środa, 13 maja 2015

Stać się wilkiem - abstrakcja?


Autor: Jodi Picoult
Tytuł: Pół życia
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 464

Znacie osoby, które sprawiają wrażenie takich, jakby były nie z naszej bajki? Żyją obok nas, wydają nam się bliskie i dobrze znane, lecz tak naprawdę są mile od nas. Są obok nas, ale nie z nami. Wyglądają na takie, które w naszym świecie są jedynie zanurzone, a resztę czasu i uwagi poświęcają kompletnie innej rzeczywistości - oddalonej od nas i nierozumianej, jasnej i klarownej jedynie dla tego człowieka. Kimś takim jest Luke Warren - podziwiany przez całą Amerykę uznany badacz wilków, który potrafił przeniknąć do ich stada i zgłębiać ich naturę jak nikt inny przed nim. Można powiedzieć, że wataha wilków stała się jego rodziną - ale co z tą ludzką? Jak na jego dalsze życie wpłynie to, że w pewnym momencie czuł się bardziej jak wilk niż jak osoba? Czy po tym, co się wydarzy w jego życiu, jego podzielona rodzina będzie potrafiła na nowo się zjednoczyć? 

Na wstępie powinnam powiedzieć - witajcie. Witajcie po raz kolejny w świecie wykreowanym przez moją kochaną Jodi. Ja wniknęłam w niego już po raz trzynasty (czy pechowy zaraz się dowiecie), a Wam chciałabym umożliwić chociaż delikatne muśnięcie tej rzeczywistości, jaką udało się stworzyć Picoult. Bo - nie ukrywając tego już ani chwili dłużej - ta książka jest warta tego, by nie tylko ją musnąć. Nie tylko przewertować strony. Nie tylko przeczytać streszczenie z tylnej okładki. Nie tylko obejrzeć przednią okładkę. Nie tylko zapoznać się z pierwszym rozdziałem i powiedzieć to nie dla mnie. W żadnym wypadku - bo tę książkę trzeba posmakować. Trzeba rozkoszować się każdym jej zdaniem, każdym rozdziałem, każdym słowem. Bo to prawdziwa uczta - na łonie natury w towarzystwie wilków. 

Ciężko byłoby powiedzieć jednym słowem, o czym jest to książka, dlatego nie podejmę się tego karkołomnego wyzwania. Ale postaram się Wam jak najbliżej ją przybliżyć tak, byście sami choć odrobinkę poczuli, że ta historia może podbić Wasze serca i szturmem je zawojować. Luke Warren, czyli jedna z głównych postaci ulega wypadkowi wraz ze swoją prawie dorosłą córką. O ile Cara jest w względnie dobrym stanie, tak mężczyzna jest przykuty do łóżka w stanie wegetatywnym. Jego stan się nie poprawia, dlatego lekarze doradzają rodzinie decyzję o podjęciu odłączenia go od respiratora. Rozpoczyna się batalia między dziewczyną a jej starszym bratem Edwardem, ponieważ ona chce za wszelką cenę nie dopuścić do zakończenia życia ojca, a Edward uważa, że nie ma sensu, by dłużej tak żył. Ale, ale... ta książka nie byłaby napisana przez Jodi, gdyby skupiała się tylko na tym jednym wątku. 

W tym momencie przyszło mi do głowy porównanie fabuły w książkach Picoult do naszego Układu Słonecznego. Mamy w nim Słońce, kilka planet i mnóstwo innych pipidówek, które pozornie są nieważne, ale jednak bez nich wszystko nie byłoby takiego samo. I tak też jest tutaj - mamy wątek główny, ale jest też mnóstwo pobocznych, które wpływają na postrzeganie całej akcji przez czytelnika. Autorka po raz kolejny wykazuje się ogromną empatią i choć czasami miałam ochotę ją udusić, to jednak myślę, że ją kocham. Bo nikt tak jak ona nie wzbudza emocji, nikt tak jak ona nie kreuje bohaterów i nikt nie sprawia, że z jednej strony jestem zła, a z drugiej zauroczona. 

Najpierw chciałabym nawiązać do tytułu, jakim jest Pół życia. Co ciekawe, wydawnictwo nie przetłumaczyło dosłownie tego, jak nazwała książkę pisarka (w większości przypadków historii od Picoult taka polityka jest prowadzona, nie tylko tutaj) - Lone Wolf. A jak dla mnie, to właśnie oryginalny tytuł stanowi kwintesencję tej opowieści, której wydarzenia rozgrywają się na dwóch płaszczyznach - tej aktualnej, w której dochodzi do walki między rodzeństwem - ale i tej opisywanej przez osobę, wokół której wszystko się rozgrywa, czyli Luke'a. Dzięki jego rozdziałom mamy możliwość wniknięcia w świat wilków - co ciekawe, większość wiadomości, jakie posiadałam na ich temat okazały się być mylne, a to, co okazało się być prawdą, było dla mnie ogromnym zdziwieniem. Bo Luke nie tylko opisuje to, co widzi i doświadcza - on opisuje, jak to jest być wilkiem, jak to jest stać się jednym z nich. I przyznaję, że to właśnie ten motyw z książki ostatecznie podbił moje serce, a reszta stanowiła piękne, choć smutne uzupełnienie. 

Mówić o tej książce, że opowiada o prawie do życia i o tym, czy można odłączać osoby podłączone do respiratora to tak, jakby mówić, że Polska to kraj w środkowej części Europy, nie wnikając w inne niuanse dotyczące naszego kraju. Choć ten wątek jest niezwykle ważny, to jednak co innego na niego wpływa - historia mężczyzny, który mając rodzinę, znalazł sobie nową - i to nie zwyczajną, bo wilczą. Nie był treserem, nie był jedynie badaczem czy biologiem. Stał się wilkiem. Czuł jak wilk. Myślał jak wilk. Zachowywał się jak wilk. Przed przeczytaniem tej książki nie myślałam, że coś takiego mogłoby się zdarzyć, ale Picoult udowodniła, że wszystko może się zdarzyć. I że czasem w życiu nie można kierować się tym, czego samemu się pragnie - należy się wsłuchać w głos serca kogoś innego, nawet jeśli niesłyszalny dla ucha. 


Moja ocena: 8+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

17 komentarzy :

  1. Muszę po nią sięgnąć! Fabuła wydaję się być świetna, a twoja zachęcająca recenzja sprawia, że mam ochotę sięgnąć po tę powieść już teraz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka to po prostu coś niesamowicie pięknego, warto ją przeczytać. :)

      Usuń
  2. Pamiętam bardzo dobrze tę książkę:) To dzięki niej świat wilków mnie zadziwił i zachwycił:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, był tak niesamowicie przedstawiony, że ciężko było nie być zauroczonym. :)

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam jakoś specjalnie przekonana do książek tej autorki, ale teraz mnie zaintrygowałaś jej twórczością. No i temat eutanazji nie jest łatwy, więc książka na pewno wywołuje dużo emocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ta autorka jest warta uwagi jak mało kto - naprawdę tworzy niesamowicie poruszające historie, które poruszają dogłębnie i wzbudzają masę wątpliwości podczas czytania. :)

      Usuń
  4. Uwielbiam tą książkę :). Bardzo mi się podobała. Z resztą jak wszystkie książki autorki ;). No może odliczając "Już czas", która jakoś nie specjalnie trafiła w moje gusta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta autorka już tak ma, że to, co tworzy jest po prostu do pokochania. :) Jeszcze tej najnowszej nie czytałam, niestety, ale mam nadzieję, że dla mnie będzie dobra. :)

      Usuń
  5. tej jeszcze nie czytałam,ale nie omieszkam sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo, bardzo, bardzo chciałabym się dorwać do tej książki. Wprawdzie czytałam tylko jedną książkę autorki, bo takie powieści znajdują się w kategorii "raczej nie w moim stylu", ale kompletnie przepadłam i wiem, że wiele jej książek wywarłoby na mnie ogromne wrażenie. Liczę, że w końcu "Pół życia" do mnie trafi :) I masz racje, oryginalny tytuł brzmi o wiele lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia Picoult jak widzę Cię nie ominęła, co bardzo mnie cieszy. Nie rozumiem, czemu to wydawnictwo baaardzo często zmienia tytuły, bo to nie pierwszy przypadek - autorka naprawdę świetnie je dobiera i mogliby się pokusić o zgrabne przetłumaczenie, a nie taką zmianę.

      Usuń
  7. Czytałam tylko jedną książkę Picoult, ale ciągnie mnie do innych. Najgorsze jest to, że ma tyle dobrych książek i nie wiem po którą teraz sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po twoim tekście myślę, że to może być jedna z moich następnych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam i bardzo miło ją wspominam. Ostatnio jednak wypożyczyłam ,,Jak z obrazka" i ona zachwyciła mnie najbardziej ze wszystkich dzieł tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, chyba muszę rozglądnąć się za książkami Picoult. Jeszcze żadnej nie przeczytałam!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka