piątek, 17 lipca 2015

Stalking, czyli kochając aż za bardzo.


Autor: Claire Kendal
Tytuł: Wiem o tobie wszystko
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 416

Dawniej nie było o tym tak głośno, jednak dzisiaj problem stalkingu jest o wiele bardziej znany - choć nie tak, jak być powinien. Niby każdy wie, z czym się to wiąże, niby co jakiś czas czyta się o tym w gazetach lub słucha w wiadomościach, a jednak wciąż się lekceważy. Typową cechą ludzi jest to, że często przymykają oczy na zagrożenie, uważając, że "przecież to nic złego" czy "nic strasznego Ci się nie dzieje", więc i nie widzą powodów, by interweniować. Gdy słyszą obawy osób, które boją się, że są ofiarami stalkera, wolą posądzić je o bycie hipochondrykami niż poważnie zainteresować się zgłaszanym im problemem. Tylko czy nie powinny najpierw zastanowić się nad tym zamiast pochopnie mylnie oceniać?

Nigdy nie podejrzewała, że coś takiego mogłoby się przydarzyć właśnie jej. Clarissa prowadziła zwyczajne życie - była wykładowczynią na uniwersytecie, a niedawno została powołana w sądzie w skład ławy przysięgłych. Prowadziła życie takie, jak mnóstwo innych ludzi - a jednak okazało się, że nie jest jak reszta. Choć pewnie wolałaby by tak było, bo okazało się, że oprócz własnego cienia ma także dodatkowy w osobie Rafe'a. Pojawia się znikąd, przysyła jej prezenty, zna jej każdy ruch. Co gorsza - ma drobiazgową wiedzę na jej temat i to w sferze, którą chciałaby przed nią ukryć. Jakkolwiek by go nie zrażała, on i tak się nie poddaje - wszystko z powodu miłości. 

Kojarzycie tę akcję promocyjną wydawnictwa Akurat, gdy rozsyłało do blogerów koperty z wypisanymi informacjami na ich temat? Strasznie mi się spodobała - przykuła moją uwagę (podejrzewam, że wielu innych osób również) i zainteresowała książką, o której w innym wypadku przeczytałabym i minęła wzrokiem, nie uważając za coś atrakcyjnego do spędzenia czasu. Choć trochę czasu od jej wydania minęło, to w końcu zdecydowałam się ściągnąć ją z półki i przekonać się, czy jej promocja była równa zawartości - jak myślicie, wypadło pozytywnie czy negatywnie? 

Początkowo wydawało mi się, że to może być naprawdę dobra książka. Odczuwałam ten niepokój zwiększający się z każdą kartką, razem z główną bohaterką obawiałam się tego, co kolejny raz wymyśli jej prześladowca i każdy kolejny jego ruch sprawiał, że byłam pod podziwem jego pomysłowości. Autorka zaczęła w ciekawy sposób kreować nastrój poprzez prowadzenie narracji w dwojaki sposób - raz z perspektywy samej Clarissy, raz klasycznie, trzecioosobowo, jednakże o ile początkowo podobało mi się takie urozmaicenie, tak później zaczęło mnie irytować i sprawiać, że ciężej wszystko rozumiałam, zamiast czuć, że to mi ma zapewnić jakąś odmianę podczas czytania. 

Każdy z nas zna chyba efekt domina - gdy jeden klocek się zawali, zaraz lecą wszystkie kolejne. I tak też właśnie zaczęło dziać się w tym przypadku. Najpierw zaczęła mnie irytować narracja, następnie zaczęłam się zastanawiać, dlaczego autorka na bohaterkę wybrała dziewczynę rodem z głupawych amerykańskich horrorów, która działa całkowicie irracjonalnie i wbrew jakiejkolwiek logice. Przecież jeśli ma się świadomość, że mamy kogoś, kto ciągle nas obserwuje i zastrasza, to normalnym wydaje się, że nie wychodzi się nigdzie samotnie i nie ryzykuje w taki sposób - dla Clarissy jednak to takie oczywiste nie było. Zamiast podzielić się z kimś tym, co dzieje się w jej życiu, wolała ona zostawić do wszystko dla siebie - a chyba mając taki problem, oczywiste jest, że trzeba to komuś powiedzieć, jeśli nie zgłosić do jakichś instytucji. Jej wizerunek był dla mnie dużym nie porozumieniem. 

Jednak nie największym. O nie - najbardziej rozczarowana czułam się ze względu na to, jak został pokazany Rafe. Oczekiwałam naprawdę złożonego portretu psychologicznego, który wytłumaczyłby dlaczego zaczął się zachowywać w taki sposób, jakie wydarzenia z jego przeszłości sprawiły, że podążał taką ścieżką i jak można po prostu wytłumaczyć to, ze istnieje coś takiego jak stalking. Wiedzieliśmy o nim jedynie, że zakochał się w Clarissie, a później dowiedzieliśmy się o kilku smaczkach z przeszłości, które jednak jak dla mnie niczego nie tłumaczyły. W tym przypadku autorka zmarnowała tak doskonałą okazję na polepszenie atrakcyjności tej książki, że aż mam ochotę nią potrząsnąć. Całość czytało się nieźle, ale nie dostałam tego, czego oczekiwałam. 

Stalking w dzisiejszych czasach staje się coraz bardziej popularnym na nieszczęście zjawiskiem, dlatego sam pomysł stworzenia o tym książki uważam za naprawdę trafiony - może być ona dla nas lekcją oraz przestrogą na przyszłość, z której warto skorzystać. Sama książka nie zaspokoiła do końca moich wymogów - liczyłam na naprawdę obfity portret psychologiczny stalkera i ciąg przyczynowo-skutkowy, który wyjaśniłby, jak doszło do tego, że stał się właśnie taką osobą, a tutaj tego nie otrzymałam. Czytelnicy dostali za to bohaterkę rodem z amerykańskich horrorów, która postępuje dokładnie wbrew rozsądkowi i momentami sama prosi się o nieszczęście. Wiem o tobie wszystko to książka, która pisana była w lekki sposób, przez co nie było zbyt dużego problemu z rozumieniem tego, co się dzieje - fabuła nie była zbyt skomplikowana, co w tym przypadku uważam za dość spory minus. Czekam na kolejne książki autorki i liczę, że stworzy coś lepszego niż w tym przypadku. 

Moja ocena: 5-/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

13 komentarzy :

  1. Nie czytałam jeszcze żadnej powieści poruszającej temat stalkingu, ale mam nadzieję to nadrobić, jednak ominę szerokim łukiem ten tytuł, bo Twoja recenzja jest kolejną niezbyt pochlebną... A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat bardzo ciekawy, jednak wykonanie musi być naprawdę złe, skoro tak oceniłaś tę książkę. Z pewnością nie przeczytam.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam wielkie oczekiwania co do tej książki, ale widzę, że niestety pomysł był tylko dobry, wykonanie już nie :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja opinia utwierdziła mnie w przekonaniu, że raczej nie przeczytam ;)
    A szkoda - bo temat ważny i intrygujący.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że tak słabo wypadło :/.
    Jednak temat stalkingu mnie zainteresował, bo przyznam że nigdy o tym nie słyszałam, przynajmniej nie w takiej formie, więc jednak spróbuję tej książki.Ale raczej będę polować w bibliotece, bo pieniędzy nie mam zamiaru marnować :P.
    Akcja wydawnictwa była świetna, szkoda że wtedy jeszcze nie miałam bloga :P.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie sięgnę po tę książkę, kolejna opinia, która średnio mnie zachęca do przeczytania. :)

    www.majkabloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomysł na książkę dość fajny, taki inny, ale po Twojej recenzji widzę, że z jego realizacją już trochę gorzej..

    www.ja-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chodzi o temat stalkingu, to polecam "Cichego wielbiciela" Olgi Rudnickiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również polecam "Cichego wielbiciela". Tam temat stalkingu jest przedstawiony świetnie:)

      Usuń
  9. Temat ciekawy, ale nie jestem do tej książki przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam o tej książce różne recenzje, i mam ją w planach. Jestem ciekawa, jak ją odbiorę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Po negatywnych recenzjach nie byłam nastawiona do tej książki zbyt dobrze, a jednak spodobała mi się. Nie przeszkadzała mi narracja, i choć faktycznie bohaterce można wiele zarzucić, uważam, że jej zachowanie było spójne, no i naturalne (patrząc na zachowania ofiar przemocy czy stalkingu faktycznie mało kto dzieli się tym problemem z otoczeniem). W każdym razie lekturę zakończyłam w miarę usatysfakcjonowana - można było to napisać lepiej, ale źle nie było.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam sporo negatywnych recenzji na temat tej książki. Szkoda, bo czytałam tylko jedną historię o tej tematyce i bardzo mi się podobała (Cichy wielbiciel). Szkoda, że autorka nie pokazała dokładnego portretu psychologicznego. Ja w każdym razie książkę sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka