czwartek, 2 kwietnia 2015

Przekora losu objawia się w najmniej odpowiednich momentach.


Autor: Julie Cohen
Tytuł: Drogie maleństwo
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 480

Zapewne każdy człowiek chociaż raz doświadczył na swojej skórze jak bezlitosny przy niektórych okazjach potrafi być los. Jednymi z osób, które odczuwają to w najbardziej dotkliwy sposób są pary, które pomimo szczerych chęci i rozpaczliwych poszukiwań rozmaitych rozwiązań, nie są w stanie mieć własnego dziecka. Boli to tym bardziej, gdy ma się świadomość z przekory i czarnego humoru przeznaczenia - ofiarowuje dzieci osobom, które ich nie chcą, jak np. narkomanki, alkoholiczki czy zachłyśnięte dorosłością nastolatki, które bardzo często korzystają z możliwości aborcji, a skąpi tym, którzy wiedzą, że tego właśnie najbardziej na świecie pragną. Czy jest na świecie sprawiedliwość? 

Ben i Claire to małżeństwo, które ma prawie wszystko. Cieniem na ich wspólne życie kładą się jednak kolejne nieudane próby zajścia w ciążę przez kobietę. Gdy po raz kolejny okazuje się, że nie zostaną rodzicami, bezsilna Claire postanawia to przerwać i rezygnuje z dalszych starań, jednak Ben nie zamierza się poddać. Rozmawia on o tym z najlepszą przyjaciółką, której wyrywa się, że może dla nich zajść w ciążę, a później oddać im urodzone dziecko. Nie myśli jednak, że jej skrywane uczucia do Bena mogą wszystko aż tak pokomplikować.

Autorka w swojej pierwszej czytanej przeze mnie książce nie poruszyła łatwego tematu - niemożność zostania rodzicami to bolączka wielu par z całego świata, a my, czytelnicy, poznajemy tu jedną z nich, czyli Bena i Claire. Najczęściej zdarza się, że to kobieta bardziej pragnie urodzenia dziecka, ale w Drogim maleństwie jest inaczej. Claire czuł się pokonana przez naturę i nie miała już sił, by dłużej walczyć i zabiegać o donoszenie kolejnych ciąż, gdy każda następna iskierka nadziei wykańczała ją. Otrzymujemy tu bardzo wyraźny obraz kobiety, która zrezygnowała z jednego z największych pragnień w swoim życiu, gdyż osiągnęła już szczytowe stadium bezradności i poczucia beznadziejności w tej kwestii. 

Ben natomiast został ukazany w całkiem inny sposób niż jego małżonka. Jest podręcznikowym przykładem optymisty i mimo kolejnych niepowodzeń w sprawie dziecka, wciąż uparcie stara się znaleźć metodę, aby móc je mieć. Nigdy nie traci nadziei i momentami sprawia wrażenie osoby, na której porażki nie odciskają żadnego piętna, a jedynie służą wzmocnieniu. Może i brzmi to miło, aczkolwiek chwilami wydawało mi się, że nosi w sobie dość sporo egoizmu - za wszelką cenę pragnął dziecka, nie dostrzegając, że to rani Claire, a do nowego sposobu, który znalazł, nie do końca jest przekonana... 

Jest i osoba trzecia... czyli Romily. Od wielu lat przyjaciółka Bena, która nie potrafi sobie poradzić z niespełnioną miłości i wciąż próbuje przekonać samą siebie, że niektóre relacje są skazane na to, by pozostać w friendzone. Wychowuje rezolutną ośmiolatkę, która osobiście była moją faworytką - naprawdę świetny dzieciak z charakterkiem. Co do Romily - długo nie mogłam jej polubić, mimo że było mi jej żal przez to wszystko, co przeszła. Myślę jednak, że ogólnie jej postać nie wypada tutaj negatywnie i w końcu nawiązuje ona nić sympatii z czytelnikiem. 

Można narzekać, że znów autorka serwuje obrzydzony do granic możliwości trójkąt, z którego nigdy nie wynika nic pozytywnego, a jedynie same problemy. Można się czepiać, że historię można było z łatwością przewidzieć. Nie można jednak odmówić autorce prawdziwej empatii w przedstawianiu osób, z których każda była na swój sposób nieszczęśliwa. Pojawia się także ważny temat, jakim jest poświęcenie własnego szczęścia dla kogoś innego, co zostało ukazane w naprawdę poruszający sposób, więc uważam, że osoby z miękkim sercem powinny być szczerze usatysfakcjonowane. 


Moja ocena: 7/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

16 komentarzy :

  1. Chyba nie mój typ. Dlatego podziękuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, też często spotykam książki, w których od razu wiem, że raczej się nie polubimy. :)

      Usuń
  2. A ja z wielką chęcią zapoznam się z tą książką. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła ją kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sprawdziłam książka jest w bibliotece:) Faktycznie trudny temat, ale jestem bardzo ciekawa jak autorka to wszytko rozwinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie powinnaś się zawieść! :)

      Usuń
  4. Tematyka faktycznie trudna, ale z chęcią bym przeczytała, nawet trójkąt mnie nie obrzydza. To typowy schemat, który się przewija od lat, ważne, żeby Autor podszedł do niego inaczej niż inni autorzy wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, też zauważyłam, że trójkąciki mi nie przeszkadzają, jeśli autor ma jeszcze na niego jakiś pomysł. :)

      Usuń
  5. Lubię takie książki i od dawna mam na nią chęć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też mi się wydawało, że Tobie może ona przypaść do gustu. :)

      Usuń
  6. Książka wydaje się być interesująca.
    Autorka porusza bardzo trudny temat, mimo to chce przeczytać tą książkę.
    Wydaje mi się, że ta pozycja może przypaść mi do gustu :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie trudne książki czasami są najlepsze, człowiek potrzebuje odskoczni od takich leciutkich historyjek. :)

      Usuń
  7. Myślę, że może mi się spodobać ta książka. Nawet ten trójkąt jakoś przeboleję, żeby dowiedzieć się, jaki finał będzie miała ta historia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam do wzięcia udziału w urodzinowym konkursie!
    http://artemis-shelf.blogspot.com/2015/03/i-konkurs-zoz-zyczenia-artemis-i-wygraj.html#more

    OdpowiedzUsuń
  9. Z czystej ciekawości chętnie zabiorę się za czytanie. Ciekawe tylko, czy uda mi się przewidzieć zakończenie i tym razem... ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka ma specjalne miejsce w moim sercu, choć zakończenie wprawiło mnie w konsternację. Wolałabym inny finał. Chyba...

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka