poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Witajcie w świecie, w którym kolor krwi decyduje o Waszej przyszłości!


Autor: Victoria Aveyard
Tytuł: Czerwona królowa
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 488

Żyjemy w czasach, w których ciągle podkreślana jest nasza równość - choć oczywiście można z tym polemizować, bo jak wiemy, są ludzie równi i równiejsi - ale sza, ja nie o tym. Przysługują nam identyczne prawa, w takim sam sposób odpowiadamy za przewinienia i obowiązują nas identyczne regulaminy czy kodeksy. To nie Starożytny Rzym, gdzie na porządku dziennym było posiadanie niewolników wchodzących w skład familii, ani nie średniowiecze, w którym były rządy feudalne. Nikt nie wyobraża sobie teraz tego, by mógł żyć w podobnych systemach dzielących ludzi na lepszych i gorszych - choć na świecie nadal są takie zakątki. Co jakiś czas również autorzy podejmują tę tematykę, tak jak Victoria Aveyard. 


Postacią, wokół której kręcą się wszystkie wydarzenia jest Mare. Żyje w świecie, w którym ludzi dzieli się na Czerwonych i Srebrnych - zależy to od tego, jakiego koloru krew płynie w ich żyłach. Ona sama należy do tych "gorszych", czyli Czerwonych. Żyje w wielkiej biedzi i często musi posuwać się do kradzieży, aby móc przeżyć. W wyniku wielu nieprzewidzianych zdarzeń dziewczyna trafia do pałacu królewskiego i zwraca na siebie uwagę najwyższych rangą tam osób. Choć nienawidzi Srebrnych za to, jak traktują ludzi takich jak ona, musi zacząć grać w ich grę, bo okazuje się być kimś niezwykłym i tylko tak może uratować swoją rodzinę. Czy będzie jednak potrafiła bezsilnie siedzieć z założonymi rękami? 

Muszę chyba wycofać moje ostatnie słowa, jakoby dystopie były na wymarciu - jedna z komentatorek słusznie zauważyła, że wciąż są wydawane z dużym powodzeniem i miała sporo racji. W niedługim czasie od przeczytania trylogii Więźnia Labiryntu sięgnęłam po kolejny tytuł z tego gatunku literackiego, cieszący się dużą popularnością w blogosferze. Już tak mam, że to, co nowe i nieznane kusi mnie niewyobrażalnie, tak więc nie chciałam długo czekać i postanowiłam się przekonać o tym, co w sobie ma ta książka. Czy mogę powiedzieć o sobie, że jestem zadowolona? 

Przez dość sporą część tej historii podczas czytania towarzyszyło mi zirytowanie. Całość bardzo przypominała mi inne, poznane nieco wcześniej serie - jeśli ktoś czytał Rywalki czy Igrzyska Śmierci, to pewnie zrozumie, co mam na myśli. Doskonale rozumiem, że dystopia rządzi się swoimi prawami i niektóre elementy fabularne ma wspólne, ale tutaj były one dla mnie tak rażące, że początkowo zastanawiałam się, czy nie przerwać książki i nie dać sobie z nią spokoju. Na szczęście tak nie zrobiłam.

Im dalej, tym robiło się coraz ciekawiej. Autorka starannie wykreowała oba światy, w jakich toczyła się akcja. Mogliśmy wraz z Mare poznać od podszewki codzienne życie Czerwonych, którzy byli traktowani jak trędowaci, zobaczyć, jak ciężko jest wyżyć im oraz jak wielki strach wzbudzała w ludziach wojna. Z drugiej strony Aveyard pokazała życie z perspektywy Srebrnych - zbytki, tracenie czasu na nieistotnych zajęciach, a do tego ich pogardliwe traktowanie "tych drugich", którzy zasługiwali jedynie na pomiatanie nimi. Oczywiście, musiał się pojawić ktoś, komu ta sytuacja w końcu zacznie przeszkadzać. Czyli Mare. 

Ciężko mi ocenić tę bohaterkę. Czasem jej miotanie się w pałacu działało mi na nerwy, gdy sama nie wiedziała, którego z braci chce - tu do jednego smaliła cholewy, tu do drugiego. Tu nienawidzi, tu zaraz twierdzi, że coś więcej między nimi jest. Aj, kto by się w tym połapał. Mimo wszystko jednak godne podziwu dla mnie było jej zaangażowanie w sprawę Czerwonych i to, jak bardzo bolało ją poniżanie ich. Choć sama nie musiała się bać o swoją pozycję, to jednak nie zapomniała, skąd pochodzi i co w życiu przeszła, dlatego chciała pomóc też swoim rodakom. 

Jeśli ktoś lubi dystopie i nie ma nic przeciwko temu, że sporo elementów wydaje się znajomych - to może być świetna książka dla Was. Ja bawiłam się przy niej dobrze, ale wymienione wcześniej elementy czasami działały mi na nerwy. To historia o dziewczynie z ludu, która nagle znalazła się w miejscu, w którym nigdy by nie podejrzewała - stała się kimś, kim nigdy nie zamierzała. Mimo tego nie zapomniała jednak o swoich korzeniach, przez co znalazła się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Teraz czekam na kolejną część, bo jestem ciekawa, jak autorka pociągnie całą tę historię - mam nadzieję, że tym razem postawi na większą oryginalność.


Moja ocena: 6/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska
Okładkowe Love

31 komentarzy :

  1. Bardzo wysoka ocena, moja była nieco niższa. Jednak także czekam na drugą część :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, czy taka wysoka... :) Książka dosyć mi się podobała, drażniło mnie tylko to, że dużo czasu potrzebowałam, by się w nią wkręcić i jeszcze te oczywiste nawiązania do innych książek.

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że dystopie jednak jeszcze trochę pożyją, bo ja całkiem niedawno je polubiłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je lubię, więc jest nas dwie! :)

      Usuń
  3. Właśnie jestem w trakcie czytania i powiem,że nie mogłam się w nią "wciągnąć",ale od jakiejś 100 strony w miarę idzie :)
    http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam ciężkie początki, ale potem jest już z górki. :)

      Usuń
  4. Po książkę mam zamiar sięgnąć, jednak po twojej recenzji nieco zwątpiłam. No cóż zobaczymy, jak będzie :)
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi na razie po "Rywalkach" (dwóch jej cześciach, trzecia wciaż czeka aż bede na nią mentalnie gotowa) mam dość dystopijnych światów, problemów ludzi przyszłosci i tego typu rzeczy, mimo, że dość dobrze mi się o nich czyta. Na razie jednak nie skuszę się. Może jak "blogosfera" ucichnie i wszyscy o niej zapomną :3 Kto wie? Na razie skupiam się i przygotowują na ostatnia cześć "Rywalek"
    Pozdrawiam! I zapraszam o siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo dobre podejście - też je często praktykuję z obawy, że udzielą mi się zachwyty wszystkich, a potem będzie rozczarowanie. :)

      Usuń
  6. Z przyjemnością zabrałabym się za tę książkę. Tylko szkoda, że nikt nie chce mi jej podarować, gdy sama cierpię na brak pieniędzy. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie zawsze nasze portfele dopasowują się do naszych życzeń... :)

      Usuń
  7. Książkę wygrałam w konkursie i trochę się zawiodłam po Twojej recenzji. Liczyłam na coś więcej. Już widzę, że bohaterkę zaliczę do grona tych wkurzających i it=rytujących.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tylko ja ją za taką miałam, bo sporo osób twierdzi, że jest to świetna książka. :)

      Usuń
  8. Może nie teraz, ale kiedyś chętnie przeczytam tę książkę :) Co prawda, dystopie to nie to, co czytuję na co dzień, ale jestem gotowa spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto próbować czegoś nowego. :)

      Usuń
  9. Na początku, jak zobaczyłam zapowiedź tej książki, to bardzo chciałam ją zobaczyć, ale po tym jak czytam jej recenzje to już nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak często jest - początkowo coś koniecznie chcemy mieć, a z czasem to mija. :)

      Usuń
  10. Chętnie przeczytałabym tę powieść, jednak nie nastawiam się na nie wiaodmo jakie cudo. Nie oszukujmy się, jest to dystopia i myślę, że ciężko wymyślić coś nowego- ten gatunek jest przerobiony na wszystkie strony,. To tak samo jak z paranormal romance, każda książka wydaje się być już taka sama ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, po przeczytaniu x książek z podobnym motywem doskonale widać, że pewne schematy autorzy powielają - i ciężko jest tego uniknąć. ;)

      Usuń
  11. Mało chyba jest książek, które mają w sobie pełno nowych odkrywczych zjawisk. Przecież wszystko już zostało wymyślone. Nie mniej jednak nadal mam chęć na tę książkę, chociaż trochę z mniejszym entuzjazmem podchodzę do niej teraz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Liczę na dobrą,młodzieżową dystopię,ale szkoda,że mimo wszystko nie bardzo Ci się podobała.Nie lubię utartych schematów,ale zobaczymy,co wyjdzie ze spotkania z tą książką ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ten tytuł zapisany, ale waham się i nie wiem czy przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto dać szansę i przekonać się. ;)

      Usuń
  14. Mam ochotę przeczytać tą książkę, ale dopiero za jakiś czas. Aktualnie mam ochotę czytać powieści o innej tematyce. Odrzuca mnie też trochę to, że książka według Ciebie przypomina inne pozycje, mimo to dam jej szanse :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szansę zawsze warto dać - to, że komuś się nie do końca spodobało, nie oznacza, że i Tobie się nie spodoba. ;)

      Usuń
  15. Książka interesuje mnie od pierwszych zapowiedzi. Muszę w końcu znaleźć chwilę czasu aby się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakąś odrobinkę zawsze da się wysupłać. :)

      Usuń
  16. Mnie się bardzo podobała książka :) Byłam pod wielkim wrażeniem i nie zauważyłam żadnych podobieństw. Ja mam zawsze z tym problem, a może to dar? Jestem zawsze zirytowana, że ktoś bierze jakieś porównania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ze mnie taki trochę czepiak jest, ale na szczęście nie zawsze - niektóre schematy ciężko jest przełamać i trzeba liczyć się z tym, że coś się może powtarzać. :)

      Usuń
  17. Książka już przeczytana- mnie osobiście całkiem odpowiadała :) Mare trochę faktycznie przypomina Americę z "Rywalek", ale według mnie podobieństwo nie jest duże. Tylko ten skok w "hierarchii" jest tutaj powtarzalny :)
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka