sobota, 12 września 2015

Wśród polskiej klasyki - Lalka taka straszna?


Autor: Bolesław Prus
Tytuł: Lalka
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 928

Z pewnością są wśród nas osoby, które na sam dźwięk słowa lektura dostawały prawie palpitacji serca i drgawek, by potem obrzucać błotem wszystkich twórców, których utwory weszły do szkolnego kanonu. Czy to kilkadziesiąt lat temu, czy kilkanaście, czy nawet kilka lub teraz - uczniowie nadal nie znoszą czytania czegoś, co jest im odgórnie narzucane przez ich polonistów. Choć sama nigdy nie miałam z tym większych problemów, to jednak zawsze ciekawiły mnie reakcje ówczesnych rówieśników, którzy -urwowali na Wyspiańskiego, Goethego czy Orzeszkową, że utrudniają im życie takimi bzdurami jak przykładowe rozterki Wertera. Czy rzeczywiście obowiązkowa lektura szkolna to takie zło, na jakie kreują ją uczniowie? 

Kochałam Lalkę zawsze. Kochałam i kochać ją będę. Po raz pierwszy czytałam ją w gimnazjum, później przyszedł czas, gdy trzeba było po nią sięgnąć i w liceum, a kilka lat później dobrowolnie chciałam wrócić do tej historii, by zrozumieć ją nie przez pryzmat szkolnych analiz, ale własnych spostrzeżeń i uczuć. Choć już za pierwszym razem czułam do tej historii przysłowiową miętę, to dopiero teraz wydaje mi się, że lepiej rozumiem cały ten mezalians, jaki opisał autor. Wydawać by się mogło, że nie ma niczego nudniejszego niż czytanie o tym, jak ktoś kogoś kocha, ktoś kogoś nie, ten pierwszy ktoś jest podłamany, ale mimo to się stara, a ten drugi ktoś ma to gdzieś - w zasadzie jakby chcieć, to tak można krótko streścić całość... ale nie powinno się. Bo właśnie w taki sposób tak piękne książki zostają skrzywdzone. 

Lalka to sztandarowy przedstawiciel epoki, jaką był pozytywizm - przynajmniej ja tę frazę zapamiętałam z moich szkolnych lat. Tej książki nie czytało się obok Dziadów czy Króla Olch, ale zawsze dalej były tomiszcza takie jak Ludzie bezdomni czy Nad Niemnem - a teraz zastanawiam się dlaczego, bo jak dla mnie Lalka wydaje się być takim utworem należącym do dwóch okresów czasu - i romantyzmu, i pozytywizmu. Nie można nie docenić wkładu, jaki autor włożył w przedstawienie szczegółowego tła dla wątku Wokulskiego i Łęckiej, te wszystkie wzmianki o historii, szczegółowe opisy dziewiętnastowiecznej Warszawy, różne wątki polityczne... to wszystko jest ważne. Ale dla mnie tak naprawdę powinno się skupiać na sednie tej książki - na miłości. 

Wokulski to jedna z moich ulubionych postaci literackich, choć to osoba, którą się albo lubi, albo nie znosi. Dla jednych może być naiwny, skoro uganiał się tyle czasu za dziewczyną, która była płytka jak łyżeczka do herbaty, ale mnie zawsze podobało się w nim to, że był dowodem na to, że kocha się człowieka mimo jego wad - nawet jeśli ten ktoś ma same wady. Jest mężczyzną, który dla ukochanej kobiety jest w stanie robić wszystko, byle tylko doczekać się przychylnego słowa, uśmiechu czy lekkiego muśnięcia dłoni. Choć zdawał sobie sprawę z tego, że Izabela pogrywa sobie z nim, to jednak nie potrafił zrezygnować z prób zabiegania o nią, gdyż liczył, że coś się może zmienić. Ciężko było mu wtedy nie współczuć, bo jakoś nie potrafiłam mu mieć jego zachowania za głupie - taka już jest miłość, wtedy racjonalizm nie ma nic do powiedzenia, gdy serce dochodzi do głosu. 

Nasza Izabela to jednak postać zupełnie odmienna. W życiu przyzwyczajona jest do luksusów, wystawnych spotkań w towarzystwie, powszechnego adorowania jej przez osoby podobnego jej rodowodu, dlatego nawet przez myśl jej nie przechodzi, że mogłaby wiązać się z kimś, kto jest kupcem galanteryjnym, nawet jeśli bardzo bogatym. To dziewczyna całkowicie zepsuta i uważam, że Prus doskonale stworzył jej postać - nie jest ona osobą głupią czy niedouczoną, trzeba zauważyć, że to osoba inteligentna, która ma niejaką wiedzę, choć są dziedziny, które ją nużą. Ma nieco naiwności co do ich sytuacji, ale i posiada o sobie samej wysokie mniemanie, które chwilami niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. To dziewczyna rozpieszczona i wyrachowana - bawi się uczuciami, nie potrafi ich odwzajemnić i nie chce, bo najważniejsza jest dla niej pozycja w towarzystwie, opinia na salonach i wizyty w Paryżu czy na dworze włoskim. Jest osobą, którą ciężko polubić - czy ktoś się temu dziwi? 

Pewne trudności mogłoby sprawić znalezienie osoby, która nigdy nie słyszała o najsłynniejszym dziele Prusa, jakim jest owa powieść. To książka, która wzbudza w ludziach wszelakie emocje - od niedowierzania, przez złość, znużenie i irytację, aż po uwielbienie. Mnie cieszy niezmiernie, że udaje mi się zaliczać do osób, dla których ta powieść jest czymś ponadczasowym i pięknym. Choć polska klasyka nie do końca mi odpowiada i wolę zagraniczne utwory, to ciężko w tym przypadku jest mi powiedzieć, że to, co napisał Bolesław Prus jest nieciekawe. Wręcz przeciwnie, najchętniej dla każdego na Ziemi wręczyłabym egzemplarz tej pięknej książki o bezwarunkowej miłości, by mógł zatopić się w tej historii i zobaczyć, jak piękną opowieść można stworzyć, mając w tle wiele politycznych, społecznych i historycznych smaczków.


Moja ocena: 10/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

9 komentarzy :

  1. Czeka mnie ta lektura w tym roku i nastawienie mam optymistyczne. Oby w trakcie lektury nie zmieniło się zbyt drastycznie. Mam nadzieję, że i ja pokocham to dzieło :)

    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam tę książkę w zeszłym roku, jako lekturę i cóż mogę rzec? Przeczytałam ją i przyznaję, nie czytało mi się jej aż tak tragicznie jak Dziadów. Wręcz powiedziałabym, że treść mnie zaciekawiła, tyle że mimo wszystko, była dla mnie męcząca. Nie wiem, książki polskich pisarzy, działają na mnie źle i choćbym była do jakiejś pozytywnie nastawiona - a do 'Lalki" byłam nastawiona pozytywnie, słowo, to koniec końców kończy się na tym, że jakkolwiek mądra by dana pozycja nie była i tak ostatnie strony przewracam z uczuciem ulgi, że to już za mną.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  3. ,,Lalka" wciąż przede mną. W tamtym tygodniu starsi uczniowie czytali ją przez radiowęzeł, ale to nie to samo, co czytać książkę samemu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie troszkę przeraża ta lektura, jednak będzie trzeba przez nią w szkole.
    Aż mnie ciarki przeszły haha...

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie lektury nie przerażają... choć przyznaję, że preferuję ich podwójne czytanie... tj. najpierw czytam dla przyjemności, a potem dla nauczyciela czyli zapamiętując w którą stronę spojrzała i tym podobne. "Lalka" cały czas przede mną i muszę przyznać, że już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja uwielbiam "Lalkę" i nie wyobrażam sobie swoich czytelniczych wojaży bez tego dzieła. Czytam go średnio raz na kilka lat i zawsze coś ciekawego znajduje w tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, ale bardzo dawno temu. Teraz zamierzam odświeżyć sobie tę lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Lalki" nie lubię od czasów liceum i nie sądzę, bym kiedykolwiek zmieniła zdanie. Śmiertelnie mnie znudziła...:P

    OdpowiedzUsuń
  9. "Lalkę" czytała dawno temu, czasy szkolne mam za sobą już od jakiegoś czasu, ale muszę przyznać, że tę lekturę wspominam bardzo miło, tak samo "Ludzi bezdomnych" :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka