piątek, 25 września 2015

Czy Sparks to współczesny mistrz romansu?


Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: I wciąż ją kocham
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416

Nie za wiele jest osób, które mogą powiedzieć o sobie, że nigdy w życiu nikogo nie kochały. Każdy z nas ma w życiu osoby, które są droższe niż inne - rodziców, rodzeństwo, dziadków... ale jest też rodzaj miłości, który jest zarezerwowany dla kogoś innego. Dla kogoś, na kogo widok nasze serce ma ochotę wyskoczyć z klatki piersiowej i z kim chcielibyśmy spędzić każdy kolejny dzień naszego życia. Uczucia do ukochanego są tym specyficznym rodzajem więzi, która nie łączy nas z nikim innym. Niektórym ze związków udaje się przetrwać mimo chwilowych zawirowań, a inne kończą swój żywot. Okazuje się jednak, że koniec związku nie jest równoznaczny z końcem miłości...


John Tyree to młody chłopak, który nie widzi dla siebie szansy na zdobycie wyższego wykształcenia, dlatego podjął decyzję o zaciągnięciu się do armii amerykańskiej. Nie spodziewał się, że wstąpienie do wojska będzie dla niego taką szkołą życia - nie tylko zdobył sprawność fizyczną, ale dodatkowo nabył pewność siebie, której wcześniej mu brakowało. Gdy otrzymuje przepustkę, poznaje Savannah - młodą dziewczynę, której towarzystwo zaczyna mu odpowiadać bardziej, niż by się spodziewał. To jedna z tych osób, których na świecie jest coraz mniej - jest bezinteresowna i zajmuje się wolontariatem, w ramach którego buduje z przyjaciółmi domy. Choć nie spodziewali się tego, to jednak rodzi się między nimi uczucie. Co jednak wybierze John, gdy skończy się jego przepustka - służbę ojczyźnie czy własnemu sercu? 

Nie bez powodów mówi się, że Nicholas Sparks jest specjalistą w kwestii książek o miłości. Dla jednych są to łzawe i podobne kropka w kropkę do siebie historie, na które nie warto tracić czasu, a inni uznają, że są to przepiękne i pełne prawdy o życiu opowieści, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Co jednak by o nim nie mówić, to zasłynął na całym świecie z tego, że jak nikt inny rozumie kobiety - choć nie wszyscy się z tą tezą zgodzą, to ja myślę, że jest w tym wiele prawdy. Mimo że nie da się czytać na raz kilku jego książek, to jednak od czasu do czasu bardzo lubię zatopić się w jego literaturze, by pozwolić sercu na szybsze bicie czy zatrzymanie akcji.

W tym przypadku wszystko rozwija się bardzo naturalnie i delikatnie - chyba takie skojarzenia nasuwają mi się po lekturze tej książki. Autor nie rozwija żadnego wątku nachalnie, pozwala wszystkiemu biegnąć swoim tempem. Narracja spoczywa w rękach Johna, co dla mnie jest idealnym zagraniem. Z postacią żeńską nie polubiłam się tutaj, więc czuję, że czytanie wszystkiego z jej perspektywy byłoby małą męką - ale o tym jeszcze nie teraz. Na ten moment chciałabym zwrócić uwagę na sam zarys losów tej dwójki - zakochują się w sobie, choć wiedzą, że czeka ich rozłąka. Zdają sobie sprawę, że będą musieli czekać na siebie, ale wierzą, że jakoś wytrwają to. Mijają długie miesiące i kiedy termin powrotu Johna jest tuż tuż... dochodzi do ataków na World Trade Center i nagle cała sytuacja ulega zmianie. 

John to bohater, którego nie sposób nie polubić - jest mężczyzną, który przeszedł dużą przemianę w swoim życie, gdyż nigdy nie miał lekko. Jest wychowywany przez ojca, z którym ciężko jest mu się porozumieć - ma wrażenie, że czasem nadają na kompletnie innych częstotliwościach, choć jednocześnie wciąż stara się dbać o niego i naprawiać swoje błędy. Jego stosunek do Savannah był po prostu wzruszający - przez każde jego zachowanie widoczne było to wciąż pogłębiające się uczucie, oddanie i miłość, w której cały się zatracił. Na początku kibicowałam im z całych sił, później czułam się źle z sytuacją, jaka zaistniała, a na sam koniec uznałam - tak było lepiej. Bo autor nie zaoferował mi słodkiego zakończenia, a gorzkie z lekką nutą słodyczy. 

Irytację, złość i nerwy wzbudzała we mnie natomiast postać uroczej blondyneczki z okładki książki. W sumie początkowo wcale tak nie było - uważałam ją za pełną wdzięku osobę, która za osobistą misję wybrała sobie zbawienie całego świata, więc choć momentami wydawała się zbyt idealna i naiwna, to jednak miała w sobie ten rodzaj czaru, który podoba się czytelnikowi. Wszystko jednak zmieniło się w trakcie czytania - jeśli macie tę książkę za sobą, to pewnie wiecie, co mam na myśli. Straciła w moich oczach całkowicie i nie udało już się jej odbudować wcześniejszej opinii. Koniec końców to bohaterka, którą najchętniej bym wyrzuciła z książki. Chociaż nie, stój - niech zostanie, i tak nie zmieni to faktu, że to przepiękna romantyczna opowieść, która podbiła moje serce.

Sparks ma to już do siebie, że akurat mnie potrafił uwieść, choć doskonale zdaję sobie sprawę, że ma on swoje dobrze wypracowane sztuczki, których używa wielokrotnie. Nie przeszkadza mi to, że tworzy powieści, których zakończeń czasami łatwo się domyślić - choć tutaj już prolog zasygnalizował nam czego się spodziewać, to jednak świetnie czytało mi się całość i poznawało tę historię o miłości, która wydawała się być idealna, gdyż rozkwitła między osobami wręcz przeznaczonymi dla siebie. Autor pokazał jednak, że życie pisze różne scenariusze i należy się w nim spodziewać wszystkiego, bo nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli.


Moja ocena: 8-/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

21 komentarzy :

  1. Mnie też Sparks potrafi uwieść ;) A tę jego książkę uwielbiam :) Z resztą film na jej podstawie również ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film też mi się bardzo podobał, ogólnie lubię tego aktora. ;)

      Usuń
  2. Na razie opornie mi idzie jej czytanie ale muszę w końcu bo ciekawie się zaczyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to świetna książka, której warto dać szansę! :D

      Usuń
  3. Przeczytałam dwie książki Sparksa i niestety to zdecydowanie nie mój typ literatury...

    OdpowiedzUsuń
  4. Większość książek Sparksa przeczytałam, i choć jestem nimi oczarowana niesamowicie... to teraz bym już chyba po nie nie sięgnęła. We wszystkich niemal powtarza się ten sam schemat, już nawet tej niespodzianki czy nutki niepewnosci nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest - gdy się przeczyta choć kilka jego książek to wydają się one schematyczne... ale ja nadal je lubię, mimo tego. ;)

      Usuń
  5. Zgadzam się z Tobą, że Sparks potrafi uwieść. Najmilej wspominam "Najdłuższą podróż" jego autorstwa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej książki jeszcze nie miałam okazji czytać, ale muszę koniecznie! :)

      Usuń
  6. Mam tę książkę, ale widziałam też film. Bardzo lubię tę historię i naprawdę cenię sobie Sparks'a. Ma wiele ciekawych powieści.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze Sparksa, ale zamierzam to nadrobić.

    Fantastyczny wygląd bloga!

    OdpowiedzUsuń
  8. Od tej książki rozpoczęłam swoją przygodę z twórczością Sparksa. Potrafi uwieść, pisze takie ujmujące historię, że ciężko jest przejść obok nich obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Według mnie Sparks to nudziarz i lubi uganiać się za schematami, ale ma kilka lepszych lektur na swoim koncie :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam tylko filmy na podstawie powieści autora i naprawdę bardzo je lubię, szczególnie Noce w Rodanthe. Za książki jednak nijak nie mogę się zabrać;o

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja nie mogę się przekonać do Sparksa, choć nie wiem czy powinnam wydawać osądy na jego temat, bo mam za sobą tylko jedną jego książkę, a mianowicie "Szczęściarza", który wcale taki szczęśliwy dla mnie nie był. Nie lubię obyczajówek, gdy czytałam "Szczęściarza" miałam wrażenie, że autor pisze tak naprawdę o niczym. Po prostu nie udaje mi się dostrzec tego czegoś, co wychwytują fani tego typu powieści. :( Także niestety, na tę chwilę, odmówię sobie czytania recenzowanej przez ciebie powieści. Ale jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi ochota na spróbowania innej książki tego autora, wezmę tę pod uwagę. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam, mam na półce (razem z dwoma innymi książkami Sparksa) i choć to nie mój klimat, to były całkiem miłą lekturą. ;) Nie rewelacyjną, ale nie było najgorzej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tej książki Sparksa jeszcze nie czytałam, a kusi mnie od dawna ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie też potrafi uwieść :) rzadko czytam jego książki, bo potem mam zbyt wygórowane wymagania co do miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam tę powieść i nie spodobała mi się. Nie mogłam jej czytać, bo narracja, sama fabuła mnie denerwowała. Cudem doczytałam do końca!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka