoba, którą kochamy z całego serca, nagle oddala się w tempie światła od nas i nie jest w stanie przypomnieć sobie, jak się nazywamy. A jednak... ta książka nas porusza i wciąga. Choć nie chcemy widzieć w niej siebie, to jednak oplata nas swoimi mackami, nie pozwalając się od siebie oderwać i nęcąc, bylebyśmy tylko poznali historię kobiety, która z każdym kolejnym dniem pamiętała mniej, ale znalazła na to sposób. Wiem, że tego typu literatura nie jest dla wszystkich, to jednak uważam, że warto ją przeczytać, by przekonać się o tym, że o chorobie nie trzeba zawsze pisać jedynie w otoczce śmierci - choć tutaj ciągle jej widmo wisiało nad nami, to jednak dużo częściej czuło się jednak jakiś wewnętrzny spokój i ciepło, przez co warto dać jej szansę.


Moja ocena: 7+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

4 komentarze :

  1. O książce nie słyszałam, ale Twoja recenzja zachęciła mnie do jej przeczytania. Porusza ważne problemy, także na pewno nie przejdę obok niej obojętnie :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio coraz częściej sięgam po książki w takim klimacie więc pewnie i tą wkrótce przeczytam :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka zapowiada się bardzo ciekawie. Lubię tego typu powieści, kiedy po skończeniu lektury przez przynajmniej kilka dni rozmyślam nad nią i sensem życia oraz wyciska ze mnie wszystkie łzy.
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki z tej serii zawsze są świetne i pobudzają do refleksji. Muszę tę równiez kiedyś przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka