poniedziałek, 22 grudnia 2014

Czy możliwe jest odnalezienie ukochanej po rozłące trwającej kilkaset lat?

Autor: Ann Brashares
Tytuł: Nigdy i na zawsze
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 352
Moja ocena: 8/10

Wielokrotnie spotykamy się z różnymi stwierdzeniami na temat tego najbardziej poszukiwanego uczucia, jakim jest miłość. Dla niektórych to coś, bez czego nie wyobrażają sobie dalszego życia - według nich nie ma możliwości istnienia bez wzajemnego obdarowywania się uczuciami, taka egzystencja byłaby niepełna i zwyczajna pusta. Dla innych miłość jest jak powietrze - niby wszyscy wiedzą, że istnieje, ale jej nie dostrzegają. Dla kolejnych mogłaby nie istnieć. Lecz pojawia się też teoria, która skrywa w sobie wiele tajemniczości i piękna - prawdziwa miłość nie zna żadnych, ale to żadnych granic. 

Zawsze istniał podział na ludzi zwyczajnych i niezwykłych. Szlachta i chłopi, burżuazja i proletariat, miliarderzy i bezdomni - to jedne z wielu przykładów. Istnieje też  garstka ludzi takich jak Daniel. Pozornie podobnych do innych, lecz naprawdę całkiem odmiennych. Otrzymał on dar, który pozwala mu na zapamiętywanie losów swoich poprzednich wcieleń. Wiele setek lat temu poznał Sophię, z którą splotły się jego losy, lecz przeznaczenie nie pozwoliło im na wspólną przyszłość. Teraz, gdy minęło ponad tysiąc lat od tamtych wydarzeń, Daniel nadal nie ustaje w wysiłkach, by odnaleźć tę dziewczynę w innym wcieleniu i udowodnić jej, że zapisane im jest być razem na zawsze. 

O ile wcześniej bardzo rzadko sięgałam po książki, które poruszają motyw podróży w czasie w ten czy inny sposób, tak ostatnio jest to kolejna książka, którą przeczytałam, a ten wątek odgrywa główną rolę. Nie jestem pewna, co sprawiało, że zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę - czy rekomendacja mojej znajomej, czy widok jej prześlicznej według mnie okładki - grunt, że oczy mi się zaświeciły i uznałam, że warto spróbować - być może odkryję coś, co zapewni mi przyjemną lekturę podczas tych pierwszych zimowych dni. Czy taka była ta książka? 

Nigdy i na zawsze zaczęło się dosyć specyficznie, ponieważ autorka szybko wyjawiła nam wiele kluczowych spraw - ja natomiast byłam przekonana, że rozegra to w całkiem inny sposób i prawie że byłam zdania, że przez takie posunięcie zepsuła czytelnikowi całą przyjemność z odkrywania tajemnic z czytania. Prawie że. Bo stopniowo zagłębiając się w lekturę, zrozumiałam, że wizja autorki jest całkiem inna niż ta moja, a co najważniejsze - spodobała mi się i sprawiła, że coraz chętniej zanurzałam się w rzeczywistość kreowaną przez nią, starając się przewidzieć to, jak potoczą się kolejne wydarzenia. 

Akcja snuje się dwutorowo - z jednej strony mamy narrację pierwszoosobową, z punktu widzenia Daniela, który stopniowo pozwala nam przeniknąć przez fasady jego ponadprzeciętnego daru. Dzięki temu nie tylko mamy okazję od podstaw zobaczyć, jak przebiegało niezwykle długie życie chłopaka, ale i to, jak ukształtował się jego charakter - poszukiwanie jednej osoby przez wiele stuleci nie jest prostą sprawą. Udowadnia w ten sposób, że nie brak mu determinacji, zawziętości i uporu. Jest przygotowany na trudności i nie obawia się ich, ponieważ chce odnaleźć tę, która dawniej skradła jego serce. Takie zachowania z jego strony sprawiają, że i powolutku, kawałek po kawałeczku, zaczął skradać też moje serce. 

Z drugiej strony autorka pokazuje nam wydarzenia nie z punktu widzenia głównej bohaterki, ale trzecioosobowego narratora. Nie cofa się on w przeszłość ani nie wybiega w przyszłość - skupia się na tym, co dzieje się w tym momencie, tu i teraz. Towarzyszy głównej bohaterce i pozwala nam poznać jej uczucia - czasami jak dla mnie jej zachowania były zbyt irracjonalne i niemożliwe. Uważała, że kocha Daniela, choć nie zamieniła z nim jeszcze ani słowa - czy naprawdę można wtedy mówić o miłości? Czym innym byłby moment poznania go, czym innym natomiast słowa, które dla mnie wydawały się nieco dziwne wtedy. O wiele łatwiej szło mi zrozumienie Daniela niż jego wybranki. 

Podsumowując wszystkie moje przemyślenia na temat tej książki, mogę uznać, że jest to naprawdę urocza historia o miłości, której nie są straszne jakiekolwiek przeszkody. To, co wydaje się niemożliwe i nie do pokonania, może zostać przezwyciężone dzięki sile nadzwyczajnego uczucia, jakie przed wiekami połączyło dwójkę ludzi. To także opowieść o determinacji i niepoddawaniu się, ustawicznym dążeniu do celów i realizacji ich. Nie brak tu wiary we własne możliwości, ale i momentów zwątpień i wahań - czyli jest pełna realizmu mimo swej fantastycznej natury. W końcu nic nie jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka.


Okładka bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love - to była miłość od pierwszego wejrzenia, a niektórzy uważają, że takowa nie istnieje! 

13 komentarzy :

  1. Wydaje mi się, że to coś dla mnie ;) sama okładka przyciąga wzrok! Historia całkiem miła, choc pewnie nie porywająca, ale jednak ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta historia zrobiłaby na mnie ogromne wrażenie, gdyby nie zakończenie, które bardzo mnie rozczarowało... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od jakiegoś czasu mam te książkę na liście 'do przeczytania'. Jak tylko gdzieś dorwę to biorę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawi mnie ta książka- podejściem do tematu miłości, narracją, poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zainteresowana tą książką, jednak okropnie trudno ją znaleźć :( W bibliotece nie ma, w księgarniach internetowych również, zwykłe też odpadają :( Pozostaje jedynie jakaś wymiana :)
    A okładka jest cudowna <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O miłości raczej nie czytam książek, ale myślę, że ta pozycja mogłaby trochę odmienić mój pogląd na ten gatunek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Według mnie też okładka tej książki jest piękna. Nie przepadam za książkami wyłącznie o miłości, ale mogę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę koniecznie zapisać ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tę książkę już jakiś czas temu, ale pamiętam ją do tej pory:) robi wrażenie, choć momentami jest trochę nudnawa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Aktualizuję Okładkowe Love :)
    moja miłość do tej książki rozpoczęła sie właśnie od okładki :) później szukałam informacjji na jej temat, i się okazało, że nie ejst nigdzie dostępna... a jej ceny na allegro osiągają krytyczne wartości :) później, jakos przypadkiem udało mi się ja nabyć za 10zł co jest niemałym sukcesem, jednak wciąż leży nieczytana :) Twoja recenzja przypomniała mi o niej i o mojej fascynacji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm, myślę, że zdobędę tę książkę. Lubię podobne klimaty, nadmiar miłości też mi nie przeszkadza, a tak jak wspomniała Ami, okładka jest cudna ;)
    PS. Wybacz, że tak długo mnie u Ciebie nie było...

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka