środa, 16 września 2015

Ile czasu masz na to, by wpłynąć na cudze życie?


Autor: K.A. Tucker
Tytuł: Cztery sekundy do stracenia
Cykl: Ten Tiny Breaths
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 560

W literaturze od dość długiego czasu częściej lub rzadziej pojawia się motyw łamania kolejnych granic określanych mianem tabu. To, co dawniej było skryte za kurtyną niedomówień i rumieńców, teraz jest głośno i bez skrępowania omawiane. Tego typu wątki królują obecnie między innymi w książkach z nurtu New Adult - w skrócie są to książki dla młodych ludzi, pokazujące ciężki okres dojrzewania, mierzenia się z problemami w życiu i przeszłością, a to wszystko w podrasowanej oprawie. Czy autorki z tej dziedziny mogą nas jeszcze czymś zaskoczyć?


Cain to młody mężczyzna przed trzydziestką, który w życiu niejedno przeszedł. Nigdy nie zapomni tego, co doświadczył w swoim życiu, dlatego też od wielu lat działa w biznesie, który większości ludzi nie kojarzy się pozytywnie, bowiem jest on właścicielem klubu ze striptizem. Wielu myślałoby, że to praca marzeń dla mężczyzny, ale on sam doskonale wie, że życie nie jest takie kolorowe - jego pracownice mają wiele problemów w życiu, walczą z własnymi demonami z przyszłości, a do tego muszą jakoś zerkać w przyszłość, w czym chce im pomóc Cain. Gdy na progu jego drzwi staje Charlie, od pierwszych chwil sprawia, że mężczyzna kolejno łamie swoje zasady. Dziewczyna przypomina mu kogoś, kto kiedyś pojawił się w jego życiu i wie, że nie może jej pozwolić tak samo odejść. Charlie nie jest nim jednak zainteresowana, bo tak naprawdę nie jest Charlie i nie może sobie pozwolić na miłość. Czy można jednak oszukać serce? 

Wciąż pamiętam jak ogromne wrażenie na mnie zrobiła pierwsza książka tej autorki - mowa o Dziesięciu płytkich oddechach. Ta książka całkowicie zmieniła moje podejście do New Adult, które na początku niekoniecznie było przeze mnie pozytywnie odbierane, a na dodatek przez długi okres czasu była dla mnie najlepszą historią z tego gatunku - później dołączyła do niej Maybe Someday. Gdy dowiedziałam się o kolejnej książce Tucker, miałam nieco obaw - niestety, ale Jedno małe kłamstwo nie okazało się aż tak cudowne, jak myślałam. Wręcz przeciwnie, było naprawdę rozczarowujące dla mnie i sprawiło, że nieco zwątpiłam w autorkę. Miałam nadzieję, że ta książka pozwoli pisarce na ponowne zyskanie w moich oczach, ale tak się nie stało... 

Myślę, że problemem jest to, że w pierwszym tomie autorka po prostu ZA WYSOKO podniosła dla siebie poprzeczkę, przez co teraz nie jest w stanie choćby jej musnąć. Gdy tam miałam wulkan emocji, tak tutaj było ciekawie i interesująco, brakowało mi tej pasji i nawału uczuć, tej lawiny, za którą pokochałam ją wcześniej. Ciężko oczekiwać w takich książkach nieprzewidywalności, ale wcześniej Tucker potrafiła zaskoczyć mnie i wcisnąć w fotel, a tutaj wszystko potoczyło się tak, jak zakładałam od początku... W dodatku całość zaczęła mi się wydawać za bardzo melodramatyczna i taka jakaś naciągana. Brakowało tu jakiegoś mocnego zwrotu akcji, czegoś, co sprawiło by, że zaczęlibyśmy przecierać oczy ze zdumienia i zaskoczenia. A tutaj nic. 

Jeśli chodzi o kreację bohaterów i ich środowiska, to wszystko zostało wykonane poprawnie. Cain i Charlie wzbudzają sympatię, może nieco więcej męski bohater zaskarbił jej u mnie. To mężczyzna, który jest szczery w tym, co robi, nie kieruje się egoistycznymi pobudkami ani własnymi zachciankami, ale zawsze najpierw myśli o innych - czy to o swoich przyjaciołach, czy o pracownicach. Nie chce dopuścić sytuacji, która by zniszczyła komuś życie. Już od pierwszej chwili pozwala nam odczuć, że "czuje miętę" do nowej dziewczyny, co jest pierwszym złamaniem swoich zasad. Nie potrafi jednak nic z tym zrobić, bo siebie samego ciężko oszukać. Charlie natomiast to dziewczyna, która ma nieco bardziej skomplikowany życiorys, o którym jednak nic nie mówi. Jest młoda i piękna, do tego błyskotliwość ma we krwi, a jednak jej pierwszym imieniem powinna być tajemniczość. Do tego stopnia, że w końcu musi odejść, by nie zaszkodzić temu, kogo wbrew zdrowemu rozsądkowi udało się pokochać... Czyli tak, jak można było przewidzieć. 

Chciałabym przeczytać kiedyś książkę z nurtu New Adult, w którym twórca nie dążyłby do tego, by wszystko zakończyło się w krainie wiecznej wiosny, choć wcześniej bohaterowie przechodzili przez dziesięć piekielnych kręgów Dantego. Bardzo liczę na to, że ktoś kiedy stworzy tak nieprzewidywalną historię, że będę przecierać oczy ze zdumienia. Nie mam nic przeciwko temu, by pojawiła się jakaś śmierć czy ostateczna katastrofa - myślę, że jest to lepsze niż ciągłe happy endy i ta swojego rodzaju monotonia. Pierwsza książka tej autorki sprawiła, że ją pokochałam. Druga zachwiała moją wiarą w nią. Trzecia sprawiła, że boję się, bo to naprawdę zdolna autorka, którą stać na więcej. I chciałabym, by potrafiła to jeszcze mi pokazać.


Moja ocena: 5+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska
Okładkowe Love

19 komentarzy :

  1. Jeszcze nie czytałam tej pozycji i zastanawiam się czy w ogóle po nią sięgnę :) Jakoś nie przepadam za historiami, w których pojawia się ta nuta melodramatyzmu. Podobnie jak Ty mam ochotę na coś co wcisnęłoby mnie w fotel. Cóż, nadal czekam i liczę na to, że w końcu pojawi się takowe "coś" ;)
    Pozdrawiam!
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, pojęcie melodramatyzmu jest w zasadzie względne, bo niektóre książki, jakie poznawałam też były ckliwe, a jednak mi się podobały. Więc to już zależy od autorek, jak pokierują fabułą. ;)

      Usuń
  2. Mnie dla odmiany "Cztery sekundy do stracenia" naprawdę bardzo się podobały. Jak dla mnie dorównały właśnie pierwszemu tomowi, jeśli nawet nie przebiły go realnością przedstawionych wydarzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, widać odebrałyśmy tę książkę całkowicie inaczej. Chyba za bardzo pokochałam Kacey, przez co teraz nikt mi nie jest w stanie jej dorównać... ;)

      Usuń
  3. "końcu musi odejść, by nie zaszkodzić temu, kogo wbrew zdrowemu rozsądkowi udało się pokochać" - czemu taki spojler jest w recenzji??

    Nie czytałam nic tej autorki, ani w ogóle z nurtu New Adult, ale mnie też ostatnio rozczarował strasznie autor, którego uwielbiam. To irytujące uczucie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak - zawsze przed napisaniem recenzji książki sprawdzam, ile wydawca informacji udzielił na jej temat na tylnej okładce, by nikomu nie robić spoilerów - większość osób, która chce przeczytać książkę, czyta też jej opis. A skoro w opisie taka informacja była, to i nie widziałam przeciwwskazań, by umieścić ją i tutaj.

      Usuń
  4. "Cztery sekundy do stracenia" to jedyna książka z serii jakiej nie przeczytałam. Na szczęście ostatnio się w nią zaopatrzyłam, więc pewnie za jakiś czas ją przeczytam. Miałam podobnie do Ciebie, bo pierwsza część mnie oczarowała, druga tez zrobiła na mnie dość duże wrażenia, więc mam nadzieję że i trzecia przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieję, że Ty się nie zawiedziesz, bo to niezła historia, tylko chyba już zaliczyłam przesyt nimi i potrzebuję czegoś naprawdę mocnego, by można mną było wstrząsnąć. :)

      Usuń
  5. O tej autorce słyszałam... ale na razie nie mam jej w planach ;)

    Spojrzenie Em

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, czytelnicze grafiki są tak napięte, że czasami naprawdę ciężko coś w nie wepchnąć. :)

      Usuń
  6. Słyszałam o "Dziesięć płytkich oddechach" i jestem nią nawet zainteresowana. Jednak nie wiem czy po tą sięgnę. To jest kolejny tom?
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziesięć płytkich oddechów jest po prostu przepiękne, niesamowite, wstrząsające i obłędne, warto je poznać! A recenzowana książka to kolejny tom i tu już według własnego uznania. :)

      Usuń
  7. Szkoda, że druga część była przewidywalna i melodramatyczna. ,,Dziesięć płytkich oddechów" mam w planach, tym bardziej, że nie przepadam za tym gatunkiem- mam nadzieję, że tak jak Ty po lekturze zmienię zdanie.
    A następnego tomu najwyżej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj dziesiątkę, mam nadzieję, że Ci się podoba, bo ja ją pokochałam! :)

      Usuń
  8. Chętnie bym ją bliżej poznała :)
    Zapraszam na konkurs który dziś organizuję na fp mojego bloga. Pierwsza osoba która prawidłowo odpowie na pytanie wygrywa książkę "Między życiem a życiem" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Absolutnie nie moje klimaty ;-)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka