piątek, 7 sierpnia 2015

Czy Bonda jest królową polskiego kryminału?


Autor: Katarzyna Bonda
Tytuł: Pochłaniacz
Cykl: Cztery żywioły Saszy Załuskiej. Tom I
Wydawnictwo: Muza SA
Liczba stron: 674

W dzisiejszych czasach marketing to coś, bez czego wiele firm nie wyobraża sobie życia. Bez odpowiedniej reklamy i promocji ciężko jest się wybić - tak też jest na rynku książkowym, gdzie najwięcej osób czyta to, co jest popularne, o czym jest głośno i co rzuca się w oczy. Do tego dochodzą hasła w rodzaju to musisz mieć, to trzeba poznać, nie możesz obok tego przejść obojętnie i mnóstwo osób zostaje skuszona, bo skoro to jest tak zachwalane, to pewnie rzeczywiście to musi być takie superextrafajne jak mówią. Książka jak każdy inny towar również ma swoją żywotność i to od wydawcy i autora w głównej mierze zależy, czy będzie wciąż rozchwytywana po x czasie od premiery, czy będzie kurzyć się w magazynach. Przyznaję, że jestem osobą, na którą takie akcje marketingowe różnie działają - czasem poddaję im się szybko, czasem wcale na nie nie reaguję. O Katarzynie Bondzie słyszałam wiele i w końcu reklamy zrobiły swoje - czy rzeczywiście jej nazwisko jest marką samą w sobie? 

Kim jest Sasza Załuska? To osoba wykonująca ciekawy zawód, jakim jest bycie profilerką. Zajmuje się sporządzaniem portretów pamięciowych sprawców różnych przestępstw i walczy ze swoim nałogiem, którym jest alkoholizm. Oprócz tego jest też matką, która wychowuje samotnie swoje dziecko. Choć nie taki krok planowała w swojej dalszej karierze, to zostaje rzucona w kręgi mafijne, aby rozwikłać sprawy związane z rozwijającą się w naszym kraju sektą. Wróciła do kraju, by móc wyraźną kreską oddzielić od siebie przeszłość, ale czy coś takiego w ogóle jest w życiu możliwe? 

Polski autor - po raz kolejny. Ostatnio Olejnik i Mróz, oboje genialni, więc skoro tyle pozytywów ze strony polskich autorów mnie spotkało, to zdecydowałam się iść za ciosem i postanowiłam poznać twórczość tej, która została okrzyknięta królową w dziale polskiego kryminału. Nie miałam okazji zapoznać się nawet z dorobkiem osoby, która ją postawiła na szczycie piedestału (ale planuję!), tak więc nie wiedziałam, czy jej ocena jest miarodajna - uznałam, że nie ma co zwlekać, warto się zabrać i przekonać, czy rzeczywiście ta autorka z naszego, polskiego, podwórka rzeczywiście tą królową jest. Czy sprawa Saszy Załuskiej zapewniła mi dreszcze podczas czytania? 

Strona obyczajowa tej powieści jest dopięta na ostatni guzik. Muszę z przyjemnością stwierdzić, że Katarzynie Bondzie udało się wykreować przekonujące realia, które nie sprawiają wrażenia sztucznych ani naciąganych. Spokojnie każdy czytelnik może poczuć tę polskość i swojskość tutaj, bo klimat naszego kraju i mentalność społeczeństwa została bardzo dobrze wykreowana. Autorka oddała w ręce czytelnika rzetelny wizerunek osoby, która zajmuje się tworzeniem profilów zbrodniarzy - zawód ceniony w świecie, u nas niekoniecznie popularny. Sasza to kobieta, która przypada do serca - może przez to, że nie jest idealna, widoczna jest jej walka z przeciwnościami i ambicja w dążeniu do tego, by je wszystkie krok po kroku pokonywać. 

Ogromnym minusem dla mnie jednak jest to, że przez tę doskonale rozbudowaną warstwę obyczajową nie miałam uczucia, że czytałam kryminał... O wiele bardziej prawdopodobne wydawało mi się, że to jednak jakaś obyczajówka, całość po prostu nie wzbudzała żadnego napięcia, nie pojawiły się też dreszcze ani niecierpliwość w odkryciu, kim jest "ta" osoba - domyśliłam się tego bardzo szybko. Nie mam nic przeciwko książkom, które są grube tak jak ta - ale nie znoszę, gdy sprawiają wrażenie przegadanych. Wolę, gdy zostają skrócone o dwieście-trzysta stron, a są konkretniejsze, niż gdy muszę męczyć się z czymś, co mnie zaczyna nudzić. Gdy mam ochotę na kryminał - chcę kryminału, nie obyczajówki. Nagmatwanie w narracji także nie sprzyjało lepszemu odbiorowi tej książki - jedynie wzmagało irytację, bo czasem prościej=lepiej. Czasami strony leciały szybciutko, a czasami sama musiałam kibicować sobie, by przewrócić kolejną i zająć się nią - a chyba nie o to chodzi? 

Po lekturze Pochłaniacza uznałam, że tytuł królowej został pisarce nadany nieco na wyrost - oczekiwałam naprawdę świetnego kryminału, a otrzymałam nieco przegadaną książkę z ładnie rozwiniętą warstwą obyczajową, która została dopracowana elegancko i z klasą. Po tylu entuzjastycznych opiniach liczyłam, że jest to kolejna książka, która pomoże mi uwierzyć w polskiego autora - troszkę się pomyliłam. Może i nie jest najlepiej, ale nie mogę też powiedzieć, że najgorzej. Sądzę, że gdyby autorka bardziej trzymała się głównego wątku, a nie wchodziła w tysiąc pobocznych, wyszło by to z korzyścią dla tej książki, bo to wszystkie te odnóża zabijały akcję i spowalniały tempo. Czekam na możliwość przeczytania kolejnego tomu i zweryfikowania swojej opinii na temat tej autorki - mam nadzieję, że pokaże jeszcze, na co ją stać. 


Moja ocena: 6-/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

32 komentarze :

  1. Wreszcie blogerzy przestali powtarzać po Miłoszewskim panegiryki na cześć Katarzyny Bondy. Nazywanie "Królową kryminału" Autorkę, która ie potrafi sklecić kryminalnej intrygi, jest poważnym nadużyciem. Nuda, rozwleczenie akcji to najgorsze wady w kryminale. Nie rozumiem, po co Bonda uparła się na kryminały, skoro w ogóle nie rozumie, na czym walory kryminału polegają. I nie chodzi o ilość stron - Stieg Larsson nie zanudza, chociaż jego kryminały to opasłe tomiska.
    Do tego jeszcze ta nachalna reklama książek Bondy - ostatnio blef o podpisaniu umowy z brytyjskim wydawcą i wywiadzie w BBC. To przykre, jak łatwo niektórzy ulegają reklamie. A PR Bondy odwołuje się do snobizmu - i ludziska bezmyślnie powtarzają blurb Miłoszewskiego, który pewnie tej książki i tak pnie przeczytał. Cieszę się, że niektórzy recenzenci maja odwagę pójść pod prąd i głośno powiedzieć to, co inni myślą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie sporo osób chwali tę książkę i choć nam może się wydawać, że nie ma w niej niczego, co można nazwać wątkiem kryminalnym, to jednak uważam, że nie można mieć im też tego za złe, że im się podoba - w końcu każdy ma inny gust i jeden odnajdzie w danej książce to, czego ja nie potrafiłam lub co zinterpretowałam inaczej. Inną kwestią może być to, że blogerzy czasami obawiają się wyrazić krytycznie, choć ja polegam na opinii osób, do których mam pewne zaufanie.
      Tak, to trzeba przyznać - Larsson pomimo stworzenia cegiełek naprawdę wciągał przy czytaniu i nie było efektu nudy czy przerzucania stron. Ale u niego to też kwestia nie tylko tego, że potrafił pisać niezbyt zwięźle lub stworzył ciekawe intrygi, ale miał przykuwających uwagę bohaterów, o których chciało się czytać więcej i więcej, więc ja nie wyobrażam sobie, by on mógł skrócić swoje książki i dać nam np. 400 stron zamiast 900. A w przypadku Bondy zabieg skrócenia wyszedłby niewątpliwie z korzyścią.
      Reklama - faktycznie chwytliwa, faktycznie przykuwa uwagę, ale funkcjonując w blogosferze trzeba się przecież nauczyć pewnego krytycyzmu, nie można do wszystkiego podchodzić z założeniem, że skoro chwalą, to to MUSI być dobre. Sceptycyzm jest jak najbardziej wskazany, tego każdy prędzej czy później się nauczy.

      Usuń
  2. Dla mnie też kryminału było stanowczo za mało, ale pozostała płaszczyzna jest skonstruowana po mistrzowsku. Dla mnie nadal królową kryminału jest Joanna Chmielewska, ale Bonda pisze naprawdę dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie coś jest na rzeczy z tym brakiem warstwy kryminalnej... Chmielewska wciąż przede mną, na razie miałam do czynienia z jej jedną książką, która jednak kryminałem nie była, więc ciężko jest mi się o niej wypowiadać.

      Usuń
  3. Ja też często spotykałam się z bardzo pochlebnym recenzjami i chciałam koniecznie sięgnąć po tę książkę, ale teraz będę trochę mniej wymagać od autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba nie brać wszystkiego, co u kogoś się przeczyta, za pewnik. Czasem zdarza się rozczarować. ;)

      Usuń
  4. Czytałam w ubiegłym roku. Niestety, książka mnie nie zachwyciła. Po achach i ochach z każdej strony spodziewałam się czegoś więcej. Generalnie, była ok, ale pod koniec zaczęła mnie już strasznie nudzić, a wątki tak autorka zaplątała, że chyba się sama pogubiła. Mimo wszystko chciałabym przeczytać drugi tom z ciekawości, ale raczej nieprędko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy więc podobne wrażenia, z tym, że mnie książka nudziła w różnych momentach. Raz czytało mi się całkiem zgrabnie, a za chwilę myślałam, że przysnę. Po kolejny tom także zamierzam sięgnąć, ale dam sobie nieco czasu. ;)

      Usuń
  5. Kryminały to nie moja bajka, ale kusi mnie zapoznanie się z autorką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu do czasu warto przegryźć inną lekturę kryminałem, chociaż nie wiem, czy ten byłby dobry.;)

      Usuń
  6. O Bondzie już sporo słyszałam, choć jakoś mnie nie ciągnie do jej książek.
    Kryminały to raczej nie moja bajka (wyjątkiem Doyle :P), a obyczajówka tym bardziej.
    Poza tym, chcę już odpocząć od tomiszczy, bo ostatnio same cegiełki czytam.
    Tylko skończę "Grę o Tron" i biorę się za coś lżejszego, bo ileż można :P.
    Fajnie, że napisałaś taką szczerą recenzję :).
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko o niej teraz nie słyszeć, gdzie człowiek zajrzy, tam coś o niej jest mówione lub pisane. Jej, pięknie, a jak wrażenia z tego tomu? Zamierzasz kontynuować tę serię czy nie? ;)

      Usuń
  7. Kryminały uwielbiam, ale tej autorki jeszcze nie znam. Miałam po prostu obawy, które jak widzę okazały się słuszne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapoznać zawsze się z nią można - mimo tego, że mi jej książka się nie podobała, to jednak sporo osób odebrało ją pozytywnie, więc zawsze warto się przekonać, po której stronie się jest, staram się zawsze wychodzić z takiego założenia. ;)

      Usuń
  8. Kryminałów wiele nie czytam, także i książek tej pani nie miałam okazji poznać - i wydaje mi się, że nieprędko się to zmieni..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto poczekać, nie zawsze trzeba książkę poznawać jużteraznatychmiast. Na wszystko przychodzi pora. ;)

      Usuń
  9. Mi "Pochłaniacz" podobał się bardzo, ale gdy zaczęłam czytaćpoprzednie książki autorki to przyznam że dostrzegłam kilka wad. Hubert Meyer okazał się o wiele lepszy od Saszy Załuskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam okazji na razie konfrontować innych książek autorki z tą - gdy nadarzy się okazja, to będę mogła się więcej wypowiedzieć na ten temat. Ale tak czasem jest, że w tym, co początkowo wydaje się nam takie cudne, później dostrzegamy więcej wad. ;)

      Usuń
  10. Mogłabym podpisać się pod każdym słowem Twojej recenzji. Z jednej strony trudno jest mi odmawiać Katarzynie Bondzie ciężkiej pracy wykonanej nad tą książką, masy przygotowań i sporej wiedzy; tym niemniej tytuł "królowej kryminału" jest moim zdaniem mocno przesadzony. "Pochłaniacz" z historią kryminalną ma niewiele wspólnego - jest rozwleczony, przegadany i niemal całkowicie pozbawiony napięcia. Dobry kryminał jest w stanie zainteresować czytelnika i wciągnąć go w historię, natomiast w przypadku tej książki po prostu wypadałam z rytmu - gubiłam się, niejednokrotnie nudziłam i traciłam motywację do poznawania coraz to nowych wątków. Wciąż nie mogę się zabrać za drugi tom, boję się, że będzie podobnie. Słyszałam, że wcześniejsze książki autorki są zupełnie inne, ale za nie również ciężko mi chwycić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że po pierwszej niezbyt dobrej książce autora ciężko dosyć chwytać kolejnych z nadzieją, że będą dobre. Zawsze pozostaje jakaś wątpliwość, no ale ja mimo wszystko staram się dawać kolejne szanse. ;)

      Usuń
  11. A ja szczerze mówiąc, czułam pismo nosem, że to jest zbyt piękne by było prawdziwe - te wszystkie przychylne opinie zawsze mnie wprawiają w stan lekkiego powątpiewania. Twoja recenzja udowodniła mi, że moja czytelnicza intuicja dobrze się trzyma. Mnie zdziwił ostatnio artykuł, że Bonda to świat podbija, a przecież dopiero co podpisała jakaś tam umówkę, nawet jej powieść jeszcze do sprzedaży nie trafiła... Ech, co za przeinaczanie faktów.

    Cóż, dziękuję za szczerą recenzję! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie można wybiegać zbytnio wprzód, bo można się sparzyć. Gratuluję jej, że tę umowę podpisała, ale tak jak mówiłaś - nie sprzedała jeszcze ani jednego egzemplarza, więc nie wiadomo, czy za granicą odniesie sukces. Myślę, że nieco więcej pokory byłoby wskazane, bo później mogą być spore żale. ;)

      Usuń
  12. Świetna recenzja!
    Także mam w planach zrecenzować tę książkę na swoim blogu : http://ktoczytaksiazkizyjepodwojniemr.blogspot.com/
    Jednak an pewno nie będzie to tak dobra recenzja jak Twoja :(
    Słyszałam na jej temat pozytywne jak i negatywne opinie dlatego chętnie po nią siuęgnę.
    Wpadnij czasem na mojego bloga :D
    Pozdrawiam Magic Rose

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bez przesady, w końcu to tylko zwykła recenzja, a ja ani pod tym względem nie jestem specjalnie wykwalifikowana i utalentowana, by takie pochwały wygłaszać. ;)
      Mimo wszystko dziękuję. :)

      Usuń
  13. Zdecydowanie ostudziłaś mój zapał do przeczytania tej książki. Może kiedyś po nią sięgnę z czystej ciekawości, o ile tylko znajdę ją w bibliotece, bo raczej nie chcę wydawać pieniędzy na kryminał, któremu do prawdziwego kryminału dużo brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się dlatego, ze powstrzymałam się przed własnym zakupem. Plułabym sobie potem w brodę. ;)

      Usuń
  14. Chciałabym przeczytać i przekonać się o co chodzi z tą Bondą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Identyczne miałam podejście, ale trochę się na nim przejechałam.

      Usuń
  15. To, co wyrabia Katarzyna Bonda, by się wylansować, ostatnio wymknęło się spod kontroli.
    W Dziale "Press Releases" wydawnictwa Hodder & Stoughton są informacje dla prasy. Oto link:
    https://www.hodder.co.uk/pressrelease

    Może ktoś dojrzy tam informację o umowie z Katarzyną Bondą. Ja nie widzę. Podobnie jak wywiadu w programach BBC - miał być emitowany pod koniec lipca.
    I tyle w temacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wcześniej już powiedziałam - uważam, że czasem potrzeba odrobiny pokory, bo próżność nikomu na dobre nie wychodzi. Póki co książki nie ma na półkach sklepowych, hitem międzynarodowym nie jest, więc i nie ma co się zbytnio ekscytować.Wiadomo, jakaś tam radość jest, to nic dziwnego, ale wszystko z umiarem...

      Usuń
  16. Ja tam znam tylko Jamesa Bonda, ale czy faktycznie był on mistrzem kryminału?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie rozumiałam jego fenomenu, pani Katarzyny jak na razie też. Nazwisko zobowiązuje. :D

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka