czwartek, 12 marca 2015

Inność - wyrok czy wyróżnienie?


Autor: Lisa Genova
Tytuł: Kochając syna
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 440 

Inność - czym dla nas jest to słowo i jakie ma znaczenie? Dla większości osób to stan, którego za wszelką cenę starają się unikać szerokim łukiem. Bo być innym to wyróżniać się, a tego nikt nie chce. Rzadko kiedy ktoś świadomie decyduje się na bycie innym, najczęściej jest to nieplanowane i niechciane zdarzenie - czasem można mu zaradzić, a czasem jest ono permanentne. Jak zrozumieć to, że to akurat na Ciebie padło takie brzemię a nie na kompletnie inną osobę? Dlaczego Ty, a nie ja? Ciężko jest się pogodzić z innością, nawet jeśli nie dotknęła ona danej osoby - bo sama jej obecność sprawia, że ma się jej dosyć i chce się schować w kącie, byle ludzie przestali patrzeć. 

Tak przez wiele lat czuła się Olivia. Posiadanie autystycznego dziecka nie było spełnieniem jej marzeń, a jednak nie mogła nic na to zaradzić. Potrzebowała wiele czasu i prób, by nauczyć się funkcjonować tak, by nie popaść w obłęd. I kiedy czuła, że jest na najlepszej drodze, wszystko zaczęło się sypać, a ona zaczęła się czuć prawdziwie samotna. Z drugiej strony jest Beth - mężatka z kilkunastoletnim stażem, trzema córkami i psem na koncie, mająca dużą rodzinę, w której nagle też coś przestaje współgrać i dochodzi do dysharmonii. Mimo, że jest ona otoczona wieloma osobami, to jednak również zaczyna czuć się osamotniona. Gdy myśli, że nie spotka jej już nic dobrego, na jej drodze staje chłopiec, który pasjonuje się w układaniu białych, okrągłych kamyczków z plaży... 

Uwielbiam czytanie książkowych strzałów, czyli historii, których nie planowałam, a jakimś zbiegiem okoliczności znajdujących się w moich rękach - czyli takich jak ta. Czasem przyciąga mnie interesująca i przykuwająca wzrok okładka, czasem autor, a czasem tytuł, który wywołuje różne skojarzenia. Kiedy w bibliotece zauważyłam na półce Kochając syna, zaczęłam się zastanawiać, o czym może to być powieść - myślałam, że coś w rodzaju kryminału. Gdy przeczytałam opis na tylnej okładce, dowiedziałam się, że porusza ona nieznany mi dotychczas temat w literaturze - autyzmu. A że jestem ciekawską osobą, która lubi poznawać to, co jeszcze nie zostało przez siebie odkryte - raz dwa trzy i książka wypożyczona. Raz dwa trzy i przeczytana. Raz dwa... i nie wiem, co mam o niej napisać. 

Tak jak właśnie napisałam chwilkę wcześniej, autyzm nie był mi wcześniej dobrze znany. Owszem, mam na ten temat jakieś szczątkowe informacje, jednak są one bardzo nieliczne. Zapoznając się z tą książką nie podejrzewałam, że życie z osobą mającą taki problem, może być aż tak ciężkie. Lecz co ciekawe, autyzm nie gra tutaj głównej roli. Jest niezwykle ważny, stanowi jeden z kluczowych wątków, aczkolwiek tak naprawdę tematem przewodnim jest miłość. Uczenie się jej. Poznawanie jej. Wyrażanie jej. Wydawać by się mogło, że kochać każdy umie. Jednak w niektórych sytuacjach kochać nie jest prosto, zwłaszcza, że to uczucie przynosi ze sobą wiele goryczy. 

Autorka kreuje dwie bohaterki - Olivię oraz Beth, i to dzięki nim poznajemy całą sytuację. I choć rozdziały raz obserwujemy z perspektywy Olivii, a raz z Beth, to tak naprawdę ciągle odnosiłam wrażenie, że to nie one tu są najważniejsze. Że cała ta książka należy nie do tych bohaterek, ale tego, który bezpośrednio w niej nie występuje, choć jest obecny na każdej stronie - do Anthony'ego. Poznawanie tego, co musiał przeżyć było naprawdę dużym wyzwaniem dla mnie i przyznaję, że nie obyło się bez chusteczek. Bo choć w jego historii nie dominował smutek, wręcz można było odnieść wrażenie, że jest tam wiele optymizmu, to jednak za każdym razem wilgotniały mi oczy. 

Zrozumienie Olivii przychodziło mi naprawdę różnie - momentami łatwo się z nią utożsamiałam, chwilami nie potrafiłam. Jakkolwiek by nie było, miałam dla niej wiele nieskłamanego, szczerego podziwu. Poświęciła swoje życie dla najbliższej jej istotki, która nigdy nie powiedziała jej, że ją kocha. Nigdy nie podeszła i nie objęła, nigdy nie zrobiła czegoś spontanicznie - za każdym razem musiało być wszystko ustalone. Teraz zwrócę się do osób, które mają już dzieci - wyobrażacie sobie, by być w takiej sytuacji? By pragnąć zainteresowania własnego dziecka, a nie móc go otrzymać? By nigdy nie otrzymać od niego spojrzenia prosto w oczy? By nie wypowiedziało do Was ani jednego słowa, a wszystko komunikowało krzykiem, piskiem lub rękami? 

Poznanie historii Anthony'ego paradoksalnie nie staje się możliwe dzięki Olivii, ale dzięki Beth. To także bohaterka, której jeden list zmienił całe dotychczasowe życie. Pragnęła stabilizacji i szczęścia, a dostała ból i cierpienie. Lecz słusznie kiedyś ktoś powiedział, że to ból rodzi największe dzieła, nie radość i szczęście - i tak też stało się w tym przypadku. Bo to dzięki temu, co musiała przejść Beth, mogła stać się świadkiem tego, co przeszedł w swym życiu Anthony i jakie ono było. 

Naprawdę, nie spodziewałam się aż tak poruszającej i wstrząsającej historii. Choć początkowo nic na to nie zapowiadało, to jednak z każdą mijającą kartką upewniałam się, że czytam coś niebanalnego i pięknego. To jedna z tych opowieści, które nie zapowiadają się wcale na tak wspaniałe. Dopiero z czasem człowiek odkrywa, że oto wkroczył w świat, który na zawsze odciśnie w nim jakąś swoją cząstkę. I choć to moje wkroczenie w ten świat nie było ani trochę zaplanowane, to jednak niezmiernie się cieszę, że mogłam. I ani trochę tego nie żałuję - bo móc poznać książkę Kochając syna to niepowtarzalny dar.


Moja ocena: 9/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska

27 komentarzy :

  1. Muszę przeczytać tę książkę! Po "Motylu" nabrałam ochoty na zapoznanie się z absolutnie wszystkim, co wyszło spod pióra L.Genovy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Motyla niedługo zacznę polowanie, na pewno! :)

      Usuń
  2. Na pewno sięgnę po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z pewnością kiedyś i ja przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę, takie historie poznawać warto. :)

      Usuń
  4. Bardzo ciężka tematyka. W liceum byłam wolontariuszką w Caritasie i też z takimi dzieciakami miałam styczność. Mam ochotę na tę książkę, jednak rzadko kiedy sięgam po takie powieści. Zobaczymy. Poczekam, aż będę miała ochotę na coś w tym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne ciężkie jest takie współpracowanie z osobami, z którymi kontakt jest utrudniony, jednak ta książka naprawdę mocno rozjaśnia i osoby takie jak ja, które w temacie autyzmu są prawie zielone, mogą wiele skorzystać i dowiedzieć się. Ale naprawdę polecam. :)

      Usuń
  5. czytałam Motyla ale jakoś nie porwałmnie ,że tak to napisze , może tym razem bedzie inaczej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, szkoda. Ja na Motyla mam właśnie wielką ochotę!

      Usuń
  6. Koniecznie muszę przeczytać, książka porusza ważny temat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie jest to temat, który warto poznać. :)

      Usuń
  7. Idealna niemalże :) tematyka, emocje... Będę mieć na uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że właśnie tak wydawalo mi się, że to może być książka dla Ciebie? :)

      Usuń
  8. Zawsze tak jest, że niby wiemy o jakiejś chorobie, lecz dopóki nie przeczytamy o tym jakiejś historii, która wstrząśnie naszą wyobraźnią, to tak naprawdę nic o niej nie będziemy wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - w ten sposób lepiej sobie uzmysławiamy, jaka naprawdę ona jest i co się z nią wiąże.

      Usuń
  9. Już od dawna mam wielką chęć na tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam jej zaspokojenie, naprawdę warto! :)

      Usuń
  10. Moja mama pracuje z takimi dziećmi i psychicznie zaczyna wysiadać. Książkę na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz, po przeczytaniu tej książki wiem, że z pewnością nie jest jej lekko i nie dziwię się.

      Usuń
  11. Ja raczej nie gustuję w tego rodzaju historiach, ale moja mama je uwielbia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nazwisko utrwaliło mi się w pamięci dzięki "Motylowi" i teraz mam w planach skrupulatnie nadrabiać zaległości w lekturze, także i na tę przyjdzie czas;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka