sobota, 23 maja 2015

Miłość remedium na wszystko.


Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Tytuł: Kiedy na mnie patrzysz
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 488

Każdy z nas nauczył się w życiu tego, że nie zawsze obchodzi się ono z nami sprawiedliwie. Zdarza się, że w jednej chwili zrzuca nam na barki tak wielki ciężar, że wydaje nam się, że nie będziemy w stanie go udźwignąć. Lecz los ma to do siebie, że dąży do nieustannej równowagi w naturze - tu utrudni, tu ułatwi, tu odejmie, a tu doda. Wniosek płynie z tego bardzo prościutki - nie warto załamywać się i poddawać nawet po najbardziej strasznej burzy z piorunami, bo ona zawsze kiedyś się skończy, a niebo zostanie przecięte przez tęczę i promienie słoneczne. 

Nikt nie podejrzewał, że ich pierwsze spotkanie przy potrąconym przez kogoś psie nie będzie tylko jednorazowym incydentem, ale stanie się początkiem czegoś, nad czym sami nie będą potrafili zapanować. Zaczęło się niewinnie, ale dość szybko oboje zdali sobie sprawę, że ta druga osoba zaczyna opanowywać ich myśli i serce, a oni nie są w stanie temu zapobiec - a co najważniejsze, to nie chcą. I Aleksander, i Karina potrzebują kogoś, kto nie tylko będzie ich kochał, ale i pomoże uleczyć wszelkie dolegliwości duszy, jakie posiadają. Oboje są po przejściach, oboje doświadczyli okrucieństwa losu i oboje wiedzą, że ta druga osoba jest ich remedium na wszystko. Tylko czy to ma szansę się udać? 

Dużą rzadkością dla mnie jest sięganie po książki z naszego polskiego podwórka, ale tym razem postanowiłam zaryzykować i przekonać się, co takiego nasza rodzima autorka przygotowała. Planowałam odłożyć tę książkę w czasie i zająć się czytaniem innych powieści, które dość długo zalegają na moich półkach, ale coś mnie podkusiło, by sięgnąć po nią wcześniej i od razu móc zobaczyć, co takiego kryje na kolejnych stronach. Zanim się spostrzegłam, to byłam w połowie książki i z jednej strony cieszyłam się, że historia tej pary tak mnie wciągnęła, z drugiej czułam żal - że jeszcze przede mną tylko połowa. 

Na płynność w czytaniu tej książki na pewno złożyła się duża ilość pięknych i plastycznych opisów. To one przeważały w sposobie narracji, a dialogi były tylko dopełnieniem całości, nie wysuwały się na pierwszy plan. Nie można jednak powiedzieć, by stanowiły tło - były dowcipne, kąśliwe i ironiczne, tak jak relacją między Kariną i Alkiem. Książki nie czytało się ciężko, nie była pisana topornym i męczącym językiem - między kolejnymi wersami można było wyczuć dużą dozę empatii i ciepła, co pozwalało wczuć się w tę opowieść, lepiej ją rozumieć i z większą ciekawością poznawać. 

Przyjemnością było także poznanie dwójki głównych bohaterów. Nie da się mówić o tej lekturze bez przybliżenia sylwetek Alka i Kariny. Jeśli chodzi o męskiego bohatera, to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że go uwielbiam. Jego upór mimo wyraźnej momentami niechęci dziewczyny był naprawdę godny podziwu. To mężczyzna, który wiedział kogo chce i nie mógł czekać bezczynnie, sprawiał wrażenie osoby, której momentami grunt palił się pod nogami, a powiedzieć, że miał w sobie dużo cierpliwości to ogromna nieprawda. Miał jednak w sobie również mnóstwo niezaprzeczalnego uroku i delikatności, a wszystko to w połączeniu idealnych ilości złożyło się na portret zakochanego na zabój mężczyzny. 

Karina natomiast to taka kobieta-enigma. Nigdy nie było wiadomo, jak zareaguje na daną sytuację - w jednej minucie potrafiła się śmiać i cieszyć, w drugiej natomiast stanowiła całkowite zaprzeczenie tego, co dotychczas, bo stawała się poważna i oziębła. To bohaterka nieidealna, mająca zarówno swoje zalety, jak i wady, przez co mogła stawać się bliższa czytelnikowi. Momentami jednak irytowała mnie jej postawa w stosunku co do Alka, gdyż uważałam, że nie zasłużył sobie na takie traktowanie z jej strony. Na szczęście to były tylko wyjątki. 

Bardzo ważną kwestią oprócz rozwoju ich wzajemnej relacji jest także ich przeszłość. Spodziewałam się, że tak jak w wielu zagranicznych książkach nurtu New Adult, tutaj także ta tajemnica zostanie wyjaśniona pod koniec całej historii, natomiast autorka postanowiła ujawnić to na samym początku. Zastanawiałam się, czy tym samym nie strzeliła sobie w plecy, jednak teraz, po przeczytaniu tej książki mogę powiedzieć, że o wiele lepiej było czytać i rozumieć tę sytuację przez pryzmat tego, co oboje z nich doświadczyli i czego byli uczestnikami. Zarzut mogę mieć jedynie co do zakończenia - wydaje mi się, że było aż zbyt słodkie i przelukrowane, trochę nazbyt naciągnięte, przez co wydające się niezbyt prawdopodobne. 

Agata Czykierda-Grabowska stworzyła mądrą powieść o miłości, w której uczucie między parą bohaterów zostało pokazane przez pryzmat dotychczasowych doświadczeń, przez co czytelnika nie nurtowało to, co się wydarzyło w ich przeszłości, ale to, jaki wpływ ich przeszłość będzie miała na przyszłość. Trzymając tę książkę w dłoniach, mamy przed sobą opowieść dwójki pogubionych w życiu ludzi, którym wydawało się, że nic nie może już ich zaskoczyć - nie spodziewali się tego, co ich spotkało i nie byli na to przygotowani, a jednak zdecydowali się zaryzykować. Nieuchronne było stawianie przed sobą pytań o sens i powodzenie tego związku, ale na przekór wielu postanowili spróbować - są doskonałym przykładem osób, które potrafią korzystać z tego, co daje los, nawet jeśli ich przyszłość stoi pod znakiem zapytania. 

Moja ocena: 7/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie jej autorce! ;)

14 komentarzy :

  1. Ostatnio jak tylko widzę jakieś książki z Wydawnictwa Novae Res, to mnie odrzuca... Ale na ten tytuł mam ogromną ochotę. Bo zapowiada się bardzo, bardzo interesująco. Poza tym ostatnio czytam większość książek polskich autorów, więc i temu tytułowi z wielką przyjemnością dam szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niezbyt przepadam za tym wydawnictwem i jak mogę, to go unikam, bo po prostu nie lubię rozczarowań. Ale w tym przypadku nie ma o tym nawet mowy, bo książka jest naprawdę dobra i nie zasługuje, by oceniać ją przez pryzmat wydawnictwa. :)

      Usuń
  2. Pierwszy raz słyszę o książce, gdzie wszystko jest wyjaśnione od samego początku. I to mnie już zachęca do przeczytania. A skoro głównego bohatera uwielbiasz, to tym bardziej powinnam poznać historię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, za każdym razem tajemnica wyjaśniana była na końcu, a tutaj na początku. Nieco mnie to zdziwiło, ale jednak okazało się bardzo pozytywne. :)

      Usuń
  3. Z całą pewnością zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę, cel zrealizowany! :)

      Usuń
  4. Mnie również zachęciłaś, na pewno sięgnę po nią w przyszłości, ale teraz mam dość historii miłosnych na conajmniej miesiąc :D

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, czasem sama też potrzebuję odetchnięcia od książek, gdzie wszystko obraca się wokół miłości. :)

      Usuń
  5. Do tej książki, jakoś mnie nie ciągnie.
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że bohaterowie ciekawi,a historia ładnie opowiedziana. Może nawet dam tej książce szansę, bo historia brzmi całkiem ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również rzadko sięgam po dzieła polskich autorów i trochę tego pożałowałam po tym, jako dość niedawno zostałam mile zaskoczona przez "Pierwszą na liście" Pani Witkiewicz :)
    Powinnam w ogóle napisać, że bardzo ładnie zaczęłaś swoją dzisiejszą recenzję i rzeczywiście, ludzie czasem zbyt łatwo się poddają, czasem warto zawalczyć, czy choćby przeczekać, bo wszystko może wyjąć na prostą :) Książka wydaje się niby trochę oklepana, a mimo to dalej ciekawa, więc może kiedyś sięgnę, choćby tylko po to, żeby przeczytać coś, co wyszło spod ręki polaka ^^

    http://be-here-now-and-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Może i ja kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka