czwartek, 13 sierpnia 2015

Jak być baśniarzem w świecie, który nie jest bajką?


Autor: Antonia Michaelis
Tytuł: Baśniarz
Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron: 400

Pamiętasz te chwile, gdy rodzice czy dziadkowie siadali przy Twoim łóżku, aby opowiedzieć bądź przeczytać Ci jakąś piękną baśń przed zaśnięciem? Zawsze nie mogłeś się tego doczekać, to był jeden ze stałych punktów dnia, a Ty z niecierpliwością wyczekiwałeś tej chwili - gdy nadeszła, próbowałeś ją przeciągać coraz bardziej, byle tylko się nie skończyła. Ale mało które dziecko wie, że wiele baśni wcale nie jest takich radosnych i uroczych, jak mogłoby się wydawać. Pozornie lekkie, ale w tle wciąż towarzyszy im dojmujący żal, nostalgia i cień - tak jak i w naszym codziennym życiu. 

Abel Tannatek to chłopak, z którym więcej wiąże się plotek i mitów niż potwierdzonych faktów. Wśród społeczeństwa zyskał sobie tytuł polskiego handlarza pasmanterią, bardzo często śpi na lekcjach, choć jeszcze częściej jest na nich nieobecny. Anna nie miała z nim nic wspólnego oprócz tego, że chodzili wspólnie na zajęcia, dopóki nie odnalazła pewnej szmacianej lalki należącej do niego. Jest jego całkowitym przeciwieństwem, bo jest przykładną uczennicą, która lubi grać na flecie, a jej aktualnym największym zmartwieniem są egzaminy maturalne. Wydawać by się mogło, że znalezienie tej laleczki to nic takiego - splata jednak ona losy Anny i Abla, bo od tego momentu nic nie jest już takie same. 

Z tą książką wcale nie planowałam się zapoznać - dopiero wizyta w mojej bibliotece spowodowała, że zechciałam sprawdzić, co takiego jest w tej książce, którą jedni pokochali, inni znienawidzili. Sam opis na tylnej okładce raczej nie ujawniał zbyt wiele z fabuły, co jak dla mnie jest pozytywnym zabiegiem - nie znoszę, gdy te krótkie kilka zdań wyjawiają mi co najmniej połowę fabuły. Zasiadając do tej książki, sama nie wiedziałam, czego mam po niej oczekiwać - czy chcę, by wprowadziła mnie w nostalgię, czy chcę, by zdumiała mnie swoją innowacyjnością, czy po prostu chcę czegoś, co pozwoli mi się odprężyć. Postanowiłam zaufać w tej kwestii autorce - jak na tym wyszłam? 

Na pewno nie można odmówić autorce, że postarała się wykreować tutaj swój specyficzny nastrój. Z jednej strony spotykamy się z szarą, brudną i nieciekawą rzeczywistością, często przytłaczającą i rozczarowującą, a z drugiej otrzymujemy magiczny pierwiastek, który nadaje tej historii nutę cudowności i fantazji. Czytamy o wydarzeniach osnutych mgłą, przygnębiającym cieniem i smutkiem, jakie dzieją się w świecie Abla i Anny, a następnie przeskakujemy w świat baśni, jakie roztacza Tannatek - tytułowy Baśniarz. Autorka nie stara się upiększać rzeczywistości, w jakiej obracają się jej postaci - nie tworzy sztucznego klimatu, lecz stara się w dobitny sposób pokazać swoim czytelnikom, że życie nie jest bajką, którą dobrze znamy od najmłodszych lat - bliżej mu do smutnej baśni, której istnienie dorośli przed nami taili. 

Anna to bohaterka, wobec której mojej uczucia często się zmieniały. Uwielbiałam ją za siłę, jaką miała w sobie - by wybaczać innym to, co ją spotkało, trzeba mieć w sobie jej niespożyte pokłady, bo jak sami wiecie, przebaczenie nie zawsze przychodzi łatwo. To dziewczyna, która dla miłości potrafiła zrobić wiele - poświęcała temu uczuciu całą siebie, to typ bohaterki, której celem jest dawanie, a nie otrzymywanie. Miała duszę poszukiwaczki - chciała poznać prawdę o Ablu, od początku książki widzieliśmy jej fascynację tym handlarzem narkotyków, która w miarę rozwoju sytuacji nie malała, ale jeszcze bardziej rosła. Momentami zdawała mi się być niezwykle dziecinna - miała w sobie taką naiwność, która była charakterystyczna dla dzieci.

Jej przeciwieństwem całkowitym był baśniarz. Od początku autorka kreowała go na osobę, o której mało co było wiadome. To postać, o której więcej nie wiemy niż wiemy. Trzymał się z dala od ludzi i nie chciał, by się do niego zbliżali. Annę też starał się trzymać na dystans, jednak jej nie doceniał - ona tak łatwo się nie poddawała. Starała się kruszyć mury, które wokół siebie postawił, jednak to nie było łatwe. Abel to osoba, którą ciężko podpiąć pod jakąś kategorię - to nie jest chłopak z przeszłością, którego odmieniła miłość. Ja sama nie do końca byłam pewna, czy żywił on do Anny te same uczucia, co ona do niego, choć później pozbyłam się tych wątpliwości. Jego wizerunek w książce był w brudnych, ciemnych kolorach - rozjaśniał go za to stosunek do własnej siostry. Ta miłość była naprawdę wzruszająca i pokazywała, że nie jest on tak zły, jaki starał się być - nikt jednak nie dawał mu szansy, by się pokazał mu w pełni. 

Antonia Michaelis stworzyła pełną niesamowitości książkę, w której fabułę poprowadziła dwutorowo - jednym szlakiem była codzienna niemiecka rzeczywistość, której nie była do pozazdroszczenia, a za odskocznię robiła sfera baśniowa. Choć obie wydawały się początkowo być całkowicie odmienne, to jednak okazało się, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Bohaterowie, których stworzyła, wzbudzają rozmaite emocje - od smutku, żalu i przygnębienia po złość i gniew. Baśniarz to nastrojowa opowieść z przepięknym zakończeniem i wątkiem kryminalnym, która ma wielką szansę trafić do wielu serc i oczarować je tak, jak oczarowała moje. 


Moja ocena: 7+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

27 komentarzy :

  1. Ciągnę jak ćma do światła do wszystkiego, co ma jakikolwiek związek ze słowem "baśń". Nie umiem się doczekać, aż ta książka trafi w moje ręce!

    Zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta historia baśniowością jest przesiąknięta! :)

      Usuń
  2. Mnie urzeł tytuł już bardzo, bardzo daaawno temu. Koniecznie muszę książkę przeczytac ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż nie jest to genialne to jako tako mi się podobało. Wystawiłam jej ocenę bodajże 6/10, czyli taką przeciętną. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie najgorzej odebrałaś tę książkę. :)

      Usuń
  4. Matko jak ja chcę przeczytać tę książkę *.*.
    Bardzo fajna recenzja, obserwuję ;)
    Pozdrawiam kochana :*
    wpadnij do mnie: cynamonkatiebooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To historia zdecydowanie warta uwagi, wiec polecam z czystym sumieniem! :)

      Usuń
  5. Myślę, że jest chyba na tym świecie wiele bardziej interesujących książek, ta mnie jakoś do siebie nie przekonuje.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, każdego interesuje co innego. ;)

      Usuń
  6. Czytałam. Interesująca konstrukcja powieści, ale książka nie dla wszystkich. Moja siostra ją ubóstwia a ja nie za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest z tymi gustami, jednym się podoba bardziej, drugim mniej. :)

      Usuń
  7. Książkę czytałam parę ładnych lat temu, ale również wątek kryminalny skradł moje serce. Ale szczegółów nie pamiętam, więc z chęcią sobie przypomnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, czy za kilka lat coś będę pamiętała - mam nadzieję, że to jedna z historii, których się nie zapomina. ;)

      Usuń
  8. Z nieba mi spadłaś! Wahałam się nad jej kupnem, ponieważ moja przyjaciółka zakochała się w niej bez reszty, a ja osobiście niezbyt lubię książki związne z narkotykami itp. Jednak chyba po nią sięgnę, zachęciłąś mnie ;)

    Pozdrawiam, Lucy :*
    http://zeglujacmiedzysnami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj nie ma za dużo wspólnego z narkotykami, bo ta książka nie jest jedną z rodzaju, gdzie mowa jest o nałogach. Te narkotyki to tylko takie tło dla tego chłopca. :)

      Usuń
  9. Wypożyczyłam właśnie tą książkę z biblioteki i mam nadzieje, że będzie taka dobra jak ty piszesz :)
    świetny blog xD
    pozdrawiam,
    Monika z http://www.ksiazkiponadniebo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, że Ci się spodoba! :)

      Usuń
  10. Ostatnio jestem zafascynowana różnymi baśniami np. tymi Neila Gailmana, ale tę książkę chyba sobie odpuszczę :) Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła, oczywiście, ale po przeczytaniu "Dzieci z dworca zoo" mam stanowczo dość na pewien czas narkotyków i tych spraw.. co ciekawe, obie powieści odgrywają się w Niemczech :)
    Jeśli ją znajdę w bibliotece [ta, już to widzę.x;p] to z pewnością wezmę, ale kupować raczej nie kupię ;)
    Zaciekawił mnie wizerunek Anny, chociaż kilkakrotnie widziałam już natarczywą dziewczynę i nieprzystępnego chłopaka, to ostatnimi czasy coraz bardziej ten pomysł zanikał, więc właściwie całkiem oryginalnie.
    Abel natomiast.. no cóż, skoro Ci, którzy czytali, mało o nim wiedzą, to cóż mogę wiedzieć ja? ;)
    Okładka mnie nie zachwyca, ale zaciekawił mnie ten baśniowy motyw..
    Pozdrawiam i zapraszam:)
    wyspa-ksiazek1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, Gaiman to ktoś, kogo twórczość muszę poznać, koniecznie... tylko ciągle to odwlekam.

      Usuń
  11. Czytałam różne recenzje tej książki, nawet te mało pochlebne, więc w sumie nie wiem co o niej sądzić, bo mam mętlik. Musiałabym się sama przekonać po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Swego czasu ciągnęło mnie do tej książki, lecz jakoś jej wtedy nie przeczytałam. Jednakże myślę, że jeszcze to kiedyś zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prędzej czy później człowiek zawsze siegnie. :)

      Usuń
  13. O, już drugi raz się natykam na recenzję tej książki. Może to jakiś znak :P?
    Jednak jakoś nie mam za bardzo ochoty na czytanie jej. Piszesz, że ma taki smutny, przytłaczający klimat, a ja nie chcę się dodatkowo dobijać. Temat narkotyków też jakoś niespecjalnie mnie interesuje.
    Może kiedyś sięgnę po "Baśniarza", ale na razie mnie nie ciągnie.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, jeśli teraz nie ciągnie to nic na siłę, może z czasem się to zmieni. :)

      Usuń
  14. Muszę przyznać, że ta książka zrobiła na mnie spore wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka