sobota, 21 marca 2015

Historia przeznaczonych, których przeznaczenie zrobiło w balona.


Autor: Holly Bourne
Tytuł: Przeznaczeni
Wydawnictwo: YA! 
Liczba stron: 325

Rzadko się zdarza, by ktoś do końca życia był z pierwszą osobą, z którą był w związku. Najczęściej jest tak, że trafiają się "po drodze" róże osoby - jedne znaczą niewiele, inne natomiast są obdarzane przez nas mocnym uczuciem. Gdy jednak pozna się tę wybraną osobę, od razu czuje się, że jest to coś innego - mocniejszego, prawdziwszego, bardziej dojrzałego i trwałego. Ma się wręcz wrażenie, jakby obecna była interwencja czegoś, co się nazywa przeznaczeniem. 

Jeśli miałoby się znaleźć kogoś, kto jest prawdziwym podręcznikowym przykładem przeciętniaka, nie trzeba by było długo szukać - kimś takim jak najbardziej jest Poppy Lawson. Ma siedemnaście lat, nie wygląda idealnie, nikomu na jej widok nie bije mocniej serce. Ma alergię na wszystko, co jest określane przez nią jako typowe i unika tego jak ognia. Gdy poznaje Noego, gitarzystę jednego z rozpoczynających karierę zespołów, czuje, że między nimi nic nie jest zwyczajne. Ich uczucie rozkwita z oszałamiającą siłą, lecz okazuje się, że ta miłość może doprowadzić do ogromnej tragedii na skalę światową. 

Od chwili wydania tej książki wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała się z nią zapoznać. Zapewne częściowo przez przepiękną okładkę, która naprawdę cieszy oczy, ale również przez wydawnictwo, do którego mam sporo zaufania. Gdy książka znalazła się w moich rękach, przez dość duży kawałek czasu nie zaczynałam jej lektury, tylko zastanawiałam się, jaką treść może kryć w sobie tak ślicznie wydana historia - czy nie będzie tu kolejnego przerostu formy nad treścią i najważniejsze - czy spodoba mi się, wywołując we mnie wiele pozytywnych odczuć? 

Już od pierwszych stron miałam wrażenie, że coś tu jest nie tak. Język, jakim posługiwała się Poppy - mamy tu bowiem do czynienia z bardzo popularną ostatnio narracją pierwszoosobową - nie czarował i zachwycał, a wywoływał u mnie raczej irytację. Wszystko było opisywane tak prosto, zwyczajnie, bez jakiegoś większego polotu. Momentami towarzyszyło mi silne uczucie, że autorka napisała to na siłę - niektóre dość spore fragmenty są napisane tak bezuczuciowo, jakby relacjonowała jedzenie płatków na śniadanie. Na szczęście były to tylko momenty - sporo też było całkiem ładnych i zgrabnych opisów. 

Co można powiedzieć o bohaterach? Chyba nic wielkiego - było takich setki przed nimi, będzie takich setki po nich. Poppy i Noe nie wyróżniali się niczym specjalnym. On to standardowo łamacz damskich serc o niesamowitym ciele i porażającej urodzie, do tego podbijający scenę gitarzysta, któremu nie może się nikt oprzeć, a on z tych wszystkich uwielbiających i śliniących się do niego panienek, wybiera tę najbardziej zwyczajną - czyli naszą Poppy. Oczywiście, Poppy jest zwyczajna i niezbyt ładna tylko w swoich oczach, bo Noe uważa ją za piękność i ósmy cud świata. Zakochują się w sobie w rekordowym tempie, w zasadzie chyba po dwóch czy trzech randkach. A później, gdy myślą, że dane jest im być razem do końca życia, okazuje się to nie takie proste.  

Żeby nie było aż tak cukierkowo i słodko, autorka wprowadziła nam wątek przeznaczenia. I spisku, gdzie wszystko jest wymierzone w naszą nieświadomą parkę, która przeżyje nie lada szok. Jak dla mnie był to naprawdę dobry i ciekawy pomysł, ale... brakowało mi tutaj czegoś. Nie wiem, może za mało wyjaśnione to dla mnie było, a może autorka nie do końca to wszystko dopracowała - w każdym razie czułam sporo niedosytu. Całą książkę uratowało zakończenie - w najmniejszym stopniu się go nie spodziewałam, a zakładałam o wiele bardziej banalne, przez co jestem wdzięczna autorce, że przynajmniej w ten sposób potrafiła się nieco wyróżnić. 

Ciężko mi dosyć ocenić tę książkę jednoznacznie. Nie było w niej nic takiego, co skradłoby mi serce ani sprawiło, że czytałabym z duszą na ramieniu. Nie kręciłam się niespokojnie na fotelu, nie kibicowałam bohaterom i nie przeżywałam większych emocji. W zasadzie to książka taka jak wiele innych - kolejna historia o miłości, bardzo typowej mimo staraniom Poppy, która jednak miała nietypowy finał. I to chyba tylko zakończenie ratuje tę książkę - dość mało autorów obecnie stawia na takie rozwiązania, woląc kończyć wszystko w bardziej miły sposób i tak, by nie rozzłościć fanów. 


Moja ocena: 6/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Okładkowe Love

11 komentarzy :

  1. Słyszałam o książce same superlatywy, no może poza takimi drobnostkami, ale i tak nie jestem zainteresowana :D

    OdpowiedzUsuń
  2. jakoś książka mnie nie intryguje.
    a przede wszystkim boję się po nią sięgnąć, bo wyczuwam tu tanie romansidło. :)
    tak czy siak, pewnie po nią nie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz widzę tę książkę :( Na szczęście z tego co wyczytałam to taki trochę przeciętniak > Nie mówię jej nie, ale czy przeczytam czas pokaże :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu chcę ją mieć! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wydaje się ciekawa, jednak ja mam pewne uprzedzenia co do ksiazek tego typu.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś miałam na książę chrapkę, ale skoro to tylko kolejna historia o miłości, to odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy wybieram książki o miłości, musi to być coś z efektem wow, ale widzę, że tutaj raczej go nie znajdę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam już o tej książce i jeśli będę miała okazję, to do niej zajrzę. Specjalnie szukać jej nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś mnie nie dziwi, że książka jest jaka jest. Niestety, wiele wydawnictw wydaje w tym momencie powieści, które mają się sprzedać, a nie takie, które są naprawdę dobre. A jakie najlepiej się sprzedają? Powieści dla młodzieży, które nie mają za wiele polotu. Będe omijać szerokim łukiem.
    PS. Okładka rzeczywiście jest śliczna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam ochotę na tę książkę, ale po kilku przeczytanych recenzjach jakoś mi przeszło;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak na młodziezówkę nie było tak źle, a mnie dodatkowo oczarowało zakończenie. taki sposób rozwiązania nie zdarza się często, biorąc pod uwagę fakt, że to powieśc jednotomowa. Tylko te Kucyki i Nerwobóle mnie irytowały ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka