czwartek, 16 kwietnia 2015

Nie każdy debiut musi być udany...


Autor: Harlan Coben
Tytuł: Mistyfikacja
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 544

Życie jak z bajki - kto z nas o takim nie marzy? Podejrzewam, że większość ludzi chciałaby mieć taką ilość pieniędzy, by nie musieć się martwić o to, że pewnego dnia gotówka się skończy i móc pozwolić sobie na każdą, nawet najbardziej dziwną zachciankę. A kto nie chciałby posiadać urody, za którą wszyscy by się oglądali i podziwiali, np. na okładkach gazet? Czy nie byłoby miło pójść do małego kiosku na rogu, przeglądać dostępną prasę i nagle zobaczyć na jednej z wierzchnich stron swój wizerunek? A sława? Wielu do niej dąży i jego gotowym zrobić mnóstwo, byle choć przez przysłowiowe pięć minut pławić się w jej blasku... Tylko czy warto? Czy te wszystkie, niewątpliwie przyjemne rzeczy, które wydają się błogosławieństwem, nie okażą się kiedyś przekleństwem? 

Wydawać by się mogło, że nic nie jest w stanie zagrozić ich szczęściu. Laura i David też tak uważali - są młodzi, piękni, bogaci i sławni, a świat stał przed nimi otworem. Ona to modelka podziwiana od wielu lat, obecnie zajmująca się projektowaniem ubrań, on to koszykarz o światowej sławie. I oboje bezgranicznie w sobie zakochani, właśnie obchodzący swój miodowy miesiąc. Ale wszystko ma swój koniec, szkopuł w tym, że tutaj za wcześnie. Pewnego dnia David znika, a wszystko wskazuje na to, że się utopił. Kobieta nie potrafi się jednak pogodzić z rzekomą śmiercią swojego ukochanego, dlatego podejmuje się jego poszukiwań. Robi się coraz bardziej niebezpiecznie i Laura szybko zauważa, że coś w tej całej sytuacji nie gra...

Uwielbiam to, co potrafi wymyślić ten pisarz. Naprawdę, kto nie czytał niech żałuje, bo potrafi swoimi intrygami naprawdę mocno namącić czytelnikowi w głowie i sprawić, że do ostatniej chwili nie jest w stanie wpaść na trop osoby, która zawiniła. Do moich ulubionych należy cykl o Myronie Bolitarze - nie dość, że tajemniczy, to jeszcze zabawny! Tyle jego książek za mną, że w końcu powinno się sięgnąć po tę, która zwana jest debiutem. I choć wielu autorów potrafi sobie z nimi świetnie poradzić, tak z całą przykrością nie mogę powiedzieć tego o Cobenie. On sam również zdawał sobie z tego sprawę, bo na początkowych stronach napisał, że jeśli to jest pierwsza książka tego autora, którą czytacie - KATEGORYCZNIE TEGO NIE RÓBCIE. Mogę powiedzieć Wam to samo - darujcie sobie i wróćcie później.

Wszystko zaczyna się poprawnie, czyta się przyjemnie i wydaje się, że jest tak, jak być powinno. Sympatyczni bohaterowie, których ciężko nie polubić, ich rzeczywistość także jest zgrabnie odmalowana... więc po co to ostrzeżenie? Ano dlatego, że z biegiem stron wszystko zaczyna się robić zbyt banalne. Każdy element zaczyna naprowadzać na rozwiązanie zagadki i można ją bez problemu odgadnąć. A przecież nie o to chodzi w kryminale - ma być tajemniczo aż do końca, ma trzymać w napięciu i pozwalać gubić się w domysłach. A tutaj to nie udało się autorowi ani trochę. 

Na jego obronę można wziąć bohaterów, którzy są naprawdę w ciekawy sposób stworzeni. Ogólnie, po kilkunastu już książkach Cobena mogę powiedzieć, że ma on talent do kreowania postaci, gdyż po prostu nie da się ich nie lubić i zawsze przypadają do gustu (jak taki Win :D). Gdy poznałam historię Laury i tego, jak bardzo musiała się starać, by dopiąć swego, automatycznie stałam się jej jednoosobowym fanklubem, kibicując jej z całego serca w odkrywaniu strasznej prawdy. Widząc, ile przeszła, naprawdę było mi jej mocno szkoda. Ale to dzielna kobitka, na szczęście! 

Tak jak autor powiedział - nie bierzcie się za tę książkę, jeśli jeszcze od niego nic nie poznaliście. Naprawdę, niepotrzebnie się zrazicie i rozczarujecie, a nie warto - ten koleś o nazwisku Coben pisze naprawdę świetne kryminały, których aż żal nie poznać przez taką małą wpadkę. Mówi się, że tym, których się kocha można wiele wybaczyć. Coś w tym jest, bo choć Mistyfikacja nie do końca mu wyszła, to ja i tak nadal będę uwielbiała jego historie i sięgała po nie z niecierpliwością. I choć autorowi nie do końca wyszedł taki kryminał, jaki miał wyjść, to jednak ta historia miała w sobie nieco ciepła i niesie ze sobą ważne przesłanie, które warto w niej odnaleźć. 


Moja ocena: 5/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska
Okładkowe Love

28 komentarzy :

  1. Uwielbiam książki Cobena i czytałam już wszystkie, dlatego zazdroszczę tym, którzy je dopiero poznają :)) Tyle dobrego przed nimi! Zaś co do "Mistyfikacji" ... przyznam, że nie pamiętam, czy odniosłam po jej przeczytaniu takie wrażenia jakie miałaś Ty. Najpewniej nie były one zbyt pozytywne, skoro praktycznie nic z niej nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coben to magiczny twórca - poznając jedną jego książkę, ma się od razu ochotę na wszystkie kolejne. :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy akurat ta książka jest ciekawa, ale co kto lubi. :)

      Usuń
  3. Czytałam już kilka powieści Cobena (no dobra, chyba tylko dwie) i od razu polubiłam tego autora. Do "Mistyfikacji" nie będę więc na razie zaglądać, skoro ma tyle lepszych książek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego nie da się chyba nie lubić, przynajmniej dla mnie to nie do wyobrażenia. :D

      Usuń
  4. Nie znam twórczości autora, więc zacznę od innej książki. Szkoda, że książka taka przewidywalna. Przynajmniej postacie są na plus:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopaczek zaczynał, to i wprawy nie miał. Ale jego reszta książek jest mistrzowska, polecam Ci! :)

      Usuń
  5. mój ukochany autor, mam wszystkie jego książki, tą lubię, ale ma lepsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, kochany bardzo. I lepsze ma, fakt. :)

      Usuń
  6. Nie potrafię być obiektywna, jeśli chodzi o Cobena. Jakoś tak przez przypadek pokochałam jego pisanie i tak już zostało. Czy pisze lepiej, czy gorzej, mnie i tak się podoba. Tak mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest z tymi ukochanymi - im się wiele wybacza. :)

      Usuń
  7. Ja też bardzo lubię Cobena :) Zawsze potrafi zaskoczyć ;) Ten tytuł jakoś mnie ominął, ale widzę, że nawet dobrze się stało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego żałować, ale myślę, że gdy ma się wiele jego książek za sobą, to można spróbować ugryźć i tej. :)

      Usuń
  8. Czytałam tylko jedną książkę tego autora i ona jakoś mnie nie zachwyciła. Może powinnam dać mu kolejną szansę? Tym bardziej, że sam pomysł mnie intryguje i do tego fakt, że to nie schematycznie kobieta jest tą zaginioną, a mężczyzna.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koneicznie daj mu jeszcze szansę, trzeba! :)
      Tylko może nie z tą książką...

      Usuń
  9. Coben jest super (też uwielbiam cykl o Myronie!), więc może to lepiej, że jeszcze nie czytałam "Mystyfikacji" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myrona nie da się nie kochać, a tym bardziej Wina. :D

      Usuń
  10. zgadzam się z tobą, to z pewnością nie jest jego najlepsza książka :) ja miałam pecha, że zaczęłam czytać Cobena od tej i na kolejne nie miałam ochoty, a tak dużo osób zachwyca się jego kryminałami....może powinnam zweryfikować opinię i dać mu jeszcze szansę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, trzeba dać mu szansę! Ta książka zdecydowanie jest najsłabsza i po prostu szkoda nie próbować czegoś jeszcze. :)

      Usuń
  11. Uwielbiam Cobena, choć nie znam jego ostatnich książek za bardzo. Muszę sięgnąć po nie :) Jednak gdy chciałam jakiś czas temu przeczytać Mistyfikacje to nie dałam rady po prostu, odłożyłam. Faktycznie - nie można jej czytać jako pierwszej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w niej takiego jest, że po prostu jest czasem nie do strawienia. Ale Coben dał nam tyle cudowności, że jest w czym wybierać. :)

      Usuń
  12. Ja ogólnie mam mieszane uczucia co do Cobena :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam, ale już tak dawno, że nawet nie pamiętam swoich odczuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno były niezbyt dobre, skoro nie pamiętasz. :)

      Usuń
  14. W takim razie jeszcze ugruntuję sobie pozycję Cobena inną powieścią, czytałam zaledwie dwie :Bez pożegnania" i "Nie mów nikomu", obie oceniłam bardzo pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lepiej rzeczywiście po coś innego jeszcze sięgnąć. :)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka