czwartek, 29 stycznia 2015

W mieście pełnym magii... jak zachować swoją tożsamość?


Autor: Trudi Canavan
Tytuł: Gildia Magów
Cykl: Trylogia Czarnego Maga
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 520

Paranie się magią od wieków było dziedziną wzbudzającą wiele kontrowersji u ludzkości. W oddali osad wieśniaków znajdowały się chaty czarownic, ale nigdy blisko ich sadyb. Przybywali do nich, by poszukać u tych mądrych kobiet rady lub pomocy, ale bliższych więzi nie zadzierzgano. Były nieocenione w sytuacjach, gdy pojawiały się zarazy, ale później wszystkie ich umiejętności obracały się przeciwko nim - historia zna wiele przypadków, gdy były one ścigane i prześladowane, np. za czasów Henryka VIII czy działań słynnej inkwizycji. Nawet dziś są osoby, które chwalą się tym, że potrafią okiełznać nadprzyrodzone moce. Jedno zawsze było pewne - magia to sztuka dla nielicznych. 

Od wielu dziesięcioleci w Imardinie praktykowane były Czystki, polegające na oczyszczaniu miasta ze wszystkich bezdomnych, żebraków i pospólstwa. Takie działania nie spotykały się z akceptacją niższych warstw społeczeństwa, które celując w magów kamieniami, pokazywały swoje niezadowolenie. Nie byli jednak w stanie im zaszkodzić, gdyż ich cele były otoczone magicznymi osłonami, których zwykli śmiertelnicy nie byli w stanie przebić. Tym razem równie obojętnie podchodzili do ataku, gdy wydarzyło się coś niespodziewanego - ktoś pokonał rzutem ich osłonę, a więc dziki mag był na wolności! Sonea nigdy nie spodziewała się, ile problemów sobie przysporzy - poszukiwać zaczęła jej cała Gildia. Czy wyjdzie jej to na dobre? 

W ostatnim czasie (trwającym niepokojąco długo), najczęściej zdarzało mi się sięgać po rozmaitą literaturę, która była i jest kierowana głównie do młodzieży. Gdzieś zatraciłam ochotę na dreszczyk emocji, który zapewniały mi horrory czy kryminały. Bardzo rzadko sięgałam po literaturę podróżniczą czy coś ze światowej lub polskiej klasyki. Lecz najbardziej martwi mnie to, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz zetknęłam się z czystym, prawdziwym czytadłem z tak uwielbianej przeze mnie dawniej fantastyki. Od razu zachciałam to zmienić - przepytałam kilku znajomych i ... mam! Usłyszałam nazwisko autorki, którą zawsze chciałam wypróbować, a nie było okazji. Właśnie się nadarzyła. 

Dość sporo słyszałam też wcześniej o Canavan, dlatego miałam na nią całkiem duży apetyt - tym większy, że do tej pory nie miałam z nią do czynienia ani razu, a więc nie wiedziałam, czego się mogę spodziewać. Teraz, po przeczytaniu pierwszej części z jej trylogii mogę powiedzieć, że jestem całkiem usatysfakcjonowana. Choć mam kilka zastrzeżeń co do wykreowanej przez nią historii, to nie przeszkodziło mi to od razu zaopatrzyć się w drugi tom - tak rozbudziła moją ciekawość. 

Chyba najbardziej zabolał mnie fakt, że o ile drugoplanowe postaci (mimo niepoświęcenia im dużej uwagi) zostały nakreślone w sposób, który intrygował mnie i sprawił, że z częścią bohaterów zaczęłam sympatyzować, a z częścią nie, to główna bohaterka, czyli Sonea, wydawała się dosyć bezbarwna i chwilami bez wyrazu. NIby wydarzenia toczyły się wokół niej, niby była osią wszystkiego, a jednak chwilami nic na to nie wskazywało. Brakło mi też też choć odrobiny rozwinięcia innych wątków, które autorkach zdusiła w zarodku. I magii. Nieco paradoksalnie, bo sytuacja działa się wśród magów, a średnio ją tam można było wyczuć. 

To, czego nie można Canavan zarzucić, to starannie wykreowanej sytuacji panującej wewnątrz Gildii i dbałości o szczegóły. Czytelnik ma okazję poznać to środowisko w bardzo dokładny sposób. Trudi postarała się przedstawić wszystko tak, by nie namącić czytelnikowi w głowie nowymi informacjami. Wprowadzała je spokojnie i raczej dawkowała, niż bombardowała nimi, nie mieszała też niczym - przez co łatwo można było zrozumieć całą historię tworzoną przez nią. 

Akcja książki nie jest monotonna ani usypiająca. Pisarka zadbała o to, by czytelnik nie zanudził się podczas czytania i od początku z uwagą śledził rozgrywające się wydarzenia. Autorka stosowała zmienny tryb w opisywaniu - chwilami akcja naprawdę szybko posuwała się naprzód, a następnie stawała się na pewien okres statyczna, by za niedługo znowu przyspieszyć i przysporzyć nie tylko bohaterom, ale także czytelnikom wielu nowych emocji i rozterek. 

Muszę przyznać, że pierwsze spotkanie z Canavan przebiegło w ostatecznym rozrachunku pomyślnie. Może i nie stworzyła historii, która szybko powaliła mnie na kolana, ale jednak udało jej się napisać książkę naprawdę dobrą i wciągającą. Trudi nie pisze trudnym językiem, więc jeśli miałabym stwierdzić, dla kogo jest ta książka, to myślę, że odpowiednia będzie dla osób, które stawiają pierwsze kroki w literaturze fantastycznej - choć podejrzewam, że i wielu osobom obeznanym "w temacie" przypadnie do gustu. Teraz przede mną drugi tom - spoglądam na niego z nadzieją i liczę, że będzie jeszcze lepiej.


Moja ocena: 7-/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam opasłe tomiska

15 komentarzy :

  1. Kiedyś zaczęłam czytać, ale przerwałam. Z tego co pamiętam, książka trochę mnie nurzyła, ale chyba sięgnę po nią po raz drugi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Leży na mojej półce :) ciekawe kiedy się za nią zabiorę ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę już lata temu i średnio mi się podobała, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i bardzo mi się podobało. Tak się rozpędziłam, że przeczytałam trylogię Czarnego Maga i trylogie Zdrajcy. Świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. lubie ksiazki ktore sie lekko czyta ;)

    ps. a czy wyniki konkursu już były ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam całą trylogię, nawet niezła choć po przeczytaniu innych książek wypada już blado, to jednak wtedy też mi się podobała... chociaż tak jak piszesz uderza w tej książce kilka niedociągnięć.
    W sumie wszystko jeszcze przed Tobą, ten początek był jedynie taki trochę smętny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam inną książkę Trudi i spodobała mi się, choć nie było wielkiego zachwytu. Kiedyś z pewnością dokończę serię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o niej, ale nie ciągnie mnie za bardzo, więc raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cała trylogia grzecznie czeka na swoją kolej, ale podejrzewam, że zanim ją przeczytam minie spory kawałek czasu. Boję się jej :D

    OdpowiedzUsuń
  10. raczej podziękuję, aczkolwiek może kiedyś się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już dwie trylogie od Canavan stoją na półce i czekają na swój czas, mam nadzieje, że gdy wreszcie sięgnę po Gildię magów, to się nie rozczaruję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam całe wieki temu (miałam wtedy chyba 13 lat), ale moje wspomnienia związane z serią nie są najmilsze... Sama nie wiem, może nie byłam mentalnie nastawiona na takie książki, ale strasznie wymęczyłam się w trakcie czytania i nie udało mi się dobrnąć do trzeciego tomu, który miał być naprawdę rewelacyjny. Ale na półce stoi więc kiedyś pewnie go przeczytam. Może teraz moje odczucie będą inne? W końcu minęło już siedem lat ;-) Czas pokaże, ale chyba zawsze będę wolała Licię Troisi ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta książka od dawna zalega u mnie na półce, więc kiedyś na pewno ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie, to zdecydowanie nie dla mnie. Przyniosłam ją kiedyś z biblioteki i zaczęłam czytać chyba tylko po to, żeby sobie dobitnie uświadomić, że to nie mój styl... Nie umniejszam jej znaczenia, kunsztu, realizacji cecha gatunkowych - nie mi się wypowiadać, bo ja - niestety - nie umiem czytać takich książek...

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka