sobota, 18 kwietnia 2015

Tajemnica Atlantydy - bajka dla dzieci czy rzeczywista historia?


Autor: Lauren Kate
Tytuł: Łza
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 416

Jedną z najwcześniejszych reakcji ludzkich na rozmaite wydarzenia jest płacz. Towarzyszy nam już od pierwszych chwil po narodzinach, a jego brak jest poczytywany za zwiastun kłopotów. Czasem to także sposób na odreagowanie swojego bólu i smutku lub innych negatywnych emocji - choć zdarza się, że ludziom łzawią oczy z radosnych powodów i są o mile od złych myśli. Ciężko byłoby znaleźć kogoś, kto nigdy nie płakał, kto nigdy nie uronił chociażby jednej, najmniejszej, najbardziej niepozornej łzy. Lecz są ludzie, którzy starają się tego nie robić - i osiągają w tym poziom perfekcji. 

Kimś takim jest Eureka, której matka przed wieloma latami dała jedną, ważną lekcję - by nigdy nie płakała. I zastosowała się do niej, choć była zaledwie kilkuletnim pyrtkiem. W żadnej sytuacji tego nie robi, czasem nawet myśli, że nie potrafi już. Tylko że jej matka odeszła, zostawiając ją samą. A na jej drodze pojawia się tajemniczy Ander, który potrafi pojawiać się znienacka i sprawia wrażenie, jakby ją śledził. W międzyczasie dziewczyna otrzymuje spadek, którym są trzy tajemnicze przedmioty, pozornie bez większej wartości materialnej. Jednym z nich jest stara księga z tajemniczą opowieścią, która początkowo wydaje się dziewczynie bajką, lecz później przekonuje się, że czasem zdarzają się rzeczy, o których się nawet nie marzy... 

Rzadko sięgam po książki, które pochodzą z nurtu paranormalnego. Wielokrotnie przytrafiały mi się przykre wypadki i zawody, dlatego czasami zdaje mi się, że podchodzę do nich jak pies do jeża - ale zdarzyło mi się też być miłą zaskoczoną, dlatego od czasu do czasu ryzykuję kolejne podejście. Tak też wydarzyło się w tym przypadku - skuszona pozytywną recenzją drugiego tomu (nie byłabym sobą, gdybym nie dodała, że duży wpływ na moją decyzję miały też przepiękne okładki), zdecydowałam się rozpocząć moją przygodę z tą serią i przekonać się, czy śliczne opakowanie w tym przypadku może iść w parze z równie ciekawą i dopracowaną zawartością. 

Budową książka nie odbiega od innych - nie ma tutaj żadnych udziwnień, jest tradycyjny podział na rozdziały i narracja trzecioosobowa, z czego jestem zadowolona, gdyż myślę, że za dużo już tych książek, w których to poznaję wydarzenia z punktu widzenia jednej osoby. Po prostu za dużo tego już, choć kiedyś bardzo ten zabieg lubiłam. W ten sposób możemy poznać o wiele bardziej okrojoną historię i do tego stronniczą - a czy to zawsze jest dobre? Jeśli chodzi o język - jest poprawnie, nie jest drętwo ani sucho, a historię czyta się naprawdę szybko, bo i prędko zaciekawia. 

Akcja rozkręcała się powolutku - na początku było BUM!, a następnie długo trwała ta część, w której autorka budowała całą swoją fabułę. Myślę, że momentami mogła nieco przyspieszyć, gdyż miałam wrażenie, że zaczyna się zbytnio dłużyć. Z pewnością na plus był umiejętnie wpleciony wątek mitologiczny - uwielbiam wszystkie historie związane ze starożytnością i wierzeniami ówczesnych ludzi, dlatego i przyjemnie jest odnajdywać w książkach odniesienia do nich. Tym razem Lauren Kate postanowiła przybliżyć nam motyw zatopionego lądu, jakim była Atlantyda i jego związku z naszą główną bohaterką, którą była Eureka. 

Już samo jej imię może być zwiastunem faktu, że nie jest to zwyczajna dziewczyna - zazwyczaj te "niezwyczajne" noszą też takie imiona, choć przecież nie jest to regułą. Jest nastolatką, która wkracza małymi krokami w wiek dorosły, ale musi dźwigać spory ciężar na swoich młodych barkach. To osoba ciekawa świata i próbująca zachowywać się tak, jak się po niej oczekuje, jednak w wielu sytuacjach pokazuje, że jest wciąż dzieckiem, które potrzebuje zainteresowania, miłości i czułości. Momentami bywała niezdecydowana i jej zachowanie drażniło - starałam się przypominać sobie wtedy, że może to był celowy zabieg, ale i tak nie mogłam jakoś zapałać do niej cieplejszymi uczuciami. W przeciwieństwie do reszty postaci była dla mnie osóbką neutralną. A skoro była główną bohaterką, to chyba tak być nie powinno... 

Książka jest dobrym wstępem do serii, choć jak dla mnie nie była z rodzaju tych, które powalają na kolana. Cała akcja toczyła się raczej spokojnie, dopiero ostatnie kilkadziesiąt stron znacznie przyspiesza i mąci czytelnikowi w głowie. Historii towarzyszy doza niepewności i tajemniczości, którą wszystkie wydarzenia są osnute. Choć główna bohaterka mnie nie zachwyciła, to jednak reszta bohaterów dobrze się spisywała w przypisanych sobie rolach. To jedna z książek skierowanych do nastolatek - znajdą tu i nieco zagadkowości, i odrobinę niepokoju, a to wszystko okraszone delikatnie i nienachalnie zarysowanym wątkiem romantycznym - choć może niektórym starszym osobom również może się spodobać. Teraz pozostaje tylko nadzieja, że kolejny tom co najmniej utrzyma poziom poprzedniczki, a najlepiej jeśli podniesie poprzeczkę dużo wyżej. 


Moja ocena: 6+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska
Okładkowe Love

Za książkę dziękuję wydawnictwu Galeria Książki

11 komentarzy :

  1. Ja tam miło wspominam ten nurt:) Mam słabość do książek, w których wplecione są wątki mitologiczne, a na dodatek śliczna okładka:) Jak tu nie przeczytać? Szkoda tylko, że główna bohaterka bywała irytująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w kolejnej części to się zmieni - wyczuwam w niej taki potencjał.
      I okładka niesamowita no! :)

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc, już dawno "wyrosłam" z ksiazek typowo młodziezowych, własnie dlatego, że sa bardzo przewidywalne i momentami ciągną się niemiłosiernie. Czy jestem starasza tym bardziej zaczynam doceniać i książki i filmy takie jak: horror, kryminał, sensacja czy thriller. Pozdrawiam i zapraszam także do siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba w takim razie nadal jestem młodzieżą, bo uwielbiam książki dedykowane jej i pisane z myślą o prawie dorosłych, ale nie całkiem czytelnikach. :)

      Usuń
  3. Jak dla mnie wydaje się przeciętna, dobrze, że nie sięgnęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę zabrać się za tą serię pomimo, że czeka już na półce od jakiegoś czasu :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam tę książkę od przynajmniej dwóch tygodni, co jest dla mnie jakimś ewenementem na skalę światową.
    Czuję, że jest niezła, a nawet dobra. Język spoko, historia ciekawa, ale... nie mogę się wciągnąć. Dziwne.

    www.recenzent.com.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie dość szybko ją przeczytałam, ale teraz nie potrafię zabrać się za drugi tom. Chyba dlatego, że zamiast zabrać się za niego od razu po przeczytaniu części pierwszej, zabrałam się za inne, a teraz jestem nieco wybita z rytmu. Ale książka stoi na półce i kusi, więc niedługo się za nią zabiorę. :)

      Usuń
  6. Już sama okładka sprawia, że mam na tę książkę ochotę. Ale póki co poczekam na Twoją recenzję drugiego tomu, bo jeżeli nie będzie ciekawy, to nie będę się na daremno zabierać za tę serię ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka