piątek, 31 lipca 2015

Opus magnum Daviesa, czyli Europa.


Autor: Norman Davies
Tytuł: Europa. Rozprawa historyka z historią
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 1408

Już od najmłodszych lat w szkole jest nam wykładany przedmiot, który nosi wdzięczną, lecz i wiele mówiącą nazwę historia. Oczywiście, z samą przeszłością mogliśmy mieć styczność szybciej niż w pierwszych klasach podstawówki ze względu na opowieści dziadków, którzy roztaczali przed nami opowieści o ich wczesnych latach, które wydawały nam się takie nieprawdopodobne - jak to możliwe, że babcia mogła kiedyś nie być moją babcią, ale małą piegowatą dziewczynką w moim wieku? Jak to możliwe, że ten spokojny starszy pan lubiący poczytać gazetę z samego rana, uczestniczył kiedyś w wojnie? Tych pytań jest mnóstwo - i można ich mnożyć na potęgę. Choć początkowo wiele dzieci czuje się zainteresowane ciekawymi, dawnymi dziejami, to jednak szybko tracą zapał - kto by chciał wkuwać te nudne daty, przyczyny i skutki wojen, naczelników wojsk i straty po każdej ze stron? Lecz historia to nie tylko przedmiot, możliwe, że przez wielu znienawidzony - historia to nasze dzieje, które warto jest poznać. 

Zazwyczaj na początku swojej recenzji staram się w kilku zdaniach opisywać Wam, na co możecie liczyć, jeśli sięgniecie po daną książkę - w tym wypadku jednak czuję, że jest to niemożliwe. Może dlatego, że ta ogromna księga liczy sobie tak wiele różnorodnych zagadnień, że ciężko jest mi powiedzieć w skrócie, o czym ona jest. Słowem-kluczem jest przeszłość - nie tylko naszego kraju, ale jak sam tytuł mówi - Europy, więc łatwo się domyślić, czego to kompendium będzie się tyczyło. Wielu z Was może czuć się zrażonych już po samym zerknięciu na niego, wielu może przestraszy się sporej objętości - to zdecydowanie nie jest historyjka na jedno popołudnie, ale czy ze względu na to nie jest warta tego, by móc się nią delektować? 

Pasjonatką historii jestem od dawna - uwielbiam od czasu do czasu zagłębić się w publikacje, które się jej tyczą (szkoda tylko, że mają aż tak wysoką cenę...), lecz trzeba przyznać, że nie da się czytać bez przerwy czegoś takiego, przynajmniej mi wydaje się to być niewykonalne. Choć język, jakim posługuje się Norman Davies jest zdecydowanie przystępny i ani trochę nienużący, to jednak czasami można być przytłoczonym taką dawką przeszłości i czuje się potrzebę, by sięgnąć po coś bardziej lekkiego. Mnie samej przeczytanie jego opus magnum zajęło pełne siedem miesięcy - książkę tę otrzymałam na święta - i mogę powiedzieć, że z pewnością nie żałuję ani chwili czasu, jaką poświęciłam, by się z nią zapoznać. Nie czytałam jej tak jak inne - starałam się delektować, sięgać po nią od czasu do czasu, na spokojnie i jedynie wtedy, gdy naprawdę czułam taką chęć - zdarzało się, że przez całe miesiące nie przeczytałam nawet dziesięciu stron, a bywało i tak, że w ciągu kilku dni chłonęłam te strony jak oszalała. 

Warto podkreślić, że jest ona opracowana solidnie - wszystko w niej jest zaprezentowane czytelnie, a czytelnik wcale nie ma obowiązku pochłaniania jej od deski do deski, bo spokojnie może zacząć sobie od jakiegokolwiek interesującego go zagadnienia, co może być bardzo wygodne, gdy nie ma się aż tyle czasu, by spędzać go z dziełem Daviesa. Autor nie posługuje się językiem z kosmosu - ba, mogę ze zdziwieniem stwierdzić, że jest z niego typ gawędziarza, co znacznie umila czytanie. Momentami, gdy człowiek naprawdę wsiąknie, ciężko uniknąć wrażenia, że nie czyta się książki popularnonaukowej, ale jakąś bardzo dobrą powieść osadzoną w historii z wieloma wątkami kryminalnymi i odrobiną fantastyki wymieszanej z ludowością. 

Nie jestem żadnym historykiem, a tą dziedziną nauki interesuję się amatorsko, dlatego momentami ciężko było mi podchodzić do niektórych zagadnień obiektywnie. Autor ciekawie i wyczerpująco snuje przed nami dzieje poszczególnych krajów europejskich, choć dla obeznanego w danym materiale czytelnika łatwo jest dostrzec, że Norman Davis nie ustrzegł się przed błędami merytorycznymi w swojej powieści i ma tendencję do upraszczania niektórych faktów, co mnie chwilami raziło w oczy. Na szczęście nie jest to częste zjawisko i osobiście nie mam za wiele więcej autorowi do zarzucenia - być może coś umknęło mojej uwadze lub samej nie udało mi się przyjąć tego do wiadomości.

Nie mam wątpliwości, że po tę knigę sięgną osoby, które nie lubią historii - trzeba się choć trochę interesować poruszanymi w niej zagadnieniami, by odnaleźć przyjemność w poznawaniu przeszłości nie tylko naszego kraju, ale i całego Starego Kontynentu. Norman Davies stworzył opasłą księgę, której raczej nie będziecie czytać w środkach lokomocji, a nawet siedząc wygodnie w ulubionym fotelu Wasze kolana w końcu będą miały dosyć, ale jedno jest pewne - ten historyk zna się na tym, co stworzył i zrobił to w nie tylko profesjonalny sposób, ale i wciągający. Nie spotkałam się jeszcze z książką, która w sobie mieściłaby tyle treści na temat historii - najczęściej trzeba szukać po różnych tomach danych wydawnictw - tutaj mamy wszystko w jednym, lecz nie można też powiedzieć, że zostało coś potraktowane po macoszemu. Dla pasjonatów historii - prawdziwa perełka. 


Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

12 komentarzy :

  1. To dopiero cegła! Jak ci się udało to przeczytać?! Dobra, nieważne :P Ja chyba jednak podziękuję, bo ta ilość stron naprawdę mnie odstrasza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś zawsze idzie, wiadomym jest, że na raz jest ciężko, ale powolutku zawsze można dać sobie radę. ;)

      Usuń
  2. Dla osób, które się interesują historią Norman Davies jest teraz lekturą obowiązkową !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to autor na pewno znany osobom z tego kręgu. :)

      Usuń
  3. Ja jestem słaba z historii i nie interesuję się tym przedmiotem, więc to tomisko nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wtedy mogłoby być prawdziwą męczarnią. ;)

      Usuń
  4. No nie, coś ma więcej stron niż "Mgły Avalonu" xD?
    Historię całkiem lubię, mam fajnego nauczyciela :).
    Kompendium pewnie by mi się przydało na powtórki, może się w nie kiedyś zaopatrzę ;)
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  5. Też lubię historię i myślę, że ta pozycja byłaby świetna dla mnie. Fajnie byłoby zdobyć tę powieść i ją czytać, choćby nawet "na raty" jak ty ;)
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest powieść! :) To całkiem ciekawie prowadzone studium nad historią Europy, ale nie ma w sobie nic z powieści! :)

      Usuń
  6. Nie jestem pasjonatką historii, chociaż jest ona dla mnie do przeżycia, dobra do przeczytania, jeśli jest dobrze opisana i mój mózg wtedy jest w stanie ją przyjąć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też myślę, że gdyby było to opisane w toporny sposób, to ciężko wtedy brać się za nią. ;)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka