niedziela, 8 marca 2015

Czy ktokolwiek ma prawo decydowania, kto ma prawo być matką, a kto nie?


Autor: Diane Chamberlain
Tytuł: W słusznej sprawie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 458

Z całą pewnością czas, gdy rządy w prawie całej Europie sprawowali naziści, nie przyniósł niczego dobrego, natomiast pozostawił po sobie wiele niechlubnych pamiątek dla pokoleń - jak chociażby II wojna światowa, holokaust, niemieckie obozy koncentracyjne... ale i kwestia eugeniki. Pewnie spora część z Was słyszała o doktorze Mengele, który przodował w niej i eksperymentach na ludzkości. Kult siły i stworzenie rasy panów stało się jednym z nadrzędnych celów Hitlera, oprócz zdobycia władzy nad światem. Wydawać by się mogło, że po skończeniu ery nazistowskiej pojęcie eugeniki umrze śmiercią naturalną, lecz tak się bynajmniej nie stało - panoszyła się ona jeszcze przez wiele długich lat.

Jane to świeżo upieczona żona lekarza, która podjęła pracę w opiece społecznej. Jest w niej wiele entuzjazmu, jednak szybko przekonuje się, że nie przypadło jej łatwe zajęcie. Jej podopieczni nie żyją w luksusach - ich warunki można określić jako tragiczne wręcz, dlatego większość z dziewcząt zostaje poddana sterylizacji, aby zmniejszyć ilość osób z niskim IQ czy wrodzonymi ułomnościami. Taki zabieg ma przejść Ivy, z czym nie może pogodzić się Jane, która mocno się z nią zżyła. Gdy piętnastolatka zachodzi w ciążę, wydaje się, że to koniec świata, ale prawdziwe problemy mają dopiero nadejść. 

Chyba wszystkim znana jest moja miłość do twórczości Jodi Picoult - przeczytałam sporo jej powieści, choć i tak wiele ich przede mną. Jest ona autorką, która nie boi się poruszać trudnych tematów, co bardzo sobie w niej cenię. Dowiedziałam się kiedyś, że podobna do niej jest Diane Chamberlain - również opisuje ciężkie i skrajne przypadki, które mogą w ludziach wzbudzać sporo kontrowersji. Zaciekawiło mnie to i wciąż planowałam spotkania z nią, które nie dochodziły do skutku. W końcu zawzięłam się i voila! Właśnie jestem po przeczytaniu jej pierwszej książki - z czystym sumieniem mówię, że zdecydowanie warto! 

Na początku kilka słów o budowie książki - mamy tutaj do czynienia z podziałem na rozdziały, z którym każdy jest prowadzony przez jedną z dwóch bohaterek - Ivy bądź Jane (w pojedynczych przypadkach przez trzecią). Narracja jest pierwszoosobowa, co pozwala w łatwy sposób wniknąć w osobowości postaci. Od razu nasuwają się spostrzeżenia co do różnic w sposobie wypowiedzi - rozdziały opowiadane przez Ivy są pisane prostym, potocznym i wiejskim językiem, w którym sporo jest naleciałości związanych z pochodzeniem dziewczyny, natomiast te z punktu widzenia Jane pokazują, że pochodzi ona z całkiem innego otoczenia.

Autorka stopniowo rozwija wszystkie wątki, powoli pokazując czytelnikom warunki, w jakich żyją obydwie bohaterki. Mamy okazję zobaczyć, w jakiej nędzy na co dzień musi żyć Ivy i jak ciężkie ma życie - wyobrażacie sobie życie bez elektryczności, bieżącej wody czy łazienki? Dziewczyna ma zaledwie piętnaście lat, lecz ma na głowie starszą babcię, która ma problemy ze zdrowiem, upośledzoną starszą siostrę i jej dwuletniego synka, który także wykazuje opóźnienia. Nie żali się jednak na swój los, lecz stara się przezwyciężać wszystkie trudności, jakie stają na jej drodze. 

Z drugiej strony mamy Jane, która powoli uczy się życia w elicie, do jakiej dołączyła przez mariaż z lekarzem. Nie potrafi żyć tak jak wszystkie inne żony podobnych mężczyzn do jej małżonka - nie dla niej jest tylko siedzenie w domu i udzielanie się w Lidze Pań, gdyż chce się realizować i móc pomagać innym, co nie jest postrzegane pozytywnie, a przez jej męża to coś hańbiącego. Do tego jest zestawiona wraz z innymi pracownicami społecznymi - ona jako ta, która nie potrafi się nagiąć do ich zasad, lecz jako jedyna, która ma serce i nie traktuje swych podopiecznych podmiotowo. 

W książce często jest podkreślane, że inne pracownice opieki społecznej uważają, że sterylizowanie ubogich osób mających gorsze warunki jest czymś innym niż za Hitlera. Uważają, że wykluczanie przypadku narodzin osób ułomnych to coś postępowego, co nie ma nic wspólnego z nazistowską propagandą, czy jednak słusznie? Zostaje też podkreślone to, jak wielka hipokryzja tkwi w społeczeństwie - sterylizacja dotyczy tylko osób niebywale biednych, a nie osób, które żyją tak, jak Jane. Dopuszcza się ona stwierdzenia, że sytuacja taka jak w przypadku Ivy nigdy nie zaistniałaby, gdyby chodziło o którąś z jej sąsiadek. 

Diane Chamberlain dotyka mocnego tematu i zadaje czytelnikowi jedno główne, ważne pytanie, które ciągle wypływa podczas czytania - czy ludziom można odbierać wybór co do rodzenia dzieci tylko dlatego, że mają gorszą sytuację, są młodzi lub mniej bystrzy? Bombarduje też czytelnika poprzez wzbudzanie wątpliwości i podawanie rozmaitych argumentów za i przeciw. Nie faworyzuje otwarcie żadnej ze stron, lecz stara się, by każdy sam mógł podjąć decyzję, czy eugenika jest słuszną drogą, a oprócz tego konfrontuje ze sobą dwie strony - własne sumienie i rozsądek z obowiązkiem. Po tej książce wiem, że to zdecydowanie nie ostatnia autorstwa Chamberlain, którą zamierzam poznać - mam nadzieję, że każda wzbudzi tyle emocji, co ta. 


Moja ocena: 8+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam Opasłe Tomiska 

28 komentarzy :

  1. Raczej nie zaczytuję się w takiej tematyce, ale ta powieść wydaje mi się być ważna. Powiedz mi, jak się ją czyta? Styl jest ciężki jak sam temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie porusza naprawdę ciekawy temat, przez co jest wciągająca. Styl nie jest ciężki - czyta się ją dobrze i nie ma człowiek takich momentów znudzenia. :)

      Usuń
  2. Strasznie bym chciała tę książkę przeczytać, w ogóle poznać tę Autorkę:) słyszałam porównania do Jodi Picoult, a Picoult cenię ponad wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam identyczną sytuację jak Ty, dlatego w końcu musiałam wręcz się za nią wziąć. Mówię Ci kochana, że warto! :)

      Usuń
  3. Diane Chamberlain pisze niesamowicie poruszające książki. "W słusznej sprawie" mam w planach i pewnie w niedalekiej przyszłości przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero pierwszą mam za sobą i jestem pewna, że nie ostatnią. :)

      Usuń
  4. Uwielbiam autorkę. Zresztą to chyba jedna z moich ulubionych zagranicznych współczesnych pisarek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czyli zyskała dobrą rekomendację. :)

      Usuń
  5. Książka raczej nie dla mnie. :) Nie przepadam za taką tematyką :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie wszyscy lubią to samo. :)

      Usuń
  6. Uff, to mnie uspokoiłaś, bo ja też na twórczość tej autorki skusiłam się pod wpływem porównań jej do Picoult. Ta książka stoi już u mnie na półce chyba z rok, muszę ja w końcu przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam, aż się za nią weźmiesz i zrecenzujesz, chętnie porównam nasze opinie! :)

      Usuń
  7. Mam tę książkę w planach. Każdy tak chwali twórczość autorki, że po prostu i ja musze ją poznać. Będę czekać na odpowiedni moment :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że czaisz się tak jak ja wcześniej. :D Ale polecam gorąco!

      Usuń
  8. Nie znam autorki, ale temat bardzo interesujący i ważny. Na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zachęcam, myślę, że może się spodobać. :)

      Usuń
  9. Mam tę autorkę w swoich najbliższych planach. A po przeczytaniu Twojej recenzji widzę, że naprawdę warto ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę w końcu poznać prozę tej autorki. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trzeba, aż mi żal, że sama tak późno to zrobiłam!

      Usuń
  11. I kolejna recenzja książki Chamberlain... ciągle sobie obiecuję, że też w końcu sięgnę, ale nic mi z tego nie wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że jesteś w podobnej sytuacji jak ja wcześniej. Trzymam kciuki, byś w końcu też ją poznała! :)

      Usuń
  12. Trudny temat, ale czasami lubię poczytać coś takiego. Zapamiętam sobie tą autorkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto sięgnąć po coś, co nie jest takie łatwe i wymaga zastanowienia. :)

      Usuń
  13. Nigdy dotąd nie spotkałam sie z takim tematem w książce, ale zaintrygowałaś mnie. Fakt jest trudny, ale czasem warto poznać coś poza łatwą literaturą.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram takie podejście, uważam, że czasami powinno się zmierzyć z czymś, co wymaga nieco więcej od czytelnika. :)

      Usuń
  14. Cenie ta autorkę, chętnie poznam ten tytuł, gdyz nie miałam jeszcze okazji.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka