środa, 29 lipca 2015

Obracając się w kanonie literatury - czy Mistrza i Małgorzatę trzeba znać?


Autor: Michaił Bułhakow 
Tytuł: Mistrz i Małgorzata
Wydawnictwo: Muza SA
Liczba stron: 552

Od wielu lat istnieje podział literatury na taką, która nadaje się do czytania w celach rozrywkowych, oraz taką, która ma nie tylko sprawiać przyjemność, ale być też ucztą literacką dla umysłu. Wciąż obijają się nam o uszy hasła w rodzaju to musisz poznać, to trzeba znać, jeśli nie spróbujesz, nie dowiesz się, ile tracisz, i tak dalej, i tak dalej. Także w kwestii poznawania kolejnych książek tworzone są rozmaite akcje, mające zachęcić osoby czytające nie tylko do tego, by sięgały po książki lekkie, łatwe i przyjemne, ale po takie, które swoją lekturą sprawią, że nie zapomnimy o nich jutro czy za tydzień, lecz przez kolejnych wiele dni, tygodni i lat będziemy pamiętać o wartościach, jakie dana pozycja nam miała przekazać. Czy Mistrz i Małgorzata jest książką tego typu? 

Ciężko jest mówić o książkach, które mają kilkaset stron i próbować opisać w kilku zdaniach wydarzenia, jakie się w nich rozgrywają bez ujawniania zbyt istotnych wątków. W tym przypadku historia toczy się wokół wizyty kilku nietypowych gości w Moskwie lat trzydziestych dwudziestego wieku - nietypowych, bo wśród nich jest sam Szatan. On i jego grono mocno namieszają w życiu codziennym mieszkańców stolicy Związku Radzieckiego, także tytułowej pary - mistrza i Małgorzaty, których życia ulegną wielu niesamowitym zmianom. Jak interpretować książkę, której interpretacji powstały już setki? 

Po Mistrza i Małgorzatę sięgam w swoim życiu już po raz trzeci. Pierwsze spotkanie z książką Bułhakowa miałam w liceum i przyznaję, że to właśnie moja nauczycielka z polskiego zachęciła nas, byśmy po tę książkę sięgnęli w życiu choćby raz jeszcze - po to, by nie oceniać jej przez pryzmat lektury i spróbować czytać ją tak, jak czyta się każdą inną książkę, oraz by w podświadomości nie siedziała myśl, że to znowu ta okropna lektura, więc z pewnością będzie nudna. Mając w pamięci te słowa sięgnęłam kiedyś po nią raz jeszcze, a teraz postanowiłam po raz kolejny spróbować odnaleźć się w świecie Bułhakowa, do którego idealnie pasowałyby słowa śpiewane kiedyś przez Niemena - że dziwny jest ten świat. 

Nie chcę się tutaj bawić w nakreślanie Wam wątków, jakie stworzył autor - z racji tego, że jest to lektura szkolna (a może już nie, więc wtedy proszę mnie poprawić), omawialiście wszelakie motywy, głowiliście się nad interpretacjami, analizami. Pochylaliście głowy w skupieniu, by scharakteryzować dane postacie i odnaleźć związki łączące to dzieło z innymi - tutaj tego nie będzie. Tutaj będzie raczej refleksyjnie, by zastanowić się nad tym, jakim trzeba być geniuszem, by stworzyć książkę taką, by w tak mnogi sposób można było ją odebrać. Ilu ludzi, tyle pomysłów na to, co w sobie ona kryje - i każda idea ma w sobie jakieś ziarno, które nadaje nowego światła tej powieści i jeszcze bardziej przyczynia się do tego, że staje się ona (choć od tak długiego czasu jest) ponadczasowa. 

Znalazłam swój zeszyt z liceum, w którym miałam napisane wypracowanie na temat pewnej myśli i całego wątku z tej historii Bułhakowa. Porównując moje myślenie z tamtego czasu z tym, jak odebrałam to teraz - jestem pod wrażeniem, bo gdybym nie znalazła tego zeszytu, to pewnie nie pomyślałabym teraz o tym, że można coś odebrać w taki sposób. Nie przyszło mi to nawet na myśl. Zabawne jest to, jak u człowieka może zmienić się sposób postrzegania pewnych spraw, jak kilka lat może zmienić rodzaj odbioru pewnych treści i znaków. Też tak mieliście w przypadku innych książek? 

Z pewnością Mistrz i Małgorzata to książka dość nietypowa w odbiorze - lecz łączy w sobie tyle niesamowitych zabiegów, że żal byłoby nie móc jej poznać. Jest przepełniona groteską, ironią, celnymi myślami na temat otaczającej nas rzeczywistości i szyderczym komentarzem, przedstawia życie każdego z nas w krzywym zwierciadle, pokazując, że na miejscu bohaterów mógł być każdy z nas. Książka ta łączy w sobie wiele płaszczyzn, choć pokazuje dwie historie - tę toczącą się w Rosji i tę z Jerozolimy, opisywaną przez jednego z bohaterów, co pokazuje, jak wiele treści można zawrzeć w stosunkowo nie za grubej pozycji. Bułhakow udowadnia, że literatura rosyjska stoi na bardzo wysokim poziomie i niewątpliwie zasługuje na to, by znajdować się w kanonie literatury czy w tzw. klasyce. To nie tylko powiastka o diable w Moskwie czy historia miłości, ale zmuszające do myślenia studium o nas samych, o naszych cechach, (nie)moralności i życiu. 


Moja ocena: 8+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

5 komentarzy :

  1. Ja też będę poznawała tę książkę w liceum. Z chęcią odczekam jakiś czas i tak jak Ty, porównam odbiór lektury :) Jednak i tak się cieszę, że przypadła Ci do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  2. A u mnie, kilka lat temu zaledwie, powieść "Mistrz i Małgorzata" nie była lekturą. Nie mniej jednak to klasyka, o której słyszałam wiele dobrego i którą, wcześniej czy później, muszę poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od bardzo dawna planuję tą książkę przeczytać ale jakoś cały czas nie wpada w moje ręcę. Chyba ściągnę sobie e-booka i w ten sposób rozwiąże problem :)

    Pozdrawiam! i zapraszam do siebie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo że jest to lektura mam tę książkę już od dawna w planach. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się "Mistrza i Małgorzatę" przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Liceum jeszcze przede mną, ale "Mistrz i Małgorzata" już na liście chciejczytadeł :).
    Mam nadzieję, że jak pójdę, to faktycznie będzie lekturą i jako jedna z nielicznych mi się spodoba :P.
    A co do innych interpretacji książek w odstępie lat - tak, też tak mam :). Chyba wszystko zależy od danej sytuacji życiowej i po prostu zdobytego doświadczenia, zarówno życiowego, jak i czytelniczego. Dlatego jestem zdania, że jeśli jakaś książka mi się spodobała, to warto ją przeczytać za jakiś czas i odkryć na nowo.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka