sobota, 20 grudnia 2014

Czy dobry początek jest gwarancją takiegoż końca?


Autor: David Nicholls
Tytuł: Dobry początek
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 496
Moja ocena: 6/10 

Młodość to czas, gdy przeżywamy mnóstwo niezapomnianych historii - takich, których za kilka lat będziemy się wstydzić i z niechęcią wspominać wraz z krwistym rumieńcem na twarzy, ale i takich, które będziemy z lubością pielęgnować i przyjemnością do nich wracać. Pojawią się też takie, które zostaną zamknięte w sercu kłódką, a klucz wyrzucimy, szybciutko za to przylepimy nalepkę "NIE WRACAĆ, NIE WSPOMINAĆ, NIE MYŚLEĆ, ZAPOMNIEĆ", napisaną wytłuszczonym drukiem. Po kolejnych latach część wspomnień wyblaknie, cześć pozostanie żywych - bo składamy się z paradoksów. Widzimy, że coś nie ma szans powodzenia, ale jednak jest w nas nadzieja, że to się może udać - mamy prawo do błędów, gdyż to dzięki nim uczymy się odkrywania prawdy o ludziach. 

Brian dopiero rozpoczął studia, ale już może się pochwalić tym, że udało mu się poznać osobę, w której się zakochał. Alice to piękność, której on chce zaimponować - od dziecka marzył o udziale w popularnym programie telewizyjnym, a gdy ma okazję realizacji tego przedsięwzięcia, nie namyśla się długo. Nie przewiduje jedynie tego, że jak zwykle przeszkodzi mu jego wrodzony pech. Choć wszystko ma pozytywny początek i młody mężczyzna jest pełen ufności w swoje możliwości podbicia serca ukochanej, tak później przekonuje się, że życie pisze nieprawdopodobne scenariusze, a dobre rozpoczęcie nie jest gwarancją równie udanego końca. 

Coś ciężki dla mnie jest ten miesiąc. Zauważyłam, że na prawie każdej życiowej płaszczyźnie dopadło mnie nagle niespotykane dotychczas zmęczenie. Najchętniej cały dzień przeleżałabym w łóżku, kompletnie nic nie robiąc. Nawet na książki nie mam zbytniej ochoty, co jest zdecydowanie dziwne. Może to wina zbliżającego się końca roku? Nie mam pojęcia. Ale każdy koniec jest początkiem czegoś innego - warto sprawić, by to "coś innego" zaczęło się pozytywnie, dlatego właśnie z taką myślą sięgnęłam po Dobry początek. Było warto? 

Każda książka ma swój niepowtarzalny klimat i atmosferę. Ma w sobie coś charakterystycznego, co sprawia, że odróżnia się od innych - jedne mniej, dlatego nie wyróżniają się spośród innego, drugie mniej, przez co są postrzegane przez nas jako perełki. Czytając, często zastanawiam się, jak można daną książkę i jej charakter określić - za każdym razem na myśl przychodziło mi do samo, przymiotnik filmowa. Pochłaniając kolejne strony, miałam wrażenie, że powieść Nichollsa idealnie sprawdziłaby się na ekranie - taka lekka komedia, wywołująca sporo śmiechu i w trakcie oglądania wywołująca pozytywne wrażenie, jednak po seansie sprawiająca, że tak naprawdę wahamy się, czy do końca nam się spodobała. 

Tak było i w przypadku tej - podczas chwil spędzonych z książką niejednokrotnie byłam rozbawiona sytuacjami z Brianem - jego dwojeniem się i trojeniem, by Alice odwzajemniła jego uczucia, jego walkami z trądzikiem, futonem i sprzeczkami z Rebeccą. Samą książkę czytało się mimo jej dosyć sporej objętości naprawdę szybko, dlatego łatwo się z nią uporałam - była pisana lekkim i przystępnym językiem, pełnym ironii, co początkowo mi się podobało, jednak analizując sobie tę książkę na spokojnie, dostrzegłam, że ma też kilka mankamentów. 

Zastanawiając się nad osobowością głównego bohatera, zirytowało mnie, że był tak naiwny i łatwowierny. Chyba każdy zna takie osoby, które są jak szczeniaki - kopnie je się, ale one nadal podbiegają, merdając ogonkiem i oczekując pieszczot, co dla mnie jest niezrozumiałe w przypadku Briana, gdyż był inteligentnym facetem. Do tego drzazgą mi stał się schemat jego życia i tego, jak małe zaczął mieć aspiracje - czy obecnie dla ludzi rzeczywiście głównymi wyznacznikami szczęścia jest brylowanie w towarzystwie, ciągłe picie i seks? Nie ma miejsca na nic innego? Na jakieś wartości, które pozwolą się rozwijać? 

To książka, którą mogę określić jako wywołującą we mnie rozterki. Niby zabawna, niby wesoła i pełna humoru, jednak ten humor nie do końca mi później odpowiadał, a zaczęłam mieć wrażenie, że jest dość wymuszony. Autor wykreował ciekawą sytuację, którą ktoś z łatwością mógłby przenieść na ekrany kinowe - książka ta została przeze mnie odebrana jako pisana właśnie w tym celu, przez co nie jestem pewna, czy to dobrze, czy niekoniecznie. Nie wydaje mi się, by miała nas czegoś uczyć, nakazywać wyciągać wnioski i refleksje. To nie ten typ literatury. Dobry początek ma nas bawić lekkim, niewymagającym humorem, pozwalać nabijać się z wpadek Briana i pokazać, że w życiu nie ma pewników, jest za to mnóstwo niewiadomych do odkrycia. 

28 komentarzy :

  1. Sama nie wiem - ta książka wydaje się takim przeciętnym czytadłem.Na razie na pewno jej nie przeczytam, ale gdyby jakimś cudem ta powieść trafiła w moje ręce, pewnie bym po nią sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest przeciętne czytadło - nic wybitnego w niej nie ma, ale nie jest też zła. :)

      Usuń
  2. Takie książki, jakoś nazbyt mnie nie interesują, sam zamysł może i ma potencjał, ale, że główny bohater jest tak łatwowierny, to chyba raczej nie będę jej poszukiwać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę obawiałam się użyć pewnego określenia na niego, ale momentami to dla mnie był taki trochę no ciapowaty. :D

      Usuń
  3. Nie będę szukać tego tytułu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach tę książkę, bowiem jej fabuła trafia w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam aż przeczytasz, jestem ciekawa jak ją odbierzesz. :)

      Usuń
  5. Chętnie przeczytałabym i obejrzałabym(jeżeli ktoś pokusi się na jej zekranizowanie). Każdy ma cięższe dni nie trzeba się tym przejmować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ekranizacja jest całkiem prawdopodobną opcją - film chętnie bym obejrzała, myślę, że byłby lepszy niż książka. :)

      Usuń
  6. Jakoś ta książka nie za bardzo mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się - podejrzewam, że gdyby nie stała u mnie na półce, to też bym po nią nie sięgnęła. :)

      Usuń
  7. Mimo wszystko i tak sięgnęłabym po coś tak lekkiego na święta. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na święta preferuję coś typowo świątecznego, dlatego koniecznie sięgnę po Wiedźmikołaja (polecam!)

      Usuń
  8. Rzadko sięgam po książki o takiej tematyce i tym razem chyba też podziękuję. Choć czytałam "Dublera" tego autora i to była całkiem fajna książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a o Dublerze nawet nie słyszałam, zaciekawił mnie natomiast "Jeden dzień". :)

      Usuń
  9. O kurczę, znam podobnie wyglądającą parę jak ta z okładki ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki opis zwykłego życia, ale czasem i takie książki fajnie jest przeczytać. Irytujący i łatwowierny główny bohater trochę zniechęca, ale skoro dobrze się przy niej bawiłaś, szkoda tylko, że humor z czasem traci... ;)

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzę z podobnego założenia, czasami warto sięgnąć po coś, czego zazwyczaj się nie czyta, choćby dla urozmaicenia.
      I również pozdrawiam!:)

      Usuń
  11. Podobne mam odczucia. Miało być zabawne i lekkie aa bardzo długo ją czytałam. Każdy rozdział był dla mnie katorgą. Nie jestem zadowolona z tej książki i na pewno nie przeczytam jej po raz drugi. Dla mnie 4/10 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej też do niej nie wrócę. :) Ja oceniłam nieco wyżej, bo jednak czasami podobały mi się w niej przedstawione rozwiązania, choć nie na tyle, bym ją polubiła. :)

      Usuń
  12. Ja też najchętniej przeleżałabym cały dzień w łóżku. Co do książki, to raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W taką pogodę łóżko jest naprawdę kuszącą opcją. :)

      Usuń
  13. za dużo tej miłości. :)
    trzeba odetchnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie, gdy się na okrągło czyta o tym książki - też czasem potrzebuję odskoczni. :)

      Usuń
  14. Przeczytałbym coś podobnego, ale raczej nie tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Życzenia świąteczne zawsze najlepiej składać osobiście, jednak ponieważ nie mam takiej możliwości, postanowiłam zrezygnować z oklepanych formułek i dla wszystkich moli książkowych przygotować w tym roku coś specjalnego :). Zapraszam na mojego bloga, na którym znajdziesz filmik, który możesz potraktować jako kartkę świąteczną w wersji deluxe ;). Mam nadzieję, że Ci się spodoba i WESOŁYCH ŚWIĄT! :)
    Pozdrawiam,
    Esa

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka