piątek, 13 lutego 2015

Łatka "bestselleru" - wyznacznik wartości książki czy kilka nieznaczących literek?


Autor: George R. R. Martin
Tytuł: Gra o tron
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia. Tom I
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 844

Czytając książki, doświadczamy szeregu zjawisk, jak np. kac książkowy, deja vu czy przesyt. Sięgamy ciągle po ich jeden typ, aż w końcu czujemy, że wszystkie historie nam się mylą, zlewają i nie jesteśmy w stanie odróżnić jednej historii od drugiej. Nie pamiętamy, czy to Lucy zdradziła Michela, czy Michael Lucy; czasami ulatują nam z pamięci szczegóły, a czasami istotne dla przebiegu fabuły zdarzenia. W ostatnim czasie zaczęłam coś takiego odczuwać, dlatego uznałam, że na jakiś czas muszę sobie dać spokój z książkami New Adult i wszelakimi obyczajówkami, które na okrągło czytałam. Sięgnięcie po Trylogię Czarnego Maga było moim powrotem do fantastyki, przez co nabrałam ochoty na kolejne opowieści tego gatunku. Zdecydowałam się porwać na swojego rodzaju klasykę - sagę Martina, o której chyba wszyscy do tej pory słyszeli i czytali, tylko nie ja. O czym opowiada pierwsza opowieść z tego cyklu? 

Akcja toczy się w Zachodnich Krainach, które od północy są ogrodzone Murem - mało kto odważa się na przekroczenie go ze względu na krążące pogłoski o Innych, zamieszkujących te tereny. Od dziesięciu lat trwa tu lato - a ludzie mówią, że im dłuższe lato, tym dłuższa zima. Wszystkie znaki jednak pokazują, że ten stan ma ulec zmianie. Na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain zasiada król Robert - władca, któremu udało się pokonać poprzedniego, szalonego monarchę Aerysa Targaryena. Poprzedni król pozostawił jednak po sobie potomstwo, które nie zapomniało o swoich dziedzictwie, a możnowładcy w kraju również pokazują, że marzy im się przywdzianie korony - kto zwycięży grę o tron? 

Spoglądając na to opasłe tomiszcze, które przytachałam do domku z biblioteki, zaczęłam się zastanawiać najpierw nad tym, czy rzeczywiście jest to tak dobra historia, jak wiele osób utrzymuje. Etykietka bestsellera nie oznacza przecież, że książka będzie odkryciem roku - może się okazać największym nieporozumieniem. Najlepszym sposobem na przekonanie się, po której stronie się stoi, jest dowiedzenie się metodą empiryczną. Zasiadłam więc, przeczytałam stronę pierwszą, drugą... 

I ostatnią. No cóż, może nie w takiej kolejności, ale mogę Wam zaręczyć, że zaczynając czytać tę książkę, nie będziecie w stanie odłożyć jej zwyczajnie na półkę, by zająć się czymś innym. Ma ona w sobie specyficzny rodzaj magnetyzmu, który wręcz nakazuje Wam śledzić tę historię i nie odrywać się od niej ani na moment. Nieważne, że burczy Wam w brzuchu. Nieważne, że przed oczami macie malutki czarne plamki, a powieki mają ochotę opaść. Nieważne, że musicie jużteraznatychmiast iść do toalety. Nieważne nawet, że obok przypala Ci się naleśnik - nie jesteś w stanie przerwać. Ja nie byłam. 

Nie mogłam chyba trafić na lepszą książkę do poczytania. Ta od początku sprawiła, że nie byłam w stanie się od niej oderwać. Przyczyn tego było kilka. Pierwszą była naprawdę dobrze przemyślana i skonstruowana fabuła. Autor wiedział czego chciał, wiedział jak chce to przedstawić i konsekwentnie, krok po kroku, realizował swoje zamierzenia. Podczas czytania nie odczuwałam wrażenia, że coś jest przesadzone, naciągane, że Martin bawi się w wodolejstwo - te 844 strony są całkowicie, po krawędzie zapełnione solidną dawką dobrej literatury. 

Przyczyniają się do tego bohaterowie. Początkowo można mieć problem z rozeznaniem się, kto jest kim, ze względu na naprawdę imponującą plejadę osób, jednak im dalej jesteśmy, tym mniejsze są kłopoty. Zawsze byłam zła na autorów, gdy kreując opowiastki z dwójką czy trójką postaci, nie byli w stanie nadać im realizmu - Martin stworzył ich całe mnóstwo, a każda z nich jest niepowtarzalna i oryginalna. Każda ma w sobie to coś. I choć nie wszystkich jest się w stanie polubić, bo niektórym by się najchętniej ukręciło kark, to trzeba z czystym sumieniem przyznać, że autor dokonał nie lada sztuki, za co po raz kolejny ślę ukłon w jego kierunku. 

Jeśli miałabym powiedzieć, czy jest to powieść wielowątkowa, czy może jedno-, to miałabym z tym sporą zagwozdkę. Wydarzeń jest tu naprawdę wiele, jest też sporo rozmaitych niuansów do zapamiętania, jednak jest też motyw przewodni, wokół którego wszystko się skupia - walka o tron. Nie ma tu miejsca na sentymenty i zabawę, to wszystko się skończyło. Autor stara się jak najlepiej nakreślić dla czytelnika, jak brutalnymi prawami rządzi się natura. Historia pełna jest intryg, nie brakuje tu tajnych sojuszy, zdrad i oszustw - to tylko dodaje smaczku i zaostrza apetyt.

Kolejną ważną rzeczą w tej książce, na którą chcę zwrócić Waszą uwagę, jest symbolika. Tutaj każdy szczegół ma znaczenie i nie wziął się z kapelusza. Motta rodów, zwierzyna, legendy i podania ludowe - to wszystko się ze sobą łączy, nic nie odstaje. To także powieść znaków i oznak, które autor w subtelny sposób wprowadza - uważny czytelnik jednak z łatwością je odnajdzie i rozpozna.

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, czy autor mógł być w stanie wykreować lepszą historię od tej, którą miałam możliwość przeczytać. Stworzył prawdziwe dzieło, które z marszu zaczęłam uwielbiać. To według mnie sztandarowy przedstawiciel fantasy i jeśli kolejne tomy będą utrzymane choćby na tym samym poziomie, to z pewnością nie czeka mnie nuda. Autor wysoko postawił sobie poprzeczkę i mam nadzieję, że nie za wysoko, gdyż rozbudził mój apetyt. Teraz zabieram się za drugą część, a Wam radzę, byście nie zwlekali, jeśli jeszcze nie znacie tej historii, i jak najszybciej rozpoczęli z nią swoją przygodę. 


Moja ocena: 9/10

Książka bierze udział w wyzwaniu: 
Czytam Opasłe Tomiska

34 komentarze :

  1. Kolejna pozytywna recenzja. Wszyscy się zachwycają, więc muszę w końcu przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam z całego serca, uważam, że mogłaby Ci się spodobać! :)

      Usuń
  2. Chciałabym przeczytać :) ale ktoś mnie nastraszył cięzkim stylem i teraz się trochę obawiam ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie według mnie wcale nie był taki ciężki. Myślę, że dla kogoś, kto choć czasem ma do czynienia z fantastyką, nie będzie trudny do przełknięcia. :)

      Usuń
  3. Mam ją, ale ciagle się nie zabrałam jeszcze. Jak za większość książek, które mam... A tak się cieszyłam jak ją dostałam na zakończenie pracy w księgarni :D

    OdpowiedzUsuń
  4. czytałam teraz kończe Starcie Królów a potem ma zamiar obejrzeć serial :) , bo lubię najpierw czytać potem oglądać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem w trakcie "Starcia..." i także w przyszłości chcę zapoznać się z wersją ekranową, ciekawe jak wypadnie w moich oczach. :)

      Usuń
  5. Pokochałam po pierwszym tomie całą sagę, a dość długo i zacięcie się przed nią broniłam. Teraz czekam nie tylko na kolejny tom, jaki na kolejny sezon serialu. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też coś czuję, że wpisze się ona na listę moich ulubionych serii... :)

      Usuń
  6. Pierwszy dom jest naprawdę genialny, niestety ja utknęłam na drugiej części Uczty dla Wron i nie mogę się przebić dalej. :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Również przytachałam opasłe tomiszcze z biblioteki i na razie porwał mi je z przed oczu brat. I siedzi w swojej norze i czyta. A ja muszę czekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej będziesz miała przed lekturą jakąś opinię od niego na temat książki, a skoro czyta i czyta, to znaczy, że jest dobrze! :)

      Usuń
  8. Uwielbiam tą serię. Pamiętam tylko, że czwarty tom był trochę gorszy, ale to pewnie dlatego że nie było tam Daenerys.
    Teraz planuję sięgnąć po ,,Taniec ze smokami. Część drugą".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ja jeszcze na czwartym nie jestem, bo dopiero połowa drugiego, ale jest naprawdę świetny! :) A Daenerys w zasadzie póki co średnio lubię, więc nie przeszkadza mi się, że jest jej nie za wiele. :)

      Usuń
  9. Napiszę tylko jedno - REWELACJA :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że kiedyś się skuszę:) choć boję się, czy to na pewno moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można spróbować, a nuż się spodoba? :)

      Usuń
  11. Omijam szerokim łukiem ta książkę. Kiedyś zaczęłam czytać i po prostu... nie. To nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mnie zdziwiłaś. Według mnie to kawał dobrej literatury i szkoda, że Tobie się nie spodobała. No ale są różne gusta. :)

      Usuń
  12. A ja muszę przyznać, że się książką rozczarowałam. Oglądałam najpierw serial, który był niesamowity i zbyt wiele spodziewałam się po książce. Sama historia, którą wymyślił Martin jest niesamowita, tak sama jak ilość i różnorodność bohaterów. Jednak zawiodło mnie wykonanie. Nie za bardzo podoba mi się jego styl pisania, więc książki czytało mi się ciężko (mam już przeczytane wszystkie części). Nawet napisałam moją krótką opinię o każdym z tomów, więc jeśli ktoś będzie zainteresowany, to zapraszam do mnie na bloga.
    Pozdrawiam,
    Książkowe Wyzwania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkałam się gdzieś ze stwierdzeniem, że osoby, które zaczęły od serialu, nie za dobrze odbierają tę książkę, a inni, którzy zaczęli od sagi, są rozczarowani serialem. Może i coś w tym jest. Zaraz skoczę na Twojego bloga i sprawdzę, co jest na rzeczy. :)

      Usuń
  13. Na pewno przeczytam te sagę, ale dopiero na wakacjach. Mam teraz urwanie głowy, matura za niedługo, a przy takim dziele trzeba się skupić i poświęcić mu trochę czasu :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, może i słusznie - trzeba mieć czas, by w pełni się delektować. :)

      Usuń
  14. Ja pokochałam Grę o Tron jeszcze zanim do niej sięgnęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się teraz, jak to mozliwe, ale nie mogę wpaść na nic. :D

      Usuń
  15. Oj nie tylko Ty nie czytałaś, ja również wśród nieczytających "Gry o tron" się uchowałam ;-) Ale spokojnie, wszystko mam zamiar w swoim czasie nadrobić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Może dam radę przeczytać w wakacje bo teraz na pewno nie.. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nawet sobie sporządziłam listę książek na wakacje, by o żadnej nie zapomnieć. :D Choć pewnie przejdzie jeszcze milion modyfikacji. :D

      Usuń
  17. Pora się chyba w końcu zebrać w sobie i ściągnąć tę powieść z półki. Jestem coraz bardziej jej ciekawa. Zwłaszcza, że serial naprawdę mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczynając od serialu pewnie nie umiałabym już czytać książki. :)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka