czwartek, 15 stycznia 2015

Czy w imię miłości można pokonać wszystkie przeciwności?


Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Pułapka uczuć
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 320
Moja ocena: 9/10

Chyba każdy chciałby, aby wszystko toczyło się po jego myśli. Bez jakichkolwiek najmniejszych przeszkód piętrzących się po drodze i problemów wyrastających znikąd jak grzyby po deszczu. By wszystko było dziecinnie proste i łatwe. Jednak tak niestety nie jest. Kolej życia jest taka, że prędzej czy później każdy doświadczy na swym szlaku wiele przeciwieństw i to od nas zależy, czy będziemy potrafili sobie z nimi poradzić. 

Layken nigdy nie sądziła, że jej życie może tak szybko ulec nieodwracalnym zmianom. Śmierć jej ojca staje się zarówno końcem pewnego działu w jej życiu, jak i początkiem innego. Już pierwszego dnia po przeprowadzce do nowego miasta dziewczyna poznaje świetnego chłopaka z sąsiedztwa, z którym dogaduje się tak dobrze, jak z nikim innym. Szybko jednak na jaw wychodzi fakt z życia Willa, którego żadne z nich nie przewidziało, a który przyczyni się do komplikacji ich życia na długie miesiące.

Colleen Hoover udało mi się poznać jako autorkę osławionego Hopeless. Choć początkowo się na to nie zapowiadało, to jednak ta książka wywołała u mnie falę różnych pozytywnych emocji i niezwykle miło ją wspominam. Już za niedługo czeka nas kontynuacja w postaci Losing Hope, tymczasem ja postanowiłam spróbować czegoś spod nazwiska autorki, lecz nie z tej serii. Mogę powiedzieć tylko, że zdecydowanie warto i po raz kolejny bić się w piersi, że tak późno sięgnęłam po tę historię!

Pułapka uczuć pod wieloma względami wydawała mi się całkiem podobna do Hopeless, jednocześnie czułam też, że to coś kompletnie odmiennego i oddzielnego, w moim odczuciu jest bardziej dojrzała i poważniejsza, być może skierowana do ciut starszych czytelniczek - choć nie znaczy to, że młodsze się w niej nie odnajdą, gdyż to powieść, która z pewnością trafi do wielu dziewczęcych serc. Autorce po raz kolejny udało się stworzyć coś niezwykłego, a co za tym stało? 

Z całą pewnością główna para bohaterów, czyli Lake i Will. Uwielbiam sposób, w jaki Colleen kreuje swoje postacie. Są takie zwyczajne i przyziemne, pełne wad i zalet; chwilami irytujące i drażniące swym zachowaniem ponad miarę, a za moment sprawiające że ma się je ochotę uściskać. Są takie... magiczne, choć magii nie ma tu ani szczypty. Ich związek również sprawiał, że chciałam ciągle o tym czytać i czytać - choć w zasadzie będąc uczciwym to związek oficjalnie nie mógł istnieć, to za ten nieoficjalny ich wielbiłam.

To, co również jest świetne w książkach pani Hoover to ich wielowymiarowość i wieloaspektowość. ie tworzy sztucznych i ckliwych historyjek skoncentrowanych na jednym dominującym wątku i kilku tworzonym na odczepkę, żeby było jakieś tam tło. Jeśli coś kreuje, to stara się to robić jak najlepiej - nie ma tu wątków ważnych i ważniejszych, gdyż każdy jest niezbędny dla przebiegu zdarzeń i nie wyobrażam sobie, by czegoś mogło zabraknąć - to nie byłaby już ta sama opowieść, a jakaś marna podróbka.

Bardzo ważny jest tutaj specyficzny klimat dający się odczuć czytelnikowi. Chwilami jest pełen szczęścia, epatujący wszechobecną radością, natomiast za moment robi się bardziej nastrojowo i mocniej odczuwalny jest romantyzm; kilka kartek dalej robi się cholernie przygnębiająco i smutno - łzy same płyną. Atmosfera zmienia się jak w kalejdoskopie, co tylko utrudnia jednoznaczną weryfikację jej, dlatego zdecydowałam się jej nie oceniać. Po prostu tego się nie da zrobić, to niewykonalne.

Po raz kolejny Colleen Hoover tworzy coś, co godzi czytelniczki prosto w ich serca i przysparza im całą gamę emocji. Wykreowała niesamowicie poruszającą opowieść, która mogła się przydarzyć każdemu człowiekowi w jakimkolwiek zakątku naszego globu - myślę, że to jeden ze składników, który złożył się na tak świetną historię. Historię o pięknej miłości, dla której nie istnieją żadne przeszkody - czy to prawne, choroba czy śmierć. 

13 komentarzy :

  1. koniecznie muszę mieć na półce tę pozycję, bardzo lubię twórczość Colleen Hoover

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę ją zdobyć :)
    bo Hopeless było nadzwyczaj genialne

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie również Hopeless zachwyciło , a tę książkę mam w planach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hopeless przede mną, więc nie wiem, czy styl autorki przypadnie mi do gustu, ale wiele osób, w tym Ty rozpływa się nad jej twórczością, więc mam nadzieję, że i mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przede mną jeszcze Hopless, więc tak jak moja poprzedniczka nie wiem, czy styl autorki do gustu mi przypadnie. Może. Jednak nie spotkałam złej recenzji książki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka bardzo mi się podobała , była znacznie lepsza od "Hopeless" .Mam teraz w planach inne książki autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem świeżo po przeczytaniu Hopeless i muszę powiedzieć, że z chęcią poznałabym resztę twórczości tej pani. Może nie jest to coś, co lubię najbardziej, jednak od czasu do czasu dobrze jest przeczytać coś innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najpierw zacznę od "Hopeless" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hopeless bardzo mi się podobało, więc po tę książkę obowiązkowo muszę sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam jakiś czas temu i książkę uważam za dobrą, ale nie wzbudziła we mnie żadnego większego zachwytu, jak to było z tobą. Pułapkę odebrałam tak jak hopeless, czyli umiarkowanie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. To ja mogę zacząć się bić w pierś, że jeszcze nie przeczytałam ,,Pułapki uczuć".

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam jeszcze Hopeless, więc chciałabym zacząć od tek książki. Niemniej widzę, że warto poznać książki tej autorki:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uśmiecham się od ucha do ucha widząc u Ciebie taką recenzję ;) uwielbiam Hoover i miło mi wiedząc, że Ty też się wkręciłaś ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka