wtorek, 6 stycznia 2015

Co kryje się w górskiej chatce?


Autor: Becca Fitzpatrick
Tytuł: Black Ice
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 400
Moja ocena: 7+/10

Miłość, miłość, miłość. Gdzie się nie obejrzeć, gdzie się nie odwrócić, gdzie nie zerknąć i nie spojrzeć - wszędzie można ją wyczuć. To uczucie jest chyba najbardziej pożądanym przez wszystkich stanem, wbrew słowom niektórych, którzy twierdzą, że odpowiada im bycie singlem. Bo to nigdy nie jest przyjemne. Można sobie wmawiać, że w takiej sytuacji odnosimy mnóstwo korzyści, dla przykładu: nie mamy zobowiązań, nie musimy się przed nikim tłumaczyć, możemy robić, co chcemy; prawda jest jednak inna: prędzej czy później ma się tego dość i poszukuje się osoby, z którą można spędzić życie. 

Jeszcze niedawno Britt była przekonana o tym, że odnalazła kogoś, dla kogo ma żyć. Był dla niej najważniejszy i najcudowniejszy na świecie, jednak przekonała się na własnej skórze, że w drugą stronę ta zależność nie zachodziła - Calvin ją opuścił. Dziewczyna musiała się jakoś pozbierać. W ramach tego zdecydowała się wraz z przyjaciółką pojechać w góry, jednak był haczyk - musiały jechać z przyzwoitką, którą był nikt inny jak Calvin, będący bratem przyjaciółki. Plany dziewcząt biorą jednak w łeb, gdy zamieć śnieżna zmusza je do poszukania schronienia w lesie. Od teraz znajdują się w niebezpieczeństwie, gdyż szybko okazuje się, że dwóch przystojnych panów nie ma planów pokojowych. 

Dość często mam chwile, gdy nie mam ochoty na ambitną, poważną literaturę. Uwielbiam sięganie po książki skierowane do młodzieży - ich lekkość i momentami odmóżdżanie mnie. O pani Fitzpatrick słyszałam dawniej za sprawą jej głośnej serii Szeptem, która jednak do tej pory mnie nie kusiła. Gdy na rynek wyszła kolejna książka, tym razem nie mająca nic wspólnego z owym cyklem, stwierdziłam - czemu nie? Będąc uczciwą powiem, że głównie skusiła mnie okładka, która stanowi bardzo kuszący widok. Czy mogę więc powiedzieć, że otrzymałam to, czego chciałam? 

Już od samego początku przekonałam się, że i tak, i nie. Sam początek nie wskazywał na to, że powieść będzie dla młodzieży. Zaczęło się groźnie, a atmosfera, którą wykreowała autorka była gęsta i mogę powiedzieć, że osaczająca (nie wiem, czy takie określenie pasuje, ale ja tak się czułam). Zastanawiałam się, czy na pewno sięgnęłam po dobrą książkę, gdyż początek był jak z niezłego kryminału, a nie młodzieżówki. Szybko jednak przekonałam się, że to zdecydowanie książka dla nastolatek. 

Akcja nagle przestała mieć cokolwiek wspólnego z prologiem, a na scenie pojawiła się Britt. Kurczaki, ile razy ja zmieniałam na jej zdanie temat! Chwilami uwielbiałam ją za jej odwagę, nieustraszoność i upór, a za chwilę miałam ochotę zamknąć książkę, przewinąć ją na sam początek i zacząć zamazywać na każdej stronie jej imiona (powstrzymały mnie dwie rzeczy: nie bazgrzę po książkach; książka niestety nie należała do mnie). A wszystko przez to, że miała drażniący zwyczaj ciągłego wspominania Calvina! Gdyby Calvin tu był... Gdy Calvin się zjawi to... I tak ciągle! Na koniec jednak uznałam ją za dobrą bohaterkę dla młodzieży, nieco postrzeloną, ale jednak sympatyczną. 

Uwielbiam ten klimat, który udało się stworzyć autorce. Zaczynając czytać, nie spodziewałam się, że tak dobrze odnajdę się w scenerii wytworzonej przez pisarkę. Ciągle miałam wrażenie, że jestem w górach, gdzieś obok rozgrywających się wydarzeń i mam możliwość obserwowania tego, co pani Fitzpatrick serwuje swoim czytelniczkom. Wszystko było takie chłodne, zimne, nieprzystępne... Nie było uczucia, że coś jest fałszywe, jak dla mnie w tym przypadku autorka spisała się na piątkę! 

W tej powieści czytelnik odnajdzie wszystko, bowiem Black Ice szczodrze wynagradza osoby czytające tę książkę - mamy tu i złamane serca, i wątek romantyczny, i elementy thrillera, i nieco komedii. Idealne połączenie na zimowy wieczór - choć można czytać ją w inną porę roku, ja zalecam tę najzimniejszą, gdyż pozwoli prawdziwie rozkoszować się atmosferą historii. I choć momentami naiwna i nieco banalna, tak jednak urzekająca.  


Książka bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love i Czytam Opasłe Tomiska.

24 komentarze :

  1. Szeptem czytałam dwa tomy, po kolejne zamiar mam sięgnąć i owszem, ale czasu niestety brak. Blac Ice wygląda obiecująco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym ją przeczytała <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę w planach, mam nadzieję, że nie aż tak odległych :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam na nią coraz większą ochotę! Ogólnie zauważyłam, że Otwarte wydaje coraz więcej książek w moim stylu

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tą książką mam pewien problem - raz mam wielką ochotę ją przeczytać, raz mniejszą i to się zmienia jak w kalejdoskopie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Szeptem" mi się nie podobało, ale "Black Ice" dam szansę. Zwłaszcza że wszyscy ją tak zachwalają ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obojętnie co by lubię nie pisali, ja Black Ice muszę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam kilka negatywnych opinii, ale Twoja recenzja upewniła mnie w tym, że warto dać szansę tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wpadła mi w oko ta książka. Jednak byłam zawiedziona pierwszą częścią serii Szeptem. że nie sięgnęłam po kolejne. Może tej książce dam szansę, choć boję się bo czytałam sporo niezbyt pochlebnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem, jak to się stało, że jeszcze nie czytałam żadnej recenzji "Black Ice", tym bardziej, że książka już od początku jej wydania zwróciła moją uwagę. Cieszę się więc, że moje przeczucia nie zawiodły i książka okazała się być wartą przeczytania. Zdecydowanie mieć muszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię autorkę i nam wielką ochotę na tą książkę, tak więc niedługo pewnie pojawi się na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jako nastolatka kochałam Szeptem, jednak mimo, że kupiłam wszystkie tomy utkwiłam na drugim. Teraz dokładnie nie pamiętam o co tam chodziło i mam ambitne postanowienie, by przeczytać tą serię od początku do końca jeszcze raz. Nie wiem czy to przeżyję, bo nie mam już tyle lat co wtedy gdy zaczynałam swoją przygodę z cyklem, ale podobnie jak Ty także lubię czasem sięgnąć po coś lekkiego. Czytając recenzję widzę wyraźnie, że Britt będzie identyczną bohaterką co Nora z Szeptem, jeśli Becca nie zniszczy mnie doszczętnie poprzednią serią pewnie kiedyś z czasem sięgnę też po Black Ice, ale na pewno nie wcześniej ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam inne książki Becci Fitzpatrick i nie byłam nimi zachwycona. Może z tą będzie inaczej. Przynajmniej taką mam nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam Black Ice w planach. Co prawda poprzednia seria autorki, Szeptem, mnie nie zachwyciło, jednak ze względu na odmienną tematykę chcę dać jej kolejną szansę. A nuż mnie zaskoczy? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie pomyślałabym, że to może być tak fajna książka. A że o miłości czytać lubię, więc dopisuję sobie ten tytuł do listy!

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam tę książkę. Ogromnie mi się spodobała i teraz szukam czegoś innego w podobnych klimatach.

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja czytałam też kiepskie opinie i sama nie wiem :]

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam książki, które budzą taki dysonans, z jednej strony są wciągające a z drugiej banalne... Na tę też zwróciłam uwagę głównie z powodu okładki, bo pani Fitzpatrick lekko mnie znużyła cyklem Szeptem.
    Tę przeczytam bardzo chętnie, kupię sobie w nagrodę za przeczytane zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakoś nie mam na nią parcia, ale jeśli nadarzy się okazja to chętnie ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetna książka :) Lekka i przyjemna, a do tego z klimatem.

    OdpowiedzUsuń
  21. znalazłam chwilę żeby wreszcie zaktualizować Okładkowe Love i nie mogłam się oprzeć by nie pozostawić tutaj komentarza :) widziałam już wcześniej Twoje zgłoszenie w mailu, w powiadomieniu o komentarzu ;) ciekawa byłam czemu jest Twoim Love, ale to fakt, nasza okładka jest taaaka charyzmatyczna w tym przypadku i chyba nawet lepsza niż ta z USA ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. O, a ja powiem tak: jak dla mnie to właśnie Szeptem było rozczarowaniem, bo zaczęłam od Black Ice. I nie żałuję, bo to jedna z lepszych książek młodzieżowych, jakie czytałam. Właściwie "połknęłam" ją w jeden dzień. I rzeczywiście, prolog może zmylić, a bohaterkę ma się ochotę dźgnąć długopisem, za wspominanie o Calvinie. Ale mimo to lubiłam Britt. Za to jej "przyjaciółka" mnie denerwowała i irytowała każdym swoim słowem czy ruchem.
    Uważam, że ta książka to kawał dobrej roboty, a nawet bardzo dobrej - w przeciwieństwie do niedopracowanego Szeptem. Black Ice było dopracowane w każdym szczególe, nawet najmniejszym. Jak puzzle - wszystko miało swoje miejsce i było elementem jednej, wielkiej układanki. ;)
    Piękna recenzja, bardzo przypadła mi do gustu. ;)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie: recenzje-koneko.blogspot.com.

    Pozdrawiam, Koneko

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka