czwartek, 30 kwietnia 2015

O dziewczynie z przyklejonymi rumieńcami do twarzy, niegrzecznym rockmanie, zawirowaniach i... dalej o rumieńcach.


Autor: S.C. Stephens
Tytuł: Swobodna
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 624

Ludzie, którzy dopuścili się wiarołomstwa, podają różne powody, które mają usprawiedliwić ich okrutne zachowanie. Często padają słowa, że to jednorazowy wybryk, pomyłka popełniona pod wpływem emocji, która nigdy w życiu się nie powtórzy. Czasami powodem zdrady okazuje się być chwilowa fascynacja, pogrążenie się w zapomnieniu i pozwolenie sobie na coś złego. Czasem twierdzi się, że wina leży po stronie drugiego partnera - bo zaniedbywał, bo był ble i fuj, bo był niedobry, bo nie miał za dużo czasu, bo... Bo. Bo. Można tego wszystkiego wymieniać bez liku - a jak ocenić osobę, która miała partnera wręcz idealnego, a go skrzywdziła?

Budowanie związku może się wiązać z różnymi komplikacjami, ale niewątpliwie bardziej wymagające jest stworzenie trwałej więzi opartej na zaufaniu między ludźmi, którzy rozpoczęli ją nietypowo - bo od zdrady. A skoro Twój partner wcześniej nie miał skrupułów, by tak potraktować inną osobę, to jaką masz gwarancję, że i Ciebie tak nie skrzywdzi? Z takimi problemami muszą się mierzyć Kellan i Kiera, którzy z jednej strony zdają sobie sprawę, jak wielkie uczucie ich połączyło, a z drugiej nie potrafią pozbyć się obaw i podejrzeń. Oboje zaczynają pogrążać się w niedomówieniach i półprawdach, choć widzą, dokąd to zaczyna prowadzić... 

Wciąż pamiętam rozżalenie oraz złość, jakie miałam w sobie po przeczytaniu pierwszej części z serii S.C. Stephens. Wiele osób twierdzi, że czytanie trylogii Sienkiewicza, Lalki Prusa czy Chłopów Reymonta było męczące i wyczerpujące - uwierzcie mi, że o ile te klasyki z kanonu polskiej literatury czytało mi się z przyjemnością, tak zwyczajne New Adult mnie wymęczyło za wszystkie czasy, a do tego zirytowało i rozczarowało ponad miarę. Obiecywałam sobie, że na pewno nie sięgnę już po nic, co wyjdzie spod pióra tej autorki - jak widać jestem niesłowna, bo właśnie piszę dla Was recenzję jej drugiego tomu. Czy tym razem również miałam podobnie negatywne odczucia? 

Cała fabuła kręci się teraz wokół wyzwania, jakim jest związek na odległość - Kellan wyjeżdża w trasę, wraz ze swoim zespołem powoli osiągając sukces, o jakim zawsze marzyli, a Kiera zostaje w domu. Powtarza się więc nam motyw z pierwszej części, tylko że tutaj nie dostaliśmy kolejnego mężczyzny, z którym Kiera mogłaby poszaleć. Chyba nigdy nie zrozumiem, co siedziało w głowie autorki, kiedy kreowała tę postać - uwierzcie mi, to karkołomne zadanie! Ta dziewczyna wciąż reaguje na wszystko rumieńcami (mimo że nie jest nieśmiałą dziewicą, tylko mającą już pewne doświadczenia kobietą) - wystarczy, że popatrzy się jej pewna osoba dłużej w oczy, a już Kiera robi się buraczana. Oczywiście, nadal ma mnóstwo kompleksów. Oczywiście, nadal nie wie, co ma robić - tu płacze, tu tupie nóżką, tu się cieszy, tu się boi - kompletne niezdecydowanie, które sprawia, że czytelnik ma ochotę zamazać jej imię na kartkach książki (gdyby nie to, że książka była pożyczona, to pewnie to zrobiłabym). A nawet jeśli nie, to najchętniej wyrzuciłoby się ją razem z Kellanem z książki.

Zawsze bardzo mnie ciekawiło, dlaczego w książkach wciąż pojawia się motyw zwyczajnej dziewczyny + nadzwyczajnego BOGA. Bo inaczej drugiej połówki nazwać nie można. On to ucieleśnienie marzeń wszystkich kobiet, każda się za nim ogląda, jest typowym playboyem, który ma setki przygód seksualnych i musi spotykać na swojej drodze kobiety, które poznał od tej łóżkowej strony. Jakby tego było mało - musi mieć też wygląd BOGA. Umięśnione ciało, włosy, które określa się mianem "fryzury po seksie", magnetyczne spojrzenie - to wszystko jest wręcz wymagane! A ona? Szara myszka pogrążona w kompleksach, najlepiej dziewica lub osóbka o znikomych doświadczeniach w sferze intymnej, krępująca się większości rzeczy i taka, która nikogo nie przyciąga. Takie schematy są teraz w naprawdę zatrważająco dużej części książek - czasem są dla mnie w porządku, jeśli autorka potrafi je umiejętnie zaprezentować, ale jak coś takiego wykorzystuje pani Stephens - nie może wyniknąć z tego nic dobrego. 

Odkryłam, że jestem podręcznikowym przykładem masochistki. Podejrzewałam, że druga część może i w 99,9% będzie podobna w stylu do pierwszej, ale mimo to chciałam spróbować na własnej skórze, czy coś się zmieniło. Niestety, ale wszystko nadal jest niezwykle przerysowane, sztuczne i bez polotu. Bohaterowie irytują, zamiast wzbudzać sympatię - jedynie wątek Denny'ego był dla mnie w porządku i ewentualnie Griffina - cała reszta to po prostu powolna droga przez mękę. Zastanawiałam się, czy nie przerwać tej książki, ale zawzięłam się, że jaka by nie była, to zostanie ukończona przeze mnie. Momentami chciałam złamać dane sobie słowo, ale jakoś udało mi się tego nie zrobić. Choć teraz pomstuję na tę książkę, to podejrzewam, że ta wspomniana we mnie masochistka zapewne sięgnie i po kolejną część, choć wie, że będzie źle. Chyba każdy, więc ja także, potrzebuje od czasu do czasu czegoś, na co może powylewać swoje żale - a Swobodna właśnie czymś takim jest i sprawia wrażenie stworzonej głównie w tym celu. 


Moja ocena: 2+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

15 komentarzy :

  1. Nie ciągnie mnie do tych książek. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. https://www.facebook.com/828585590492895/photos/a.829044107113710.1073741827.828585590492895/1018665114818274/?type=1&theater Zapraszam do udziału w konkursie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ocena strasznie niskaaaa... uuuuu ale żeś się wyżyła w tej recenzji ;)
    Na pewno po nią nie sięgnę, bo podobnie, jak ciebie, mnie również denerwują książki typu szara myszka+bóg seksu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo niska ocena, ale przyznam szczerze, że czytałam wiele sprzecznych opinii i muszę w końcu sama przeczytać i się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy sposób na sprawdzenie - po prostu trzeba przeczytać i samemu zobaczyć, co takiego w książce siedzi. ;)

      Usuń
  5. Ja masochistką nie jestem i po tych wszystkich negatywnych recenzjach książkę sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej serii coś czuję, że raczej nie poznam;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytaj w takim razie kolejnej części ;) Nie polecam jej absolutnie, gdyż to, co zaserwowała autorka... no cóż to jest po prostu jakaś kpina i żart. Nie wiem, jakim cudem Stephens zdobyła sobie takie rzesze fanek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to po przeczytanych dwóch częściach przeraża... Ale pocieszające jest, że nie tylko ja tak uważam - w tej fali zachwytów obawiałam się, że może nie doceniam "talentu" tej autorki. ;)

      Usuń
  8. Może ten cudny chłopak.mężczyzna, jest ucieleśnieniem marzeń Autorki? też takich zagrań niestety nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No najwidoczniej. Naprawdę brakuje książek, w której nie byłoby ideałów.

      Usuń
  9. Mnie się podobała w kolejce czeka następna część.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie życzę przyjemności z lektury. :)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka