czwartek, 19 marca 2015

Urodziny - powinny być z tortem, a są z pistoletem.


Autor: Matthew Quick
Tytuł: Wybacz mi, Leonardzie
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 411

Są chwile, gdy człowiek uważa, że to koniec. Nie widzi przed sobą żadnej przyszłości, a przed oczami rozciąga mu się jedynie nieprzebrana, nieskończona ciemność. Nie ma nawet najmniejszej ochoty, by spróbować poszukać jakichś pozytywów. Wszystko jest złe, wszystko jest do niczego, wszystko mogłoby sobie pójść i zostawić tegoż człowieka w spokoju, którego tak pragnie. Traci się ochotę na wszystko - nawet na to, co do tej pory dawało mnóstwo przyjemności, lecz nagle przestało. I najlepszym rozwiązaniem wydaje się przerwanie tego raz na zawsze.

Leonard Peacock to ktoś inny od wszystkich. Jest prawdziwym indywidualistą, który czuje się nierozumiany przez społeczeństwo. Choć jest otaczany przez wielu ludzi, to tak naprawdę posiada wrażenie, że nie ma nikogo. Z każdym upływającym miesiącem, tygodniem, dniem staje się coraz bardziej rozgoryczony swoim życiem - moment kulminacji przypada na jego osiemnaste urodziny. Nastolatek goli swoje włosy, przygotowuje prezenty i bierze ze sobą pistolet do szkoły. Chce w końcu rozliczyć się z przeszłością, ale także z dorosłymi, wobec których zasad czuje tylko gniew i bunt. Czy jednak konieczne jest stawianie na taką ostateczność? 

To nie jest moje pierwsze spotkanie z panem Quickiem - już jakiś czas temu zaczęłam czytać jego Niezbędnik obserwatorów gwiazd. Zaczęłam - i nie skończyłam, niestety. Choć bardzo nie lubię zostawiać niedokończonych książek, to jednak nie mam na tyle wolnego czasu, by móc zapoznawać się ze wszystkim, nawet największymi kichami do końca. A właśnie wspominana powieść taka mi się wydawała - denerwująca, dziwna, pisana tak jakoś bez polotu, męcząca. Jestem jednak osobą, która lubi dawać autorom kolejne szanse - choć czasem parzę się na tym, to jednak często okazuje się, że dobrze zrobiłam od razu nie skreślając kogoś. Czy tutaj nie obróciło się to przeciwko mnie? 

Ku mojemu zdziwieniu - ani troszeczkę! Poważnie, autentycznie i z ręką na sercu mogę przyznać, że z dużą przyjemnością powoli zagłębiałam się w świecie Leonarda. Przed rozpoczęciem miałam duże obawy, że znowu mogę się zawieść - aczkolwiek była też odrobina nadziei, że ten autor może mnie pozytywnie zaskoczyć. I wiecie co? Naprawdę przeżyłam bardzo miłą niespodziankę, bo choć nie jest to literatura najwyższych lotów, nie powala stylem czy wykonaniem, to jednak muszę stwierdzić, że jest w niej to coś, co sprawiło, że z ciekawością przewracałam dalsze strony. 

Matthew Quick nie podjął się łatwego tematu, gdyż na tapet wziął sobie wyobcowanie w dzisiejszym świecie. Wydawać by się to mogło absurdalne - jak ktoś może dziś czuć się samotny, skoro tylu ludzi jest na świecie? Według danych licznik przekroczył już 7 miliardów, a są to jedynie statystyki, gdyż niemożliwością jest zliczyć wszystkie jednostki ludzkie - wynika z tego, że ludzi jest jeszcze więcej! Jeśli jest nas aż tylu - czy można czuć się osamotnionym, będąc otoczonym takim tłumem? Odpowiedź jest oczywista - pewnie, że można. Możliwe, że odczuli to także niektórzy z Was. 

Z przyjemnością śledziłam kolejne poczynania bohatera i jego myśli. Autor w dokładny sposób wykreował Leonarda i sprawił, że ciężko było temu chłopcu nie współczuć. Choć po opisie książki obawiałam się, że postacią kluczową dla tej książki będzie taki współczesny Werter, to jednak miło się pomyliłam. Mimo że było tu sporo cierpienia, to jednak ja jako czytelniczka nie cierpiałam czytając. Bo nie jest to książka o żadnej fajtłapie czy ciamajdzie, który wciąż jest niezdecydowany i żali się, jakie to życie jest złe. Nie - ze stron tej książki wręcz bije bezsilność i bezradność. A także takie trzeźwe spojrzenie na świat i na to, co się dzieje. 

Bałam się, że Wybacz mi, Leonardzie okaże się kompletną bzdurą, której nie dam rady ukończyć. Podejrzewałam, że Matthew Quick to autor w stylu Johna Greena, który jest kompletnie przereklamowany w moim odczuciu. Ale widzicie sami, że czasowniki, których użyłam w tych zdaniach mają końcówki typowe dla czasu przeszłego - bo na szczęście teraz tak nie uważam. Sądzę natomiast, że jest to powieść naprawdę mądra, z której nastolatkowie mogą sporo wynieść - ze względu na jej styl nie wydaje mi się, by zbyt wiele osób starszych mogło urzec, ale dla młodzieży może to być strzał w dziesiątkę. Nie jest to miałka historia, ale satyra na temat tego, w jakim kierunku dąży dzisiejszy świat - i jacy my stajemy się z każdym dniem. 


Moja ocena: 8-/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

25 komentarzy :

  1. Książka bardzo mi się podobała, polecam ci również "Prawie jak gwiazda rocka" ponieważ jest to powieść bardziej jak "Wybacz mi, Leonardzie", niż jak "Niezbędnik...", który mi, mimo wszystko również mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to dziękuję za polecenie - zastanawiałam się nad nią i w takim razie cieszę się, że bardziej jest podobna do tej. :)

      Usuń
  2. Dla mnie to była fenomenalna książka. Pochłonęłam ją w ekspresowym tempie, a moim zachwytom nie było końca. Do dziś miło ją wspominam. To jedna z lepszych książek jakie przeczytałam. A Leonard... najcudowniejszy bohater literacki jak dla mnie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie też jest bardzo dobra, a nawet świetna - cieszę się bardzo, że dałam drugą szansę temu autorowi, jak najbardziej było warto! Faktycznie, bardzo dobrze wykreowany został. :)

      Usuń
  3. uwielbiam Quicka od czasu przeczytania ''Niezbędnika'' ( którego bardzo Ci polecam ).
    także z chęcią sięgnę po tą pozycję, która zresztą czeka już na półeczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie Niezbędnik jakoś zraził mnie do siebie... choć myślę, że kiedyś spróbuję z nim jeszcze raz. :)

      Usuń
  4. O tej książce nie myślałam, ale na "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" już od dawna poluję. ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Kusi mnie ta książka i kusi, ale jakoś nie chce mi się dać upolować. Pewnie kiedyś ją przeczytam, jednak nie mam pojęcia kiedy to będzie. Z całej tej serii ten tytuł mnie jednak najmocniej zaciekawił :) Cieszę się, że oceniłaś go tak wysoko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie spodziewałam się, że go przeczytam, ale gdy nadarzyła się okazja - czemu nie skorzystać? Cieszę się też, że dobrze go odebrałam. :)

      Usuń
  6. Z dwóch nowości Quicka kusi mnie właśnie ta - jak widać miałam nosa, skoro jest tak dobra. :) Będę musiała w końcu się za nią rozejrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tak samo, Niezbędnik obserwatorów gwiazd był ok, nic poza tym, ale zakochałam się w Prawie jak gwiazda rocka, sięgnij po nią po świetna. A po Wybacz mi Leonardzie mam zamiar za niedługo się zatopić. Zobaczę jak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zamierzam, zamierzam - cieszę się, że i Ty ją rekomendujesz! :) Polecam gorąco, myślę, że spodoba Ci się. :)

      Usuń
  8. Z przyjemnością sięgnę po tę książkę, bo bardzo mnie intryguje. "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" zachwycił mnie, więc podejrzewam, że i kolejne powieści Quicka przypadną mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam, uważam, że Ci się spodoba. :)

      Usuń
  9. Mam ochotę na wszystkie książki tego autora! Mamteż nadzieję, że przeczytam je jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo się cieszę, że nie zawiodłaś się na "Wybacz mi, Leonardzie" :) Książka już czeka na mojej półce i mam nadzieję, że okaże się strzałem w dziesiątkę oraz, że rzeczywiście coś z niej wartościowego wyniosę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi akurat "Niezbędnik..." się podobał, ale jakoś po inne książki tego autora nie sięgnęłam, Będę pamiętać o tym tytule:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie Niezbędnik... bardzo się podobał, więc i tę książkę przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ją w planach, lubię Quicka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz mam motywację, żeby po Quicka sięgnąć. Dla mnie był to jeden z tych autorów, którego scenarzyści bardzo poprawiają, a ekranizacje są lepsze od książek (co wydawało mi się dotychczas prawie nie możliwe,a le Poradnik Pozytywnego Myślenia rozwiał moje złudzenia). Ale może faktycznie nie powinnam niczego zakładać, przemóc się i przeczytać? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nie miałam okazji przyjrzeć się bliżej prozie autora, ale skoro tak wysoko oceniasz młodzieżową książkę chyba się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka