piątek, 12 czerwca 2015

Kiedy oczekiwania ścierają się z rzeczywistością.


Autor: Ron Rash
Tytuł: Serena 
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 435

Każdy z nas ma ulubiony typ postaci w literaturze, która sprawia, że czytanie nawet najbardziej głupiej na świecie książki, staje się nieco lżejsze i mniej uciążliwe. Niektórzy czytelnicy posiadają nosa do bohaterów i potrafią już na początku powieści przewidzieć, czy polubią daną osobę, czy nie. Sympatia do nich jest niezwykle ważna - mogę pokusić się o stwierdzenie, że to jedna z kluczowych rzeczy. Dowiadując się, że będę miała okazję przeczytać książkę o bohaterce niebanalnej, zdecydowanej i momentami okrutnej, byłam prawie że wniebowzięta i myślałam coś w stylu "kurczaki, taki typ postaci kobiecych lubię, na pewno całość też mi się spodoba!". Ale czy tak też się okazało w praktyce? 

Fabularnie książka nie jest zbytnio rozwinięta - Serena i George Pembertonowie są świeżo po ślubie i przybyli do Karoliny Północnej, chcąc rozwinąć interes drzewny i móc mieć jak największą władzę. Zanim zostali małżeństwem, mężczyzna prowadził już tam biznes i udało mu się dochować nieślubnego dziecka. Serena jednak jest laikiem i choć początkowo spotyka się z nieufnością, to szybko udowadnia wszystkim, że posiada duży talent i potrafi sprawnie wywiązywać się ze wszystkich obowiązków. Po kolei pokazuje, że kobiety nie są gorsze od mężczyzn i szybko potrafi wzbudzić wśród nich szacunek, który stopniowo przekształca się jednak w lęk. Staje się bezlitosna i bezkompromisowa, a gdy postanawia rozprawić się z jedynym potomkiem męża, dochodzi do niespodziewanych sytuacji... 

Na początku mogę powiedzieć, że pierwsze rozdziały całej tej historii czytałam z rosnącym zaciekawieniem. Autor potrafił w interesujący sposób przyciągnąć mnie do treści i sprawić, że chętniej zaczytywałam się w tym, co stworzył, byle móc poznać to wszystko. Strony upływały szybko... ale i szybko się to skończyło. Zanim się spostrzegłam, widok tej książki nie powodował u mnie dreszczów ekscytacji, co do dalszych losów - bliższa byłam poirytowaniu, że jeszcze tak wiele rozdziałów, stron, wersów przede mną. Wszystko diametralnie się zmieniło - ale co spowodowało, że opowieść o Serenie, która początkowo przypadła mi do serca, tak mnie znużyła? 

Po pierwsze - paradoksalność tego, co wytworzył autor. Nazwał całą historię imieniem jednej z bohaterek, co automatycznie sugeruje czytelnikowi, że to na tej osobie mamy się skupić i że wokół niej wszystko się będzie toczyło, ale... ciągle odnosiłam wrażenie, że nasza Serena jest tak naprawdę na jakimś poboczu. Od czasu do czasu wysuwała się na główny plan, od czasu do czasu Rash zażyczył sobie opisać coś z jej zachowań, ale większość czasu - ani widu, ani słuchu. Mogłabym się posłużyć znanym tytułem bajki - Nemo, gdzie jesteś? z tym, że podstawiłabym tam jej imię. Zdecydowanie za mało jej i zdecydowanie - nie taka, jaką ją sobie wyobrażałam. Przez większość czasu, kiedy już się pojawiła, zamiast wydawać mi się silna - miałam wrażenie, że jest taka... miałka. Niby zdecydowana, ale nie potrafiłam tego dostatecznie dobrze poczuć, a szkoda. 

Kolejnym faktem działającym na niekorzyść tej książki było to, że co najmniej w połowie była najzwyczajniej w świecie nudna. Uwielbiam narrację przetykaną gdzieniegdzie ciekawym dialogiem, który wzmocni moje uczucia co do całości, ale tutaj... najchętniej bym ją wycięła. Nie wiem jak inni czytelnicy, być może komuś z Was się to spodobało, ale dla mnie ciągłe opowiadanie o drzewach, o wciągarkach, piłach, linach i innych tego typu przyrządach, było usypiające. Wszystko toczyło się tak leniwie, ospale i nieśpiesznie, że naprawdę obawiałam się, że przy kolejnej stronie mogę zasnąć. Teraz, gdy spora część autorów przyzwyczaiła mnie do mocnej fabuły, która wciąga i ciągle przyspiesza, Serena wydawała mi się być z kompletnie innej bajki. Niestety, ale nie mojej. 

Po tym co powiedziałam, mogłoby się wydawać, że to tragiczna książka, która nie ma żadnych pozytywnych stron, natomiast posiada całą listę wad. Ciężko powstrzymać się od wylewania żalu w opisywaniu swoich wrażeń po przeczytaniu książki, gdy człowiek spodziewał się czegoś dobrego, a dostał takie wymemłane coś. Wszystko sprawiało wrażenie rozwleczonego do granic, rozwlekłego i tak jednowymiarowego, że zastanawiałam się, czy autor naprawdę w taki sposób pojmował rzeczywistość, bo ciężko było mi w to uwierzyć. Tak jak i większość fabuły, tak i zakończenie było rozczarowujące - spodziewałam się czegoś lepszego. Tak mogę podsumować nie tylko końcówkę, ale i calutką Serenę


Moja ocena: 4-/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

25 komentarzy :

  1. Od początku czułam, że ta książka to niewypał i widzę, że intuicja mnie nie zawiodła. :) Oglądałaś może film? Ciekawe, czy jest lepszy od tego "dzieła". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmu nie miałam jeszcze okazji dorwać, jeśli się kiedyś taka nadarzy, to pewnie z ciekawosci porównam, choć prawdę mówiąc - na razie mnie nie ciągnie.

      Usuń
  2. Szkoda, że jest aż tak nudna, to dla mnie zawsze największa bolączka. Nie mniej jednak chciałabym w wolnej chwili obejrzeć film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, różne rzeczy można w książkach przeżyć, ale nuda... na to chyba nie ma lekarstwa.

      Usuń
  3. Patrząc na okładkę starałam się sobie przypomnieć czy gdzieś o niej słyszałam, czy choć słyszałam gdzieś o filmie, skoro gra tam co najmniej dwójka dobrych aktorów, ale się nie udało. Ta książka to jakaś wielka zagadka. Po Twoim opisie można spodziewać się tego, że główna bohaterka będzie występowała cały czas, lecz zaraz oznajmiasz, że jednak nie, to kto wzbudzał lęk i poważanie za nią? Kto "rozprawiał" się z synem jej męża?
    Nie mam ochoty i raczej nigdy nie przeczytam tej powieści.
    Pozdrawiam!
    Fanny http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że zanim nie spotkałam się z tą książką u jednej z blogerek, dzięki której uprzejmości przeczytałam też tę historię, sama o niej nie słyszałam... Dość słabo była promowana.

      Usuń
  4. Nie mam zamiaru sięgać po tę książkę, a po twojej recenzji już sobie ją całkowicie odpuszczę. Podobnie, jak ty uwielbiam, gdy są ciekawi bohaterowie oraz, gdy dialogi są ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest, nie zawsze trafia się na taką literaturę, jaka jest w stanie podbić nasze serca. :)

      Usuń
  5. Słabo ją oceniłaś... czytać może nie będe ksiazki, ale na film skuszę się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym wyżej... ale niestety, nie mogę.

      Usuń
  6. No cóż. Przykro mi. Chciałam żeby nagroda przyniosła radość, a nie rozczarowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Ami! Przecież ja doskonale wiem, że miałaś dobre intencje! I za to Ci niezwykle dziękuję, gdyby nie Ty, to nie mogłabym się przekonać, że czasem mamy inne gusta czytelnicze! :)

      Usuń
    2. Może zbyt osobiście odebrałam Twoją recenzję... Postaram się nad tym zapanować :)

      Usuń
    3. Ami, uduszę Cię! Przecież nie masz żadnych powodów, by odbierać to osobiście! Ani Cię o nic nie obwiniam, ani nie oskarżam! To widocznie nie mój typ lub nie mój czas na czytanie takiej książki, czego nie możesz personalnie odbierać. Widocznie it's not my cup of tea :)

      Usuń
  7. Mam już ponad pół roku na swoim stosiku, mam nadzieję, że mi bardziej przypadnie do gustu..

    OdpowiedzUsuń
  8. po książkę raczej nie sięgnę. nudząca akcja to najgorsze co może być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, taka akcja zabija od razu chęć do czytania.

      Usuń
  9. Szkoda. Już wiele osób powiedziało mi, ze książka raczej nieciekawa... A naprawdę szkoda, bo sam zarys fabuły brzmi świetnie.

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zarys wydawał się być ciekawy, ale niestety wykonanie okulało.

      Usuń
  10. Widziałam ekranizację i siłą rzeczy na razie do książkowego pierwowzoru mnie nie ciągnie. Nie powiem, może kiedyś sięgnę po "Serenę", bo liczę na pogłębione refleksje znane z filmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie natomiast jakoś nie ciągnie do filmu - może kiedy żal minie, wtedy się za niego zabiorę. :)

      Usuń
  11. Mam w najbliższym czasie czytać tę książkę, więc nie będę za dużo od niej wymagać. Może akurat mi się bardziej spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że książka okazała się takim rozczarowaniem. Cóż zrobić, są lepsze i gorsze, trudno przewidzieć, która należy do danej kategorii.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, nie lubię takich rozczarowań :( A zapowiadało się naprawdę nieźle;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka