niedziela, 15 marca 2015

Niby to samo, a jednak coś innego...


Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Losing Hope
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 355

Jakie zachowanie towarzyszy nam na wieść o czyjejś śmierci? Ktoś mógłby powiedzieć, że codziennie umierają tysiące (jeśli nie miliony) ludzi, a my jakoś nie bardzo przejmujemy się taką tragedią. Jednak sytuacja diametralnie się zmienia, gdy odchodzi ktoś niezwykle bliski nam i naszemu sercu. Z pewnością nikt nie chce czegoś takiego doświadczać na własnej skórze - uczucia bólu, pustki, rozgoryczenia i zdruzgotania są nie do pozazdroszczenia. Bardzo często ciężko jest się otrząsnąć po takim wydarzeniu i wrócić do normalnego życia tak, jakby nic się nie stało. Bo stało się. I tego nic nie jest w stanie odmienić. Jednak są ludzie, którzy potrafią innym wnieść promyk radości w chwilach smutku... 

Żadna sytuacja nie ma tylko jednego punktu widzenia - tak jak historia Sky i Holdera, która tym razem zostaje pokazana z męskiej perspektywy. Niektóre wydarzenia nie pozwalają na zwyczajne zagrzebanie ich i bezpardonowe zapomnienie - muszą być doprowadzone do końca, aby nie dręczyć tych, których męczyły do tej pory wyrzuty sumienia. Z czymś takim przez całe życie mierzył się Holder - obwiniał się o odejście pewnego dziecka, a teraz musi mierzyć się z kolejną tragedią. Jednak... okazuje się, że nie wszystko wygląda tak źle, jak uważał chłopak - spotyka osobę, której nigdy się nie spodziewał zobaczyć ponownie. Tylko czy ma rację? 

Nie jest łatwo zapomnieć, ile wrażeń wywołała we mnie książka Hopeless. Przed spotkaniem z nią obawiałam się, że może okazać się nadmuchiwanym do granic możliwości i dobrze wypromowanym przez media gniotem, to jednak przekonałam się, że to w przepiękny sposób opowiedziana historia miłości z rozburzonymi fundamentami osadzonymi w przeszłości. I tylko cofnięcie się do pewnych wydarzeń może je naprawić i pozwolić żyć dalej. Gdy stosunkowo niedawno na polskim rynku mieliśmy premierę Losing Hope nie chciałam długo czekać, tylko jak najszybciej zapoznać z tą samą, a jakby całkiem inną historią. 

Wydawać by się mogło, że opisywanie tej samej opowieści kolejny raz to takie strzelenie sobie w stopę przez autora - bo jakie ma się pole manewru, skoro robi się ponownie coś, co już zostało ukończone? Co nowego można dodać do czegoś, co ma swój początek, rozwinięcie i koniec? Ktoś uszczypliwy może powiedzieć, że wydawanie tego samego po raz kolejny to po prostu chwyt marketingowy - skoro za pierwszym razem odniosło się sukces, to za drugim też można. A na dodatek w dużo łatwiejszy sposób, bo nie trzeba męczyć się od początku, tylko pododawać gdzieniegdzie szczegółów i gotowe. Można by tak powiedzieć w przypadku wielu książek. Ale moim zdaniem nie w przypadku tej. Bo byłoby to niesłuszne i wielce niesprawiedliwe. 

Z niejakim zdziwieniem zauważyłam, że po raz kolejny o wiele bardziej spodobała mi się opowieść z perspektywy chłopaka niż dziewczęcej bohaterki - tak jest w przypadku Losing Hope (choć Hopeless też sobie bardzo cenię), tak było w przypadku Wróć, jeśli pamiętasz (a Zostań, jeśli kochasz również ma swoje miejsce w moim serduchu). Nie wiem, co takiego jest w męskim punkcie widzenia - może chociażby to, że rzadko się z takim spotykam w książkach? Może to, że jestem bardziej ciekawa, jak niektóre wydarzenia odbierają przedstawiciele innej płci? Hipotez może być wiele, pewnie każda ma w sobie jakieś ziarno prawdy - ale najwięcej prawdy będzie w stwierdzeniu, że Losing Hope to naprawdę powalająca książka. 

Autorka w naprawdę niesamowity sposób ponownie pozwala nam na wniknięcie w świat Sky i Holdera. Po raz kolejny mamy okazję spędzić nieco czasu z tą dwójką, na nowo rozkochać się w nich i rozkoszować każdym momentem, choć teraz do tego duetu dochodzi nowa osoba. To bardzo ważna bohaterka, bez której ta powieść nie miałaby swojego uroku, a na dodatek dodaje tej książce nowych barw - wszystko staje się nieco bardziej gorzkie, mniej przelukrowane, mniej słodkie i urocze. Staje się mądrzejsze, chyba też doszukałam się tutaj więcej nostalgii. Lecz jest też więcej prawdziwego piękna i emocji. 

Pierwsza część pokazała nam rozwój związku Sky oraz Holdera, gdzie ich miłość odgrywała pierwsze, bardzo ważne skrzypce w całym koncercie. Poznając drugą, ma się wrażenie, że to nie to tutaj jest najważniejsze. Że ich uczucie nadal jest bardzo istotne, ale nie ma na celu zdominowania całej fabuły. By nie psuć sobie odkrywania i poznawania tej historii, stanowczo nie radzę zaczynania od Losing Hope - zepsujecie sobie wszystko, tutaj zbyt wiele jest dopowiedziane do Hopeless, by potraktować te książki w odwrotnej kolejności. Taka, jaka została zaproponowana przez Hoover jest idealna. I pokuszę się o zdanie, że ta historia dla mnie również prawie taka była. 


Moja ocena: 9/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska
Okładkowe Love

29 komentarzy :

  1. Dobrze, że spodobały ci się obie części, ponieważ mam pierwszą na półce - kupiłam właśnie kierowana tym wszechobecnym zachwytem i nie byłam pewna, czy naprawdę książka jest taka dobra, czy to tylko dobry chwyt marketingowy wydawcy. Teraz mam pewność :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hopeless bardzo mi się podobało, więc na Losing Hope mam dużą ochotę. Jednak trochę się obawiałam, że to znowu ta sama historia i może nie być już większego efektu zaskoczenia, ale wiele pozytywnych recenzji pozytywnie nastawia mnie do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jestem troszkę zawiedziona tą częścią. Co prawda, jeszcze nie skończyłam jej czytać, ale na razie mam wrażenie, że znowu czytam to samo...

    OdpowiedzUsuń
  4. tak zachęcasz.... tak bardzo kusząco ;) och TY!
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trzeba, przy tej książce nie da się inaczej. :D

      Usuń
  5. Wszystkie części dopiero przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, jak chciałabym być w takiej sytuacji. :)

      Usuń
  6. Po twojej recenzji już się nie obawiam, czy ta część zachwyci mnie tak jak Hopeless. Jestem tego już pewna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, jak miło mi teraz! Ale mogę Cię zapewnić, że Ci się spodoba! :)

      Usuń
  7. Ja przed sobą mam jeszcze pierwszy tom, ale na pewno sięgnę po kontynuację, skoro tak bardzo zachwalasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, sięgaj, sięgaj, bardzo bardzo warto, naprawdę! :)

      Usuń
  8. Przeczytałam Hopeless, a Losing Hope nie mogę się doczekać, niechby już do mnie trafiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo, wręcz nie mogłam się doczekać .:)

      Usuń
  9. Przeczytałam ,,Hopeless", więc muszę się zabrać teraz za ,,Losing Hope" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. napewno sięgnę po tą pozycję, bo Hopeless było wprost genialne. :)
    jestem ciekawa jak to wszystko wyglądało z punktu widzenia Holdera. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Hopeless Ci się spodobało, to Losing Hope tym bardziej! :)

      Usuń
  11. Mam przed sobą jeszcze pierwszą część :) ale wierzę, że kiedyś przeczytam i tą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Może kiedyś sięgnę po nią :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam obie pozycje prawie w tym samym czasie i wspominam je miło, cieszę się, że zaczęłam od Hopeless, bo Losing hope, jak sama piszesz wszystko zdradza... Ale polubiłam spojrzenie na opowieść Holdera, inna perspektywa wzbogaciła jeszcze historię. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, jego punkt widzenia naprawdę wiele zmienił w tej historii. :)

      Usuń
  14. Cieszę się, że tak wysoko oceniłaś książkę, ponieważ w lutym zakupiłam wszystkie książki CH i mam nadzieję, że wszystkie pokocham tak jak Hopeless

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie trzymam mocno kciuki, aby tak było! :)

      Usuń
  15. Też ostatnio recenzowałam "Losing Hope" i jak dla mnie jest o wiele lepsza od swojej pierwszej części. :) Nie mogę się doczekać aż przeczytam "Szukając kopciuszka" :) Bardzo polubiłam Daniela :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam Hopeless, który bardzo mi się podobał, dlatego noszę się z zamiarem poznania powyższej pozycji, chociaż przyznam, że mam obawy, czy opisywanie tej samej opowieści kolejny raz, nie okaże się totalną klapą. Chociaż twoja recenzja na szczęście pokazuje co innego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hopeless uwielbiam, atutaj zwlekam z lekturą ;) celowo, chcę osiągnąć lepszy efekt ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka