piątek, 13 marca 2015

Kot rozebrany na części pierwsze, czyli po prostu kot w stanie czystym.


Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Kot w stanie czystym
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 120

Koty to zwierzęta, które od zawsze wzbudzają w ludziach rozmaite, często skrajne emocje. Można je kochać lub nienawidzić. Ich przeciwnicy najczęściej twierdzą, że są one fałszywymi pchlarzami bez odrobiny wdzięczności do ich właściciela - natomiast zwolennicy kontrują, że należą one do niezwykle sprytnych kreaturek, które nie pozwolą sobą dyrygować nikomu, gdyż chodzą ścieżkami obranymi przez siebie, nikogo innego. Cokolwiek by o nich nie mówić - nikt nie zaprzeczy, że kot swój specyficzny charakterek ma. 

Może do tej pory nie było Wam to wiadome (ale od czego macie mnie!), że nie każdy przedstawiciel kotowatych stanowi kwintesencję cech swojego gatunku. Istnieją Prawdziwe koty i niePrawdziwe. Prawdziwy kot nie odpuści żadnej okazji, by napełnić swój żołądek, aczkolwiek nigdy nie zniży się do tego, by zjeść z miseczki oznaczonej DLA KOTA. Prawdziwego kota nie będziesz w stanie niczego nauczyć. Prawdziwy kot nie pozwoli, by cokolwiek się zmarnowało, a stół nie jest dla niego żadną przeszkodą. Posiadając kota dojdziesz szybko do innego wniosku: że to nie Ty posiadasz KOTA - to KOT posiada Ciebie.

Prawdziwe koty słyszą otwieranie drzwi lodówki dwa pomieszczenia dalej.  

Nigdy nie ukrywałam tego, że uwielbiam wszystko, co wyszło z nazwiskiem Pratchetta na okładce. Szczególnym rodzajem miłości obdarowałam mój Świat Dysku, który jest najlepszym dowodem na to, że można stworzyć długą serię, w której ciągle coś się dzieje i wciąż nie nudzi (liczy sobie ona czterdzieści tomów). Bardzo przeciętny natomiast jest cykl o Długiej Ziemi - może dlatego, że w duecie z innym autorem mało było czuć Pratchetta, a może dlatego, że science fiction to nie moja bajka? Nie planowałam na dzisiaj tej recenzji, w zasadzie wiedziałam, że kiedyś ją napiszę, ale sądziłam, że w nieco późniejszym czasie - ale wczorajszy dzień wszystko zmienił. Bo zapewne większość z Was wie, że Pratchett umarł. A ja tą recenzją chciałabym choć odrobinkę przekonać Was do niego i pokazać, jak świetny autor odszedł - i jak świetne książki nam zostawił. 

Nie mam zielonego pojęcia, czemu tak późno sięgnęłam po Kota w stanie czystym i jakim cudem uchował się przede mną tak długo czasu - dopiero stosunkowo niedawno dowiedziałam się, że Pratchett ma taką książkę na swoim koncie! Ale kiedy już miałam taką informację, to postanowiłam jak najszybciej móc ją dorwać, aby przekonać się, jaka ona jest. Sama jestem zapaloną kociarką, gdyż mam dwa przecudne wredne sierściuchy, więc i byłam ciekawa spojrzenia tego autora na te stworki. 

Natomiast koty są... no, kotami. Mniej więcej takiej samej wielkości, w różnych kolorach, niektóre tłuste, inne wychudzone, ale zawsze w wyraźny sposób kocie. Ponieważ jedyne czynności, do których wykazywały jakąkolwiek skłonność, polegały na chwytaniu różnych rzeczy i spaniu, nikt nie zadawał sobie trudu, żeby majstrować przy nich i przerabiać na coś innego. 

Książeczka nie należy do obszernych - co to, to nie. Liczy sobie sto dwadzieścia stron, które są zapełnione drukiem o dużej czcionce, a oprócz tego jest naprawdę mnogość rozmaitych rysunków, które zapełniają sporo miejsca. To dziełko nie ma żadnej fabuły - to nie jest żadna powieść, nowelka czy coś w tym rodzaju. Jest to po prostu taki zbiór rozmaitych prawd o kotach (i rzeczywiście niektóre są niepokojąco prawdziwe...), który został połączony w zgrabną i zabawną całość, którą czyta się błyskawicznie - jeden wieczorek i po książeczce!  

Cokolwiek by o niej nie mówić - spotkałam się już z opiniami, że wiele osób było zawiedzionych tą króciutką lekturką - dla mnie stanowiła naprawdę dobrą zabawę. Wypełniona humorem typowym dla tego autora, ciekawymi spostrzeżeniami i celnymi ripostami, uatrakcyjniona przez równie zabawne rysunki, może nie jest książką, która podbija serca, jednak jest to coś, co pozwala się choć troszkę rozerwać, rozluźnić, zrelaksować i pośmiać, nawet osobom, które wolą psiaki - szkoda jedynie, że nie ma więcej stron! 

Prawdziwe koty są surwiwalistami. Doprowadziły tę umiejętność do rangi sztuki. Jakie inne zwierzę może liczyć na karmienie nie dlatego, że jest pożyteczne, że pilnuje domu albo śpiewa, ale dlatego, że kiedy się je karmi, to wygląda na zadowolone? I mruczy. Mruczenie jest bardzo ważne. Mruczenie wygrywa za każdym razem (...). Mruczenie oznacza: "Postaraj się, żebym był zadowolony, to i ja się postaram, żebyś ty był zadowolony".

Moja ocena: 7-/10

15 komentarzy :

  1. Za kotami nie przepadam, ale Świat Dysku mam zamiar poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to polecam, polecam, polecam! :) Świat Dysku to chyba najlepsze, co na świecie istnieje. :D

      Usuń
  2. Z tego wynika, że mój kocur to prawdziwy kot. Jestem kociarą, więc książkę na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I moje kociaki też do tych Prawdziwych należą. :D

      Usuń
  3. Koty jak najbardziej lubię, więc i po ten tytuł się sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotów się chyba nie da nie lubić. :D

      Usuń
  4. Uwielbiam koty, więc to coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zachęcam, całość jest bardzo kotowata. :)

      Usuń
  5. Nie cierpię kotów, a już zwłaszcza w książkach :D ale z autorem chciałabym się zapoznać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym momencie moje serce zostało zdruzgotane... :< I biednych kotów też!

      Usuń
  6. Nie przepadam za twórczością autora, jednak uważam, że jest... że był on jednym z tych, którzy wprowadzili powiew świeżości do tego nudnego świata. Książkę może i przeczytam, zwłaszcza, że jestem kociarą, ale zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. JA jestem zwolennikiem kotów, sama posiadam dwa tłuściochy i wcale nie sądzę, że nie da się ich niczego nauczyć. Może moje sztuczek nie robią, ale są wychowane. Jednak jednocześnie się zgadzam, że one nie mają Pana tylko karmiciela ;) Pratchetta nic jeszcze nie czytałam, myślę, że od takiej pozycji mogłabym zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ją na oku, liczę, że niebawem uda mi się ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się ciekawie i śmiesznie przede wszystkim.

    Pozdrawiam :)

    Zapraszam do siebie
    http://cienwlasnychmysli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. O rany! Nie słyszałam o tej pozycji! A teraz muszę, no po prostu muszę ją mieć!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka