środa, 2 września 2015

W objęciach chorobliwej nieśmiałości.


Autor: Sandy Hall
Tytuł: Musimy coś zmienić
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 304

Każdy z nas zna kogoś, kto sprawia wrażenie osoby, która jest cholernie pewna siebie i tego, co robi w swoim życiu. Zachowuje się tak, jak ma na to ochotę, nie zastanawia się za długo nad każdą decyzją i wychodzi z założenia, że nie ma nic do stracenia, więc czemu by nie zaryzykować. My natomiast... cóż, to materiał na naprawdę obszerny esej. Spontaniczność to słowo, które oddalone jest od nas o lata świetlne, za o wiele bardziej znajomo brzmią wyrazy skromność czy nieśmiałość. Nawiązywanie kontaktów towarzyskich brzmi o wiele bardziej niebezpiecznie niż skok na bungee - szczególnie, jeśli chodzi o osobę, do której od tak długiego czasu wzdychamy...

I Lea, I Gabe są do siebie niezwykle podobni, choć sami nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Na dodatek łączy ich pewna więź, którą dostrzegają wszyscy wokół, jedynie sami zainteresowani pozostają ślepi na to, co oczywiste dla innych. Każdy widzi, że są dla siebie stworzeni, oni oboje żywią do siebie nawzajem romantyczne uczucia, ale ciągle na drodze staje im jedna, ogromna bariera - ich własna nieśmiałość, która sprawia, że jeszcze nigdy w życiu nawet ze sobą nie rozmawiali! Może i przeszliby przez całe życie, ani razu ze sobą nie rozmawiając, ale otoczenie decyduje się pomóc im, zauroczone widoczną chemią między nimi... 

Uwielbiam lekkie, niezobowiązujące lektury, które pozwalają mi zaangażować w poznawanie historii minimalną ilość szarych komórek zmęczonych życiem, a mimo to sprawiające, że całość odbieram bardzo pozytywnie. Nie mam nic przeciwko klasyce, co wspominałam ostatnim razem - z chęcią sięgam systematycznie po wszystko, co ma taką łatkę, bo uważam, że niektóre ponadczasowe dzieła warto znać, lecz mimo tego mam jakiś sentyment do historii, które mimo że są przewidywalne i już na początku wiadomo, jak wszystko się rozegra, to jednak dają mi rozrywkę w trakcie ich poznawania. Liczyłam na coś takiego w przypadku tej książki - czy Musimy coś zmienić sprostało moim wymogom? 

Podejrzewam, że mało kto nie słyszał o tej książce - ba, wiele osób się już na jej temat rozpisywało, z reguły w różny sposób. Jednym podobała się bardziej, drudzy byli nastawieni zdecydowanie krytyczniej - a ja po przeczytaniu poczułam, że stoję idealnie w centrum. Nie była to lektura, która powaliła mnie na kolana, ale i nie mogę powiedzieć, że mnie wynudziła. Spodziewałam się lekkiego czytadła i takie dostałam, co doceniam, jednakże liczyłam przy tym na coś nieco innego. Oczywiście, inności tutaj nie zabrakło - czy ktoś z Was czytał inną książkę, gdzie główni bohaterowie nie są narratorami, a zamiast nich wypowiada się kilkanaście innych osób z ich otoczenia? Jakby tego było mało - narratorami są też wiewiórka czy ławka. Brzmi abstrakcyjnie? A jednak autorka zdecydowała się na taki krok! 

Ciężko w tego typu książkach doszukiwać się oryginalności, ale dzięki wspomnianemu wyżej zabiegowi autorce udało się wyróżnić na tle innych, co zdecydowanie jest na plus. Gorzej natomiast, że momentami sprawiała wrażenie takiej, jakby była tworzona na kolanie, byle jak, byle szybciej. Sporo dialogów wydaje się być po jakimś czasie wtórne, część wyrażeń również, a niektórzy narratorzy łudząco podobni w swojej charakterystyce - choć są i tacy, którzy się odróżniali, a to dobrze! Co do samych dialogów... muszę zawieść zwolenników ładnych i obszernych opisów (w tym i mnie samą) - tutaj ich nie uświadczycie, bo większość tej książki składa się z rozmów między różnymi postaciami. A szkoda! 

Sam pomysł na poprowadzenie tym torem fabuły wydaje się być fantastyczny - w zalewie książek z narracją pierwszoosobową lub gdzie dwójka bohaterów wypowiada się naprzemiennie, tutaj dostajemy coś całkiem innego, co naprawdę zasługuje na pochwałę. Najczęściej poznajemy wydarzenia ze strony głównej parki, tutaj zaś ludzie postronni oceniali to, co widzą i czują, co jest swoistym powiewem świeżości. Autorka wymyśliła coś, co miało zadatki na naprawdę oryginalną powieść dla młodzieży, ale nie do końca podołała wykonaniu. To historia lekka, ale bywa w niej sporo momentów, które wręcz proszą o nieco inne potraktowanie ich i napisanie w odmienny sposób. Musimy coś zmienić to książka, która kojarzyć mi się będzie z mnogością narratorów - szkoda, że nie z wciągającą i poruszającą fabułą.


Moja ocena: 5/10

16 komentarzy :

  1. Chyba odpuszczę sobie tą pozycję, niby zapowiadało się uroczo, ale jakoś nie mam ochoty na kolejnego przeciętniaka...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam o tej książce kiedyś, ale postanowiłam najpierw przeczytać ''Eleonorę i Parka''. Ciekawa jestem przedstawienia historii z punktu widzenia obserwatorów.
    Ciekawa jestem jak wyglądała opowieść wg ławki :)

    www.dosc-powaznie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te krótkie fragmenty opowieści ławki są prześmieszne! :D

      Usuń
  5. Niedawno widziałam tę książkę w Biedronce i nawet zastanawiałam się nad kupnem, ale że akurat nie bardzo miałam pieniądze, nic z tego nie wyszło. Niemniej może kiedyś przeczytam - choćby dla wspomnianej wiewiórki (nie wiem czemu, ale od dziecka uwielbiam wiewiórki xD).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka przypomina te u Eleonory i Parka :D Wszystkie słuchy jakie dochodzą do mnie o tej książce są szczególnie negatywne, nikt chyba się nad nią nie zachwycał, blogerzy strasznie źle ją oceniają. Od młodzieżówek mimo wszystko oczekuję sporo, a jeśli ta nie może mi dać wciągającej fabuły, to ja podziękuję za taki interes...

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem dlaczego ale jakoś mi się ta książka nie widzi :P Wolę bohaterów, którzy wiedzą czego chcą i głośno o tym mówią lub działają aby to osiągnąć. Poza tym książka nie wydaje się wybitna więc nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się nawet podobała ta opowieść. Lubię takie urocze historyjki nad którymi można powzdychać sobie raz czy dwa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już wcześniej zwróciłam uwagę na tę książkę. Intryguje mnie właśnie poprowadzenie fabuły :)

    OdpowiedzUsuń
  10. qrcze własnie przez te opiwiesci ławki chce ja rzeczytać ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam o tej książce jakiś czas temu, czytałam kilka opinii, ale szczerze powiedziawszy ten zabieg, gdzie o losach bohaterów wypowiadają się inni, niekoniecznie do mnie przemawia.
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie czytałam tej książki. Muszę się przekonać, czy mi przypadnie go gustu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale mi się porobiło :P. Na bloggerze najpierw mi się wyświetliła recenzja "Eleonory i Parka", a zaraz nad nią twoja "Musimy coś zmienić". A wiesz jakie te okładki są podobne ;)
    Do tej powieści też jakoś mnie nie ciągnie - i ona i "Eleonora..." wydają mi się za słodkie, żebym przeżyła ich czytanie. Co prawda tutaj kusi ta odmienna narracja, ale za to odstrasza mała ilość opisów, które naprawdę lubię.
    Na razie raczej nie mam zamiaru marnować czasu na takiego średniaka ;).
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  14. Spotkałam się z wieloma recenzjami tej książki i mam dosyć mieszane uczucia na jej temat.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pewnie i tak przeczytam, kiedy będę mogła, bo bardzo mnie zainteresowała to inna forma narracji. Ostatecznie ile mamy okazji na czytanie z perspektywy ławki? :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka